W niedzielę 4 października zorganizowaliśmy dla naszych członków i zaproszonych gości spotkanie z okazji 200- lecia przekazania wyspy na jeziorze zaniemyskim Edwardowi Raczyńskiemu oraz 7- lecia działalności naszego stowarzyszenia.
W programie był pobyt na wyspie Edwarda oraz impreza integracyjna w "Wigwamie" przy leśniczówce w Łęknie.
Po zejściu z promu na brzeg wyspy prezeska Stowarzyszenia powitała uczestników spotkania i przypomniała historię sprzed dokładnie 200 lat, kiedy to Józef Jaraczewski dał w dożywocie wyspę położoną na jeziorze zaniemyskim Edwardowi Raczyńskiemu. Zażyczył sobie tylko w każdą rocznicę owego wydarzenia otrzymać gałązkę bluszczu, jako znaku przyjaźni , która do niniejszego aktu obie strony powoduje. Jak wiemy, darczyńca nie doczekał tej chwili, bo zmarł już w marcu następnego roku. Zarząd Stowarzyszenia postanowił ożywić jego ideę przekazując właśnie gałązki bluszczu zebranym. Prezeska zaapelowała przy tym o pielęgnowanie wzajemnych przyjaźni i sympatii, wbrew częstym w dzisiejszych czasach przejawom agresji i nienawiści, choćby wszechobecnym w Internecie hejterom.
Następnie inicjatywę przejął wójt Krzysztof Urbas przedstawiając szczegółowo informacje na temat trwających tutaj prac remontowo-budowlanych i perspektywach wykorzystania wyspy po ich zakończeniu. Potem można było obejrzeć wszystkie odnowione obiekty, choć na razie większość z nich tylko z zewnątrz.
Ciepło słonecznego popołudnia umilało pobyt na tym pięknym skrawku zaniemyskiej ziemi, ale trzeba było wracać, bo w programie była jeszcze impreza integracyjna w Wigwamie. Tam też wszyscy się udali i zasiedli przy jesiennie udekorowanych stołach, wokół nastrojowo żarzącego się ogniska. Mnóstwo smakowitych potraw przygotowanych przez członków Stowarzyszenia zachęcało do ich degustacji a miła dla ucha muzyka do tańca. Nareszcie był czas na nieśpieszne rozmowy, wspomnienia, anegdoty.
Jedną z atrakcji wieczoru była konkursowa zabawa, której tematem była 7-letnia działalność Stowarzyszenia. Trzy pary ochotników świetnie poradziły sobie z odpowiedziami na wylosowane pytania, otrzymując w nagrodę książki dotyczące naszego regionu, których autorami, bądź współautorami, są członkowie Stowarzyszenia.
Miłą niespodziankę przygotował Feliks Zamelski, wręczając każdemu egzemplarz książki autorstwa swojego brata Tadeusza pt. Na tropie zła. Opowiadał przy tym, z właściwą sobie energią, zabawne dowcipy i anegdoty.
Impreza udała się doskonale, po części dlatego, że nie tylko zarząd ale wszyscy członkowie Stowarzyszenia dołożyli swoją cegiełkę w jej przygotowanie.
Gdyby nie perspektywa następnego dnia, oznaczająca dla wielu podjęcie obowiązków zawodowych, pewnie dłużej by biesiadowano, ale nic nie może przecież wiecznie trwać.
Henryka Noetzel
W oczekiwaniu na przejazd promem.
Fot. Krzysztof Budzyń
Prom dobił do brzegu wyspy.
Fot. Krzysztof Budzyń
Powitanie na wyspie.
Fot. Mirosława Stanisławska
Fot. Krzysztof Budzyń
Domek "szwajcarski". Fot. M. Stanisławska
Fot. K. Budzyń
W Wigwamie czekają już na gości smaczne potrawy i pięknie, jesiennie udekorowane stoły.
Fot. M. Stanisławska
Dekoracja: Maria Sitek. Fot. Małgorzata Sarzyńska.
Wszyscy się dobrze bawili.
