Przed galą...

Znajdujemy się w budynku hali numer 52, czyli Balicki Square Garden. Towarzyszymy z kamerą włodarzom High Voltage Wrestling. Są z nami Piotr Balicki, jego asystent Ricky Banks oraz Vlad Biggmaczyński. Jest tam także urocza Klaudia Potocka. Brakuje tylko drugiego reportera – Zbyszka Wierzchowskiego.

Piotr Balicki (stając przed drzwiami do swojego gabinetu) To zapraszam do siebie, musimy omówić kilka spraw odnośnie dzisiejszej gali. (wyciąga rękę w kierunku klamki, ale drzwi są otwarte) Co jest do cholery?
Ricky Banks – Ktoś się włamał do biura! Nie wchodź szefie, tam może czekać zamachowiec!
Vlad Biggmaczyński – Jaki zamachowiec? Co ty pierdolisz Rick? (Vlad pewnym ruchem otwiera drzwi, Banks odsuwa nerwowo na bok swojego szefa, próbując go chronić) No i gdzie wasz zamachowiec?

Banks i Balicki zaglądają do środka, gdzie faktycznie nie widać ani zamachowca, ani również śladu włamania. Wszyscy wchodzą do środka.
Vlad Biggmaczyński – Po co ta panika? Kto by chciał napaść na naszego Piotrasa?
Klaudia Potocka – Mało to świrów na świecie? Ja też nie sądziłam, że ktoś może mnie podglądać przy kąpieli.
Ricky Banks – A propos, szkoda, że Heniu nie zdążył zrobić zdjęć. (śmieje się, lecz śmiech szybko przerywa Klaudia serwując mu cios w brzuch) Za co?
Klaudia Potocka - Za dużo sobie wyobrażasz wielkoludzie.
Piotr Balicki – Dajcie z tym spokój. Siadajcie... (podchodzi do lodówki) Komu piwo? (Ricky i Klaudia odmawiają)
Vlad Biggmaczyński – Ja mam swoje zapasy (zza pazuchy wyciąga srebrną piersióweczkę i pociąga łyka).
Klaudia Potocka – Pan to strasznie dużo pije, panie Vlad.
Vlad Biggmaczyński – Klaudynka, ile razy mam ci powtarzać, mów do mnie po imieniu. Ale chwila! Gdzie moje maniery? (wyciąga piersiowkę w kierunku reporterki) Chcesz załyczyć?
Klaudia Potocka (wyczuwa zapach płynu i się krzywi) Fuj! Co to?
Vlad Biggmaczyński – Absynt dziecino!

Tymczasem Balicki otwiera lodówkę i aż zamiera. Sięga do lodówki i wyciąga z niej... puszkę Venomizera!

Piotr Balicki – Co to ma być? Ktoś ukradł moje zapasy piwa!
Vlad Biggmaczyński – Czyli jednak było włamanie. (chwila ciszy) Słuchaj Piotras, będziesz pił tego Venomizera?
Piotr Balicki – A bo co?
Vlad Biggmaczyński – Bo jeśli nie, to ja bym go wykorzystał. Drinka bym się napił.
Ricky Banks – Drinka? Z tym?
Vlad Biggmaczyński – A i owszem. Venomizer i absynt to świetne połączenie.
Klaudia Potocka – Fuj!
Piotr Balicki – Jak chcesz to masz tego całą lodówkę... ale niech mi ktoś powie gdzie się podział mój zapas browaru?

W tym momencie do gabinetu wszedł dobrze nam znany, menago pretendenta do World Championship Venomusa – Andy. Menago z uśmiechem na ustach wkracza do pomieszczenia, zastając zniesmaczonego prezesa.

Andy – Witam szefunciu! Widzę, że szef znalazł już nasz prezent. Mam nadzieje, że się podoba.
Piotr Balicki – To twoja robota?
Andy – Po części. Próbował już szef Venomizera? Specjalna World Champion Edition. (podkreśla) Limitowana!
Piotr Balicki – Chyba się boga nie boisz Andy. Czy ja wyglądam jak jakiś Venomaniak? Gdzie jest mój cały browar?
Andy – Bez obaw szefunciu. Browar przeniesiony do piwnicy, leży bezpieczny u pana Mieczysława. Niech się szefunio napije Venomizera, tak jak pan Vlad. (do Biggmaczyńskiego) Daje kopa, co?
Vlad Biggmaczyński – Rzekłbym nawet, że potrafi solidnie sponiewierać.
Piotr Balicki – A czy ja wyglądam jakbym chciał być sponiewierany? (cisza) Nie bardzo! (do Andy'ego) Sam to wszystko tu przyniosłeś?
Andy – Sam bym nie dał rady. Kolega mi pomógł.
Ricky Banks – Jaki kolega?

Wszystko wyjaśnia się dosłownie sekundę później, gdy do gabinetu wchodzi starszy mężczyzna ze zgrzewką Venomizera w rękach. Facet ma wymalowaną twarz niczym sam Venomus.

