2 tygodnie przed galą...
Znajdujemy się na obrzeżach Wrocławia. Obrzeża par excellence, kamerzysta ukazuje nam bowiem zieloną tabliczkę z nazwą miasta. Zaraz potem przerzuca się na stojące obok niej postacie. Postacie które bardzo szybko rozpozna każdy fan wrestlingu. Są to bowiem Piotr Balicki, Ricky Banks, Zbigniew Wierzchowski i Klaudia Potocka, słowem - szef i pracownicy High Voltage Wrestling... która właśnie ma się odrodzić.
Ricky Banks - Szefie, to na pewno jest dobry pomysł? Vlad zapłacił kaucje ale nie możemy zapominać, że to on sprzedał HVW.
Piotr Balicki - Mnie tego nie mów. Zresztą rozmawialiśmy o tym, wiesz co masz robić jak sytuacja zacznie cię niepokoić.
Ricky Banks - Tak, tak... swoją drogą... jest już piętnaście po trzeciej...
Piotr Balicki - Przysłowiowy kwadrans akademicki już upłynął, fakt.
Zbigniew Wierzchowski (niespodziewanie) - Jak ja byłem na studiach to się nigdy ani minuty nie spóźniłem!
Piotr Balicki - Co nie zmienia faktu, że wyleciałeś.
Zbigniew Wierzchowski (opuszcza głowę, szepcze) - To prawda...
Klaudia Potocka (po kilku minutach ciszy) - Ja w ogóle nie wiem czemu mamy jechać do jakiejś hali... przerzucamy się na handel czy jak?
Piotr Balicki wzdycha. Ciszę przerywa głośna, hałaśliwa muzyka, zaraz potem ukazuje się stary ale jakże popularny volkswagen "ogórek". Z piskiem ogon zatrzymuje się przy naszych bohaterach. Cały pomalowany jest na szary kolor, po obu bokach widnieje czarny i krzywy napis "HVW". Balicki zakrywa twarz dłońmi.
Ricky Banks - Nie no kurwa, bez jaj...
Z auta wysiada Vlad Biggmaczyński, ubrany w trampki (niestety nie markowe, zwykłe za 9 złotych) podarte dżinsy i koszulkę "lighttube.com". Długie i brudne włosy ma przewiązane czerwoną bandaną w ręku trzyma swoją ukochaną piersióweczkę. Z trudem utrzymuje równowagę.
Vlad Biggmaczyński (opierając się o maskę) - Cześć szefie.
Piotr Balicki - Spóźniłeś się 40 minut Vlad.
Vlad Biggmaczyński - Ta? (chwile milczy drapiąc się po brzuchu) Ta... ale efekt powalający, nie?
Piotr Balicki - Efekt czego?
Vlad Biggmaczyński - No kurwa dziecino! Naszego High Voltage Mobilu!
Ricky Banks (parskając śmiechem) - Tego sztrucla nie przyjeli do pimp my ride czy co?
Vlad Biggmaczyński - Eee... pimp maj rajd? Nie wiem co to jest ale brzmi pedalsko... w każdym razie żaden tam pimp. Kupiłem za reszte szmalu z EWF.
Piotr Balicki - No, widać że nieźle tam zarabiałeś.
Vlad Biggmaczyński - Ta... o i nawet kamerzyste przyprowadziliście. Siema.
Kamerzysta - Dzień dobry panie Vlad.
Vlad Biggmaczyński - Hehe. (spogląda na Potocką) Klaudyna! A ty tu co?
Klaudia Potocka (nie bardzo wie o co biega) - No stoje...
Piotr Balicki - Zgromadziłem wszystkich zainteresowanych pracą w HVW. Klaudia i Zbyszek są z nami.
Vlad Biggmaczyński - O kurwa Wierzchu, stary wariacie, wiedziałem, że w głębi serca kochasz High Voltage.
Zbigniew Wierzchowski uśmiecha się promiennie.
