Czyli jak szczodry hrabia orka kosztownościami obsypał
Obrzydliwie bogaty, hojny, nieco aspołeczny i dosyć tajemniczy arystokrata z Yunhai. Ma problem z "A" (googluję "choroby od A do Z"... Atopowe zapalenie skóry? AIDS? Andropauza? Amoeboma? Autyzm? Chyba starczy).
To był dzień, jakich naprawdę wiele, jeden z tych, w których Arthorus II zapragnął ponownie zaszczycić Avarię swoim heroizmem. Tym razem padło na zlecenie szczególnie trudne polegające na ochronie pełnego kosztowności i podarków wozu, kóry wysłany został przez burmistrza miasta Szeng, położonego na wschód od stolicy, w mało uczęszczanych górzystych terenach. Okoliczne lasy były szczególnie często nawiedzane przez siły Anomalii, dlatego też najęty został heros tak wysokiego kalibru. Po dwóch dniach niespiesznej podróży wóz został zgodnie z przewidywaniami zaatakowany. Gdyby nie obecność dzielnego Arthorusa, pojazd zostałby z pewnością rozszarpany na strzępy, a woźnica nigdy nie wróciłby do swojej rodziny w Szeng. Ogromny, zmutowany wilk powalony został jednym, potężnym cięciem, zadanym z tak ogromną siłą, że ciężko uwierzyć, że mogłaby należeć do człowieka.
- Och, co za strata, doprawdy... - mruknął z żalem w głosie hrabia, który wyszedł naprzeciw posłańcom i był świadkiem całego zdarzenia. Najpewniej miał na myśli drapieżnika, który pod ciosem herosa zamienił się w ochłapy skazanego na zgnicie mięsa i nie nadawał się już do powieszenia nad kominkiem - Pewnie burmistrz wysłał Cię byś zadbał o bezpieczny transport tych podarków? Zdajesz się być herosem, dawno nie gościliśmy żadnego w naszych stronach… - nieznajomy przeszedł lekko obok bohatera, oglądając teren, oraz zaglądając do skrzynki z prezentami - Bardzo cenię sobie siłę i odwagę... Powiedz mi proszę, wyświadczyłbyś mi małą przysługę? Widząc na własne oczy Twoje czyny, czuję się niegodzien tych darów. Byłbyś tak uprzejmy i zdjął ten ciężar z moich barków, albowiem Tobie się one bardziej należą? - przyjmując za pewnik odpowiedź twierdzącą hrabia ukłonił się głęboko i wycofał na powrót do swojej pustelni w mało uczęszczanych, górzystych terenach na wschód od stolicy.
Tak oto, nawet miejscowy hrabia docenił działania Arthorusa II, a był to dopiero jeden z pierwszych kroków herosa ku zostaniu opiewanym władcą nowo zjednoczonej Avarii.
To był dzień jakich naprawdę wiele, jeden z tych, w których ork decydował się wziąć jakieś łatwe zadanie z tablicy ogłoszeń, by wzbogacić się możliwie najmniejszym wkładem włożonego w to wysiłku. Trzeba było w końcu zdobywać “Simiry” by móc zmienić je w “Njumiry”, prawda? Tym razem stanęło na samotne zlecenie polegające na prześledzeniu trasy pewnego wozu, który został wysłany przez burmistrza miasta Szeng, położonego na wschód od stolicy, w mało uczęszczanych górzystych terenach. Okoliczne lasy nie były nawiedzane przez siły Anomalii, dlatego został najęty wyłącznie jeden heros, którego poproszono by udał się w głąb lasu, podążając za traktem wiodącym w góry. Wedle słów zleceniodawcy, kilka dni temu zdecydowano się wysłać powóz z drogocenną zawartością do zimowej posiadłości pewnego wyjątkowo bogatego hrabiego, który przed paroma miesiącami osiedlił się w tych okolicach. Niestety podarki te zdawały się nie dotrzeć do odbiorcy, woźnica nigdy nie wrócił. Ork udając się pieszo we wskazanym kierunku, po dwóch dniach raczej niespiesznego marszu, przetykanych posilaniem się zapewnionym mu o dziwo przez Chińczyków prowiantem, znalazł pośrodku zarośniętej drogi kompletnie zniszczony powóz. Zdawał się rozszarpany na strzępy, mimo iż w okolicy nie miało być żadnych potworów, a po bliższych oględzinach, wojownik wraz z wróżką mogli zauważyć kilka interesujących rzeczy. Wszędzie wokoło walały się kulki zgniłego mięsa, rozrzucone jakby przypadkiem w trakcie walki, zdające się jednak pochodzić z różnych zwierząt. Ziemię, resztki powozu oraz okoliczne drzewa zdobiły również ślady pazurów, które Alette mogła przypisać do wielkiego wilka, oraz widoczne co rusz cięcia miecza zadane z ogromną siłą, która aż ciężko uwierzyć, że mogłaby należeć do człowieka. Gdy zielonoskóry przeszedł z oględzin miejsca zdarzenia do wnętrza, tak jego oczom ukazała się wypełniona kosztownościami skrzynka. Zanim