Fot. M. Stanisławska
Fot. M. Stanisławska
Fot. M. Stanisławska
Zapowiedź konkursu. Fot. M. Stanisławska
Uczestnicy zabawy konkursowej. Fot. Krzysztof Budzyń
Feliks Zamelski ogłasza niespodziankę
Fot. Mirosława Stanisławska
Pozostałe zdjęcia można obejrzeć oraz pobrać poniżej:
30 września 2015 roku - wycieczka do Rogalina
Po remoncie muzeum rogalińskie prezentuje się doskonale a zwiedzanie z pomocą nowoczesnych środków przekazu przebiega bardzo sprawnie.
Grupa złożona z naszych członków i sympatyków spędziła w Rogalinie bardzo miłe chwile.
W organizacji wycieczki pomogła p. Mirosława Stanisławska.
H. Noetzel
Fot. Mirosława Stanisławska
Fot. Henryka Noetzel
Fot.
Publikujemy nasz głos w sprawie pałacu w Łęknie, bo żyjąc w społeczeństwie obywatelskim uważamy to za swój obowiązek.
Poniżej treść pisma, które skierowaliśmy do naszych władz.
Szanowny Panie Starosto,
kierując się interesem społecznym i troską o wielowiekową, kulturową spuściznę naszej gminy, chcemy wyrazić zaniepokojenie wobec planów dotyczących sprzedaży zabytkowego zespołu pałacowego w Łęknie.
Obiekt ten był przez ostatnie siedemdziesiąt lat wykorzystywany do celów oświatowych oraz kulturalnych, dobrze służąc dobru publicznemu. W takim też celu został przekazany pod zarząd powiatowy.
W pamięci najstarszych mieszkańców gminy Zaniemyśl zachował się do dziś trudny do zaakceptowania stan, gdy dobra zaniemyskie wraz z pałacem w Łęknie należały do prywatnych, niemieckich właścicieli. Wstęp do parku był wówczas wzbroniony, co miało swoje uzasadnienie, bo był przecież własnością rodziny Jouannów.
Nie chcemy, aby doszło do prywatyzacji i, co za tym idzie, odcięcia dostępu do parku oraz pałacu dla nas wszystkich. Niech miejsce to nadal nam służy, a przede wszystkim naszym dzieciom i młodzieży.
Prosimy o wzięcie pod uwagę naszej opinii i zastanowienie się nad innymi rozwiązaniami, które nie będą godziły w interes publiczny. Ufamy, że pokierują się Państwo naszym wspólnym dobrem, które powinno być przecież celem każdej inicjatywy demokratycznych władz.
Z poważaniem
Henryka Noetzel - prezes Zarządu Stowarzyszenia Ziemia Zaniemyska
Do wiadomości:
Wójt Gminy Zaniemyśl
Rada Powiatu Średzkiego
Rada Gminy Zaniemyśl
Otrzymaliśmy odpowiedź na poniższe pismo, z której wynika, że nasza opinia będzie wzięta pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.
Natomiast z późniejszej relacji prasowej dowiadujemy się już, że pałac będzie wkrótce własnością Gminy Zaniemyśl. Ostateczne decyzje jeszcze zapadają.
Udało się. Od 1 września 2015 roku w pałacu, który stał się własnością Gminy Zaniemyśl, działa już Gimnazjum. Władze naszej gminy stanęły na wysokości zadania!
H. Noetzel
13 lutego odbyło się walne zebranie członków Stowarzyszenia, podczas którego udzielono absolutorium obecnemu Zarządowi i zatwierdzono, po dyskusji, plan dalszej działalności w roku 2015. Sprawozdanie merytoryczne: materiały
H. Noetzel
Relacja z obchodów 170 rocznicy śmierci Edwarda Raczyńskiego i mnóstwo zdjęć: wydarzenia 2015
25 kwietnia 2015
Wycieczka do Warszawy
W sobotę, 25 kwietnia, w piękny słoneczny poranek wyruszyliśmy dwudziestoosobową grupą na wycieczkę do Warszawy. Naszym celem było zwiedzenie Muzeów Powstania Warszawskiego i Historii Żydów Polskich.
Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy było Muzeum Powstania Warszawskiego mieszczące się w dawnej Elektrowni Tramwajów Miejskich, przy ulicy Grzybowskiej. Z pomocą audioprzewodników każdy mógł w swoim własnym tempie prześledzić ekspozycje przedstawiające losy Powstania Warszawskiego, walkę z okupantem, codzienność powstańczą. Eksponaty – broń, dokumenty, listy, przedmioty osobiste, fotografie, wzbogacone efektami multimedialnymi, światłem i dźwiękiem, w interesujący sposób przybliżyły nam tamtą rzeczywistość. Jak się dowiedzieliśmy, muzeum nie tylko dokumentuje historię Powstania Warszawskiego, ale prowadzi także działalność naukowo-badawczą oraz edukacyjną, cały czas wzbogacając swoje zasoby wiedzy na temat dziejów Powstania oraz historii i działalności Polskiego Państwa Podziemnego.
Następnie udaliśmy się do znajdującego się w Śródmieściu Warszawy, na Muranowie, Muzeum Historii Żydów Polskich. Mieści się ono w pięknym gmachu wzniesionym w latach 2009-2013, według projektu fińskich architektów, a otwartym do zwiedzania od października 2014 roku. Na parterze i pierwszym piętrze znajdują się sale wystaw czasowych, audytorium, centra edukacyjne i informacyjne, sklep muzealny, w którym można zaopatrzyć się w różne pamiątki i literaturę (co niektórzy uczynili) oraz restauracja BESAMIM, serwująca dania kuchni żydowskiej. W tej ostatniej z apetytem spożyliśmy obiad, aby z nowymi siłami przystąpić do dalszego zwiedzania.
Wystawa stała ,,1000 lat historii Żydów polskich’’ znajduje się w podziemiach muzeum i poświęcona jest dziejom Żydów na terenach polskich od średniowiecza do czasów współczesnych. Ekspozycja podzielona jest na następujące po sobie galerie: Las, Pierwsze spotkania, Raj dla Żydów, Miasteczko, Wyzwania nowoczesności, Na żydowskiej ulicy, Zagłada, Po wojnie. Wystawy poprzez wyeksponowane oryginalne przedmioty, repliki, obrazy, nagrania audio, zdjęcia, filmy, animacje komputerowe przedstawiają życie i kulturę Żydów na przestrzeni wieków. Byli oni nierozerwalnie związani z historią Polski, podkreślono więc ich wkład w rozwój polskiej kultury, nauki i gospodarki. Muzeum Historii Żydów Polskich, podobnie jak Muzeum Powstania Warszawskiego, realizuje dwie funkcje: muzeum tradycyjnego i centrum kulturalno-edukacyjnego, organizując wykłady, spotkania, konferencje, warsztaty dla dzieci i młodzieży, dla tych, którzy chcą poznać przeszłość i współczesną kulturę żydowską.
Pełni wrażeń i zdobytej wiedzy wróciliśmy do naszych domów. Wycieczka ta na długo pozostanie w naszej pamięci, nie tylko przez to, co zobaczyliśmy, ale i przez miłą atmosferę, która panowała wśród uczestników. Dlatego bardzo dziękujemy kol. prezes Henryce Noetzel, że zaproponował i zorganizowała nam ten wyjazd oraz osobom, które jej w tym pomogły: Małgorzacie Stawczyk i Zbyszkowi Łyszczarzowi.
Tekst: Małgorzata Sarzyńska
Przed wejściem do Muzeum Powstania Warszawskiego.
Widok z ulicy na budynek Muzeum Powstania Warszawskiego.
Przed wejściem do Muzeum Historii Żydów Polskich.
Po stałej wystawie muzealnej oprowadziła nas przewodniczka.
Poniżej wybrane fragmenty ekspozycji.
