PATRON KĘDZIERZYNA W LATACH 1934 - 1945
PATRON KĘDZIERZYNA W LATACH 1934 - 1945
Projekt zawiera treści kontrowersyjne, nawiązujące do historycznych wydarzeń, które niekoniecznie odzwierciedlają współczesne wartości i poglądy. Nie popiera jednak żadnych form ekstremizmu, rasizmu czy nienawiści. Jego celem jest dostarczenie rzetelnych informacji, promowanie dialogu oraz propagowanie pozytywnych wartości w społeczeństwie.
Powstanie to było próbą przyporządkowania tego terytorium do Polski po I wojnie światowej, ale spotkało ono się z oporem ze strony niemieckiej. Na sztandarze bojowym szturmujących węzeł kolejowy w Kędzierzynie świat po raz pierwszy zobaczył swastykę. Wspomina się o tym w "księdze honorowej" śląskich oddziałów SA. Kapitan Heydebreck na terenie Kędzierzyna stworzył też pierwszą w historii partyzancką grupę wojowników WEHRWOLF. Był to jeden z ważniejszych momentów, które przyczyniły się do wzrostu popularności faszyzmu w Niemczech.
Peter von Heydebreck, syn niemieckiego generała, potomek starożytnej pruskiej rodziny szlacheckiej, której przedstawiciele przez wiele pokoleń służyli w armii pruskiej, wychowany w duchu bezinteresownej lojalności Ojczyźnie, wybrał cesarską koronę jako emblemat swojego korpusu.
Jako żołnierz frontowy nienawidził Republiki Weimaskiej. Wybierając znak identyfikujący dla swoich JÄGERSCHAR okazywał wierność zdetronizowanemu cesarzowi. / Królestwo Prus (i od 1871 Cesarstwo Niemieckie) (do 1918) – Kronprinz Wilhelm Hohenzollern (1882–1951)
WILKI HEYDEBRECKA
INNA OPOWIEŚĆ O WOLNOŚCI
Peter von Heydebreck był jednym z przywódców Freikorps, które działały na Górnym Śląsku. Jego celem było wsparcie Niemców na tym obszarze, który stał się punktem zapalnym między Niemcami a Polską. Państwa zachodnie zaplanowały referendum w sprawie przynależności Górnego Śląska. Jednak Polska w ramach swojego żywotnego interesu chciała narzucić własną wolę siłą i w latach 1919-1921 podjęła trzy próby militarnej aneksji, określanej jako "powstania". W odpowiedzi, ochotnicy z całych Niemiec przybyli do Górnego Śląska. Zgromadzone w górnośląskiej organizacji "Selbstschutz" (Samoobrona), niemieckie Freikorpsy stanęły przeciwko Polakom. W 1920 roku wojska "międzysojusznicze" - Francuzi, Brytyjczycy i Włosi - wkroczyły do Górnego Śląska gdzie ścierały się interesy ich państw. Republika Weimarska podobnie jak Rosja Radziecka pokrzywdzone traktatem wersalskim ustalającym powojenny porządek świata, nie akceptowała istnienia Polski, upatrując w niej narzędzie w dyplomatycznej grze francuskiej. Traktat wersalski odbierał Niemcom część terytorium oraz wszystkie zamorskie kolonie, które zostały rozdzielane między zgłaszające roszczenia europejskie imperia kolonialne. Do tego miał dojść Śląsk. Dla dużej części społeczeństwa niemieckiego było to całkowicie niezrozumiałym i ogromnie dotkliwym upokorzeniem. Francuzi będący wówczas europejskim hegemonem otwarcie opowiedzieli się po stronie Polski widząc w niej bufor bezpieczeństwa odgradzający zachód od bolszewików i licząc na deal umożliwiający im skuteczne egzekwowanie reparacji wojennych, w sposób który nie wzmacniałby niemieckiej gospodarki. Miały to być długoterminowe umowy na polsko-francuskie spółki w kopalniach i hutach. Na Górnym Śląsku wzmagał się ruch separatystyczny i chęć utworzenia wolnego państwa śląskiego (Freistaat Schlesien). Byli tym więc zainteresowani Francuzi, którym zależało na izolowaniu Niemiec i pozbawianiu ich głosu. Będąc w kryzysie Niemcy nie mogli na to przystać mimo iż za takim rozwiązaniem optowała również część górnośląskich przemysłowców wspieranych głosami katolickiej partii Centrum. Reakcją na to była ustawa dotycząca utworzenia prowincji górnośląskiej o dużym stopniu samodzielności. Jednak silne poczucie odrębności mieszkańców, ich tzw. śląskość została wykorzystana do rozbicia jedności Niemców przez władze w Warszawie. Wyrażając chęć przyłączenia uprzemysłowionego obszaru do Polski zaproponowały na tym obszarze autonomię. Referendum w marcu 1921 roku przyniosło jednak kłócący się z powziętymi założeniami, 60-procentowy wynik na korzyść Niemiec co wywołało reakcję Polaków. Podczas trzeciego "powstania", "Heydebrecker" (Heydebredczycy) uwolnili zajęte przez nich miasto Kandrzin 5 czerwca 1921 roku. Po zakończeniu powstania Zwycięskie mocarstwa podjęły decyzję o podziale Górnego Śląska, regulując w Genewie wszelkie sporne sytuacje związane z tworzeniem nowego ładu terytorialnego, politycznego i społecznego na Górnym Śląsku. Dawny korpus ochotników Heydebrecka czekał na nowe rozmieszczenie. Został podzielony na 3 oddziały według miast Gliwice, Bytom i Zabrze. W Zabrzu było 5 kompanii pod dowództwem Lieutenanta Beera, w Bytomiu 5 kompanii pod porucznikiem Kotzurem (wcześniej Freikorps Roßbach), a w Gliwicach 3 bataliony pod dowództwem Winterfelda. Nowa granica przecięła obszar przemysłowy, z większością przypadającą Polsce. Przygraniczny teraz Kędzierzyn pozostał twierdzą niemieckości podczas gdy wojska międzysojusznicze nadal były obecne na Górnym Śląsku. W roku 1922, los regionu był przesądzony, a niemiecka Samoobrona rozwiązana decyzją rządu. Przywódca Freikorps, postanowił jednak nadal stać na czele walki... Heydebreck i niewielka dzika, śmiała banda bojowników jego byłej jednostki, w listopadzie 1921 powrócili do Kędzierzyna uważając, że walka o Górny Śląsk się jeszcze nie zakończyła. Republikański rząd Fryderyka Eberta rozwiązując korpusy ochotnicze nie miał wyboru, ponieważ Ententa, w przypadku ich nieodwołania zagroziła okupacją wojskową Zagłębia Ruhry. Obawiając się więc tarcia z Ententą i wycofania wojska francuskiego z Górnego Śląska co mogłoby spowodować iż ludność niemiecka pozostałaby na łasce Polaków, odmówił poparcia dowódcom Freikorps, a nawet zabronił zaciągania się niemieckich ochotników do walki z Polakami, grożąc surowymi karami wszystkim organizatorom nowych jednostek ochotniczych, aż do uwięzienia włącznie. Peter von Heydebreck nie akceptował decyzji podziału Górnego Śląska ani decyzji swojego demokratycznego rządu i postanowił nadal stawiać opór wobec różnych sił, w tym wobec polskich, francuskich i nawet niemieckich. Wierna mu kędzierzyńska 50 osobowa dywersyjna grupa zadaniowa, znana od tej pory jako "Heydebreck's Wölfe" (Wilki Heydebrecka) prowadziła wolne i niekonwencjonalne życie, walcząc o swoją wizję niezależności, żyjąc w rozległych lasach i pracując na swoje utrzymanie, poza konwencjami burżuazyjnymi, które postanowiła porzucić. Heydebreck i jego ludzie targani narodowymi namiętnościami, znaleźli się pomiędzy wszystkimi frontami: między Polakami, Francuzami, a nawet rodakami, którzy z powodu zniechęcenia porzucili obronę ojczyzny. Trudności nie miały końca. Ludność cierpiała z powodu kryzysu gospodarczego i inflacji, a komuniści na górnośląskim obszarze przemysłowym przygotowywali się do walki. Stojąc na czele swoich „najbardziej zagorzałych” ludzi, Peter von Heydebreck przekraczał granicę między Niemcami a Polską, tam jego „wilki” przebrani za drwali, rozpętali jednolitą wojnę partyzancką przeciwko Polakom, za którą brali odpowiedzialność. W Wielkanoc 1922r. Heydebreck został jednak schwytany przez wojowników Polskiej Organizacji Wojskowej po czym został aresztowany w Koźlu skąd miał być przewieziony pociągiem do więzienia w Opolu. We wsi Przywory został wyzwolony przez swój oddział i zszedł do podziemia ukrywając się w Prudniku. Stamtąd organizował nowe oddziały "objeżdżając" je na swoim starym wysłużonym koniu. Ze względu na nakaz aresztowania z Berlina, który obowiązywał od lata 1922 roku, ukrywał się w listopadzie tego roku u matki swojego chorążego Oswalda w Gliwicach. Tam 5 marca 1923 r. w wyniku zasadzki ponownie został aresztowany i przewieziony do więzienia w Opolu. Zimą Heydebreck po twardym stawiennictwie kandrzinian został uwolniony i ułaskawiony. 9 listopada 1923 r. w końcu pożegnał się ze swoim Freikorpsem aby później stworzyć z niego podwaliny śląskich SA i stanąć jako dowódca na ich czele. Burzliwe wydarzenia tamtej epoki, w atmosferze walki z polskimi oddziałami oraz międzynarodowymi wojskami interwencyjnymi, które weszły do Górnego Śląska wraz z żywymi opisami swoich przeżyć kapitan Heydebreck przedstawia w swojej wspomnieniowej książce "Wir Wehr-Wölfe Erinnerungen eines Freikorps-Führers".
CZAS OKUPACJI
Cosel, den 5. Februar 1920
Der Weisse Adler 1920 Jg 2 No 13, donosił tego dnia, że mimo niezadowolenia ludności miejscowej do Koźla przybyły francuskie oddziały okupacyjne strzelców alpejskich. To polskie czasopismo służyło akcji propagandowej Pol. Komisariatu Plebiscytowego, przeznaczone było dla Ślązaków nie umiejących czytać po polsku.
Koźle, 5 lutego 1920 r.
Wejście wojsk do Koźla.
Dzisiaj po południu, 2 lutego o godzinie 14:00, do Koźla przybyły francuskie oddziały alpejskie w sile 160 żołnierzy i 6 oficerów. Na wejściu do miasta postawiono karabiny, a marsz odbył się rytmicznym krokiem przez miasto do koszar. Szeregowi i podoficerowie zostali zakwaterowani w koszarach, a oficerowie w hotelu "Zum Kronprinzen". Pomimo że oddział wyglądał bardzo porządnie i przyjemnie, nie spodobał się wielu Niemcom i można było usłyszeć, jak mówią: „Nie ma nic lepszego niż niemiecki żołnierz” i „co chcą te krzywe psy tutaj”. Niektórzy zieloni młodzieńcy, którym mleko pod nosem jeszcze nie wyschło, próbowali śpiewać „Niemcy, Niemcy ponad wszystko”, na szczęście jednak stłumionym głosem. Ci z HKT patrzyli na wjazd wojsk zza zasłoniętych okien. Nigdy wcześniej ruch meblowozów tutaj nie był tak duży jak dzisiaj. Odrak /
HTK czyli Hakata to potoczna nazwa Niemieckiego Związku Kresów Wschodnich (Deutscher Ostmarkenverein), organizacji nacjonalistycznej, która działała w latach 1894-1934 na terenie ówczesnych wschodnich prowincji Niemiec, zamieszkanych przez Polaków. Przesłaniem ideowym Hakaty był slogan: „Stoicie naprzeciw najgroźniejszego, najbardziej fanatycznego wroga dla niemieckiej egzystencji, niemieckiego honoru oraz niemieckiej reputacji na całym świecie: wobec Polaków”. Nazwa Hakata pochodzi od pierwszych liter nazwisk założycieli związku: Ferdynanda von Hansemanna, Hermanna Kennemanna i Henryka von Tiedemanna. Hakata była patronowana i inspirowana przez kanclerza Ottona von Bismarcka, który miał antypolską obsesję. Związek skupiał w swoich szeregach historyków, pisarzy, socjologów, publicystów i dziennikarzy, a także junkrów pruskich, kapitalistów, urzędników, nauczycieli i duchownych ewangelickich. Hakata była rozwiązana przez nazistów w 1934 roku.
Cosel, den 5. Februar 1920.
Der Einzug der Truppen in Cosel O.-S.
Heute Nachmittag, den 2. Februar er. 2 Uhr trafen die Besatzungstruppen in Stärke von 160 Mann und 6 Offizieren französische Alpen-Jäger in Cosel ein. Am Eingänge der Stadt wurden die Gewehre aufgepflanzt und der Marsch ging im Tritt durch die Stadt in die Kaserne. Die Mannschaften und Unteroffiziere wurden in der Kaserne untergebracht, die Offiziere im Hotel «zum Kronprinzen». Trotzdem die Truppe sehr stramm und gefällig aussah, hat sir manchem Alldeutschen nicht gefallen und man hörte sagen: „Es geht doch nichts über einen deutscher Soldaten“ und „was wollen die krummen Hunde hier“ Einige grüne Jünglinge, denen die Milch unter de» Nase noch nicht getrocknet war. versuchten „Deutschland, Deutschland über alles1' anzustimmen, zurr Glück jedoch mit gedämpfter Stimme. Die HKT. sahen hinter mit Gardinen verhängten Fenstern dem Einzug der Truppen zu. Noch nie war der Verkehr der Möbelwagen hier so stark, wie heute. Odrak
Ponad dwa lata później okupanci opuszczają Koźle
Czerwiec 1922 roku. Wojska koalicyjne opuszczają Koźle - wracają Niemcy Dziennik Śląski, 1922, R. 25, nr 144
Plakat, satyra z epoki. Polska współpraca i sojusz z Francją:
„Deutschland Erwache” („Niemcy, przebudźcie się”) Die Heydebrecker
Członkowie organizacji samoobrony „Die Heydebrecker” (Heydebrekczycy) niosący nazistowską flagę na Górnym Śląsku. Zdjęcie, datowane na około 1924 r., przedstawia bojowników Jäger (Jägerscher) von Heydebreck w cywilnych ubraniach, uzbrojonych w broń przechowywaną w nielegalnych magazynach, oraz ze sztandarem swojej jednostki.
Uderzające jest to, że swastyka na sztandarze była węższa niż późniejsze, znormalizowane nazistowskie symbole pojawiające się na sztandarach i proporcach. W górnej części sztandaru widoczny jest półkolisty napis gotyckimi literami (prawdopodobnie biały lub złoty) „Deutschland Erwache” („Niemcy, przebudźcie się”). Swastyka, wszyta w białe koło pośrodku czerwonego sztandaru von Heydebrecka, została – zgodnie ze wspomnieniami współczesnych – wycięta z czarnego aksamitu.
8 listopada 1933 r. sztandar został uroczyście zdeponowany w Braune Haus - Brunatny Dom (siedzibie NSDAP w Monachium), gdzie był przechowywany aż do jego zniszczenia podczas bombardowania miasta przez amerykańskie lotnictwo w 1945 roku.
♪ Pieśń napisana przez Hamanna (poetę), członka korpusu z refrenem „Wir sind Heydebreck's wilde verwegene Jagd." "Jesteśmy dzikimi, odważnymi łowcami Heydebrecka!"
Co słychać w lesie Kandrzin, dźwięczy echem uderzenie siekier z daleka, pięćdziesięciu mężczyzn, cali czarni od sadzy i żywicy, stoją w lesie Kandrzin, gdzie spadają drzewa. A jeśli zapytacie nas czarnych towarzyszy: "Jesteśmy dzikimi odważnymi łowcami Heydebrecka."
Walczyliśmy za Niemcy, wypędzaliśmy Polaków, Kule świstały, pierronna, ale ci w Berlinie chcieli odebrać nam chwałę, nam, którzy walczyli przeciwko Polakom. Stamtąd się przeprowadziliśmy. A jeśli zapytacie nas czarnych towarzyszy: "Jesteśmy dzikimi odważnymi łowcami Heydebrecka."
Więc czekamy tu w błocie i sadzy, Aż nasz kapitan nas zawoła, Ale nasz pierwszy strzał odbija się leśnym echem, wszystko się wali, musi tak być, nawet państwo ludowe, nieuczciwie stworzone. A kiedy w potrzebie pytacie o ratunek, wtedy przychodzi dzika i odważna obława Heydebrecka.
A jeśli skończycie w kpinie i pogardzie, to my jesteśmy waszymi katami. Z ruin powstaje tron cesarza, a dla nas, dla nas najpiękniejsza nagroda czeka, tam na górze, towarzyszu, jest władca. A kiedy w Dniu Sądu zapyta najmłodszego z nas: "Jesteśmy dzikimi i odważnymi łowcami Heydebrecka."
Was hallt aus dem Walde von Kandrzin, Weithin hört man Axtschlag schallen, Fünzig Männer, ganz schwarz von Rust und von Kien, Sie stehen im Walde von Kandrzin, Man sieht die Bäume fallen. Und wenn Ihr die schwarzen Gesellen fragt: „Wir sind Heydebreck's wilde verwegene Jagd."
Wir kämpften für Deutschland, vertrieben die Polen, Pierronna, die Kugeln flogen, Doch die in Berlin wollten die Ehre uns holen, Uns, uns, die wir gekämpft gegen Polen. Da sind wir von dannen gezogen. Und wenn Ihr uns schwarze Gesellen fragt: „Wir sind Heydebreck's wilde verwegene Jagd."