Vlad Biggmaczyński - Więc... (hamuje odruch wymiotny czym wzbudza odrazę u reszty towarzystwa, w końcu ogarnia się i kontynuuje) Więc jak wszyscy w komplecie, to możemy jechać. (pakuje się za kierownicę)
Piotr Balicki - Chwileczke Vlad! Nie będziesz prowadził w takim stanie!
Vlad Biggmaczyński - Spokojnie, High Voltage Mobil jest przystosowany do wożenia pijanych ludzi. Wskakujcie!
Chwila zastanowienia...
Piotr Balicki - Nie, nie. Ricky za kółko.
Vlad wychodzi z fury i głośno wymiotuje na jezdnię.
Ricky Banks - Odrażające.
Vlad przepłukuje usta wódką i wsiada do auta. To samo robią Klaudia, Zbyszek i kamerzysta. Wszyscy starają usiąść jak najdalej od Vlada. Piotr zajmuje miejsce na przodzie.
Ricky Banks - To gdzie lecimy, Piotrek?
Piotr Balicki - Jeśli się nie myle to Vlad wybrał hale numer 52, tak?
Vlad Biggmaczyński - Taa jest!
Piotr Balicki - No to ruszaj, Banks.
Vlad Biggmaczyński - A ty wyłącz te maszynkę. Co będziesz widoki kamerował? Powiem ci kiedy włączyć.
Jakiś czas później...
Vlad Biggmaczyński - Już włączyłeś?
Kamerzysta - Tak panie Biggmaczyński.
Vlad Biggmaczyński - To wyskakuj z wozu.
Znajdujmy się na niewielkiej polance. Obok stoi High Voltage Mobil z którego wysiadają członkowie ekipy. Jakieś sto metrów dalej znajduje się średnich rozmiarów hala.
Zbigniew Wierzchowski - Wow, jestem pod wrażeniem. To wszystko pana, panie Balicki?
Piotr Balicki - Ma się swoją firme jednak, nie? Ale to wszystko nieużytki... więcej strat niż zysku.
Vlad Biggmaczyński - No teraz się to zmieni! HVW is kurwa back!
Ricky Banks - Ciekawe jak ludzie będą tu przyjeżdżać...
Piotr Balicki - Spokojnie Ricky. Jeśli chodzi o to, połączenie autobusowe jest całkiem niezłe. Nie wiem tylko czy ktokolwiek będzie zainteresowany.
Vlad Biggmaczyński - Za mną. Zobaczysz Piciuchna, że będą!
Vlad idzie pierwszy, zaraz za nim pan kamerzysta. Po chwili naszym oczom ukazuje się hala przed którą stoi tabliczka na której koślawym pismem Vlada wypisane jest...
Piotr Balicki - Balicki Square Garden? Nic głupszego nie mogłeś wymyślić?
Vlad Biggmaczyński (odpalając szluga) - Moim zdaniem brzmi nieźle.
Ricky Banks - No...
Piotr Balicki - Ricky?!
Ricky Banks - No co? Podoba mi się!
Klaudia Potocka - Mi też.
Piotr Balicki - Eh... wszyscy przeciwko mnie (spogląda z nadzieją na Wierzchowskiego)
Zbigniew Wierzchowski - Umywam ręce.
Vlad Biggmaczyński - To żeś dojebał klasykiem.
Menadżer każe iść za sobą i otwiera drzwi. Widok, który ukazuje się oczom ekipy High Voltage a także wam drodzy widzowie jest zaiste zaskakujący. Na środku hali stoi ring z biało-czarnymi linami, byle jakim materiałem i napisami High Voltage Wrestling. Jakieś 3 metry od ringu znajdują się metalowe barierki za nimi zaś jakieś 300 krzesełek. Dokoło ringu leżą poskładane stoły, kilka dodatkowych krzesełek, jarzeniówki, zwinięty drut kolczasty i kilka kijów bejsbolowych.
Piotr Balicki (podchodząc do "sprzętu") - Budujesz zasieki?