Zdjęcia: Halina Heimann, Stefan Heimann, Henryka Noetzel
13 lutego 2015 roku
odbyło się walne zebranie członków Stowarzyszenia, podczas którego udzielono absolutorium obecnemu Zarządowi i zatwierdzono, po dyskusji, plan dalszej działalności w roku 2015. Sprawozdanie merytoryczne: materiały
H. Noetzel
20 stycznia 2015
170. ROCZNICA ŚMIERCI EDWARDA RACZYŃSKIEGO
Umieram w wierze świętej katolickiej, a choć jawnogrzesznik, uciekam się do nieprzebranego miłosierdzia Boskiego. Może jego miłosierdzie jeszcze będzie większe od mojej zbrodni. Ludzie mnie odpychali, przyjmij mnie Panie. Umieram z tym oświadczeniem, żem nie kochał tyle co Polskę i Kościół katolicki.[1]
Wydawałoby się, że pamięć o Edwardzie Raczyńskim jest wystarczająco żywa, aby nie przeoczyć „okrągłej” rocznicy jego tragicznej, samobójczej śmierci, jednak niewiele brakowało, aby pozostała niezauważona. Na szczęście Stowarzyszenie Ziemia Zaniemyska nie zaspało gruszek w popiele i przygotowało propozycję programu poświęconego temu ważnemu wydarzeniu, zapraszając do jego współrealizacji Ośrodek Charytatywno-Wypoczynkowy „Bojanowe Gniazdo”[2] oraz Poznańskie Bractwo Kurkowe[3] i Wielkopolskie Towarzystwo Przyjaciół Książki[4] z Poznania. Dyrektor „Bojanowego Gniazda”, Łukasz Maszota, powitał naszą inicjatywę z aprobatą, podobnie prezes WTPK , dr Kazimierz Krawiarz, i członek zarządu PBK oraz członek Stowarzyszenia ZZ, Ryszard Rozmiarek. Dzięki temu 20 stycznia, w Zaniemyślu, każdy mógł wziąć udział w interesującym wieczorze pamięci poświęconym naszemu wielkiemu rodakowi.[5]
Pierwszym punktem programu była msza święta w kościele p.w. św. Wawrzyńca, podczas której modlono się za duszę ś. p. Edwarda Raczyńskiego. Wcześniej wchodzących do kościoła witała delegacja Stowarzyszenia ZZ - Anna Machajewska z córką i Stefan Heimann, przypinając im biało-czerwone kokardki.
Podczas kazania ks. proboszcz Jacek Leśniewski mówił o E. Raczyńskim, przywołując m.in. wzruszające słowa ks. Ewarysta Nawrowskiego[6]: Raczyński jako człowiek godzien jest stanąć obok najszlachetniejszych mężów Polski. Jest olbrzymem pracy, poświęcenia, abnegacji[7] i miłości Ojczyzny. Słowa umieszczone nad jego grobem w Zaniemyślu „Dla siebie był skąpy - pomocny biednym - hojny dla ojczyzny” nie zawierają żadnej przesady pośmiertnej. Owszem, mówią za mało (...).[8]
Po mszy św. składano kwiaty i zapalano znicze przy grobowcu E. Raczyńskiego[9], wtedy też rozległ się głośny wystrzał armatni. Ten symboliczny strzał z działa Poznańskiego Bractwa Kurkowego - oddany przez Ryszarda Rozmiarka, Rocha Mroczka i Jerzego Domagałę, miał być w zamyśle organizatorów, nie tylko upamiętnieniem tragicznej śmierci Edwarda, ale także swego rodzaju pobudką, impulsem do zastanowienia się nad tym, czy ludzie współcześni potrafią krzepić ludzi zasłużonych miłością, czy tylko ganić ich i niweczyć,[10] jak niegdyś.
Do dyskusji na ten temat zachęcała prezes Stowarzyszenia ZZ, Henryka Noetzel, która przygotowała także prezentację zdjęć z galerii portretów rodziny Raczyńskich. Było to już po przejściu do sali konferencyjnej budynku "Edward", w Ośrodku „Bojanowe Gniazdo”, który udostępniono uczestnikom uroczystości. Tam najpierw serdecznie powitał wszystkich dyrektor Ośrodka, Łukasz Maszota.