So warten wir hier in Dreck und in Rust, Bis unser Hauptmann uns rufet, Doch hallt durch den Wald unser erster Schust, Bricht alles zusammen, es must, es must, Auch der Volksstaat, den verlogen Ihr schufet. Und wenn in der Not Ihr nach Rettern dann fragt, Dann kommt Heydebreck's wilde verwegene Jagd.
Und endet Ihr einst in Spott und in Hohn, Dann sind wir Euere Henker. Aus den Trümmern entsteht der Kaiserthron, Und uns, und uns wird der schönste Lohn, Dort oben, Kamerad, ist der Lenker. Und wenn er am Jüngsten berichte uns fragt: „Wir sind Heydebreck's wilde verwegene Jagd."
Tłumaczenie wiąże się z wyzwaniem zachowania oryginalnych emocji, delikatnych odniesień historycznych, ich kontekstu, artystycznego charakteru.
DZIKI ŁÓW, TAKŻE DZIKIE ŁOWY, DZIKI GON, DZIKIE POLOWANIE, DZIKIE ZASTĘPY TO MOTYW MITYCZNY WYWODZĄCY SIĘ Z RELIGII GERMANÓW.
Dziki Łów w mitologii germańskiej był nocnym orszakiem duchów, demonów, czarownic lub innych nadprzyrodzonych istot, prowadzonym przez bóstwo lub demona. Pojawienie się Dzikiego Łowu uważano za zwiastun nieszczęścia, wojny, klęski głodu lub śmierci.
Istnieje wiele różnych interpretacji Dzikiego Łowu:
Wojownicy Odyna: Według jednej z interpretacji, Dziki Łów to orszak Odyn, boga wojny i śmierci, prowadzący poległych wojowników do Walhalli. W tym ujęciu, Łów symbolizuje cykl życia i śmierci, a także siłę przeznaczenia.
Dusze potępionych: Inna interpretacja mówi, że Dziki Łów to orszak potępionych dusz, które nie zaznały spokoju po śmierci. W tym ujęciu, Łów symbolizuje karę za grzechy i ostrzega przed złym postępowaniem.
Przedchrześcijańskie bóstwa: Jeszcze inna interpretacja głosi, że Dziki Łów to orszak przedchrześcijańskich bóstw i demonów, które zostały wyparte przez chrześcijaństwo. W tym ujęciu, Łów symbolizuje starą wiarę i jej siłę, która wciąż tkwi w ludzkiej pamięci.
Niezależnie od interpretacji, Dziki Łów był powszechnym motywem w folklorze germańskim. Wierzono, że można go zobaczyć nocą, zazwyczaj podczas burzy lub wichury. Orszakowi towarzyszył huk psów, łomot kopyt i jęki duchów. Spotkanie z Dzikim Łowem uważano za bardzo niebezpieczne. Wierzono, że można zostać porwanym przez duchy i zabranym do krainy zmarłych.
Dziki Łów miał również pozytywne znaczenie. W niektórych regionach wierzono, że może on przynieść szczęście i urodzaj. Wierzono również, że duchy z Dzikiego Łowu mogą pomóc w odnalezieniu zaginionych przedmiotów lub zwierząt.
Motyw Dzikiego Łowu przetrwał do dziś w wielu utworach literackich i filmowych. Najbardziej znanym przykładem jest prawdopodobnie powieść "Wiedźmin" Andrzeja Sapkowskiego, w której Dziki Gon jest jednym z głównych motywów.
________W PRZYPADKU "WIR WEHR-WÖLFE", KTÓRE ZOSTAŁO PRZETŁUMACZONE JAKO "MY WILKOŁAKI", MAMY DO CZYNIENIA Z PORTMANTEAU, GDZIE DWIE IDEE CZY POJĘCIA ZOSTAŁY ZŁĄCZONE W JEDNO SŁOWO, ABY ODDAĆ WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZNACZENIE_
"WEHR-WÖLFE" rozdzielone myślnikiem można dosłownie przetłumaczyć jako "Wilki Obrony" . Tytuł wspomnień Heydebrecka z 1931 roku będącego jednocześnie tytułem tego wierszowanego utworu (pieśni) ze 127 strony, prawdopodobnie jest grą słów, podobną do tej, która łączy Wehrmacht (niemieckie siły zbrojne). Nazwa Wehrmacht pochodzi od niemieckiego słowa Wehr, które oznacza "obrona" lub "ochrona" i słowa Macht, które oznacza "moc" lub "siła" . Zatem połączone Wehr i Wölfe (wilki), sugeruje, że autor i jego towarzysze chcieli być postrzegani jako nieustraszeni i dzicy wojownicy; Wilki Obronne. Wehrmacht został utworzony dopiero przez Adolfa Hitlera 16 marca 1935 roku, jako część jego programu ponownego uzbrojenia Niemiec, który naruszał postanowienia traktatu wersalskiego. Wehrmacht nie istniał po I wojnie światowej, ale był następcą Reichswehry, ograniczonej armii Republiki Weimarskiej. Heydebreck zatem użył tego tytułu, również aby podkreślić swoją lojalność wobec niemieckich sił zbrojnych. Możliwe tłumaczenie "Wilcze Drużyny Obrony" lub "Wilcze Watahy Obrony" także oddawałoby zarówno dosłowne znaczenie słów, jak i nawiązywałoby do historycznego kontekstu i charakteru tych niemieckich wojowników działających w obronie swojej ojczyzny.
"WEHRWOLF" jako „armia wilków” lub „obrona wilków” nawiązuje bowiem do starej tradycji niekonwencjonalnej walki w Niemczech. Wywodzi się ze słynnej romantyzowanej historii o germańskich partyzantach "wilkołakach" napisanej przez Hermanna Lönsa opublikowanej w 700 000 egz. w 1910 r. Opisuje ona wojnę partyzancką chłopów z północnych Niemiec podczas wojny trzydziestoletniej. W porywającej historii chłopi, zmuszeni są do opuszczenia swojej cichej egzystencji i do przemocy, aby zapobiec dalszemu i poważniejszemu rozlewowi krwi. Ten wewnętrzny konflikt podsumowuje tytuł powieści „Der Wehrwolf”. Wehrwolf jest człowiekiem, który zamienia się w wojownika, aby bronić się przy użyciu siły wściekłej bestii. Ale Wehrwolf odnosi się do okrucieństwa zwróconego na polu bitwy przeciwko szabrownikom i żołnierzom, okrucieństwa uzasadnionego faktem, że wojna może podważyć fundamenty ich istnienia. Niemiecki ruch oporu został więc nazwany „Werwolf” zarówno ze względu na szczególne sugestywne brzmienie nazwy ale również mistyczne właściwości wojowniczej furii zwróconej przeciwko wrogom Niemiec. Z całą pewnością Heydebreck uosabiał sobą taką postawę i z nią utożsamiał utworzony przez siebie ruch w początku lat dwudziestych XX w.
NIE TYLKO GÓRNY ŚLĄSK W LATACH 1920–1922 BYŁ OKUPOWANY PRZEZ WOJSKA SPRZYMIERZONE, GDZIE HEYDEBRECK ZAWIĄZYWAŁ PIERWSZE STRUKTURY WEHRWOLFU - (w kędzierzyńskim lesie w listopadzie 1921)
Wobec przerwania reparacyjnych spłat, 11 stycznia 1923 r. 70 tysięcy francuskich i belgijskich żołnierzy przekroczyło niemiecką granicę i rozpoczęło okupację najbardziej uprzemysłowionej części Niemiec, jaką było Zagłębie Ruhry. W krótkim czasie okupanci zaczęli wysiedlać z niego ok. 150 tys. zbędnych cywilów, jednocześnie pozostawiając robotników. Francuzi ustanowili strefę zamkniętą, blokując ruch z resztą Niemiec. Rozpoczęto także rekwizycję surowców i wyrobów gotowych. Niemcy stawili bierny opór, do którego wezwał niemiecki rząd, na co Francuzi odpowiedzieli represjami, m.in. 31 stycznia w czasie tłumienia zamieszek w Essen zastrzelono 13 robotników i raniono 41. Jednego z dowódców grup sabotażowo-dywersyjnych, Alberta Leo Schlagetera prowadzącego działania przeciwko okupantom Francuzi aresztowanli i rozstrzelali po wyroku skazującym. W późniejszym czasie wykreowano go na bohatera narodowego.
W dniu wejścia wojsk okupacyjnych w ramach reakcji na te wydarzenia kapitan rezerwy, dziennikarz Fritz Kloppe zaoferował pomoc ze strony byłych członków Freikorpsu i oficerów niższych rang; zakładając nacjonalistyczną i antyrepublikańską jednostkę paramilitarną. Nazywa ją (niejako inspirowany wzorem ze Śląska) „Wehrwolf. Bund deutscher Männer und Frontkrieger” (Związek Niemieckich Mężczyzn i Frontowych Wojowników). Związek Wehrwolf został założony jako Mitteldeutscher Schutzverband (Środkowoniemieckie Stowarzyszenie Ochrony) w Halle/Saale w Saksoni. Kloppe został związkowym przewodniczącym Wehrwolfu (od 1923 do 1933 kiedy to związek został wchłonięty przez SA).
Oberschlesien im Bild, 1933, nr 25
W 1920 roku rząd niemiecki przyjął ustawę o rozbrojeniu Freikorpsów. Większość oddziałów Freikorpsów została rozwiązana, a ich członkowie zostali wcieleni do armii niemieckiej lub policji. 13 maja 1921 roku wydano Rozporządzenie o likwidacji Freikorpsów (Auflösungsverordnung für Freikorps). Ustawa została przyjęta przez Reichstag stosunkiem głosów 223 za i 169 przeciw. Podpisał ją prezydent Friedrich Ebert i była ona ważną częścią procesu konsolidacji Republiki Weimarskiej. Rząd w Berlinie zareagował w ten sposób na "ultimatum londyńskie" zwycięskich mocarstw. Alianci domagali się m.in. demilitaryzacji Niemiec, w przeciwnym razie grozili okupacją Zagłębia Ruhry. Rząd zareagował dopiero w listopadzie, delegalizując organizacje.
Po likwidacji Freikorpsów, ugrupowania te nadal podejmowały intensywne szkolenia swoich członków tworząc również na Śląsku środowisko wojackie skupiające weteranów, byłych uczestników walk polsko-niemieckich z okresu powstań śląskich. Związki te utrzymywały dalej nieformalne kontakty z armią, administracją lokalną oraz z partiami politycznymi. Przykład obejścia zakazu: Od grudnia 1921 r. Freikorps Oberland został wpisany do rejestru stowarzyszeń pod nazwą "Bund Oberland e. V.", a nawet bezkarnie przestrzegał celu walki z traktatem wersalskim w oficjalnych statutach.
Rozwiązanie organizacji prasa 1922:
Górnoślązak, 1922, R. 21, Nr. 10
i Kuryer Śląski, 1922, R. 14 [właśc. 16], nr 10.
WPINKA WEHRBUNDU
Volkischer Wehrbund (VWB) - później w części Frontbann
v. Heydebreck - Führer des Volk. Wehrbundes
HEYDEBRECK BYŁ PRZYWÓDCĄ TEJ PARAMILITARNEJ ORGANIZACJI
To nacjonalistyczne, z nazwy narodowe stowarzyszenie obronne skupiało zwolenników skrajnie prawicowych idei. W ciągu kilku tygodni, od przybycia na teren przemysłowy w 1923 r., Heydebreck zorganizował militarnie jednostki bojowe liczące kilka tysięcy ludzi. W samych tylko Gliwicach miał do dyspozycji około 1500 ludzi, podobnie jak w Hindenburgu-Zabrzu. Były to liczby imponujące. Wehrbund stworzony przez Heydebrecka, w przemysłowych miastach znany był, jako zawsze gotowy do „uderzenia” – „loszuschlagen“ i tak brzmiało wówczas popularne hasło prawicowych ekstremistów. Programowo skierowany był przeciwko komunistom, którzy z punktu widzenia Völkischów byli największym zagrożeniem, ale też w każdej chwili przeciwko Polakom, a potem, jeśli okoliczności na to pozwolą, przeciwko tzw. „Republice Żydowskiej”. W Republice Weimarskiej wielu niemieckich Żydów zajmowało wysokie stanowiska polityczne. Brano pod uwagę także możliwość puczu Reichswehry, którą planowano na Górnym Śląsku wspierać najlepiej jak się da. W październiku 1923 r. Heydebreck udał się m.in. do Monachium, aby ocenić sytuację i nawiązać kontakty wojskowe i polityczne ze swoimi radykalnie prawicowymi towarzyszami broni. Tam został przyjęty przez Ludendorffa, jednego z głównych przywódców prawicowych ekstremistów w Niemczech oraz Göringa i według jego własnych oświadczeń był od tej chwili mniej więcej poinformowany o planach puczu NSDAP. Dopiero po klęsce puczu hitlerowskiego policja górnośląska była w stanie rozbić organizację Heydebrecka, od której w tych okolicznościach także Reichswehra się zdystansowała. Heydebreck został aresztowany. Ta oficjalna deradykalizująca sytuację polityczną interwencja spowodowała, że ruch ekstremistyczny Heydebrecka w okręgu przemysłowym, po jego powrocie z więzienia nie wrócił już do swojej szczytowej siły.
Jedyną znaczącą prawicową, antyrepublikańską organizacją w Niemczech stawała się NSDAP ze swoim SA. Po puczu, NSDAP, SA i Kampfbund zostały jednak zakazane, a wielu przywódców NSDAP aresztowano bądź uciekli, organizacja Hitlera nie miała znaczących sił bojowych w stolicy Rzeszy. Dopiero sześć miesięcy później Ernst Röhm i Erich Ludendorff podjęli próbę zebrania rozproszonych członków. Zwolniony warunkowo Röhm przystąpił do reaktywowania SA i udał się w tym celu do Austrii, gdzie prowadził negocjacje z Goeringiem, który zastąpił Klintzscha na stanowisku przywódcy SA od początku 1923 r., oraz z Rossbachem. Röhm został mianowany zastępcą Goeringa, a Roßbach został umieszczony u jego boku jako szef sztabu mającej powstać SA. Frontbann założony przez Ernsta Röhma jako zreorganizowana i przemianowana wersja zakazanego SA (bezpartyjna organizacja zbiorowa paramilitarnej prawicy), powstał w kwietniu 1924 roku jako jego substytut. W założeniu Frontban miał być wszechstronną organizacją wojskową wszystkich sił völkisch sympatyzujących z narodowym socjalizmem. Podczas „Dnia Niemieckiego” w Halle 10 i 11 maja 1924 r. oraz później, Röhm rozmawiał o swoich planach z różnymi innymi przywódcami stowarzyszeń völkisch, w tym z Wolfem Heinrichem Grafem von Helldorf, przywódcą Stahlhelm w tym regionie. Hrabia był pod takim wrażeniem Röhma, że wkrótce po spotkaniu zrezygnował ze Stahlhelmu. Röhm prowadził podobne rozmowy z kpt. Peterem von Heydebreckiem i innymi przedstawicielami jednostek bojowych, w wyniku których ostatecznie podjęto decyzję o założeniu Frontbannu. Röhm miał zostać przywódcą wojskowym tego nowego stowarzyszenia, a generał Erich Ludendorff miał przejąć ogólne przywództwo. Heydebreck poszedł w ślady przywódcy Freikorpsu Gerharda Roßbacha i utworzył w imieniu Röhma sekcję ze swojej jednostki wojskowej dla Berlina. Tak Dowództwo Grupy Północnej Frontbannu zostało założone w sierpniu 1924 roku przez Hansa Adama von Heydebrecka. Przez jakiś czas był on komendantem tej grupy. Naczelnemu dowództwu w Monachium pod dowództwem Röhma podlegało cztery dowództwa grup: Północ, Południe, Wschód i Zachód. Za Berlin i większość Prus odpowiadało dowództwo grupy „Północ”, na czele której stanął kapitan von Heydebreck.