jednak jego chciwe ręce zaczęły rozgrzebywać jej zawartość, oczywiście by sprawdzić, czy wszystko na pewno jest całe, heros usłyszał za swoimi plecami miękki, męski głos, co było o tyle dziwne, że ani on nie usłyszał niczyich kroków, ani jego chowaniec nie wyczuł zbliżającej się osoby. — Och, co za strata, doprawdy… — Odwracając się zapewne dosyć gwałtownie, rudowłosy zobaczył opierającego się o jedną ze zniszczonych, wbitych w murawę belek jegomościa, ubranego w wyjątkowo dostojne, lekkie ubrania. Jego osobliwa fryzura i dziwna maska skrywająca część twarzy wskazywały na ekstrawagancję, a żal w głosie nosił znamiona szczerości, chociaż zarazem był ciężki do nie tylko sprecyzowania, ale i zapamiętania, pozostając bardzo nijaki. — Pewnie burmistrz wysłał Cię byś zbadał tę okoliczność, prawda? Zdajesz się być herosem, dawno nie gościliśmy żadnego w naszych stronach… — Nawet jeśli ork przyjął agresywną bądź obronną postawę, tak nieznajomy przeszedł lekko obok niego, oglądając teren, oraz zaglądając do skrzynki z prezentami. — Wszystko zniszczone, szkoda. Bardzo cenię sobie czystość, a przedmioty, które tyle leżały na zewnątrz są dla mnie brudne… Powiedz mi proszę, wyświadczyłbyś mi małą przysługę? Jestem szalenie zmęczony ostatnimi podróżami i osiedleniem się w tych górach, chciałbym żebyś dostarczył burmistrzowi list w moim imieniu. W zamian za to możesz zachować wszystkie przedmioty z tej skrzynki, dobrze? — Przyjmując za pewnik odpowiedź twierdzącą hrabia, bo nie było mowy o tym, by był to ktoś inny, wyjął nie wiadomo skąd kartkę papieru, wieczne pióro oraz kopertę wraz z lakiem.
Kreśląc list z wyjątkową dbałością o kaligrafię, mężczyzna w kilka chwil przygotował wiadomość, zabezpieczając ją następnie lakiem, który ozdobił skomplikowaną pieczęcią ze swojego pierścienia. List ten został wręczony herosowi, przy czym hrabia wyjątkowo mocno uważał, by jego dłoń nie zetknęła się z ciałem rudowłosego, być może ze względu na dbałość o wcześniej wspomnianą czystość. Po chwili Arthorus opuścił resztki powozu ze skrzynką pod pachą i listem schowanym w sobie tylko znanym miejscu, będąc odprowadzanym przez dłuższą chwilę spojrzeniem hrabiego, które wywiercało mu dziurę w plecach w zaskakująco nieprzyjemny sposób i z zaskakująco dużą siłą. Po oddaleniu się poza zasięg wzroku nieznajomego i zebraniu tych kilku przelatujących przez głowę myśli, mężczyzna zapewne zdecydował się przejrzeć zawartość ciążącej mu nieco skrzyneczki. Dokładną listę rzeczy opiszę w stosownym miejscu, lecz na samym jej wierzchu leżał list, tym razem w kopercie bez finezyjnej pieczęci, o poniższej treści.
Od wdzięcznych mieszkańców miasta Szeng, do hrabiego Druja
Przesyłamy najserdeczniejsze podziękowania w zamian za pomoc w ufundowaniu remontu naszego małego kościoła świętych bestii. Mamy nadzieję, że poniższe upominki chociaż skromne, tak pozwolą nam pokazać, jak wielką wdzięczność czujemy wobec działań hrabiego na terenie naszego miasteczka.
PS. Gdy problem z "A" już zostanie rozwiązany, tak będziemy mieli nadzieję, że hrabia w swojej wspaniałomyślności wesprze nas w kolejnych przedsięwzięciach.
Ciężko stwierdzić o co chodziło z post scriptum, lecz wyglądało na to, że w ręce przyszłego króla trafił w końcu podarunek godny jego osoby, zawierający co następuje.
- Butelka drogiego koniaku o bogatym smaku
- Wykonane z czystego złota dwa kielichy na owy trunek
- Album ptaków występujących na archipelagu z pięknymi, kolorowymi ilustracjami
- Ozdobny nóż do otwierania listów
- Podszyty złotem i ocieplony prawdziwym futrem płaszcz z barwionego na fioletowo materiału najwyższej próby
- Pudełko czekoladek z egzotycznym, owocowym nadzieniem
- Miniaturowy, składany przyrząd do obserwacji ptactwa z dziesięciokrotnym przybliżeniem
Hrabia Druj: jego aparycja, że jest sneaky, awersja do brudu, przed paroma miesiącami osiedlił się w górach, jest obrzydliwie bogaty i całkiem hojny.
Szeng: miasto położone na wschód od stolicy, hrabia ufundował tam remont dachu w kaplicy, a burmistrz jest bardzo wdzięczny.
Pobojowisko: ślady pazurów, jakby wilczych, cięcia miecza zadane z ogromną siłą, ochłapy gnijącego mięsa, pochodzącego z najróżniejszych zwierząt, wóz w strzępach.
A: problem?