H. Noetzel zwróciła uwagę na niezwykłe koleje losu E. Raczyńskiego i niezmiernie bogatą spuściznę kulturową po nim, z której do dziś korzystamy. Jednak życie dla tego 59-letniego wówczas człowieka straciło sens, gdyż został oskarżony o czyny, których nie popełnił i intencje, które były mu obce. Prezenterka podzieliła się refleksjami, które nasunęły się jej podczas studiowania licznych materiałów źródłowych i opracowań związanych z tą postacią[11] - w tym miejscu postulowała, aby dążyć do przetłumaczenia na język polski i wydania listów braci Raczyńskich (w większości napisanych po francusku) oraz innych tekstów źródłowych z nimi związanych. Zapytała, czy doszłoby do tragedii, gdyby w porę, wystarczająco intensywnie i licznie wystąpiono w obronie osaczonego niesłuszną krytyką człowieka, który sam z trudnością odpierał zmasowane ataki, aż w końcu tego zaniechał, tracąc wiarę w sens swojego dotychczasowego i dalszego życia.
Czy dzisiaj byłoby inaczej? W tym miejscu prelegentka zacytowała wypowiedź Jerzego Stuhra[12], pochodzącą z jego książki Tak sobie myślę... w której autor skarży się na brak konstruktywnej krytyki wobec swojej twórczości: A wokół mnie cisza. Pracuję w jakiejś próżni i dopiero kiedy już nic nie mogę poprawić i muszę wyjść przed publiczność w teatrze, czy filmie, to dopiero jestem często z satysfakcją krytykowany, czy obgadywany. [13] Gdzie są przyjaźni krytycy Jerzego Stuhra, gdy ich potrzebuje? Gdzie byli 170 lat temu ludzie, dla których Raczyński tyle poświęcił, tak wiele zrobił? Przecież można było prosto wykazać niesłuszność tamtych niecnych oskarżeń. Zdecydowanie łatwiej mogły to zrobić osoby trzecie, niż sam pomówiony.[14] Choćby zarzut o próżność i samochwalstwo - nijak się on ma do przeróżnych dokonań Raczyńskiego, o których nigdy nie było głośno, a które dopiero dziś, po uporczywych kwerendach archiwalnych, wychodzą na światło dzienne. Tak było np. z budową kościoła parafialnego w Zaniemyślu, do którego powstania Raczyński przyczynił się nie tylko pełnym poświęcenia sprawowaniem nadzoru nad budową, ale także pokaźnym wkładem finansowym.[15] O tym ostatnim fakcie do dziś dnia niewiele osób wiedziało. Można by też zacytować fragment wypowiedzi, współczesnego Raczyńskiemu, redaktora Przyjaciela Ludu, J. Łukaszewicza pochodzący z artykułu-nekrologu, który ukazał się ponad trzy tygodnie po śmierci Edwarda: (...) a żaden nędzarz nie wyszedł z próżną dłonią od niego; owszem ubogim, którym albo wiek, albo słabość, albo nareszcie wstyd szlachetny ręki po jałmużnę wyciągać nie dozwalał, posełał znaczne wsparcia do ich własnych mieszkań. Czynny, obarczał się pracą i zatrudnieniem, częstokroć sobie obcem, nad własne siły i czas: tu kierował budowlą kościoła, owdzie przyozdabianiem jakiego gmachu, owdzie zajmował się zakładami górniczemi, osuszaniem błót, pracami literackiemi pięknemi sztukami itd., a do tego rozliczną i uciążliwą korespondencyą; rozmaici bowiem ludzie, rodacy i cudzoziemcy napastowali go nieraz, że użyjemy tego wyrazu, najdziwaczniejszemi projektami i pretensjami. Wszystkim tym odpowiadał, na wszystkie strony się rozrywał (...).[16] W tym tonie autor wylicza dalsze cnoty Edwarda, chciałoby się zapytać, dlaczego tak późno, dopiero po jego śmierci?