Rozkaz 1
Volkischer Wehrbund, Okręg Górny Śląsk, został zarejestrowany przeze mnie w komendzie policji w Gliwicach wraz ze złożeniem statutu. Wytyczne przesłane mi przez naszego protektora, ekscelencję Ludendorffa, trafiają do organizacji. Wbrew plotkom rozpowszechnianym przez inne organizacje patriotyczne, że byliśmy zakazaną tajną organizacją, jeszcze raz wyraźnie podkreślam, że od czasu zniesienia stanu wyjątkowego na Górnym Śląsku, tak jak każda inna organizacja, mamy (auch wir Volkischen) prawo do działalności. Cały Wehrwolf w Niemczech oddał się do dyspozycji generała Ludendorffa za pośrednictwem przewodniczącego Bundes, pana Kloppe z Halle, i jest jednym z ludowych związków należących do Wehrbundu. Te części Wehrwolfu, które nie są zorganizowane w ludowym Wehrbundzie, ale działają jak Jung-Stahlhelm w różnych miejscach, niesłusznie nazywają się Wehrwolfem. Wehrwolf Ratibor w wyniku decyzji swojego przewodniczącego, podporządkował się mnie, jako przywódcy Wehrbundu Okręgu Górny Śląsk. Wszystkie organizacje zbiorą się 12 lipca na wspólnym marszu przez Gliwice. W związku z tym wydaję rozkaz:
a) Organizacje zbierają się o godzinie 10:30 rano w Waldschloss naprzeciwko warsztatu lokomotyw przy ulicy Gliwice-Hindenburg.
b) Beuthen jedzie pociągiem z Beuthen do Borsigwerk i idzie do gospody hutniczej Biskupitz. Stamtąd, wraz z kompanią Biskupitz, marsz do miejsca zbiórki.
c) Części przyjeżdżające z Ratiboru, Kandrzina, Leobschutzu i Slawentzitz po przybyciu na dworzec kolejowy w Gliwicach maszerują bezpośrednio do miejsca zbiórki.
d) O 10:45 rano związki maszerują w formacji pod moim przywództwem przez Gliwice (ul. Kronprinzenstr., ul. Bahnhofstr., ul. Oberwallstr., ul. Ring, ul. Wilhelmstr.) przez Petersdorf do Lasu Labender. Gotowanie odbędzie się tutaj. Związki same są odpowiedzialne za naczynia kuchenne i żywność konserwowaną.
e) Powrót do Gliwic około 18:00.
f) Grupy młodzieżowe nie biorą udziału w marszu.
g) Strój: mundur z opaską na rękawie. Flagi ze swastyką należy zabrać ze sobą, o ile to możliwe, należy wywiesić flagi.
h) Nasz przemarsz przez Gliwice będzie pierwszym wystąpieniem ludowych związków w Gliwicach. Oczekuję, że każdy z osobna będzie świadomy, że jesteśmy narażeni na ostrą krytykę. Każdy powinien zachowywać się jak żołnierz i bojownik o wolność. Mówić, palić i rozglądać się jest zabronione.
podpis. v. Heydebreck
Powyższe polecenie zostało przekazane następującym liderom:
Blachnick St. Annaberg
Heidrich, Leobschlitz
Schippan Ratibor,
Wolany, Slawentzitz
Wozniok, Beuthen
Goerlich, Kandrzin
Berger, Gleiwitz
Edelmann, Beuthen
Heider, Beuthen
Peschel, Schomberg,
Schmidt, Gleiwitz
Wilczek, Petersdorf,
Wystrich, Gleiwitz,
Wangeloh, Hindenburg,
Lorenz, Hindenburg
Lobner, Hindenburg
Podrschwa, Hindenburg
Maketta, Hindenburg
Wischnowski, Malapane
Sobótka 1976 3
MAREK MACIEJEWSKI
"Z PROBLEMATYKI KSZTAŁTOWANIA SIĘ PARTII NARODOWYCH SOCJALISTOW W REJENCJI OPOLSKIEJ PRZED 1933 R."
Gen. Erich Ludendorff, pruski dowódca, współautor sukcesu w bitwie pod Tannenbergiem (Grunwaldem 1914), który związał się z ruchem nazistowskim, w momencie wybuchu I wojny światowej był już doświadczonym oficerem. Błyskotliwe sukcesy frontowe poskutkowały szybkimi awansami. Został Szefem Sztabu 8. Armii gen. Paula von Hindenburga. Duet odniósł spektakularny sukces, rozbijając w pył dwie rosyjskie armie pod Tannenbergiem. W 1916 roku Ludendorff został awansowany na generała i objął funkcję Naczelnego Kwatermistrza. Mimo zdolności armii do dalszego prowadzenia wojny, wyczerpane ekonomicznie Niemcy zmierzały ku klęsce. Ludendorff był zwolennikiem prowadzenia wojny do końca, wszystkimi możliwymi środkami. Porażka państwa dotknęła Ludendorffa osobiście. Po I wojnie światowej oddał się spisywaniu wspomnień i prac o tematyce wojennej.
- Doszedł do następującego przekonania: wolnomularstwo i Żydzi byli przyczyną klęski Niemiec w 1918 roku.
Ten element podchwycili przedstawiciele ideologii nazizmu i wykorzystywali to. W obiegowej opinii utarło się takie przekonanie, że Ludendorff dał tej ideologii pewien prapoczątek. Przyszły Führer potrzebował dla swojego ruchu – złożonego w dużej mierze z weteranów – autorytetu wojskowego. W środowiskach związanych z NSDAP Ludendorff był autorytetem. W amerykańskiej prasie na początku lat dwudziestych XX wieku pisano o nim jako o „najniebezpieczniejszym człowieku w Niemczech. Choć drogi jego i Hitlera z czasem się rozeszły, to przyszły dyktator stale czerpał inspirację z jego poglądów. Książka Ludendorffa, Wojna totalna, to niemal podręcznik nazistowskiego podejścia do spraw militarnych. Starzejący się generał przekonywał, że wojna jest podstawowym celem Niemiec, a wszystkie zasoby państwa i siły narodu powinny być koncentrowane na niekończących się podbojach. Ludendorff stał się jednym z najważniejszych ludzi w Niemczech. Należał do wąskiego grona wojskowych, którzy w praktyce przejęli kontrolę nad krajem.
Spopularyzowaniem idei narodowosocjalistycznych zajęli się m. in. P. von Heydebreck i G. Rossbach, z których inicjatywy odbył się pod koniec 1922 r. przemarsz 1400 osób ze swastykami w Gliwicach. W lecie 1923 r. elementy nacjonalistyczne na Śląsku zaangażowały się we współpracę z pokrewną ideowo narodowemu socjalizmowi Deutschvolkische Partei. Propaganda nacjonalistyczna zaktywizowała się po zniesieniu stanu wyjątkowego i delegalizacji NSDAP oraz Deutschvolkische Freiheitspartei w 1925 r.
Ponieważ volksizm i nazizm nie były jednolitymi ideologiami, a raczej złożonymi i zmieniającymi się zjawiskami historycznymi trudno jednoznacznie odpowiedzieć kim naprawdę był Heydebreck.
________Członkostwo Petera von Heydebrecka w DVFP i NSFB potwierdza, że był on volksistą w takim sensie, że podzielał wiele poglądów nacjonalistycznych i rasistowskich, które były charakterystyczne dla tego ruchu inspirowanego romantycznym pojmowaniem historii, kultury i języka Niemców. Jednak nie można go utożsamiać z volksizmem jako całością, ponieważ volksizm nie był jednolitą ideologią, a raczej zbiorem różnych koncepcji i nurtów politycznych. _______
DVFP (Deutschvölkische Freiheitspartei) była partią polityczną, która powstała w 1922 roku jako odłam DNVP (Deutschnationale Volkspartei). DVFP była bardziej radykalna i antysemicka niż DNVP i dążyła do zjednoczenia i ekspansji Niemiec. DVFP była również związana z wieloma organizacjami paramilitarnymi i prawicowymi, takimi jak Stahlhelm, Freikorps czy Thule-Gesellschaft. DVFP brała udział w puczu Kappa-Lüttwitza w 1920 roku i w puczu monachijskim w 1923 roku.
NSFB (Nationalsozialistische Freiheitsbewegung) była koalicją polityczną, która powstała w 1924 roku po zakazaniu NSDAP (Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników) i jej organizacji zbrojnej SA (Sturmabteilung). NSFB składała się z DVFP, NSDAP-AO (Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników - Zagranica) i innych mniejszych grup nazistowskich. NSFB wystartowała w wyborach do Reichstagu w 1924 roku pod nazwą Völkisch-Sozialer Block (Blok Ludowo-Socjalny) i uzyskała 6,5% głosów. Jednak już w 1925 roku NSFB się rozpadła, a NSDAP została ponownie zalegalizowana.
Freischar to niemiecka nazwa nadana nieregularnej, ochotniczej jednostce wojskowej, która w przeciwieństwie do regularnych lub rezerwowych sił zbrojnych uczestniczyła w wojnie bez formalnego upoważnienia jednej z walczących stron, ale z inicjatywy partii politycznej lub jednostki. Freischar wysłany przeciwko obcemu wrogowi był często nazywany Freikorpsem. Termin Freischar jest powszechnie używany w niemieckojęzycznej Europie od 1848 roku.
Już pod koniec listopada 1922 r. Rossbach na wiecu NSDAP w Monachium przekonywał, że „niedługo z najbardziej zacofanych części Górnego Śląska uczynimy małą Bawarię", i postulował utworzenie z kłębowiska rywalizujących ze sobą grup i związków jednolitej i silnej organizacji nazistowskiej.
W innym z gliwickich rozkazów z 1925 r. Heydebreck grzmiał:
Mimo że już wydano 120 przypinek (swastyka z hełmem stalowym), widzę tylko bardzo niewielu naszych ludzi noszących odznakę. Nie mamy powodu ukrywać naszych przekonań. Hasło brzmi: „Wyciągnij odznakę”, nawet jeśli nie odpowiada to Żydom. Ludzie, którzy narażą się na zawodowe szkody poprzez noszenie odznaki, są wyłączeni.
Befehl VI. / Gleiwitz, den 9.8.25/
Trotz dem jetzt schon 120 Nadeln (Hakenkreuz mit Stahlhelm) ausgegeben worden sind, sehe ich nur sehr wenige unserer Leute das Abzeichen trage;-.. Wir haben keinerlei Grund unsere Gesinnung zu verbergen. Parole isl: ,,Abzeichen heraus", auch wenn es den Juden nicht passt. Leute, welche durch Tra.gen des. Abzeichens sich beruflichen Schadigungen aussetzen, sind ausgenommen.
Wehrbund w polskojęzycznej prasie:
Oberpräsident Brückner nawiąże później do tych wydarzeń w swoim przemówieniu podczas uroczystości zmiany nazwy miasta Kandrzin w 1934 r. wspominając zasługi Heydebrecka, dla obchodów czci poległych w Samoobronie (Selbstschutz) i postawę wobec Schupo (Schutzpolizei, policji ochronnej). Jednocześnie wyjaśni potrzebę rozwiązania Wehrbundu Heydebrecka na rzecz tworzonego SA (Sturmabteilung - oddziałów szturmowych) na terenie Śląska, którą to inicjatywę Peter von Heydebreck wsparł.
Dziennik Berliński, 1925, R. 29, nr 204 oraz Katolik, 1925, R. 58, nr 109
Gazeta Robotnicza, 1925, R. 30,
Po ponownym utworzeniu NSDAP wiosną 1925 roku, Heydebreck dołączył do niej w tym samym roku (numer członkowski 20 525).
Na Śląsku okręg partii narodowych socjalistów (Gau Schlesien der NSDAP) założony został 15 III 1925 r. we Wrocławiu.
W tym samym roku wydzielono okręg NSDAP dla Górnego Śląska pod kierownictwem P. Heydebrecka i M. Filluscha.
Max Fillusch. NSDAP – numer legitymacji 20 531. ( Warmunthau, Landkreis Cosel, Oberschlesien. Podobnie jak Heydebreck był inwalidą wojennym. Współtworzył pierwszy Sturm SA w Zabrzu.
W latach 1927-33 był członkiem rady miejskiej Zabrza, kreisleiterm i nadburmistrzem. Do 1928 zarabiał na życie prowadząc przedsiębiorstwo należące do Pana von Heydebrecka (z biogramu).
Przywódca górnośląskiego okręgu partii narodowych socjalistów Heydebreck zapowiadał w swym rozkazie zorganizowanie 12 VII 1925 r. w Gliwicach wspólnego wiecu związków paramilitarnych z udziałem organizacji z Bytomia, Biskupic, Raciborza, Kędzierzyna, Głubczyc i Gliwic. Dla rozpowszechnienia haseł narodowosocjalistycznych i rozbudowy organizacji partyjnej nakazywał noszenie odznak i sztandarów hitlerowskich oraz kolportowanie czasopism NSDAP wśród bojówkarzy korpusów ochotniczych. Agitacja powtórzyła się w następnym miesiącu, ponieważ nie wszyscy członkowie związków bojowych podporządkowali się wyżej wymienionym poleceniom. Prohitlerowskie wiece odbyły się w Zabrzu (19 VIII), w Bytomiu (20 VIII) i w Gliwicach (21 VIII). Podczas manifestacji zorganizowanej 3 IX 1925 r. w Gliwicach przemawiał bliski współpracownik Hitlera G. Strasser, którego Heydebreck sprowadził w celu wyjaśnienia członkom ugrupowań nacjonalistycznych metod działania i ideologii narodowych socjalistów. / Gregor Strasser był niemieckim politykiem narodowosocjalistycznym i jednym z kluczowych przywódców nazistowskiej partii, od 1923 roku był członkiem Reichsleitungu, czyli kierownictwa centralnego NSDAP.
Heydebreck zostaje przywódcą SA na Górnym Śląsku.
Oddział Szturmowy - Sturmabteilung
W 1925 roku, krótko przed pierwszym kongresem NSDAP na Śląsku, zaplanowanym na 5 czerwca w Breslau, gauleiter Bruckner zdecydował, że partia potrzebuje własnych grup paramilitarnych. 3 czerwca w Breslau powstała pierwsza grupa SA, której pierwszym liderem został Paul-Willi Jakubaschk. Składała się z 65 osób, z czego około 85% to byli wojenni weterani. Kilka dni później powstała druga grupa SA w Brzegu, a na Górnym Śląsku były oficer Freikorps Hans Peter von Heydebreck zebrał grupę swoich byłych kolegów z Freikorps, aby utworzyć grupę SA. Chociaż Heydebreck został później opisany przez historyków nazistowskich jako pierwszy lider śląskiej SA, to rzeczywisty charakter jego zaangażowania w organizację w jej początkach pozostaje niejasny, a pierwsza formacja SA na Górnym Śląsku ściśle związana z konkretną grupą NSDAP została założona dopiero w grudniu 1925 roku, kiedy utworzono pluton szturmowy w Hindenburgu - Zabrzu.
Różnica między lokalnymi organizacjami NSDAP a grupami SA przyłączonymi do nich w latach 1925-1926 była w pewnym sensie umowna. Często były tym samym, a formalne utworzenie grupy SA przez lokalną organizację NSDAP prawdopodobnie nie miało dla członków dużego znaczenia; spotkania partii musiały być w każdym razie chronione. Tak więc na przykład w 1934 roku historyk nazistowskiego ruchu w Opolu - gdzie w 1925 roku powstała grupa NSDAP utworzona przez byłych członków Bund Oberland i Wehrwolfu - zauważył, że w tamtym czasie nie istniało rozróżnienie między SA a przywództwem politycznym, takie jak istnieje dzisiaj. Dyferencjacja między dwoma głównymi gałęziami nazistowskiego ruchu nastąpiła dopiero później, gdy NSDAP i SA rozwinęły się w masowe organizacje o dobrze rozwiniętej hierarchii.
Emblemat Oddziałów Szturmowych NSDAP.
OSAF Oberste SA-Führung, czyli Najwyższe Dowództwo SA
Heydebreck stał na czele 17 Brygady SA Górnego Śląska
należącej do śląskiej grupy SA, której przewodził SA-Gruppenführer Edmund Heines (od 1 czerwca 1931 do 30 czerwca 1934)
Tutaj 1 sierpnia 1933 Heydebreck został awansowany do stopnia SA-Oberführera
Podlegał mu SA-Standarte 62 Cosel (Gruppe Schlesien)
Naczelnym dowódcą SA był Adolf Hitler a szefem sztabu SA do 1934 Ernst Röhm
Początkowo chaotyczna, struktura rozrastającej się organizacji SA była ciągle reorganizowana. Stopniowo przyrastała ilość okręgów (Obergruppe) od początkowo 5 aż do 21, każdy z własną kwaterą i przywództwem, kiedy SA osiągnęła szczyt swojej liczebności w 1933 roku. / W momencie wybuchu wojny istniało 27 grup i dzieliły się one, pokrywając mniej więcej obszar jednego okręgu partyjnego na brygady (Brigaden).
Od 1926 roku wszystkie jednostki, z nadania Hitlera, podlegały centralnie nowemu Najwyższemu Przywódcy SA Franzowi Pfefferowi von Salomonowi i jego przedstawicielowi OSAF East Waltherowi Stennesowi. Od 1928 do 1931 roku SA na Śląsku działała pod nazwą Gausturm Schlesien i była kierowana przez Kurta Kremsera. W 1931 roku SA na Śląsku została przekształcona w formę grupy o nazwie SA-Gruppe Schlesien. Już u początków śląskiej SA leżała działalność Edmunda Heinesa. Był on jednym z uczestników walk we Freikorpsach Oberland i Roßbach, a członkiem SA został już w 1921 roku, a więc jeszcze w okresie tworzenia się tej formacji w Bawarii, kiedy był nawet zastępcą Ernsta Röhma. Po 1925 roku odtwarzał tę formację, podobnie jak inni historyczni przywódcy tej organizacji na Górnym Śląsku odgrywający rolę „bohaterów ruchu”, jak np. Peter Heydebreck. Heines w 1931 roku został przywódcą całej śląskiej SA.
Grupa Schlesien obejmowała wszystkie jednostki SA stacjonujące w granicach pruskiej prowincji Śląsk (z Dolnym Śląskiem, Śląskiem Środkowym i Górnym Śląskiem). W ramach struktury SA grupa początkowo podlegała bezpośrednio Naczelnenemu Dowództwu SA (OSAF), centralnemu sztabowi dowodzenia SA jako organizacji ogólnej, a następnie różnym SA-Obergruppen, przy czym sztab dowodzenia Grupy Schlesien, podobnie jak sztaby dowodzenia wszystkich SA-gruppen, pomimo formalnego podporządkowania Obergruppen, de facto podlegał bezpośrednio OSAF.
Die Führung (Kierownictwo) Grupy Schlesien i tym samym bezpośrednie dowództwo nad wszystkimi jednostkami do niej należącymi było sprawowane przez funkcjonariusza SA zazwyczaj w stopniu Gruppen- lub Obergruppenführera, który podlegał bezpośrednio Szefowi Sztabu SA. Szef Sztabu pełnił rolę zastępcy Adolfa Hitlera, który jako "Naczelny Dowódca SA" oficjalnie stał na czele SA i był odpowiedzialny za codzienne dowodzenie SA jako organizacją ogólną. Führer (lider) Grupy Schlesien - który w latach istnienia jednostki podziałowej Obergruppe był stale jednocześnie liderem tej SA-Obergruppe, do której formalnie należała Grupa Schlesien - stał więc razem z liderami pozostałych SA-gruppen (do 1932 roku i od 1934 roku) lub SA-Obergruppen (od 1932 do 1934 roku) w hierarchii SA jako organizacji masowej bezpośrednio za Szefem Sztabu na drugim szczeblu dowodzenia.