Vlad Biggmaczyński - Gdzie tam. Troszke gadżetów zakupiłem, nie zdążyłem jeszcze pod ring schować.
Piotr Balicki - No ale po co to wszystko?
Vlad Biggmaczyński (dobrotliwie obejmując Piotra) - Piciu... tu u nas w strefie 52 panują inne zasady.
Piotr Balicki (uwalniając się z uścisku) - Stefie 52?
Vlad Biggmaczyński (poważniejąc) - Na scenie niezależnej, tudzież, jak mówią nasi oddani fani - scenie niszowej. Brak fajerwerków, miliona kamer i pięknej hali zastępuje ostra i bezkompromisowa walka, zastępują ją zawodnicy którzy nie zawahają się przed niczym. Dzięki temu zyskamy grono nielicznych ale oddanych nam kibiców.
Piotr Balicki (spogląda na pozostałą trójkę) - A wy co o tym sądzicie?
Ricky Banks - Wiesz jak jest, szefie. Ja tam zawsze z tobą.
Klaudia Potocka (wyraźnie podłamana) - Ja nie wiem co tu robie... boje się tego miejsca. Jest ciemno, brudno, śmierdzi i pewnie szczury biegają po korytarzach. (zaczyna płakać)
Vlad Biggmaczyński (oburzony) - No co ty też opowiadasz Klaudyna?! Oświetlenie zamontowałem, posprzątałem, więc tak źle nie jest! Fakt, tu i ówdzie jakiś gryzoń się pojawi, ale to nie powód do płaczu!
Klaudia Potocka nadal płacząc wybiega z hali.
Piotr Balicki - No tak... a ty Zbyszku?
Zbigniew Wierzchowski - Hmm.... hmmmm...
Vlad Biggmaczyński - Jak powiesz, że umywasz ręce to ci z jarzeniówy przyjebie.
Zbigniew Wierzchowski (chowając się za Banksa) - Super miejsce! (Vlad nie wygląda na zadowolonego, więc Zbyszek wskakuje na ring) Wspaaaaniałe miejsce! Czuje się tu jak król świata!
Vlad ukontentowany kiwa głową.
Piotr Balicki - Zaskoczyłeś mnie Vlad... wszystko wygląda... hmm... no profesjonalnie to złe słowo ale bardzo hmm... ciekawie? Taak... ciekawie. Przyłożyłeś się.
Vlad Biggmaczyński - No kurwa ktoś musiał. Pitek w pierdlu a Ricky to nic mi pomóc nie chciał.
Piotr Balicki - To prawda Ricky?
Ricky Banks - Zaraz, zaraz! W pierdlu szef siedział głównie z winy tej mendy! To ja mu pomagać miałem? Skąd miałem wiedzieć, że nie knuje znów czegoś.
Piotr Balicki - W sumie racja. Vlad, pokaż nam bekstejdż.
Vlad Biggmaczyński - Tylko pójdę po te małą. (po chwili wraca ciągnąc za sobą rozmazaną i obrażoną na wszytko Potocką) To teraz za mną. Oto VoltTron (wskazuje dziure w ścianie, którą zakrywa materiał z napisem High Voltage) specjalnych światełek nie ma, muszą styknąć te reflektory co oświetlają całą hale, mówi się trudno. (przechodzą przez "drzwi", Vlad wskazuje na stary komputer i kilka sporych głośników) Z tego będziemy puszczać muzykę, nagłośnienie jest też w sali.
Piotr Balicki - Kto by się spodziewał Vlad, że ty taki zaradny.
Vlad Biggmaczyński - Pół życia przewalczyłem w takich miejscach. Tu są szatnie, jak widać tylko cztery, więc jakoś tam będą się musieli podzielić.
Klaudia Potocka - A jak ja się będe chciała przebrać to co?
Vlad Biggmaczyński - Nie pękaj Klaudyna! (otwiera drzwi znajdujące sie kawałek za szatniami) To pokoik reporterów. Czyli twój i Zbyszka.