Po wstępnej wypowiedzi Kazimierza Krawiarza, który odniósł się m.in. do zasług Raczyńskiego jako bibliofila oraz przyczyn jego śmierci, głos zabrał Krzysztof Budzyń (członek WTPK i Stowarzyszenia ZZ), dzieląc się z zebranymi swoimi przemyśleniami na temat omawianej postaci. Przytaczał niektóre fakty z jego życia, w tym także te mniej znane. Mówił barwnie o związkach Zaniemyśla z ziemią śremską, której synem był E. Raczyński i o tym, jak potraktowali go obywatele tej ziemi, odbierając mu w podły sposób mandat poselski, co było już chyba ostatnim, przysłowiowym gwoździem do trumny naszego bohatera. Raz podjęta decyzja o odebraniu sobie życia stała się nieodwołalna. Zanim odszedł na zawsze, usunąć kazał jeszcze sporny napis w Złotej Kaplicy wyryty pod posągami Mieszka I i Bolesława Chrobrego: Ofiarował do tej Kaplicy Edward Nałęcz Raczyński.[17]
W tym miejscu K. Budzyń postulował, zgodnie z wcześniej podjętą inicjatywą w tej sprawie, aby przywrócić wspomniany napis albo przynajmniej zainstalować przy posągach tablicę informacyjną o tym pierwotnym napisie i tragicznej historii z nim związanej. Ten ostatni sposób zadośćuczynienia ś. p. Raczyńskiemu zdaje się mieć najwięcej zwolenników, więc należy mieć nadzieję, że zostanie niebawem zrealizowany.
W jednej z dygresji K. Budzyń ocenił, że E. Raczyński był samotnikiem. Z tym tylko częściowo mogę się zgodzić, bo wiemy, że miał oddaną rodzinę i przyjaciół, choćby dwóch w samym tylko Zaniemyślu. Pierwszy z nich, Józef Jaraczewski, zmarł ,niestety, już w 1816 r., ale pamiętamy, że ofiarował Edwardowi dożywotnio w imię dozgonnej przyjaźni wyspę na jeziorze zaniemyskim. Druga, równie szlachetna postać, która pozostawała w przyjaźni z Raczyńskim, to proboszcz parafii zaniemyskiej ks. Antoni Rybicki.[18] Wrażenie, że Edward jest osobą samotną mogło powstać stąd, że był nieprzyjacielem wszelkiej gry hazardowej i zgiełkliwych zabaw[19] , tudzież salonowego trybu życia. Można sądzić, że wybierał sobie przyjaciół, bo jego opinie często różniły się od płytkich poglądów tzw. ogółu, a na próżne rozmowy nie lubił tracić czasu, wolał go rzeczywiście spędzać w samotności, oddając się różnym pasjom badawczym.
Należałoby też, moim zdaniem, uzupełnić wypowiedź K. Budzynia (na spotkaniu czas był ograniczony), odnośnie stwierdzenia, że Raczyński był politykiem. To prawda, choć nie była to rola dominująca w jego życiu i, co najważniejsze, podjęta z pobudek patriotycznych. We współczesnym świecie przyjęliśmy mniemać, nie bez kozery, że politykami ten rodzaj motywacji już nie kieruje, pozostając tylko na ich ustach. Słowo polityk nabrało więc w naszych czasach, niestety, pejoratywnego znaczenia.
Następnie głos zabrała Anna Łazuka-Witek[20] prezes Stowarzyszenia Teatralnego Legion z Kórnika, przedstawiając i omawiając fragmenty tekstu Konstancji Raczyńskiej Obrona Hrabiego Edwarda Raczyńskiego wydana ze wstępem przez Żonę.[21]
W dalszej dyskusji głos zabrało jeszcze kilka osób. Krzysztof Urbas, wójt Gminy Zaniemyśl, wyraził wdzięczność stowarzyszeniom za ważną, oddolną inicjatywę, a Grażyna Rozmiarek, poznanianka (członek Stowarzyszenia ZZ), powiedziała m.in.: "Wstydzę się za Poznań", że nie zorganizował żadnych uroczystości. Łukasz Maszota wyraził opinię, że lepszymi od pomników z brązu są te żywe, co głosił także św. Jan Paweł II. Jego zdaniem postać Raczyńskiego mogłaby być wzorem dla współczesnej młodzieży, jednak by tak się stało, potrzebne są atrakcyjne środki wyrazu, wykorzystywane z powodzeniem np. w muzeach interaktywnych. Jak sądzi, można by takie muzeum usytuować na wyspie Edwarda.