Grupa obejmowała 5 (później 6) podgrup (od 1933 roku nazywane "brygadami"), które z kolei obejmowały każda pięć do sześciu chorągwi (Standarte). Szczegółowy podział na sztandary z kolei obejmował wiele stopni jednostek na poziomie lokalnym (oddziały, grupy, plutony).
W skład Grupy SA Schlesien wchodziły następujące brygady:
1) 17 Brygada SA (Górny Śląsk), dowództwo: Opole
SA Standarte 62 Cosel
SA-Standarte 20 - Kreuzburg
SA-Standarte 21 - Leobschütz
SA-Standarte 25 - Gleiwitz
SA-Standarte 63 - Opeln
SA-Standarte 156 - Beuthen
SA-Standarte 165 - Groß Strelitz
SA-Reiter Standarte 17 - Gleiwitz
SA-Reiter Standarte 117 - Leobschütz
2) 18 Brygada SA (Środkowy Śląsk-Południe), kwatera główna: Reichenbach, później Schweidnitz
3) 19 Brygada SA (Dolny Śląsk Południowy), kwatera główna: Görlitz
4) 20 Brygada SA (Środkowy Śląsk Północny?), Kwatera Główna: Wrocław
5) 21 Brygada SA (Dolny Śląsk-Północ), kwatera główna: Liegnitz
Obejmowały standardy 7, 41, 47, 50, 56 i 58, rezerwę 58 oraz standardy kawalerii 21 i 121
6) Brygada SA 217 (Katowice), siedziba: Katowice
Przy kozielskim ratuszu. Uroczysta inauguracja siedziby SA Standarte 62 podczas, której przemawia Obergruppenführer Edmund Heines.
Obergruppenführer Heines in Cosel anläßlich der Heimeinweihung der Standarte 62 bei seiner Ansprache am Ring / Oberschlesien im Bild, 1934, nr 9
Die erste Hakenkreuzfahne in Obersclesien trugen die Heydebrecker. - Dieselben Männer, die 1921 in wahlloser Kleidung der Fahne folgten, tragen heute die Uniform der S.A. und SS.
Trzeci od lewej, bez ręki z rękawem koszuli w kieszeni to Peter von Heydebreck.
Pierwsza flaga ze swastyką na Górnym Śląsku była niesiona przez Heydebrecker. (Heydebrekczyków) - Ci sami mężczyźni, którzy podążali za flagą w 1921 roku w przypadkowych ubraniach, teraz noszą mundury SA i SS.
1921-1934
WDZIĘCZNOŚĆ KĘDZIERZYNA
Oddział Freikorps jednak nie był w stanie cieszyć się pokojem, który ich czekał. Bojownicy czuli się obcy w takim świecie, tęsknili za dalszą walką. Coraz trzeźwiej i realistycznie spoglądali w przyszłość.
PAMIĘTANO RADOŚĆ WYZWOLENIA Z CZERWCA 1921 R.
"To nie były nasze dni, należały do budzącego się pokoju. Patrzyliśmy obcymi oczami na krawędź jego uciechy. Ochroniliśmy go i strzegliśmy, spacerowaliśmy po ulicach teraz tętniących życiem, ale nie byliśmy jego towarzyszami. Uwięzieni przez wojnę, leżeliśmy za karabinami maszynowymi, staliśmy na posterunkach, wędrowaliśmy jako patrole przez ciszę rozległych lasów, tęskniliśmy za walką i ruchem. Oddział nabierał sił, jego nazwa stała się znana w kraju, ochotnicy przybywali zewsząd. Młodzi chłopcy z Kandrzina wstąpili w szeregi Freikorpsu, względy dziewcząt należały tylko do nas, byliśmy chwaleni jako wyzwoliciele, pozwalaliśmy się celebrować, bawiliśmy się w knajpach i kwaterach i dzień po dniu stawaliśmy się coraz bardziej trzeźwi…"
...“Zebrałem Freikorps w Kandrzinie. Po stratach bitewnych - pierwsza kompania stacjonuje w Lenartowitz - jej liczebność to już nieco ponad 100 ludzi. Wszystkie wyjścia są obsadzone karabinami maszynowymi, wysunięto posterunki. Dookoła nas jest las. Miejscami sięga on do samego miasta, ostatnie domy giną w ciemnym, wysokim drzewostanie. Czarny, milczący las, o którym wiemy z mapy tylko, że jest ogromnie duży, że jest to olbrzymi obszar leśny Hohenlohischen i Ratiborschen Forsten. (Nazwy lasów pochodzące od niemieckich rodów arystokratycznych, które były właścicielami tych ziem) Wiemy też, że po prawej stronie jesteśmy oddzieleni od własnych wojsk przez Odrę i że po lewej stronie nie mamy w ogóle żadnego sąsiada, że za nami nie ma żadnych rezerw, Bawarczycy zaraz po naszym przybyciu do Kuschnitzki zostali przeniesieni do innego zadania, że wielki las, przez który dziś rano maszerowaliśmy, stoi teraz między nami a Niemcami. Wiemy też, że w tej kampanii ani po jednej ani po drugiej stronie nie bierze się jeńców, że musimy zwyciężyć lub zginąć z kanałem i Klodnicą za plecami.
I jedno w końcu wiemy ponad wszystko inne, nigdy nie oddamy Kandrzina…”
..."Ich habe das Freikorps in Kandrzin versammelt. Seine Stärke beträgt jetzt nach den Gefechtsverlusten – die erste Kompagnie liegt in Lenartowitz – wenig über 100 Mann. Alle Ausgänge sind mit Maschinengewehren besetzt, Posten vorgeschoben. Rings um uns ist Wald. Stellenweise greift er bis in den Ort hinein, die letzten Häuser verlieren sich in dunkelhohem Holz. Schwarzer, schweigender Wald, von dem wir nach der Karte nur wissen, daß er ungeheuerlich groß, daß er das riesige Waldgebiet der Hohenlohischen und Ratiborschen Forsten ist. Dann wissen wir noch, daß wir rechts durch die Oder von eigenen Truppen weit getrennt sind und daß wir links überhaupt keinen Nachbar haben, daß hinter uns keine Reserven stehen, die Bayern sind gleich nach unserem Eintreffen in Kuschnitzka zu anderweitiger Verwendung abgerückt, daß der große Wald aber, durch den wir heute vormittag marschierten, nun zwischen uns und Deutschland steht. Wir wissen auch, daß in diesem Feldzug weder hüben noch drüben Gefangene gemacht werden, daß wir, mit dem Kanal und der Klodnitz im Rücken, siegen oder sterben müssen.
Und eines schließlich wissen wir vor allem andern, wir werden Kandrzin niemals aufgeben..."
Flaga Królestwa Prus
Oddział Heydebrecka utworzony z Radfahr-Jäger-Bataillon po zakończeniu wojny, używał tych flag podczas wyjścia z Kandrzina bądź flag inspirowanych flagą Prus.
Freikorpsy używały różnych flag, w zależności od ich pochodzenia, przekonań politycznych i docelowych wrogów. np. czarno-czerwono-białej flagi cesarstwa niemieckiego będącego zjednoczonym państwem niemieckim, utworzonym w 1871 roku przez Prusy i inne państwa związkowe. Królestwo Prus było największym i najpotężniejszym z tych państw, które istniało od 1701 roku. Król Prus był jednocześnie cesarzem niemieckim, ale nie miał pełnej władzy nad wszystkimi państwami związkowymi. Prusy miały jednak dominującą pozycję w cesarstwie niemieckim i kierowały jego polityką zagraniczną i wojskową. Cesarstwo niemieckie upadło w 1918 roku po I wojnie światowej, a Królestwo Prus zostało zniesione w 1919 roku przez traktat wersalski. Koszalin, skąd pochodził Heydebreck w 1772r. podczas I rozbioru Polski został przyłączony do Prus a w 1871 roku stał się częścią Cesarstwa Niemieckiego. W 1918 roku, po upadku cesarstwa, znalazł się w granicach znienawidzonej Republiki Weimarskiej.
Flaga użyta podczas puczu Kappa rozpoczętego w Berlinie w odwecie za rozwiązanie Freikorps. sztandar z Krzyżem Żelaznym i cesarskim orłem Hohenzollernów, który oznacza siły zbrojne niemieckiego cesarza powiewał nad niejednym polem bitwy WW1. Był wywieszany zarówno przez armię niemiecką, jak i marynarkę wojenną.
Freikorps flag
Weimarer Republik Aufmarsch des Stahlhelms (National-konservativer Bund der ehemaligen Frontsoldaten)
German 1920' Freikorp Oberland flag. Freikorps założony w kwietniu 1919 roku przez Rudolfa von Sebottendorfa, prezesa Thule-Gesellschaft. przybyły z Bawarii w 1921 roku odniósł sukces w bitwie pod Górą Świętej Anny,
W obliczu przewagi, którą dysponowali alianci zgodzono się na zawieszenia broni oraz oddanie sprawy przyszłości Górnego Śląska do decyzji Ligi Narodów. 26 czerwca Wojciech Korfanty z Karlem Hoeferem podpisali w końcu porozumienie o wycofaniu oddziałów obu stron w wyznaczonych terminach z zajmowanych terytoriów. Heydebreck podlegał generałowi Hoeferowi (kozielskie związki):
Autorami niemieckiego sukcesu jakim były bitwy o Górę św. Anny i Kędzierzyn byli DOWÓDCA SSOS - KARL HOEFER (1862—1939), ur. w Pszczynie na Górnym Śląsku, były podporucznik 3. GÓRNOŚLĄSKIEGO PUŁKU PIECHOTY NR 62 W KOŹLU, gdzie po przejściu ze Świdnicy został zatrudniony najpierw jako adiutant batalionu, a następnie jako adiutant pułku. W tym charakterze został porucznikiem 29 marca 1892 r.
oraz jego bezpośredni podkomendny, DOWÓDCA GRUPY POŁUDNIE (GRUPPE SÜD) SSOS — BERNHARD HÜLSEN (1865—1950), ur. w KOŹLU, pochodził z rodziny zawodowego wojskowego, jego OJCIEC BYŁ KOMENDANTEM TWIERDZY KOŹLE.
Od lewej: Były dowódca wojsk ochotniczych generał-porucznik w stanie spoczynku i Oberführer SS Hoefer, generał-porucznik w stanie spoczynku von Hülsen, starosta Adamczyk, gauleiter i nadprezydent Śląska Josef Wagner, naczelnik Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi Dr. Eulen na tle pomnika bojowników o niemieckość Śląska na Górze św. Anny w dzień jego odsłonięcia 22 maj 1938
POŻEGNANIE. „Podchodzę do okna i patrzę na uroczystą, poważną letnią noc. Po drugiej stronie ulicy, w ciemności lasu, leżą mężczyźni i śpiewają. Śpiewają Pieśń o Flandrii. Jak zawsze robili to niemieccy żołnierze, dostosowują ją do pola bitwy, na którym właśnie walczą. Vietinghoff wznowił pracę. Pisze listy do krewnych naszych poległych. Słowa i melodia brzmią smutno i dźwięcznie w trakcie jego pracy.
"Wasz syn zginął w Kandrzinie."
Wziął kartkę papieru i zapisał to na niej. Mój Freikorps wyrusza w marsz po raz kolejny. Stoję znów na skraju ulicy. Tym razem w siodle mojego starego Fritza. Po długich wędrówkach dotarł do mnie. Prawda jest taka, że pasuje do wizerunku oddziału, że teraz siedzę na koniu - tak, silny stał się mój Freikorps! Kolumna za kolumną. Przed każdą kolumną czarno-biała flaga, a na każdej fladze orzeł króla, tak przechodzą. Stu cichych rowerzystów na czele, sunących bezszelestnie. Jeszcze niedawno rozbity oddział zwiadowczy Schubartha, dziś długa kompania. Richthofen jest ich dowódcą. Za nimi dobiega rozbrzmiewająca muzyka - nadchodzi orkiestra! Dwudziestu muzyków kapeli hutniczej z Zawadtzki i Malapane , którzy wstąpili do nas jako ochotnicy. Grają Pruski Marsz. Nie ma lepszej piosenki dla naszego zgryźliwie-dumnego nastroju, niech wszyscy republikanie się na nas złoszczą! A potem z "Niech żyje cesarz" i "Czy znacie moje barwy" nadchodzi — masa Freikorpsu — równomierny krok i marsz — Buttlar i Loeben, Eltester, Plest — mocne i pewne kroki czterech kompanii — na końcu kompania z karabinami maszynowymi — kuchnie polowe — tabory. Tak przechodzi — zaciśnięte i poważne oblicza — w cichej dyscyplinie — w cieniu Hagena — mój dumny Freikorps. Galopuję wzdłuż kolumny w stronę przodu. Brak krzyków, brak żartów, powściągane przekleństwa w całej kolumnie. To że zmiana przyszła tak późno, tego jeszcze brakowało - teraz znów przegapimy połączenie! Tak opuszczamy Kandrzin, tak szybko, jak się do niego zbliżaliśmy. Nie, jeszcze szybciej, uciekamy!..." (W starogermańskim eposie "Nibelungenlied", Hagen jest podstępnym zabójcą Zygfryda)
POWRÓT. "Jesteśmy dzikimi, odważnymi łowcami Heydebrecka!"… "Tak śpiewało 50 wybranych ludzi z mojego Freikorpsu podczas ciężkiej pracy w lesie. Pościliśmy przy drodze w Kandrzinie, głodowaliśmy, marzliśmy i przeklinaliśmy. Obce i owiane mgłą stały domy dookoła. Liczne światła największej linii kolejowej spoglądały na nas niewyraźnie przez zmierzch. Całe miejsce wydało się nam dziwne i ponure. Nowy, piękny budynek dworca stał martwy i opuszczony, a z pobliskiej gospody dochodził śpiew, kończył się listopadowy dzień, czas naszego powrotu. Przyjęcie było chłodne i nieprzyjazne jak oblicze tego dnia. Nie od ludności. O nie, ta powitała nas ciepło. Ale co nam z tego? Wielu drobnych urzędników państwowych i robotników, kilku biednych rolników i kupców, którzy tu mieszkają, nie mogło nam pomóc. Szukaliśmy pracy i mieszkania, potrzebowaliśmy wsparcia największych niemieckich organizacji i władz. Ale te nam odmówiły. „Mamy naszą legalną samoobronę, mamy wystarczająco dużo ludzi, nie chcemy żadnych obcych”, potrząsali głowami odmownie. „Jesteście rozwiązani i zabronieni, grożą wam 3 lata więzienia, róbcie, wszystko aby stąd odejść!", inni odpychali nas od progu. Gdziekolwiek zapukaliśmy, zastawaliśmy zamknięte drzwi. Tak, to był listopadowy dzień, mroczny i beznadziejny, surowy dzień głodu, chłodu i opuszczenia. Otoczeni przez francuskich agentów, odrzuceni przez Niemcy, przez nikogo nie oczekiwani, przez wszystkich podejrzewani, biedni żebracy — tak siedzieliśmy bezdomni w rowie ulicy, tej samej, którą kiedyś dumnie maszerowaliśmy jako zwycięzcy. Usiedliśmy przy drodze i podzieliliśmy się ostatnim kawałkiem chleba "Oni nas już nie chcą" - pytali mężczyźni, "ale czy dlatego mamy tu zostać?" - "Oczywiście!" Zaśmiałem się znowu, "już coś się znajdzie." Następnego ranka spotkałem Pana Görlicha, komendanta miejskiego z tamtych czasów, o głosie niedźwiedzia.
"Idźcie do lasu" powiedział szorstko, ale serdecznie. "Spłonęło 6000 akrów. Polacy podpalili. Potrzebni są tam teraz robotnicy." „Do lasu!” krzyknęliśmy radośnie jednym głosem. Przecież od zawsze byliśmy tajemniczo do niego przyciągani... Ale dlaczego zwracaliśmy się najpierw do ludzi, zamiast od razu do niego?"
Heydebreck po powrocie do Kędzierzyna mieszkał w szpitalu.
W prosektorium ukrywano broń!
"W tym czasie jako osobisty gość uroczego gospodarza dworca miałem zapewnione wyżywienie, a w szpitalu znalazłem swój dom, gdzie Matka Przełożona, przydzieliła mi przyjazny pokój. Oberin, była naszym szczególnym dobroczyńcą, mogliśmy się jej zwierzyć ze wszystkiego. Dlatego zwróciłem się do niej, prosiłem o pomoc.
Jej serce zdobyliśmy wraz z samym miastem rok temu podczas szturmu na Kandrzin. Wtedy zastaliśmy biedne siostry i ich chorych w opłakanym stanie, mieli za sobą okropne dni. Polacy zabrali im wszystkie zapasy, byli na granicy głodu. Pomogliśmy, jak najlepiej i najszybciej, dostarczając żywność.
Matka Przełożona nie zapomniała o tym i wielokrotnie wyraziła nam swoje podziękowania za rady i wsparcie. Oprócz tego, pasowało to do dumnego charakteru tej uczciwej Niemki, że nie pytała nas o wyznanie, ale stanęła po naszej stronie, by wspólnie walczyć o ojczyznę..."
W szpitalu otwartym w roku 1903 pod patronatem fundacji św. Antoniego, usługi wykonywały siostry zakonne Służebniczki Marii Panny Niepokalanego Poczęcia z Domu Klasztornego w Porębie w pobliżu Góry Św. Anny. Mieścił on 50 łóżek. Pierwszym dyrektorem szpitala był dr Hans Sowada, a po 1945 r. dr Władysław Opolski.