Pokoik reporterów wyposażony jest w dwa biurka, dwa krzesła, kanapę, szafę i stolik, na którym stoi czajknik, kilka kubków, kawa i herbata.
Klaudia Potocka - No proszę! Własnego biura to ja nigdy nie miałam!
Zbigniew Wierzchowski - Ho ho i nawet tabliczki z imionami są!
Vlad Biggmaczyński - A mówiłem żeby nie pękać? Stary Vlad zadba o wszystko. Wy tu możecie zostać a ja pokaże Piotrasowi jego biuro.
Reporterzy zostają u siebie, Vlad, Piotr i Ricky idą dalej. Vlad otwiera drzwi kawałek dalej. Ukazuje się stara lodówka, leżący na ziemi śpiwór, obok niego plik papierów i kilka jarzeniówek. Do tego kilkanaście pustych butelek.
Vlad Biggmaczyński - A to nie tu. To moje mieszkanko. (zamyka drzwi)
Piotr Balicki - Mieszkanko?
Vlad Biggmaczyński - Póki co tu pomieszkuje.
Ricky Banks - Szalony człowiek.
Vlad Biggmaczyński - Tu na lewo jest łazienka. Dwa prysznice, kibel. Nic specjalnego. Oooo... a tu gabinet prezesa!
Nie wiadomo skąd Vlad wytrzasnął wielkie dębowe drzwi z napisem "Piotras Balicki", natomiast złota klamka wygląda na podwędzoną z siedziby innej federacji. Vlad Biggmaczyński popija gorzały, po czym otwiera wrota i zaprasza obu panów do środka.
Piotr Balicki - O żesz ty...
Nie ma co. Vlad naprawde chce zatrzeć po sobie złe wrażenie. Pokój Balickiego został ładnie wytapetowany, biuro wygląda jak prosto z ikei, za nim zaś stoi piękny fotel. Do tego biurko, na którym nawet stoi komputer. Pod ścianą krzesło dla petentów i niewielka lodóweczka oraz skórzana kanapa.
Vlad Biggmaczyński (wskazując na lodóweczkę) - Otwórz.
Piotr Balicki (wciąż zaskoczony) - Okej. (jego oczom ukazuje się jakieś czterdzieści puszek piwa) No Vlad... naprawde się postarałeś. Jeśli lodówka z piwami jest częścią niszowości, to ja zaczynam tę niszowość lubić.
Ricky Banks - No nieźle... a gdzie ja będe mógł rezydować?
Vlad Biggmaczyński - Pan Banks? Naprzeciwko.
Ricky Banks (podjarany wychodzi za chwilę, wraca z wściekłą miną) - Ta mała klitka to dla mnie?
Vlad Biggmaczyński - Nie pierdol dziecino. Fotel masz i nawet monitorki są.
Ricky Banks - No własnie. Na co te "monitorki"?
Vlad Biggmaczyński - Na hali jest kamera, nie? A ty, to było, nie było ochroniarz, to będziesz miał co robić.
Ricky Banks (chwile myśli) - W sumie.
Piotr Balicki (wyjmuje z lodówki trzy piwa i podaje reszcie) - Cóż Vlad... naprawdę nieźle sobie poradziłeś. Chodźmy na zewnątrz, omówimy pare kwestii.
Wychodzą, po drodze dołączają do nich Zbigniew i Klaudia.
Piotr Balicki (już na zewnątrz, delektując się smakiem piwa) - Więc tak, panie Biggmaczyński. Spisałeś się na medal, fakt. Nie zmienia to faktu, że to z twojej winy HVW upadło, tudzież jak to nazywają niektórzy - zostało wchłonięte. Także z twojej winy wylądowałem na kilka dni w areszcie.
Vlad Biggmaczyński - No nie da się ukryć.