W dzień 170. rocznicy śmierci Raczyńskiego nie wypowiadano się o nim krytycznie, choć należy pamiętać, że był człowiekiem mającym także swoje wady i słabości, jednak nie były one na tyle istotne, czy tym bardziej dominujące, aby w takim dniu o nich wspominać.
Na koniec organizatorzy zaprosili wszystkich do sali jadalnej, gdzie już pachniał na stołach staropolski bigos z kiełbaską, przyrządzony przez kucharkę Bojanowego Gniazda, a ufundowany przez Stowarzyszenie Ziemia Zaniemyska oraz pyszne ciasta upieczone przez panie z tego stowarzyszenia: Grażynę Rozmiarek, Alinę Frąckowiak, Wiesławę Niemier, Marię Sitek i Teresę Pawlak.
W licznie zebranym gronie (ponad 100 osób) toczyły się dalsze, ciekawe dyskusje i przyjacielskie rozmowy.
Tekst: Henryka Noetzel
[1] Cytat z listu pożegnalnego, jaki napisał E. Raczyński przed śmiercią.
[2]„Bojanowe Gniazdo”, ośrodek Caritas Archidiecezji Poznańskiej, powstało w 2011 r. nad Jeziorem Raczyńskiego w Zaniemyślu. W jego skład wchodzą trzy nowocześnie wyposażone budynki hotelowo-konferencyjne. Nazwa została zaciągnięta jako parafraza cytatu z dziennika patrona miejsca – bł. Edmunda Bojanowskiego, który pisał o zakładanych domach jako o gniazdach, z których pisklęta winny wylatywać zdrowe, uformowane i pełne sił – na kanwie tego przesłania misją „Bojanowego Gniazda” jest oferowanie takiego standardu, możliwości i atmosfery Ośrodka, aby stał się on miejscem naturalnej regeneracji duszy i ciała. Jego utworzeniu przyświecał, m.in. zamiar aktywnego pozyskiwania funduszy na prowadzenie działalności charytatywnej, będącej statutowym celem Caritas, równocześnie ma być jednak archidiecezjalnym centrum duchowości chrześcijańskiej. Http://www.bojanowegniazdo.pl/
[3] Pierwsze Bractwo Kurkowe powstało w Poznaniu w 1253 r., równocześnie z otrzymaniem praw miejskich.
Jest ono jednym z najstarszych w Europie i najstarszym w Polsce . Dopiero 5 lat później datuje się powstanie Bractwa Kurkowego w Krakowie. Celem współczesnego Bractwa Kurkowego w Poznaniu, działającego tutaj od 1990 r. jest podtrzymanie wiekowych tradycji Bractwa oraz przekazywania jej młodym pokoleniom, a jednocześnie ćwiczenia strzeleckich umiejętności zgodnie z hasłem „Ćwicz oko i dłonie w ojczyzny obronie” używanym przez Braci od wieków. Dzisiejsza działalność to zarówno tradycja i jak dostosowanie się do współczesnych wezwań i szerzenie ducha obywatelskiego. Na podstawie: http://poznanskiebractokurkowe.pl/
[4]Wielkopolskie Towarzystwo Przyjaciół Książki jest kontynuatorem tradycji Towarzystwa Bibliofilów Polskich powołanego w 1923 roku. Ma na celu rozbudzenie zamiłowania do umiejętnego i możliwie twórczego zbierania książek, rozwijanie i pogłębianie miłośnictwa książek ze szczególnym uwzględnieniem książek dawnych, rzadkich, pięknych i wartościowych, sprawowanie opieki nad dawna książką zabytkową i księgozbiorami prywatnych kolekcjonerów, troskę o podnoszenie poziomu estetycznego, typograficznego i edytorskiego polskich wydawnictw książkowych. Tworzyć więzy między polskimi miłośnikami książek, utrzymywać i rozwijać współpracę z krajowymi i zagranicznymi organizacjami społecznymi o narodowym charakterze. Http://wtpk.blog.pl/
[5] Dzień wcześniej WTPK zorganizowało w Poznaniu zebranie swoich członków i zaproszonych gości, poświęcone E. Raczyńskiemu.