KĘDZIERZYŃSKIE WSTAWIENNICTWO; ULTIMATUM - UWOLNIENIE Z OPOLSKIEGO WIĘZIENIA. (w zasadzie Heydebreck, po uwzględnionej skardze, jako więzień polityczny został przeniesiony do aresztu policyjnego). "W kraju, wraz z postępującą inflacją, fale politycznego podniecenia stale rosły. W Zagłębiu Ruhry stał Francuz, w Saksonii i Turyngii formowała się czerwona armia, w Monachium Adolf Hitler bębnił - "Niemcy, obudźcie się". Nigdy okazja do rozbudowy organizacji nie była tak korzystna jak teraz. Nie mogłem pozostać bezczynny, musiało się wydarzyć cokolwiek. Szerokie kręgi ludzi interweniowały w mojej sprawie, szanowane osobistości zwracały się do Oberpräsidium (Naczelne Prezydium Prowincji Górnośląskiej w Opolu), delegacja pro-niemieckich robotników z regionu przemysłowego osobiście odwiedziła kanclerza Rzeszy Cuno w Berlinie (Wilhelm Carl Josef Cuno w latach 1922–1923 kanclerz Rzeszy), ale nie otrzymała niczego oprócz pustych obietnic. Stało się jasne, że nic dobrego nie da się osiągnąć. To, jako pierwsi zrozumieli niektórzy charakterni ludzie w Kandrzinie. Dlatego postanowili, że poprzez użycie silniejszych kalibrów zapewnią sobie posłuch opinii publicznej i wysłali mistrza blacharskiego Hentschela, maszynistę Franka i kupca Kuchlera do Naczelnego Prezydium w Opolu. Ci trzej mężczyźni przedstawili najpierw panom rządzącym deklarację woli podpisaną przez 500 mieszkańców Kandrzina. Kopia została wysłana do ministra Severinga (Carl Wilhelm Severing, pruski minister spraw wewnętrznych). Pan Oberpräsident zatrzymał oddech podczas czytania tego dokumentu, ponieważ nie pozostawiał on niczego do życzenia pod względem jasności. Oprócz dosyć dosadnych ataków na Ministra Severinga, któremu zarzucono niedostateczne zainteresowanie sprawami narodu niemieckiego podczas lat okupacji, powiedziano, że ludność Kandrzina jest teraz zdeterminowana, by nie tolerować dłużej mojego aresztowania. Pan Severing powinien poznać "Oberpodolierów", których tak lekceważył – tak zakończyło się oświadczenie woli. Trzech mężczyzn mówiło wyraźnie w swoim górnośląskim dialekcie i dlatego ich niemiecki był bardzo klarowny i doskonały. Nie angażowali się w żadne negocjacje, żądali natychmiastowego odwołania majora policji Lorke z honorowej funkcji nadzorowania mnie i domagali się mojego zwolnienia w ciągu 8 dni.
"W przeciwnym razie zatrzymany zostanie ruch kolejowy na stacji Kandrzin".
To były ich ostatnie słowa. Wysoko postawieni urzędnicy rządowi nie byli przyzwyczajeni do takiego tonu i z tego powodu wyrażali zakłopotanie. A teraz jeszcze ta groźba! Stracili całkowicie mowę. Fuj, jaka niegrzeczna, pomyśleli, wysłali Lorkena na urlop.. i mnie wypuścili.
W ten piękny sposób Kandrzin podziękował mi za 5 czerwca 1921 roku, dzień wyzwolenia.
Wielcy przestępcy, małostkowi urzędnicy i odwrotnie, zmiana najbardziej interesujących postaci wśród mrocznych godzin i jasnych chwil, często niespodziewanie i jasno, promień wielkości duszy, gdzie zwykle były tylko najciemniejsze cienie, mimo nieznośnej monotonii nieustannie zmieniające się wrażenia, uczestnictwo najczystszych osobowości i jednocześnie bliski kontakt z cwaniakami, tak przemijały czasy spędzone w więzieniu. Bez wątpienia to była surowa szkoła, nie stałem się za ich murami młodszy, ale wiele się nauczyłem. Gdy patrzę wstecz, nie chciałbym zrezygnować z tych doświadczeń w moim życiu."
..." Nie bałem się nowych konfliktów, w końcu nie mogli mnie wsadzić z powrotem do więzienia. A czy by to zrobili? Raczej nie — komedia mojego aresztowania i zwolnienia była tylko jednym uderzającym dowodem na słabość rządu. Doprowadziła ona do tego, że otworzyłem oczy na to, jak silna jest moja pozycja w kraju, większa niż wcześniej sądziłem. Prawidłowego tonu w kontaktach z władzami nauczyli mnie moi przyjaciele z Kandrzina. Nie proszenie, ale żądanie — oto motyw przewodni muzyki, do której chętni byli tańczyć wielcy panowie w Opolu."
5 CZERWCA 1931 ROKU
W DZIESIĄTĄ ROCZNICĘ SZTURMU NA KANDRZIN
Peter von Heydebreck zakończył pisanie swojej książki. W POSŁOWIU NA STR. 205 (Nachwort) wyraził przekonanie o znaczeniu wydarzeń kędzierzyńskich dla historii, dla przyszłych Niemiec
ICH RELIGIĄ BYŁA OJCZYZNA
Dekadę po nieudanym puczu monachijskim starania nazistów o legalne przejęcie władzy przyniosły wreszcie owoce. Hitler i jego ruch osiągnęli swój główny cel – Trzecią Rzeszę. Okres ten okazał się równie ważny dla niemieckich Kościołów chrześcijańskich. Niemieckie odrodzenie narodowe i religijne były ze sobą ściśle powiązane. Miliony niemieckich protestantów przeważających w elektoracie NSDAP uznały przejęcie władzy przez nazistów za odrodzenie chrześcijaństwa. Kędzierzyński do tej pory filialny kościół parafii w Koźlu, od 1 kwietnia 1934 r. był już samodzielną parafią z własnym pastorem.
Okres Republiki Weimarskiej charakteryzował się spadkiem liczby wiernych, zwłaszcza w Kościołach protestanckich. Republika była demokratycznym państwem, które dążyło do oddzielenia kościoła od państwa i promowania świeckości w wielu obszarach życia publicznego. Od połowy lat dwudziestych w ramach ruchu Kirchenaustritt (wystąpień z Kościoła) każdego roku tysiące osób formalnie zrzekało się członkostwa w Kościele. Tymczasem od 1933 roku stosunek wystąpień do wstąpień zmalał a nawet liczba nowych członków w ciągu ostatniego roku wzrosła niemal siedmiokrotnie! Kościół stał się symbolem niemieckiej tradycji i kultury, a także ośrodkiem oparcia dla wielu ludzi, którzy byli rozczarowani Republiką Weimarską. W szczególności kościół krytykował politykę antyklerykalną republikańskiego rządu, a także jego liberalną politykę społeczną jak np. oddzielenie Kościoła od państwa, wprowadzenie świeckiego szkolnictwa, zredukowanie nauczanie religii w szkołach państwowych, likwidację przywilejów finansowych czy ograniczenie roli Kościoła w życiu publicznym. Kościół krytykował również reżim za jego niekompetencję i brak zdecydowania w rozwiązywaniu problemów gospodarczych i społecznych. Trudno o bardziej jednoznaczne świadectwo, że niemieckie odrodzenie narodowe i religijne były ze sobą ściśle powiązane. Partia nazistowska niewątpliwie wykorzystała niezadowolenie społeczne z polityki rządu republikańskiego w celu zdobycia władzy. Dla niemieckich katolików z XIX wieku odrodzenie religijne sprzyjało lub wręcz nieuchronnie prowadziło do mobilizacji politycznej. W wyniku podobnego procesu protestanci uznali przejęcie władzy przez nazistów za odrodzenie chrześcijaństwa. Dla wielu spośród nich partia nazistowska była protestanckim odpowiednikiem katolickiej Partii Centrum, która zdołała spełnić wyczekiwane przez wielu od stuleci zjednoczenie w ramach Volkspartei. Jednym z celów politycznych i propagandowych zwolenników Hitlera było też zapewnienie poparcia Partii Centrum dla ustawy o pełnomocnictwach, która miała mu dać większą swobodę w walce z republikańską demokracją. Po objęciu rządów przez NSDAP wielu Niemców zastanawiało się, jaki kształt przyjmie polityka państwa wobec religii. Czy dominującą pozycję w partii zdobędą nazistowscy poganie, czy naziści ujawnią swoje antychrześcijańskie uprzedzenia, starannie skrywane, gdy zabiegali o wpływy jako ruch społeczno-polityczny? Podtrzymywano jednak religijne relacje, choć główne obozy zyskały nowych, wielce wpływowych rzeczników: Hermana Goeringa i Wilhelma Ficka po stronie „pozytywnych chrześcijan” oraz Heinricha Himmlera i Reinharda Heydricha wśród pogańskich antychrześcijan. Podczas uroczystości państwowych „pozytywni chrześcijanie” nie udawali już, że w nowych Niemczech Kościoły i państwo będą równymi partnerami. W Trzeciej Rzeszy państwo i lud miały mieć absolutny priorytet nad jakimkolwiek Kościołem lub wyznaniem. Jednocześnie ci sami przywódcy partyjni utrzymywali, że nowa polityka państwa wobec Kościołów będzie zgodna z deklaracją zawartą w punkcie 24 programu NSDAP. Z drugiej strony jednak w partii wyraźnie umocniła się pozycja niektórych pogan, otwarcie demonstrujących swoją niechęć do religii chrześcijańskiej. Bez względu jednak na to, jak silne były osobiste wpływy niektórych z nich, wszelkie podejmowane przez nich próby umocnienia pozycji pogaństwa w partii były odrzucane. W szeregach NSDAP, zdecydowaną przewagę w sprawach religijnych zachowali tzw. pozytywni chrześcijanie. Hitler po raz pierwszy przemówił do Niemców jako kanclerz Rzeszy słowami: „Jako przywódcy narodu i rząd państwowy jesteśmy zdecydowani wypełnić zadanie, jakie nam powierzono, ślubując wierność Bogu, naszym sumieniom i naszemu ludowi”. Dalej Hitler stwierdził między innymi: „Za swój pierwszy i najważniejszy obowiązek rząd uważa odbudowę ducha naszego ludu i celu, jaki mu przyświeca. Rząd będzie bronił i umacniał fundamenty, na których opiera się potęga naszego narodu. Szczególną ochroną objęte będzie chrześcijaństwo jako podstawa naszej zbiorowej moralności i rodzina jako podstawowa komórka naszego państwa i narodu”. Wierny swojej obietnicy bronił chrześcijaństwa przed bezbożnikami, delegalizując zaraz po przejęciu władzy partię socjalistyczną i komunistyczną. W 1933 z Kościołem katolickim w zamian za obietnicę całkowitego wycofania się z życia politycznego podpisano konkordat. Hitler oczekiwał, że Kościoły pozostaną „ponad polityką” i całkiem otwarcie potępiał wtrącanie się księży do polityki parlamentarnej. Potępienie to nie było jednak wymierzone sprawiedliwie w oba wyznania. Przede wszystkim chodziło mu o zaangażowanie polityczne księży katolickich w działalność Partii Centrum. Z wyrozumiałością natomiast podchodził do działalności politycznej pastorów protestanckich, wśród których – tak przed przejęciem władzy, jak i po jej przejęciu – było wielu członków NSDAP. „Oczywiście zawsze znajdą się ludzie o charakterze prowokatorów, którzy przyszli do nas, bo wydawało im się, ż narodowy socjalizm jest czymś innym, niż faktycznie jest. Ludzie ci snują tyleż fantastyczne, co mętne plany, fałszujące nazistowską myśl rasistowską i wyolbrzymiają wagę ślubowania „ziemi i krwi”. W swoich romantycznych fantazjach żyją w kręgu postaci takich jak Wotan, Tor i im podobni. Te ekstrawagancje mogą szkodzić naszemu ruchowi, gdyż sprawiają, że wygląda on śmiesznie..." - mówił Goering otwarcie szydząc z partyjnych pogan. Zademonstrował nawet swoją pogardę wobec pogańskich ceremonii, biorąc ślub ze swoją drugą żoną Emmy w obrządku luterańskim. Ceremonię zaślubin prowadził biskup Rzeszy Müller. W tym samym obrządku ochrzczona została jego córka Edda ku niezadowoleniu wielu pogan i tych, którzy wystąpili z Kościoła.
Kościół ewangelicki w Kandrzinie otrzymał niedawno nowe dzwony, które uroczyście zainaugurowano / Oberschlesien im Bild, 1927, nr 2
Obecnie ul. Grunwaldzka. Wtedy ul. Hindenburga, prezydenta Rzeszy; bohatera bitwy pod Grunwaldem z 1914r. (w niemieckiej historiografii jest nazywana bitwą pod Tanenbergiem, wygraną ze Słowianami-rewanżem za 1410r., obie bitwy rozegrały się w tym samym miejscu choć po słowiańskiej stronie tym razem była Rosja).
Kandrzin. Procesja inauguracyjna 31.10.1926
W okresie III Rzeszy naziści instrumentalizowali pamięć poległych żołnierzy z czasów wcześniejszych konfliktów. Miało to na celu zyskanie poparcia i legitymizacji dla prawicowej ideologii oraz interwencjonistycznej polityki gospodarczej. Tworzyli narrację, według której byli kontynuatorami ducha i ideałów poprzednich pokoleń niemieckich żołnierzy. Przedstawiali swoje działania jako walkę o "nowy ład" Niemiec, co miało się wiązać z ugruntowaniem narodu, zjednoczeniem, wzmocnieniem militarnym i dominacją nad innymi narodami.
KOŚCIÓŁ EWANGELICKI UWAŻAŁ, ŻE ŻOŁNIERZE POLEGLI W I WOJNIE BYLI MĘCZENNIKAMI ZA WIARĘ I OJCZYZNĘ.
Kościół organizował uroczystości w ich intencji, a także propagował ich pamięć wśród wiernych. Wspierał również rodziny żołnierzy, którzy zginęli lub zostali ranni w wojnie. Ewangeliccy mieszkańcy gminy Kandrzin ufundowli ku czci poległych na I wojnie światowej ewangelików z Kandrzina pamiątkową tablicę. Była ona wywieszona w kościele do 1945 roku kiedy to Heydebreck OS. powrócił do dawnej nazwy. Tablica po roku 2000 została przez DFK – Kędzierzyn (Deutsche Freundschaftskreise - Niemieckie Koło Przyjaźni) odrestaurowana i przekazana do postkomunistycznego muzeum TZK.
NSDAP parło do przodu wchłaniając nawet ówczesnych katolickich pro-republikańskich krzyżowców. Na kędzierzyńskim posiedzeniu w maju 1933 roku hitlerowcy przejęli „Kreuzschar”, bojówkę silnie zaangażowanego politycznie księdza, Karla Ulitzki. Stworzony z jego inicjatywy Kreuzschar był nieuzbrojonym (Wehr)Verband (paramilitarnym) stowarzyszeniem, założonym w grudniu 1930 r., które miało służyć jako wzór dla całych Niemiec.
Katolik Polski, 1933, R. 9, nr 111
Jako członek Niemieckiej Partii Centrum (Zentrum) Ulitzka został wybrany do Konstytuanty Narodowej w 1919 roku i był członkiem Reichstagu do 1933 roku. Jednocześnie od 1924 był posłem na sejmik województwa górnośląskiego. Jako zagorzały republikanin Ulitzka został członkiem Reichsbanner Schwarz-Rot-Gold. Kilkakrotnie występuje jako prelegent na imprezach organizowanych przez organizację oraz pisze artykuły do gazet stowarzyszeń, z którymi był związany. W 1930 założył stowarzyszenie paramilitarne Kreuzschar na Górnym Śląsku, które było skierowane do młodzieży katolickiej. Kreuzschar pojawia się na imprezach politycznych jako strażnicy (ochrona) sali. Pod koniec marca 1933 r. Ulitzka zgodził się w Reichstagu na „ustawę upoważniającą” Hitlera, podobnie jak wszyscy jego koledzy z grupy parlamentarnej. Został wydalony ze Śląska przez narodowych socjalistów w 1939 r., podając rzekomą przyczynę „naruszenia interesów Rzeszy”.
REICHSBANNER, REICHSBANNER SCHWARZ-ROT-GOLD (Sztandar Rzeszy Czarno-Czerwono-Złoty) była niemiecką organizacją paramilitarną stronnictw demokratycznych w Republice Weimarskiej, faktycznie zdominowana przez SPD. Reichsbanner został powołany w bezpośredniej reakcji na nieudane zbrojne próby obalenia Republiki jesienią 1923 przez skrajną prawicę (pucz Hitlera-Ludendorffa w Monachium) i równolegle komunistów (powstanie komunistyczne w Hamburgu (23–24 października 1923)). Organizacja powstała 24 lutego 1924 r. na zjeździe w Magdeburgu. W zjeździe uczestniczyli członkowie SPD, Zentrum, DDP i związków zawodowych. Dzieliła się na część polityczną i paramilitarną. Organizacja skupiała weteranów wojennych o poglądach republikańskich, miała za cel obronę republiki i miała stanowić przeciwwagę z jednej strony dla Stahlhelmu i SA, paramilitarnych oddziałów związanych ze skrajną prawicą nacjonalistyczną (DNVP) i NSDAP, z drugiej dla Roter Frontkämpferbund, paramilitarnej komunistycznej organizacji KPD.
