Post date: Mar 25, 2011 3:05:18 PM
Przyszłam kiedyś na spotkanie w grupie młodych sympatycznych osób. Uśmiechnięte buzie, młodzi, zdrowi, weseli, pełni życia. Po kilku spotkaniach okazało się, że każde z nich ma do opowiedzenia jakąś historię, która spowodowała, że nie są wewnątrz tak pogodni, weseli i radośni jak na zewnątrz by się wydawać mogło. Jest takie powiedzenie, że każdy z nas "ma coś za uszami". Zastanawiam się skąd się nam to "za uszami" bierze ?
Pani Mellanie Fennel, psychoterapeutka i badaczka zajmująca się problemem samooceny, zaproponowała model niskiej samooceny, który, według mnie, bardzo dobrze odpowiada na postawione wyżej pytanie.
Kiedy jesteśmy małymi dziećmi uczymy się świata od naszych opiekunów (najczęściej rodziców). Oni nazywają emocje jakie przeżywamy, pokazują nam swoim przykładem, co jest do zaakceptowania a co nie. Co jest OK a co jest nie OK. Uśmiech opiekuna oznacza, że jesteśmy OK, zaś skrzywienie, podniesiony głos, wyraz niezadowolenia, zniecierpliwienia, dezaprobaty oznacza, że jest coś z nami nie tak. Wówczas staramy się zrobić wszystko aby być OK. Ponieważ chcemy, aby nasi opiekunowie nas kochali. To jest warunkiem naszego przetrwania. Dziecko cały czas się uczy i poznaje nowe elementy świata za pośrednictwem reakcji swoich rodziców.
Dorośli często nie zdają sobie sprawy z tego, że to co dla nich jest oczywiste, zrozumiałe i proste, dla ich dziecka wcale takie nie jest. Dlatego nie zwracają uwagi, że dziecku powinno się pokazać i nazywać jego zachowanie, opisywać konsekwencje tego zachowania, wyrażać za nie jego uczucia, wytłumaczyć co jest dla niego dobre a co złe. A nie oceniać zachowania (i w podobnym stopniu działają nagany jak pochwały).
Kiedy dziecko wybiega niespodziewanie na ulice, łapiemy je za kołnierz i przerażeni wrzeszczymy "Gdzie lecisz! Samochód cie przejedzie!". Dziecko z tego rozumie tylko tyle, że jest nie OK, bo rodzic krzyczy. I zapamiętuje tylko tyle, że było niedobre, bo zdenerwowało opiekuna.
Z takich drobnych wydarzeń codziennych ( i okazuje się, że nie muszą to wcale być traumy!) w umyśle dziecka powstają krótkie zdania na własny temat. Te zdania są negatywne. "Jestem do niczego", " nie zasługuję na miłość", "nie zasługuję na uwagę innych", "nie zasługuję na szczęście", "Jestem dla innych niewidoczny", "nie mam na nic wpływu" , "nie zasługuję na to żeby żyć" itd.
To są przekonania kluczowe. Wokół takich przekonań nasze potwierdzające je doświadczenia budują schematy myślowe. Te schematy "odpalają się" automatycznie w sytuacjach, które przypominają nam przeszłe doświadczenia. Jak się odpali taki schemat, uruchamiają się w nas negatywne przewidywania, co się może zdarzyć. Wówczas odczuwamy lęk. Przykładowo dowiadujemy się, że na najbliższym spotkaniu firmowym ( czy szkolnym) mamy wygłosić prezentację, a na samą myśl o wygłoszeniu prezentacji przed grupą ludzi, oblewamy się zimnym potem.
Ponieważ mamy tendencję do utrzymywania dobrego mniemania o sobie, podejmujemy próby poradzenia sobie z tym lękiem. Robimy to na jeden z trzech sposobów:
Decyzje dotyczące wyboru zachowania są nieuświadomione, stanowią pewien wzorzec zachowania, jaki stosujemy zwykle w podobnych sytuacjach.
Jeśli mamy tendencję do unikania zagrażających naszej samoocenie sytuacji (np. powiemy, że mamy chrypkę i z tego powodu nie będziemy w stanie wygłosić prezentacji), w rezultacie będziemy mieli poczucie porażki, braku kompetencji, poczucie winy i poczujemy się fatalnie.
Jeśli zmobilizujemy nasze zasoby i podejmiemy próbę udowodnienia światu (a przede wszystkim sobie), że poradzimy sobie (wygłoszę prezentację, głos mi się będzie trząsł i cały czas będę myśleć o tym co inni sądzą o mojej prezentacji, zamiast skupiać się na tym, co mam mówić), wówczas istnieje duże prawdopodobieństwo, że się nam coś nie powiedzie i w rezultacie będziemy się czuć fatalnie.
Gdy wybieramy trzecią drogę, drogę buntu (głoszę wszem i wobec "nie nadaję się do wygłoszenia tej prezentacji, bo jestem do niczego i nic nie potrafię, taki jestem i się nie zmienię"), wówczas także będziemy się czuć fatalnie.
Każdy z powyżej opisanych sposobów postępowania (określony przez Mellanie Fennel, jako "nieprzydatne zachowania") pogorszy sytuację i będziemy mieć kolejne doświadczenie porażki, które potwierdzi nasze kluczowe przekonanie. Wywoła samokrytyczne myśli, smutek i wzmocni lęk przed podobnymi sytuacjami.
Każde z nas, co najmniej w jednej dziedzinie życia, wypracował sobie tak działający, nieświadomy, mechanizm:
Sytuacja wyzwalająca->aktywacja przekonania kluczowego->schematy myślowe na własny temat ->Pełne lęku przewidywania-> nieprzydatne zachowanie->potwierdzenie przekonania kluczowego.
Błędne koło.
Dobra wiadomość jest taka, że opracowano metody przy pomocy których osoba może sobie uświadomić kluczowe przekonania, odkryć ich źródła, zbadać na czym polega błąd w rozumowaniu i przewidywaniu (poprzez sprawdzenie poprawności przekonań kluczowych i towarzyszących im zasad życiowych, stosowanych bezwiednie i obniżających za każdym razem naszą samoocenę). W ten sposób może nastąpić przerwanie błędnego koła i zbudowanie nowych, zdrowych przekonań kluczowych.
W Polsce wydano książkę Mellanie Fennel "Przezwyciężanie niskiego poczucia własnej wartości", którą pragnę polecić wszystkim osobom zmęczonym już swoimi lękami przed okazaniem się nie wystarczająco dobrym w jakiejś dziedzinie życia :)
Powrót do Moje artykuły...