[6] Nawrowski Ewaryst (1875–1948), kapłan katolicki (od 1899), m.in. administrator w Mądrych (1918–1930), proboszcz w Zaniemyślu (1930–1948), dziekan średzki (1945–1948). Więzień Fortu VII i Bojanowa. Wybitny kaznodzieja, społecznik, historyk, kolekcjoner, bibliofil, literat, poeta. Na podst. tekstu H. Noetzel w: Słownik Biograficzny Powiatu Średzkiego. Środa Wlkp. 2011.
[7] Wyrzeczenie się czegoś w imię wartości wyższych; niedbałość o własny wygląd i własne wygody. Http://sjp.pl/
[8] Ksiądz E. Nawrowski ZANIEMYŚL. Jego przeszłość i jego piękno. Poznań 1937. Str. 21, 22.
[9] Grobowiec usytuowany jest przy kościele p.w. św. Wawrzyńca w Zaniemyślu; późnoklasycystyczny, z herbem Nałęcz i tablicami inskrypcyjnymi; na sarkofagu - posąg greckiej bogini zdrowia Hygiei (symbolizującej także ciągłą samoodnowę życia), któremu rzeźbiarz Albert Wolff nadał rysy twarzy Konstancji Raczyńskiej, żony Edwarda; dzieło pochodzi z 1844 r. i było pierwotnie przeznaczone na ozdobę studzienki kończącej system wodociągów, ufundowanych przez E. Raczyńskiego dla mieszkańców Poznania; kopię tego posągu można obecnie zobaczyć w Poznaniu, na placu Wolności, przed Biblioteką Raczyńskich. Ziemia zaniemyska. Przyroda - Historia-Turystyka. Zaniemyśl 2014. Str. 75.
[10] Odniesienie do cytatu C. K. Norwida : ...(poznańskie) umie tylko ganić i niweczyć ludzi zasłużonych, nie umie ich krzepić miłością, i dlatego nagany niczem są, tylko kochających nagany są czemś! A prowincja ta niech okupi grzech przeciw staremu Raczyńskiemu, który powiadam wam, że ciąży na niej.
[11] H.N. jest autorką tekstu o E. Raczyńskim w książce Ziemia zaniemyska. Przyroda - Historia-Turystyka. Zaniemyśl 2014.
[12] Jerzy Stuhr (ur. 1947) - popularny aktor, reżyser filmowy i teatralny, wykładowca i rektor krakowskiej PWST, członek Europejskiej Akademii Filmowej, autor książek, laureat wielu prestiżowych nagród. Tak sobie myślę..., Kraków 2012, str. 101. - na podst. J. Stuhr, Tak sobie myślę..., Kraków 2012, str. 4 okładki.
[13] J. Stuhr, Tak sobie myślę..., str. 101.
[14] Szczegółowe omówienie tamtej sytuacji przytacza, m.in. Witold Molik w książce Edward Raczyński 1786-1845, Poznań 1999.
[15] Ziemia zaniemyska. Przyroda - Historia-Turystyka. Zaniemyśl 2014. Str.61, 62 (tekst H. Noetzel).
[16] Przyjaciel Ludu, nr 33, Leszno, 15 lutego 1845, str. 3. Zachowano oryginalne cechy tekstu.
[17] Szczegóły tego i innych sytuacji spornych, które przyczyniły się do śmierci Raczyńskiego znajdziemy, m.in. w książce W. Molika Edward Raczyński...
[18] Rybicki Antoni (1800–1873), kapłan katolicki (od 1822), proboszcz w Niezamyślu (1838–1873), dziekan średzki. W powstaniu 1848 r. prezes Komitetu Narodowego w Zaniemyślu.Ziemia zaniemyska. Przyroda - Historia-Turystyka. Zaniemyśl 2014, str. 66.
[20] Anna Łazuka-Witek jest autorką scenariusza i współrealizatorką przedstawienia "Strzał. Rzecz o Edwardzie hr. Raczyńskim" wystawionego w 2010 roku przez Stowarzyszenie Teatralne Legion z Kórnika, na zamku w Kórniku oraz w Bibliotece Raczyńskich.
[21] Raczyńska Konstancja, Obrona Hrabiego Edwarda Raczyńskiego wydana ze wstępem przez Żonę. Poznań 1845.