W WYBORACH 1933 JEDNA TRZECIA GÓRNOŚLĄZAKÓW POZOSTAŁA WIERNA PARTII "CENTRUM" PRAŁATA KARLA ULITZKI. JEDNAKŻE 43,2 PROCENT WYBRAŁO HITLERA. NDAP W KĘDZIERZYNIE GDZIE PRZEWAŻALI KATOLICY UZYSKAŁO ABSOLUTNĄ WIĘKSZOŚĆ - 55 PROCENT
WYNIK TEN PRZYPISUJE SIĘ ZASŁUGOM PETERA VON HEYDEBRECKA
Zamiast
POLSKIEJ NAZWY
-NIEMIECKA
Stacja Kędzierzyn w pow. kozielskim na Śląsku otrzymała wraz z miastem nową nazwę - niemiecką "Heydebreck". / Nowiny Codzienne, 1934, R. 24, nr 111 z 18 maja
30 stycznia 1933 r. prezydent Niemiec Paul von Hindenburg powierzył funkcję kanclerza Adolfowi Hitlerowi. Dzień ten uważany jest za początek rządów NSDAP
Już w roku 1933 kędzierzynianie zasadzili DĄB HITLERA;
Pflanzung einer Hitler-Eiche in Kandrzin. Oberschlesien im Bild, 1933, nr 19 / Po przejęciu władzy przez narodowych socjalistów - na cześć nowego kanclerza Rzeszy Adolfa Hitlera niemieckie gminy sadziły dęby. Dziś tak zwane dęby Hitlera są w dużej mierze zapomniane. Wtedy 30 kwietnia lub 1 maja zbierano się, aby zasadzić drzewo. W uroczystości zazwyczaj, oprócz władz, uczestniczyły również kluby weteranów, kluby śpiewacze, gimnastyczne i całe klasy szkolne... I, oczywiście, lokalne SA - bojówka partii NSDAP.
15 maja 1934
KANDRZIN
HEYDEBRECK OS.
Hurra - rok szkolny już za chwilę!
Górnośląska młodzież przejeżdżająca przez stację Heydebreck-Kandrzin
Oberschlesien im Bild, 1934, nr 17
Von der Umbenennungsfeier Kandrzins in Heydebreck:
Peter von Heydebreck lauscht dem Gesang der Schulkinder. Links: Polizeipräsident Heines, daneben Oberpräsident Brückner.
Z uroczystości zmiany nazwy Kandrzin na Heydebreck:
Peter von Heydebreck przysłuchuje się śpiewowi uczniów szkoły.
Po lewej stronie:
Prezydent Policji Heines, obok Oberpräsident Brückner.
Der Schlesische Oberpräsident gegen die christlichen Geistlichen.
Nadprezydent Śląska Helmut Brückner, podczas przemówienia zwrócił się przeciwko duchownym chrześcijańskim. Ostrymi słowami nazwał ich „konfesyjnymi rozrabiakami” i wyjaśnił:
„Wszyscy mężczyźni, którzy wtedy walczyli o sprawę niemiecką, walczyli bez pocieszenia wyznań. Niemieccy duchowni obu wyznań nic wtedy nie wiedzieli o naszym bólu psychicznym, wtedy nie dali nam pocieszenia ani wzmocnienia. Ale my, frontowi żołnierze, od zawsze mieliśmy bezpośredni kontakt z Bogiem, a to było lepsze”. / Katholische Volkszeitung, 1934, Jg. 17, Nr. 75
Prawdopodobnie jest to jedyna zachowana fotografia z uroczystości przemianowania nazwy Kędzierzyna. Została ona zamieszczona w numerze 22 „Oberschlesien im Bild” z 1 czerwca 1934 roku, który był cotygodniowym lokalnym dodatkiem do gliwickiej gazety „Oberschlesischer Wanderer”. Obecnych na fotografii; Hansa Petera von Heydebrecka, Edmunda Heinesa Gauleitera NSDAP Schlesien oraz nadprezydenta Brücknera — zmiecie „noc długich noży”, Heydebreck i Heines stracą życie, ocalały Brückner niebawem straci stanowiska i będzie niewiele znaczył.
"..Przemawiał również kpt. Heydebreck. Podziękował za zaszczyt, że miejscowość nazwano jego nazwiskiem. Po defiladzie zebrani udali się na stację kolejową, gdzie w hali dworca odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci korpusu ochotniczego Piotra Heydebrecka.." / Siedem Groszy, 1934, R. 3, nr 136. - Wyd. DEGC
Uroczystość nadania nowej nazwy miastu odbyła się prawdopodobnie na tym samym placu, na którym zlokalizowany był pomnik ku czci żołnierzy z Kandrzina poległych w I wojnie światowej. Naziści wykorzystywali symbole i retorykę związane z I wojną światową, by umocnić swoje przesłanie i uzyskać poparcie. Wiele narodowych i militarystycznych elementów w propagandzie nazistowskiej odwoływało się do ducha "Frontkämpfer" (tj. walczących na froncie) z I wojny światowej.
Widok na pomnik ku czci żołnierzy poległych w I wojnie światowej w latach 1914-1918. Na cokole pod figurą klęczącego rzymskiego żołnierza z opuszczonym ku ziemi mieczem, widniał napis: „Unseren im Weltkriege gefallenen Helden, Die dankbare Gemeinde". Pomnik został wzniesiony z inicjatywy gminy i miejscowego stowarzyszenia weteranów na cześć żołnierzy z Kandrzina, którzy polegli w I wojnie światowej w latach 1914-1918. Odsłonięcie i poświęcenie pomnika odbyło się 2 września 1928 roku z udziałem księcia Hohenlohe-Oehringen. Pomnik zlokalizowany był na dawnym targowisku w Kandrzinie, został zniszczony w 1945 roku. Tłumaczenie napisu na pomnik z języka niemieckiego na polski:
"Naszym poległym w wojnie bohaterom, wdzięczna gmina."
ODZNAKA - SELBSTSCHUTZ OBERSCHLESIEN Z 1934 ROKU
Odznaka z napisem 'Heydebreck' i datą 'Maj 1934' ma zapewne charakter okolicznościowy, może związany z przemianowaniem Kandrzina lub z wydarzeniem czy uroczystością zorganizowaną przez bojowników, członków Selbstschutz Oberschlesien (Kameraden) w tym czasie.
Samoobrona Górnośląska (Selbstschutz Oberschlesien) została utworzona w 1920 roku, po wycofaniu regularnych oddziałów Reichswehry z obszaru plebiscytowego Górnego Śląska. Inicjatorami jej utworzenia byli członkowie niemieckiej nacjonalistycznej organizacji paramilitarnej o nazwie Organizacja Escherich (Orgesch).
Organizacja Escherich (Orgesch) była tajną organizacją paramilitarną, założoną przez doktora Georga Eschericha w Bawarii w 1919 roku, a jej celem było zwalczanie wpływów komunistycznych i obrona interesów Niemiec w tym polskich dążeń do przyłączenia Górnego Śląska.. Członkowie Orgesch odegrali znaczącą rolę w tworzeniu i działalności Selbstschutz Oberschlesien.
Warto dodać, że Selbstschutz Oberschlesien była organizacją złożoną z różnych grup i frakcji, a jej członkowie reprezentowali różne ideologie i motywacje. Jednak dominującą rolę odgrywali w niej nacjonaliści, często związani z Orgesch i innymi organizacjami paramilitarnymi.
Maj 1934 roku to okres, w którym organizacja Selbstschutz Oberschlesien, działająca na terenie Górnego Śląska od 1920 roku, była już silnie zintegrowana z reżimem nazistowskim. Choć formacja ta początkowo miała charakter regionalny, z biegiem czasu jej członkowie zostali włączeni do struktur paramilitarnych NSDAP, takich jak SA i SS.
Odznaka z tego okresu pełniła prawdopodobnie funkcję zarówno wyróżnienia, jak i elementu propagandy, mającego na celu wzmacnianie poczucia narodowej jedności i lojalności wobec niemieckiej władzy.
Tego rodzaju odznaki często były nadawane za zasługi w obronie niemieckich interesów na Górnym Śląsku. Dziś stanowią cenny dokument historyczny, ukazujący nie tylko organizacyjne struktury Selbstschutz Oberschlesien, ale także polityczną atmosferę tego regionu w latach 30. XX wieku.
DZIAŁALNOŚĆ SELBSTSCHUTZ OBERSCHLESIEN W 1921 ROKU
W 1921 roku niemiecka samoobrona na Górnym Śląsku znalazła się w trudnej sytuacji. Po wycofaniu wojsk Reichswehry z tego terenu, a także po plebiscycie, sytuacja była napięta i niepewna. W przeciwieństwie do wcześniejszych lat, Niemcy nie dysponowali regularnymi siłami, takimi jak Grenzschutz w 1919 r. czy Sicherheitspolizei rok później. Początkowo konspiracyjna organizacja KOOS (Kampf-Organisation Ober Schlesiens) 1919 – 1921, formalnie rozwiązana w 1922 roku, działająca w okresie plebiscytu i powstań śląskich miała przeciwdziałać polskim wpływom oraz bronić niemieckich interesów, jednak została osłabiona przez działania alianckiej komisji plebiscytowej, która likwidowała im magazyny broni i ścigała konspiratorów. Niemiecką odpowiedź stanowić miała Samoobrona Górnego Śląska Selbstschutz Oberschlesien (SSOS), którą zaczęto organizować w odpowiedzi na zagrożenie ze strony polskich powstań. Jednym z kluczowych dowódców tej organizacji był Peter von Heydebreck, który wierzył, że walka na Górnym Śląsku może być początkiem większej rozprawy z republiką weimarską. "Z Polakami damy sobie radę" – pisał. "Wiem, że teraz właśnie otrzymujemy wielką szansę, bo zwycięska armia nie pozwoli się powtórnie, ot tak, po prostu odesłać do domu. Biada temu, kto ośmieli się ją rozwiązać – wówczas videant consules (łac. niechaj uważają konsulowie)".
Heydebreck podczas szturmu na Kandrzin dowodził formacjami freikorpsów, które odegrały istotną rolę w niemieckiej kontrofensywie. Do SSOS napłynęli ochotnicy z głębi Niemiec, w tym członkowie Freikorps Oberland oraz wrocławscy studenci. Punktem zbornym dla napływających ochotników stało się lotnisko w Brzegu, gdzie dzielono ich na poszczególne kompanie i bataliony; te ostatnie stanowiły najwyższą jednostkę taktyczną, choć ich liczebność rzadko odpowiadała przyjętym normom. Niemiecki rząd, półoficjalnie patronujący tworzeniu SSOS, z ledwie skrywanym niepokojem spoglądał zwłaszcza na owianych radykalnie antyrepublikańskim duchem członków dawnych freikorpsów. Jednocześnie lokalni mieszkańcy stanowili znaczną część oddziałów, czego dowodzi lista poległych. Część z nich spoczęła na Kędzierzyńskiej Kuźniczce, przy wejściu do lasu od strony dzisiejszej ul. Starowiejskiej.
W połowie czerwca 1921 r. Selbstschutz osiągnął apogeum liczebności. Heydebreck i jego jednostki, choć formalnie działające w ramach niemieckiej samoobrony, reprezentowały radykalny nurt, który nie tylko chciał obrony Górnego Śląska, ale także podważenia ładu republikańskiego w Niemczech. Ich udział w walkach był jednym z kluczowych elementów niemieckiej odpowiedzi na III powstanie śląskie.
HYMN GMINY KANDRZIN
(HEYDEBRECK OS) z 1934 ROKU
sławiący oddział Petera von Heydebrecka
Zielony jest Twój las i zielone są Twoje pola,
Błyszcząca jest niebieska powłoka Twoja.
Ciebie pozdrawia Kłodnicy nurt szumiący,
Do niedalekiego brzegu Odry spieszący.
Z daleka spogląda dom Świętej Anny
Błogosławiąc z góry hen w dół krainy.
Niech Cię osłania Bóg, rozwijaj się do przodu
Kędzierzynie, szumiący wokół lasem grodu
Wokół od nieprzyjaciół byłeś zagrożony
Ciężkie były czasy i wielkie były potrzeby
Przybyła nieduża ale dzielna drużyna,
I uwolniła Cię od wielkiego zagrożenia
Z dala przy lesie spoczywają bohaterowie w grobie
Młodzieży, która walcząc oddała swe życie.
Nieskończone szyny i żelazne wstęgi
Biegną od Ciebie hen w niejedne krainy.
Ale jedna ojczyzna może być dla Ciebie
Do Śląska należysz jedynie całkiem w sobie
Śląski jest Twój wyraz, śląska jest Twoja piosenka,
Śląski jest duch, który Twoje serce nasyca.
Tekst i muzyka – Józef Kubina (nauczyciel muzyki w szkole nr 1 w Kędzierzynie do 1945 roku). Tłumaczenie tekstu: Alfons Rataj 04.02.1999 – Kędzierzyn-Koźle
Link do muzyki: youtu.be/X-l-pqW6PKg
Pomnik Samoobrony na Kuźniczce / Selbstschutzdenkmal in Kuschnitzka /
W cichej części naszego powiatu, na skraju lasu w Kuschnitzka koło Kandrzina, siedmiu dzielnych bojowników z Selbstschutzu, którzy polegli podczas szturmu na Kandrzin, znalazło swoje ostatnie miejsce spoczynku w zbiorowej mogile. 5 czerwca 1921 roku zostali pochowani w wiecznym spokoju przez duchownego ks. proboszcza Wontropkę w obecności licznych mieszkańców wyzwolonej spod polskich hord wspólnoty Kandrzin. Na początku miejsce spoczynku zaznaczone było skromnym drewnianym krzyżem dla zmarłych. Później w tym miejscu wzniesiono skromny, ale imponujący pomnik z kamienia, który nosi imiona poległych bojowników.
Są to należący do Freiwilligen Schar v. Heydebreck:
Johann Schubarth, Jan Bartscheid, Henryk Pieska, Wilhelm Lehmann, Edmund Erblich, Walter Paschke a także Hans Berner z Freischar Oberland.
Napis na transparencie: "Sei getreu bis in den Tod" - "Bądź wierny aż do śmierci"
Podpis widokówki:
"Heldengrab der gefallenen O.-S.-Selbstschutzkämpfer Heydebreck III O.-S." - "Grób bohaterów poległych Bojowników Samoobrony Górnego Śląska Heydebreck III O.-S."
Nr 301. 53. rocznik
Trzecia strona „Oberschlesische Volksstimme”
Wtorek, 1 listopada 1927 POMNIK SAMOOBRONY W KĘDZIERZYNIE
W czasie powstań śląskich wokół Kędzierzyna (niem. Kandrzin) toczyły się ciężkie walki pomiędzy powstańcami a górnośląskim Selbstschutzem (samoobroną), w których poległa znaczna liczba walczących. Gmina Kędzierzyn wystawiła teraz poległym niemieckiego Selbstschutzu — dzięki którym Kędzierzyn został wyzwolony z rąk polskich powstańców — pomnik, który w ostatnią niedzielę został odsłonięty i poświęcony. Nasza fotografia przedstawia delegacje sztandarowe podczas uroczystości poświęcenia oraz sam pomnik — skromny kamień. (Fot.: Teichmann)
POŚWIĘCENIE POMNIKA POLEGŁYCH SAMOOBRONY W KĘDZIERZYNIE – PORUSZAJĄCE WSPOMNIENIE NAJCIĘŻSZEJ PRZESZŁOŚCI GÓRNEGO ŚLĄSKA. - ROZWIŃ
Kędzierzyn, 30 października
Każdemu, kto z niechęcią odnosi się do wznoszenia pomników poległym, życzylibyśmy uczestnictwa w uroczystości poświęcenia pomnika poległych Selbstschutzu w Kuźniczce-Kędzierzynie (Kuschnitzka-Kandrzin) — z pewnością zmieniłby zdanie. Wszyscy już nieraz staliśmy przy świeżo odsłoniętych pomnikach. Tutaj jednak serca poruszał widok rodzin poległych. W milczeniu stali przy grobie poległych w świętej walce o ojczyznę bojowników Selbstschutzu. Starsza kobieta w chustce obok młodej, lepiej sytuowanej damy, dziadkowie obok chłopców i dziewcząt — wszyscy jakby jednym uderzeniem ciężkiej ręki wspomnień wyrwani z płaskości codzienności. Wstrząśnięci duchem pamięci o swoich zmarłych.
Walka o Kędzierzyn w tamtych ciężkich dniach pociągnęła za sobą ofiary. Siedmiu z tych dzielnych bojowników o ojczyznę znalazło miejsce spoczynku w pobliskiej Kuźniczce (Kuschnitzka). Tutaj, na skraju lasu, przy alei brzóz, których jasna jesienna szata odcinała się od ciemnego cienia świerków, złożono ich w zbiorowej mogile — za ojczyznę, za którą przelali krew.
Świadomy obowiązku wdzięczności, Związek Weteranów (Kriegerverein) w Kędzierzynie, dzięki wsparciu księcia z rodu Hohenlohe, wzniosł im skromny pomnik, który dziś, w niedzielę, został poświęcony.
Jest to granitowy blok o wysokości około dwóch i pół metra, prosty i surowy, ustawiony bezpośrednio na grobie. Wznosząc się w formie piramidy, pod wykutym w kamieniu niemieckim orłem nosi on następujący napis:
„Z ochotniczego oddziału von Heydebrecka polegli podczas szturmu na Kędzierzyn 4 czerwca 1921 roku za wielkość i honor niemieckiej ojczyzny:
porucznik Schubarth,
sierżant Bartschat,
starszy strzelec Piskert,
ochotnik-strzelec Paschke,
Lehmann,
ochotnik-strzelec Erblich,
Berner.
Cześć ich pamięci.”
Miecz wykuty w kamieniu pod inskrypcją stanowi godne zwieńczenie pomnika.