Piotr Balicki (wyraźnie poruszony widokiem) Tadeusz? Coś ty się tak wymalował?
Tadeusz Kędzierski – To na dzisiejszą galę. (z dumą w głosie) Będę dziś kibicował Venomusowi!
Vlad Biggmaczyński (mieszając absynt z napojem) Jestem, kurwa, zszokowany Tadek. Wyglądasz przezabawnie.
Piotr Balicki – Tadeuszu, myślałem, że jesteś poważnym facetem.
Tadeusz Kędzierski – A to już nie można sobie pokibicować? (odstawia zgrzewkę na podłogę i wychodzi) Ignoranci....
Piotr Balicki (do Andy'ego) Ty też spadaj Andy.
Andy – Ale szefunciu niech powie... dobry prezent?
Piotr Balicki – Powiedziałem. Spadaj Andy!
Andy – Proszę spróbować Venomizera, jest pyszny.

Balicki kiwnięciem głową nakazuje Banksowi, aby ten wyprowadził niesfornego menago. Ricky wolno podnosi się z kanapy, Andy cofa się w kierunku drzwi.

Ricky Banks – Spadaj Andy, nie słyszałeś co powiedział szef?
Andy – Ricky, ty też się musisz napić...

Banks robi szybki ruch w kierunku Andy'ego, tak aby go nastraszyć. Menago błyskawicznie wybiega z gabinetu, z prędkością, jakby chciał pobić swój rekord na setkę. Z oddali da się jeszcze słyszeć jego wykrzyczane słowa - "Pijcie Venomiiiizzeeeeera"... 

Tymczasem w innym miejscu... Zza zakrętu, na drodze pod halą, wyłaniają się dwie postaci. To Oscar Knifer i jego gruby menadżer Paul Often.

Paul Often (zasapany) - Ja pierdolę... taki pech... złapać gumę w dzień gali... i to taki hektar od BSG.
Oscar Knifer - Nie przesadzaj, to niecały kilometr. Taka przebieżka dobrze nam zrobi.
Paul Often - Tobie może tak, treningu nigdy za wiele. Ale mi?
Oscar Knifer (mocno waląc w wypięty brzuch menadżera) - Może tego trochę zgubisz.
Paul Often (zatrzymuje się) - Idź sam... ja dojdę za chwilę... Musze odsapnąć.

Knifer wzrusza ramionami i idzie (zwłaszcza, że do hali zostało jakieś 100 metrów) a Often opiera się o pobliskie drzewo i głośno sapie. Po chwili słyszy jakiś szmer. Nerwowo rozgląda się. Za chwilę wyraźnie słyszy kroki za sobą i obraca się... nikogo tam nie ma! 

Paul Often - Oscar to ty? (nikt nie odpowiada, na twarzy Oftena maluje się strach) - Oscar?

Tymczasem kamera ukazuje nam postać siedzącą na drzewie... to Sukhoi! Ninja zeskakuje i staje przed grubasem. Ten odpycha go i ciężkim truchtem rusza przed siebie. Po kilkunstu sekundac biegu wpada do hali i wbiega do pierwszego lepszego pomieszczenia. Opiera się o ścianę, odwraca wzrok i... staje oko w oko z Sukhoiem!

Sukhoi - Mam cię! Zatrzymałeś się tam żeby nadać IM raport!
Paul Often (ciężko sapiąc) - Jakim im?
Sukhoi - Już ty dobrze wiesz komu! Nie zgrywaj cwaniaka agencie! Pracujesz dla NICH!
Paul Often - Dla kogo? Kurwa, człowieku posłuchaj co ty w ogóle mówisz!
Sukhoi - Znam te WASZE metody! Chcesz ze mną pogrywać? Nie trafiłeś na pierwszego lepszego głupka!
Paul Often (wskazując przed siebie) - Patrz! Patrz to ONI! (Sukhoi obraca się jak "pierwszy lepszy głupek" a Often ucieka z pomieszczenia.)

Grubas staje przed drzwiami z napisem "piwnica" i próbuje złapać oddech. Drzwi otwierają się i wychodzi z nich... Pan Mietek!

Paul Often - Aaa!
Pan Mietek - Panie kolego, spokojnie.
Paul Often - Nie ma tu takiego jednego w szmacie na głowie?
Pan Mietek - Bin Laden? Niee, nie widziałem go od dłuższego czasu.
Paul Often - Nie żaden Bin Laden! Taki dziwny facet...
Pan Mietek - Jest taki jeden dziwny... przy bojlerze siedzi.
Paul Often - Nie to nie ten... (myśli) O już wiem! Ninja taki!
Pan Mietek - Niee, takiego to tu nie ma.

Paul oddycha z ulgą i powolnym krokiem rusza przed siebie. Mija zakręt i nie zauważa, jak z łazienki wychyla się Sukhoi szepczący "Mam cię na oku."