Piotr Balicki - Cóż... straciłeś już całą kasę, mieszkasz jak bezdomny, a jedyne co zyskałeś to jeszcze większa nienawiść kibiców i zawodników. To chyba wystarczająca kara, co?
Ricky Banks - Skończyć gorzej niż Vlad chyba nie można.
Vlad Biggmaczyński - Można np. urodzić się Eskimosem, ci to mają dopiero przejebane.
Chwila ciszy spowodowana nieoczekiwaną konkluzją Vlada.
Piotr Balicki - W każdym razie, zostajesz menadżerem Vlad. Lepszego ani gorszego nie znajdziemy, bo w pewnym sensie jesteś duszą tej federacji. Ricky zostaje szefem ochrony i jedynym ochroniarzem jednocześnie.
Ricky Banks - Zawsze sam sobie chciałem być szefem.
Piotr Balicki - Do tego chce byś został moim asystentem.
Ricky Banks - Świetnie!
Piotr Balicki - Panna Potocka i pan Zbyszek... jesteście z nami?
Klaudia Potocka - Trochę mnie te szcury odstraszają... ale gabinecik mam taki ładny... chyba się na to piszę.
Zbigniew Wierzchowski - Mam co prawda propozycję z pewnej gazety o wędkarstwie (Vlad robi groźną minę) ale zostaje zostaje! To oczywiste!!!
Piotr Balicki - Świetnie. Brakuje nam tylko komentatorów...
W tym momencie słyszymy głośny ryk silnika...
Vlad Biggmaczyński - A to co?
Zbigniew Wierzchowski - A niech to... chyba konkurencja po nas przyjeżdża...
Ricky Banks - Jakbym znał ten hałas... nie uwierze, że to on...
Zamiast białej limuzyny, zza zakrętu wypada jednak stary zdezelowany motor marki "Jawa", który gwałtownie hamuje przy wejściu do hali. Zeskakuje z niego nie kto inny jak boski Heniek Tyski! Ubrany w cudowny odblaskowy kostium chroniący go na drodze. Podkręca wąsa i podchodzi do ekipy HVW.
Heniek Tyski - No i gdzie te dupeczki o których mówił mi pan Biggmaczyński? (chwila ciszy) Nie ma żadnych dupeczek, tak? (Vlad przecząco kiwa głową) Ups... cóż, przyjechałem, zobaczyłem i spierdoliłem. (Heniek odwraca się i zmierza do motoru)
Piotr Balicki - Henry czekaj!
Heniek Tyski - Po pierwsze to nie Henry jakiś tylko Anri. Po drugie... na chuj?
Piotr Balicki - Pozwól ze mną.
Piotr, Heniek i Ricky wchodzą na halę, rozmawiając.
Klaudia Potocka (niezwykle poważnie) - Jakby co będe w gabinecie. (znika)
Zbigniew Wierzchowski (nieśmiało) - Panie Biggmaczyński?
Vlad Biggmaczyński (zapalając szluga) - Mów mi Vlad.
Zbigniew Wierzchowski - Vlad?
Vlad Biggmaczyński - No?
Zbigniew Wierzchowski - A pan Tadeusz? Co z nim?
Vlad Biggmaczyński - Długo nie chciał nawet słyszeć o ponownej pracy z Heniem. Zwyciężyło jednak przywiązanie do wrestlingu. Więc, jak widzisz Zbyszku... High Voltage, kurwa, Wrestling wraca na salony. No... na salony może nie... ale wraca i to jest najważniejsze. I niech mówią, że jesteśmy niszowi, rozwojowi, piaskownicowi czy chujowi... my i tak będziemy działać. A wiesz dlaczego?
Zbigniew Wierzchowski (z niecierpliwością czeka na puentę) - Nie...
Vlad Biggmaczyński - No widzisz ja też nie. A teraz ide się odlać.
Vlad oddala się, kamerzysta jeszcze przez chwilę pokazuje nam zamyślonego Zbyszka, który pod nosem powtarza "Ale dlaczego?...."