Rozległy plac wokół pomnika wypełnił wielotysięczny tłum. Uroczystość rozpoczęła orkiestra wykonaniem chorału „Wie sie so sanft ruhen” („Jak łagodnie spoczywają”). Kantor Leichter z Kędzierzyna, jako przewodniczący związku weteranów, wygłosił mowę poświęcenia. Podkreślił, że nie jest to zwykły pomnik wojenny, lecz monument na wzgórzu tych, którzy dla Górnego Śląska przelali krew i oddali swoje kwitnące życie. Bez przymusu, w bezinteresownym oddaniu tysiące młodych mężczyzn przybyło, by walczyć o najwyższe i najświętsze dobro — ojczyznę. Wiele setek z tych bohaterów zapłaciło za swoją miłość do ojczyzny życiem. To im należy zawdzięczać, że dziś można stać na wolnej niemieckiej ziemi.
Podczas odsłonięcia pomnika chóry odśpiewały pieśń:
„Wy, którzy oddaliście za nas krew, ciało i życie”.
Na zakończenie głos zabrał arcykapłan Wontropka, dokonując kościelnego poświęcenia pomnika. Swoje wystąpienie oparł na słowach Biblii:
„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje życie za swoich przyjaciół.”
Następnie przypomniał pogrzeb siedmiu poległych bohaterów. Było to 7 czerwca 1921 roku, gdy jako miejscowy duchowny stał w tym miejscu, aby odprawić ich pogrzeb. Był to skromny, prosty pochówek, który jednak głęboko nim wstrząsnął. Był to — jak podkreślił — najbardziej przejmujący obraz w jego 24-letniej posłudze kapłańskiej. Siedmiu bohaterów leżało u jego stóp — w wieku od 20 do 30 lat — ułożonych w świeżych liściach dębu i wśród zieleni brzóz. W najprostszy sposób powierzono ich ziemi. Teraz wzniesiono kamień pamięci, aby ich nazwiska przetrwały dla przyszłych pokoleń.
Chętnie przyjął zaproszenie, aby dokonać kościelnego poświęcenia. Jak powiedział, pomnik ten powinien być monumentem honoru, wdzięczności, miłości i wiernego spełnienia obowiązku — przestrogą i drogowskazem dla przyszłych pokoleń, aby współuczestniczyły w ponownym wzroście.
„Niech Bóg zachowa i chroni naszą niemiecką ojczyznę i naszą górnośląską ziemię.”
Po tych słowach dokonał poświęcenia, kończąc modlitwą „Ojcze nasz”, po czym chór wykonał pieśń „Gott, du bist meine Zuversicht” („Boże, Ty jesteś moją nadzieją”).
Uroczystość zakończyła się melancholijnymi dźwiękami pieśni towarzyszy broni (Kameradenlied) oraz energicznym przemarszem uczestników przed pomnikiem.
(Porównaj dział ilustracyjny.)
OBRAZ PO POWSTANIU
KĘDZIERZYN, POGORZELEC I SŁAWIĘCICE w niemieckiej kronice filmowej „Messter-Woche”.
Twórcą kroniki, którą kręcił od 1914r. był pionier niemieckiego filmu; reżyser, producent i wynalazca Oskar Messter. Miał on duży wpływ na jego kształt techniczny. Konstruował projektory i kamery. Prowadził także firmę "Messter Film". Kronika od 1919r. produkowana była w koncernie UFA (Universum Film AG) a rozpowszechniana była przez Niemieckie Towarzystwo Kin (DLG). Ukazywała się do 20 kwietnia 1922.
KRONIKA JEST NIEMA. SEKWENCJE POPRZEDZAJĄ OPISY
• KANDRZIN (Oberschl.) Von den poln. Insurgenten durch Dynamit völlig zerstörte deutsche Familienhäuser / pol. Niemieckie domy jednorodzinne doszczętnie zniszczone dynamitem przez polskich powstańców
• POGORZELLETZ (Oberschl.) Von den poln. Insurgenten gesprengte Eisenbahnbrücke über die KLODNITZ / pol. Most kolejowy nad KLODNITZ wysadzony przez polskich powstańców
• KANDRZIN (Oberschlesien) Von den poln. Insurgenten "durchsuchte" deutsche Wohnungen / pol. Niemieckie mieszkania "przeszukiwane" przez polskich powstańców.)
• SLAWENITZ (Oberschl.) Von den poln. Insurgenten in einen Trümmerhaufen verwandelte Chausseebrücke / pol. Most drogowy obrócony przez polskich powstańców w kupę gruzu.
PONIŻEJ JAKO KOMENTARZ DO FILMU DWA FRAGMENTY Z KSIĄŻKI PETERA VON HEYDEBRECKA
W pierwszym przywołuje obraz nieudanego ataku małego oddziału zwiadowczego i postać poległego porucznika Schubartha, który był dowódcą oddziału rowerzystów. Opisuje też reakcje jego żołnierzy, którzy go podziwiali i kochali. Obok innych bojowników spoczął w zbiorowej mogile pod lasem na Kuźniczce. W drugim fragmencie przywołuje postać hrabiego Magnisa, który był dowódcą niemieckiej grupy operacyjnej na Górnym Śląsku. Obrazuje on niemiecką perspektywę walki jego oddziału Freikorpsu z polskimi powstańcami w Kędzierzynie. Opisuje też tragiczny los jednego z jego żołnierzy; niemieckiego kędzierzanina, który stracił rodzinę w wyniku polskiego ataku. ___________________________________
„Szybko się pozbierałem: „Opowiedzcie, jak to się stało". I żołnierze opowiadają, bez ozdób, uzupełniając się nawzajem. Opowiadają, jak na końcu lasu w małej wiosce natknęli się na bawarskie oddziały korpusu Oberland, jak Bawarczycy im powiedzieli, że wczoraj w trakcie pościgu jeden z ich patroli był już w Kandrzinie, ale musiał się cofnąć przed silnymi siłami polskimi. Opowiadają też, jak Bawarczycy powiedzieli, że nie wiedzą, czy teraz jest jeszcze dużo Polaków w Kandrzinie, wiedzą tylko, że na dworcu stoją pociągi pancerne i ostrzeliwują z dział mosty na Klodnicy. Opowiadają potem, jak porucznik Schubarth powiedział, że to trzeba ustalić, i jak potem na czele swojego oddziału rowerzystów przejechał przez oba mosty całą długą, wolną między polami drogą aż do Kandrzina. Żadnego strzału po drodze, ale w samym Kandrzinie nagle zaczął się silny ogień. Za rogiem ulicy szybko się schronili. Opowiadają w końcu tragiczny koniec śmiałej jazdy: „A potem porucznik Schubarth powiedział: Atakujemy z okrzykiem hurra, mogę na was liczyć?, i wszyscy od razu krzyknęli: Tak! I potem pobiegliśmy, porucznik na przedzie. I wtedy nasz porucznik od razu padł i strzelec Paschke też. I Jurek został ranny i inni też. I ze wszystkich stron strzelali i z prawej i z lewej też. I potem wycofaliśmy się walcząc. Wszyscy są z powrotem i ranni też. Tylko kilka rowerów musieliśmy zostawić na drodze postrzelane i naszego porucznika i strzelca Paschkego też."
Nieskładna relacja się skończyła. Potrząsam zadumany głową: Tacy są nasi chłopcy z ludu, przeżyli ciężką godzinę, stali jeszcze przed chwilą kilka kroków od śmierci, nie mówią o sobie i o tym, co dokonali, mówią tylko o swoim poruczniku — Porządni chłopcy! Patrzę im w smutne twarze i myślę, gdy ta historia będzie kiedyś opowiadana znowu, to musi się zacząć:
„Był sobie kiedyś porucznik, którego jego żołnierze bardzo kochali …"
"Ich reiste mich schnell wieder zusammen: „Erzählt, wie alles kam." Und die Männer erzählen, schmucklos, sich gegenseitig ergänzend. Erzählen, wie sie am Ende des Waldes in einem kleinen Dorf aus bayrische Truppen des Korps Oberland stiesten, wie ihnen die Bayern berichteten, dast gestern im Verlaus der Verfolgung eine ihrer Patrouillen bereits in Kandrzin gewesen wäre, aber vor starken polnischen Kräften wieder hätte zurückgehen müssen. Erzählen auch, wie die Bayern gesagt hätten, ob jetzt noch viel Polen in Kandrzin wären, wüstten sie nicht, wüstten nur, dast auf dem Bahnhof Panzerzüge stünden und mit Kanonen die Klodnitzbrücken beschössen. Erzählen dann weiter, wie Leutnant Schubarth gesagt hätte, das müsse festgestellt werden, und wie er dann an der Spitze seines Radfahrzuges über die beiden Brücken hinweg die ganze lange, frei zwischen Feldern liegende Chaussee runter in rasendem Tempo bis nach Kandrzin rein gefahren wäre. Kein Schust unterwegs, aber in Kandrzin selber sei ihnen plötzlich starkes Feuer entgegengeschlagen. Hinter einer Strastenecke hätten sie sich schnell in Dek-kung gesammelt. Erzählen schliesslich das tragische Ende der kühnen Fahrt: „Und da hat Leutnant Schubarth gesagt: Wir stürmen mit Hurrah, kann ich mich auf euch verlassen?, und alle haben gleich: Ja! gerufen. Und dann sind wir losgelaufen, der Leutnant vornweg. Und da ist unser Leutnant auch gleich gefallen und Jäger Paschke auch. Und Jurek wurde verwundet und andere auch. Und von überall her hat es geschossen und von rechts und links auch. Und dann haben wir uns kämpfend zurückgezogen. Alle sind wieder da und die Verwundeten auch. Nur paar Räder haben wir auf der Straste zerschossen liegen lassen müssen und unsern Leutnant und Jäger Paschke auch." Der schmucklose Bericht ist aus. Ich schüttle versonnen den Kopf: So sind unsre Jungens aus dem Volke, haben eine schwere Stunde erlebt, haben noch eben wenige Schritte vor dem Tode gestanden, sprechen nicht von sich und was sie geleistet, sprechen nur von ihrem Leutnant — Anständige Kerle! Ich sehe in ihre betrübten Gesichter und denke, wenn diese beschichte später einmal wiedererzählt wird, so must sie beginnen: „Es war einmal ein Leutnant, den hatten seine Soldaten sehr lieb .."
„Graf Magnis wysłał nam dwóch obrońców, są dla nas więcej warci niż odznaczenia i drożsi niż piękne przemowy! Blady po walce już był u nas; w towarzystwie swojego oficera sztabu generalnego, kapitana Frenkla, przyjechał lokomotywą z Leschnitz (Leśnicy). Obejrzał sytuację, zapytał o potrzeby oddziału, kazał sobie opowiedzieć o przeżyciach bojowych, uścisnął nam dłonie i powiedział tylko: „Zrobiliście to wspaniale!" To jest przywódca, w którego wierzymy. Po odjeździe hrabiego Magnisa Vietinghoff i ja poszliśmy do miasta. Obraz był nadal niezmieniony. Ulice były opuszczone, nie było widać żadnego mieszkańca. Tylko raz wyjrzała z piwnicy nieśmiało głowa i przestraszony głos zapytał, czy Polacy już odeszli. „Wojna, wojna, tak długo daremnie szukana, dziś, tu jest", odbijał się nasz krok wzdłuż domów. Skręcamy za rogiem ulicy; przed nami, oparty o płot z drutu kolczastego, stoi jeden z naszych ludzi, cichy, samotny, opuszczony. Co on tu robi? Rozpoznaję go, Apfeld, młody chłopak, ale stary zwolennik Frephana i Militscha, który znalazł się u mnie ponownie w Brzegu. „Nic nie znaczy, on jest z Kandrzina rodem", przypomina mi się. „Pewnie właśnie odwiedził swoich rodziców, taki powrót jako wyzwoliciel ojczyzny musi być piękny." Podchodzimy do niego, nie zauważa nas, patrzy nieruchomo przed siebie, jakby był nieobecny. ,No cóż, Apfeldzie, znów w domu?" zagaduję go. Podnosi głowę, w jego oczach jest obłęd. „Boże na niebie!" krzyczy i jęczy: „Ojciec i siostra są martwi… " pokazuje ręką na mały domek, „tam leżą obydwoje — ojcu oderwało ramię — właśnie wykrwawił się . . Staliśmy zupełnie cicho. Co mieliśmy powiedzieć … . czy można w ogóle coś powiedzieć przed takim losem? Chyba pogładziłem go po włosach i powiedziałem „biedny chłopcze". Jednym z ostatnich uciekających z Kandrzina Polaków popełnił tę zbrodnię granatem ręcznym, który wrzucił przez okno małego niemieckiego domku. Przeszły dni i tygodnie. Ludzie wyszli ze swoich ciemnych piwnic, wrócili do swoich warsztatów. Uciekinierzy szukali swoich opuszczonych domów, sklepy otworzyły drzwi i okna. Czasami jeszcze huknęła granata na terenie kolejowym, raz wpadła w dach domu — ale potop się skończył. Zapanowały porządek i czystość, dworzec kolejowy poddany dzień i noc sprzątaniu, zamiataniu i myciu był trzeciego dnia ledwie do poznania — Kandrzyn był znów niemiecki. Urzędnik kolejowy o wielkiej energicznej twarzy, który pojawił się nagle podczas ataku pod namiotem sztabowym przedstawił mi się mocnym głosem „nazywam się Görlich" jako komendant miejski do dyspozycji. Dokonał cudów organizacji.”
„ Die beiden beschütze hat uns Graf Magnis geschickt, sie sind uns mehr wert als Orden und lieber wie schöne Reden! bleich nach dem befechte schon war er bei uns; in Begleitung seines Generalstab-offiziers Hauptmann Frenkel kam er mit einer Lokomotive von Leschnitz gefahren. Er überschaute die Lage, fragte nach den Bedürfnissen der Truppe, ließ sich von den Männern ihr Kampferlebnis erzählen, schüttelte uns die Hände und sagte nur: „Das habt ihr prachtvoll gemacht!" Er ist der Führer, an den wir glauben. Nachdem Graf Magnis fortgefahren war, gingen Vietinghoff und ich in den Ort. Das Bild war immer noch unverändert. Die Straßen lagen verödet, kein Einwohner war zu entdecken. Nur einmal huschte aus einer Kellerluke zaghaft ein Kopf und eine verängstigte Stimme fragte, ob die Polen schon fort wären. „Krieg, Krieg, der so lange vergeblich gesuchte, heute, hier ist er", hallte unser Schritt die Häuserzeilen entlang. Wir biegen um eine Straßenecke; vor uns, an einen bartenzaun gelehnt, steht einer unserer Männer, still, einsam, verlassen. Was will der hier? Ich erkenne, Apfeld, ein junger Bursch, aber alter Gefolgsmann von Frephan und Militsch, der sich in Brieg wieder bei mir angefunden hatte. „Nichtig, der ist ja von Kandrzin zu Hause", fällt es mir ein. „Nun hat er wohl gerade seine Eltern besucht, solch eine Wiederkehr als Befreier der Heimat muß schön sein." Wir treten hinzu, er bemerkt es nicht, sieht starr vor sich hin, wie geistesabwesend. ,Nun, Apfeld, wieder daheim?" spreche ich ihn an. Er hebt den Kopf, in seinen Augen steht Irrsinn. „Herrgott im Himmel!" schreit er auf und stöhnt: „Der Vater und die Schwester sind tot.. " weist mit der Hand auf ein kleines Häuschen, „da drinnen liegen sie beide — dem Vater hat's den Arm abgerissen —' grad eben ist er verblutet . . Mr standen ganz still. Was sollten wir sagen .. . kann man vor solchem Schicksal überhaupt etwas sagen? Ich glaube, ich habe ihm über das Haupthaar gestrichen und „armer Junge" gesagt. Mit einer Handgranate, die er durch das Fenster des kleinen, deutschen Häuschens warf, hatte einer der letzten aus Kandrzin flüchtenden Polen dies Verbrechen begangen. Tage kamen und gingen. Die Menschen krochen aus ihren dunklen Kellern hervor, kehrten in ihre Werkstätten zurück. Flüchtlinge suchten ihre verlassenen Häuser wieder auf, die Geschäfte öffneten Türen und Fenster. Mitunter zerkrachte noch eine 6ranate auf dem Bahngelände, einmal fuhr eine in das Dach eines Hauses — doch die Sintflut war vorüber. Ordnung und Sauberkeit zogen ein, der Bahnhof, unter Tag und Nacht geräumt, gefegt und gewaschen, war am dritten Tage kaum wieder zu erkennen — Kandrzin war wieder deutsch. Ein Eisenbahnbeamter mit einem grossen energischen Gesicht, der schon während des Angriffs plötzlich unter uns erschienen war, hatte sich mir mit starker, tiefer Stimme „mein Name ist Görlich" als Ortskommandant zur Verfügung gestellt. Er leistete Wunder der Organisation.”,
Odznaka honorowa łowców
Pozłacana czaszka jelenia zwieńczona niemiecką koroną cesarską, z herbem rodu von Heydebreck.
Odznaka zasługi oddziału "Jägerschar" batalionu Selbstschutz von Heydebreck
Odznaka zasługi oddziału "Jägerschar" została prawdopodobnie ustanowiona po ostatecznym rozwiązaniu batalionu Selbstschutz w 1923 roku przez byłego dowódcę, kapitana Petera (Hansa-Adama) von Heydebrecka. Nie ma dostępnych informacji na temat procesu nadawania tej odznaki, ale z uwagi na jej rzadkość można założyć, że była przyznawana jedynie nielicznym, zasłużonym współtowarzyszom i kolegom, którzy również należeli do korpusu myśliwskiego podczas I wojny światowej.
Standartenführer Peter von Heydebreck, bohater roku 1921, twórca i dowódca Freikorpsu Heydebreck, który prowadził walkę o Górny Śląsk przeciwko polskim powstańcom z żelazną determinacją.
Standartenführer Peter von Heydebreck, der Held von 1921, Schöpfer und Führer des Freikorps Heydebreck, mit dem er den Kampf um Oberschlesien gegen die polnischen Aufständischen mit eiserner Entschlossenheit führte.
MUZEALIA
Waffenrock - Unikatowy i muzealny egzemplarz oficerskiego munduru polowego członka "SELBSTSCHUTZ-BATAILLONS VON HEYDEBRECK" pochodzącego z Austrii, wzór z 1916 roku, ale noszony w 1921 roku.
Sklep internetowy antyków militarnych w Europie prowadzony przez Helmuta Weitze Militärische Antiquitäten KG oferował ten mundur za 4500 euro!
Mundur posiada następujące cechy:
• 4 kieszenie z zaokrąglonymi klapami
• Ukryta plisa guzikowa z małymi rogowymi guzikami
• Stojący kołnierz z białymi patkami
• Na patkach wyhaftowane dystynkcyjne gwiazdy feldgrau dla porucznika
• Odznaki "Bewährungsabzeichen" dla Selbstschutz-Bataillonu von Heydebreck w formie dużych koron cesarskich, pomalowane na szaro feldgrau
• Szlufki na medale/odznaczenia po lewej stronie klatki piersiowej
• Wykonany bez podszewki
• Stan zachowania: bardzo dobry
Oferta zaopatrzona jest opisem:
Po zakończeniu wojny i wybuchu rewolucji listopadowej w 1918 roku, ówczesny kapitan Heydebreck utworzył z swojego batalionu rowerowego (Radfahrbataillon) Freikorps Selbstschutz Oberschlesien i dowodził nim do 1923 roku podczas walk na Śląsku i Górnym Śląsku. Jego sukcesy w walkach na św. Annabergu - szturm na Kandrzin 5 czerwca 1921 roku - podczas powstania polskiego w 1921 roku doprowadziły do tego, że został on uhonorowany i stał się popularny jako "Bohater Annabergu".
WAFFENROCK to historyczne określenie na rodzaj munduru wojskowego, który pierwotnie był używany w średniowieczu przez rycerzy jako zewnętrzna warstwa odzieży noszona na zbroi. Z czasem termin ten stał się ogólnym określeniem dla wszelkich mundurów wojskowych, w tym mundurów paradnych i wyjściowych. Odnosił się także do epoletów lub naramienników z oznaczeniami stopnia wojskowego, a także do mankietów munduru, odznak i innych insygniów.
W formie używanej przez Wehrmacht, wydanej w 1935 roku, Waffenrock był dopasowanym do ciała, sięgającym do ud mundurem z ośmioma guzikami, wykonanym z wysokiej jakości wełny w kolorze feldgrau, bez zewnętrznych kieszeni. Kołnierz był wyższy niż w mundurze służbowym i miał bardziej ozdobne litzeny, haftowane całkowicie na biało-srebrno i osadzone na tle w kolorze Waffenfarbe; mniejsze Ärmelpatten, podobne w wyglądzie do litzenów, znajdowały się pod guzikami na ciemnozielonych mankietach szwedzkich. Piping Waffenfarbe obramowywał również kołnierz, mankiety, zapięcie z przodu i falbankę z tyłu. Oficerowie nosili formalny pas z srebrnego splotu. Spodnie były w kolorze steingrau, z lampasami w kolorze Waffenfarbe na zewnętrznych szwach.
Produkcja i wydawanie Waffenrock zostały zawieszone w 1940 roku, a na uroczystości mundurowe zamiast tego noszono mundur służbowy lub ozdobny mundur oficerski. Jednakże Waffenrock nadal był dozwolony do noszenia na wyjścia dla tych, którzy mieli go lub mogli go kupić. Była to powszechna, choć nieautoryzowana praktyka, aby pożyczyć żołnierzowi Waffenrock ze stanów regimentu na ślub, co potwierdzają liczne wojenne zdjęcia ślubne.
Charakterystyczne cesarskie korony na umundurowaniu. Poniżej. Porucznik z Selbstschutz-Batalion Heydebreck.
ODZNACZENIA I WYRÓŻNIENIA V. HEYDEBRECKA WRAZ Z INFORMACJĄ O ZMIANIE NAZWY MIASTA KANDRZIN (wyciąg):
1. Krzyż Żelazny (1914), II i I klasy - Eisernes Kreuz (1914), II. und I. Klasse: Wysokie odznaczenie wojskowe w Rzeszy Niemieckiej. Pokazuje, że otrzymał zarówno II, jak i I klasę Krzyża Żelaznego w czasie I wojny światowej, co wskazuje na znaczące osiągnięcia na wojnie.
2. Odznaka za Rany (1918) w srebrze - Verwundetenabzeichen (1918) in Silber: Odznakę tę otrzymał za rany odniesione w I wojnie światowej. Srebrne wykończenie wskazuje na ciężkie obrażenia.
3. Orzeł Śląski, I stopień - Schlesischer Adler, I. Stufe: Odznaczenie przyznawane na Śląsku za zasługi dla regionu. I stopień to najwyższa klasa tego odznaczenia.
4. Sztylet Honorowy SA- SA -Ehrendolch: Sztylet honorowy Sturmabteilung (SA), paramilitarnej organizacji NSDAP. To odznaczenie wskazuje na jego bliskie związki z SA i na rolę przywódczą w organizacji.
5. Zmiana nazwy Kandrzina:
Maj 1934: Miasto Kandrzin na Górnym Śląsku zostało przemianowane na „Heydebreck O.S.”.
Okres: Nazwa „Heydebreck O.S.” obowiązywała do 1945 roku.
Sztylet SA (niem. SA-Ehrendolch)
był honorową bronią białą, wprowadzoną w lutym 1934 roku, wzorowaną na sztylecie SS z 1933 roku. Był on symbolem przynależności do SA i lojalności wobec Adolfa Hitlera. ROZWIŃ
Wygląd i konstrukcja:
Sztylet SA miał prostą, obosieczną głownię, wykonaną ze stali niklowej. Rękojeść była zazwyczaj wykonana z drewna (często ciemnego), z metalowymi okuciami. Na jelcu znajdował się symbol SA - orzeł z swastyką.
Dodatkowa inskrypcja:
Sztylety SA, podobnie jak sztylety SS, posiadały na klindze inskrypcję "Alles für Deutschland" ("Wszystko dla Niemiec"). Dodatkowo, sztylety SA wprowadzone w lutym 1934 roku posiadały inskrypcję "In herzlicher Kameradschaft, Ernst Röhm" ("W serdecznym koleżeństwie, Ernst Röhm").
Usunięcie dedykacji Röhma:
Po "Nocy Długich Noży" (30 czerwca 1934 r.), kiedy to Ernst Röhm został zamordowany, rozkazano usunąć jego dedykację ze sztyletów. Niektóre sztylety zostały zmodyfikowane przez ich właścicieli poprzez starcie lub spiłowanie dedykacji, podczas gdy inne zostały odesłane do producenta w celu profesjonalnej modyfikacji. Nie wszyscy członkowie SA usunęli dedykację, prawdopodobnie aby zademonstrować swój status wczesnego członka organizacji.
Sposób noszenia:
Sztylet SA był noszony na pasie, zaczepiony karabińczykiem do specjalnej pętli. Mógł być również noszony w ringu, przymocowanym do lewej kieszeni marynarki lub płaszcza. Przy dużym stroju służbowym sztylet był noszony tylko na pasie. W lokalach i teatrze, gdzie pas mógł być zdjęty, sztylet był wkładany do ringu w kieszeni. Sztylet mógł być zdjęty tylko w prywatnym towarzystwie. Jeśli pas był noszony pod płaszczem, sztylet musiał być zaczepiony do ringu płaszcza i noszony na zewnątrz.
Fotografia Röhma i Heydebrecka na koniach pochodzi z szerszego artykułu zatytułowanego: „Am Vortage des Kameradenmordes” ("W przeddzień mordu na towarzyszu"), który ukazał się w Neuer Vorwärts Nr.56, SONNTAG , 8. Juli 1934.
Przekład fragmentu artykułu „Am Vortage des Kameradenmordes” ("W przeddzień mordu na towarzyszu") ROWIŃ
„NA DUMNYCH KONIACH! Trzy tygodnie temu Röhm odbył triumfalny przejazd przez Pomorze. Las flag, szpalery, okrzyki „Heil”, honorowe obywatelstwa, parady. Obraz, który prezentujemy, pochodzi ze strony Pomorskiej Gazety. 24 czerwca Peter von Heydebreck dokonał inspekcji parady sztandaru marynarki wojennej i P.O. w Świnoujściu. Wygłosił tam swoją ostatnią mowę, którą Pomorska Gazeta zrelacjonowała;
- „Nie tolerujemy na Pomorzu, aby ktokolwiek ośmielił się wystąpić przeciwko tej absolutnej jedności pomorskiego narodu, gwarantowanej przez sojusz między dowódcą grupy i gauleiterem. My, ludzie SA, dziękujemy gauleiterowi, że nigdy nie odstąpił nawet na krok od absolutnie wyraźnej linii narodowosocjalistycznej. Możemy powiedzieć jedno, tak długo jak będzie trzymał się tej linii, znajdzie w SA towarzysza na śmierć i życie”. -
Peter von Heydebreck zwrócił się do swoich ludzi z SA, którym obiecał braterstwo na śmierć i życie. Po krótkim czasie formacje zebrały się na promenadzie kurortu uzdrowiskowego aby wziąć udział w przemarszu. Maszerowali z powiewającymi flagami, w ścisłej dyscyplinie, mijając gauleitera i dowódcę grupy, podczas gdy ogromny tłum zgromadził się wokół placu kurortu, skandując entuzjastycznie dla obu pomorskich przywódców.”
Peter von Heydebreck dowódcą 80-tysięcznej armii SA na Pomorzu. SA-Gruppenführer 1933. ROZWIŃ
„HEYDEBRECK powierzone sobie SA przekształcił w prawdziwą armię. Dbał o jej wyszkolenie i umundurowanie, lubował się w wielkich paradach. Liczył na to, że führer rozpocznie wojnę i że wtedy on, Heydebreck, pokaże swoje umiejętności strategiczne. Jednak wojny nie było. W styczniu führer zawarł z Polską pakt o nieagresji aż na lat dziesięć! Heydebreckowi nie mogło się to podobać, nie podobało się to też innym dowódcom SA, którzy chcieli, by Hitler utworzył z brunatnych batalionów normalną armię.
Na tym tle stanie się bardziej zrozumiała sprawa „nocy długich noży", likwidacja tzw. „puczu" Röhma. Puczu tego w istocie nigdy nie było, była natomiast wielka siła brunatnych batalionów. Mogłoby się zdarzyć, że dowódcy SA poprowadziliby swe bataliony przeciwko samemu führerowi. Należało taką ewentualność uprzedzić. I tak powstał plan, który w szczegółach opracowali Göring, Himmler i Heydrich.
Wiosną 1934 roku dowódca armii SA na Pomorzu i jego pretorianie nie przeczuwali nawet wydarzeń z 30 czerwca tegoż roku, nazwanych później „nocą długich noży". Sam von Heydebreck stał w tym czasie u szczytu powodzenia. Nawet pruskie „Staatsministerium", którym kierował sam Göring, wyrażało mu pełnię uznania. Wyrazem tego stało się przemianowanie nazwy miasta Kędzierzyn (niem. Kandrzin) na Śląsku. W czerwcu 1921 roku kapitan von Heydebreck, na czele swego oddziału, zdobył to miasto na polskich powstańcach. Z dniem 15 maja 1934 roku przybrało nową nazwę „Heydebreck O/S" na cześć generała SA ze Szczecina.”
– tak sytuację poprzedzającą zamordowanie Heydebrecka opisywał Kurier Szczecinski R_16_1960_nr_282_wyd_AB, który nawiązywał do objazdu inspekcyjnego szefa SA Ernsta Röhma, 1934 roku.
Miała to być ostatnia wielka manifestacja siły jego brunatnych batalionów. Ogólna liczba SA-manów w Rzeszy dochodziła wówczas do trzech milionów.
ODZNACZENIA HEYDEBRECKA
ODZNAKA ZA RANY (1918)
KRZYŻ ŻELAZNY (1914)
ORZEŁ ŚLĄSKI I STOPNIA
Odznaka za Rany dla Armii i Wojsk Kolonialnych 1918 w Srebrze
Odznaka ta została ustanowiona jako wyraz uznania dla żołnierzy, którzy zostali ranni w walce przez wroga lub stali się niezdolni do służby z powodu obrażeń. Odznaka została również przyjęta przez króla Bawarii Ludwika III dla armii bawarskiej.
Odznaka za Rany była przyznawana w 3 stopniach. Za 1 do 2 ran przyznawano ją w kolorze czarnym. Żołnierze, którzy zostali ranni 3 i 4 razy, otrzymywali odznakę w kolorze srebrnym (również matowo-białym). Za 5 i więcej ran odznaka była przyznawana w kolorze złotym. Istnieją różne warianty, które różnią się kształtem hełmu, wielkością wstążki i długością mieczy. Od 30 stycznia 1936 r. na mocy rozporządzenia można było również przyznawać wyższe stopnie przy rzadszych zranieniach, jeżeli uzasadniała to ciężkość obrażeń, a nawet okaleczenie.
KRZYŻ ŻELAZNY (1914) - EISERNES KREUZ (1914)
Krzyż Żelazny (niem. Eisernes Kreuz) to pruskie, a później niemieckie odznaczenie wojskowe, ustanowione w 1813 roku przez króla Fryderyka Wilhelma III. Było nadawane za męstwo na polu walki oraz za sukcesy dowódcze. Odznaczenie to, ze względu na swój kształt i symbolikę, stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych odznaczeń wojskowych w Europie.
Krzyż Żelazny 1914
W związku z wybuchem I wojny światowej, w 1914 roku odnowiono nadawanie Krzyża Żelaznego. Odznaczenie to, podobnie jak w poprzednich wersjach, było nadawane w dwóch klasach:
• Krzyż Żelazny II klasy - Eisernes Kreuz II. Klasse
• Krzyż Żelazny I klasy - Eisernes Kreuz I. Klasse
Wygląd i charakterystyka
Krzyż Żelazny 1914 miał formę czarnego krzyża żelaznego z srebrną obwódką. Na awersie krzyża umieszczono inicjały króla Fryderyka Wilhelma III ("FW") oraz datę "1813" (rok ustanowienia odznaczenia). Na rewersie znajdowały się inicjały cesarza Wilhelma II ("W") oraz data "1914" (rok wznowienia nadawania odznaczenia). Krzyż Żelazny I klasy był noszony na agrafce przypiętej do lewej piersi, natomiast Krzyż Żelazny II klasy był noszony na wstążce przewieszonej przez ramię.
Kryteria nadawania
Krzyż Żelazny II klasy był nadawany za pojedynczy akt męstwa na polu walki, natomiast Krzyż Żelazny I klasy był nadawany za wielokrotne akty męstwa lub za dowodzenie w bitwie. Odznaczenie to było przyznawane żołnierzom wszystkich stopni, od szeregowców po oficerów.
Znaczenie historyczne
Krzyż Żelazny 1914 stał się symbolem męstwa i poświęcenia żołnierzy niemieckich w czasie I wojny światowej. Odznaczenie to było masowo nadawane, a jego popularność sprawiła, że stało się ono trwałym elementem kultury i historii Niemiec.
Krzyż Żelazny był nadawany również w czasie II wojny światowej (w wersji z 1939 roku). Istnieje wiele wariantów Krzyża Żelaznego, różniących się detalami wyglądu. Krzyż Żelazny jest uważany za jedno z najbardziej prestiżowych odznaczeń wojskowych w historii Niemiec.
ORZEŁ ŚLĄSKI I STOPNIA (SCHLESISCHER ADLER I. STUFE)
Orzeł Śląski (Schlesischer Adler) był odznaczeniem regionalnym, nadawanym w różnych okresach historycznych, za zasługi dla Śląska. Odznaczenie to, ze względu na swój patriotyczny charakter i symbolikę, było cenione przez mieszkańców regionu i stanowiło ważny element lokalnej tożsamości.
Orzeł Śląski został ustanowiony 16 czerwca 1919 roku przez Generalkomendę VI Korpusu Armijnego. Odznaczenie to było początkowo związane z okresem walk o przynależność państwową Górnego Śląska i miało na celu uhonorowanie osób, które zasłużyły się w tym trudnym czasie dla regionu. W 1933 roku Orzeł Śląski został uznany za odznaczenie państwowe i był nadawany do 1935 roku.
Wygląd i charakterystyka
Orzeł Śląski I stopnia był najwyższym stopniem tego odznaczenia. Ma formę srebrnego orła śląskiego, umieszczonego na czarnym, emaliowanym tle. Orzeł trzyma w szponach opaskę z napisem "Für Schlesien" ("Za Śląsk"). Na rewersie odznaczenia znajduje się napis "Schlesien", data "1919" (rok ustanowienia odznaczenia) oraz numer nadania. Orzeł Śląski I stopnia był noszony na czarno-białej wstążce z dwoma pionowymi, białymi paskami po bokach, na lewej stronie piersi.
Kryteria nadawania
Orzeł Śląski I stopnia był nadawany za wybitne zasługi dla Śląska, zarówno w czasie walk o przynależność państwową, jak i w okresie późniejszym. Odznaczenie to mogło być przyznawane zarówno cywilom, jak i wojskowym.
Znaczenie historyczne
Orzeł Śląski I stopnia był ważnym symbolem patriotyzmu i przywiązania do Śląska. Odznaczenie to, ze względu na swoje historyczne korzenie i symbolikę, zajmuje szczególne miejsce w historii regionu.
Istnieją różne warianty Orła Śląskiego, różniące się detalami wyglądu, takimi jak kształt orła, napis na opasce czy numer nadania. Orzeł Śląski był nadawany również w czasie II wojny światowej (w wersji z 1939 roku). Odznaczenie to jest nadal cenione przez kolekcjonerów i miłośników historii Śląska.