Prehistoria
Ciężko jest stwierdzić, w którym dokładnie momencie pojawiły się na świecie smoki. W końcu człowiek rozumny jest na Ziemi od jakiś 190 tysięcy lat, gdzie ludzka cywilizacja zaczęła się formować raptem 10 tysięcy lat temu. Myślę jednak, że możemy założyć, że smoki były na Ziemi przed nami, jako że w drabinie ewolucyjnej są poniekąd niżej. Pierwsze doniesienia o smokach można znaleźć w Chinach, oczywiście to taki skrót myślowy, bo Chin jako takich nie było. Obecność smoków zauważyć można w tamtych rejonach w neolicie, czyli końcu epoki kamienia, tej przed epoką brązu. O ile neolit trwał mniej więcej od 7,5 tysięcy lat p.n.e. do 3,1 tysiąca lat p.n.e., pierwszy posąg smoka datuje się na piąte tysiąclecie p.n.e., a pochodzi on z regionu neolitycznej kultury Yangshao. Gdzieś z okresu 4700-2900 lat p.n.e. pochodzą jadeitowe smocze odznaki z kultury Hongshan, która posiadała również inne smocze rzeźby - jedne z pierwszych znanych nam obecnie artefaktów-świadectw obecności smoków na Ziemi. Są to też przedmioty znane mugolom, ale należy pamiętać, że stosunkowo niedawno magia odeszła u mugoli w niepamięć - wsadzoną ją pomiędzy bajki. To, co wydaje im się fantazją przodków, jest tak naprawdę źródłem wiedzy dla czarodziejów. W prehistorii czy starożytności magia była jawna dla wszystkich, tak samo magiczne stworzenia, które ukrywamy dopiero od kilkuset lat. Czym jest 300-400 lat ukrywania wobec milleniów bycia na widoku?
Czy możemy wyciągnąć z prehistorii jeszcze jakieś informacje, oprócz tego, że smoki były znane ludziom? Cóż, zakrawa to już na przełom prehistorii i starożytności (której początek określa się na mniej więcej IV tysiąclecie p.n.e.), ale wiemy, że już w prehistorii zaczęło się kaleczenie postaci smoka, co aktualnie bardzo utrudnia nam zbudowanie smoczej historii z prawie każdej epoki. Mam na myśli mylenie przez ludzi smoków z innymi stworzeniami, zarówno magicznymi, jak i nie. Najczęściej smoki mylono z wężami morskimi, bazyliszkami czy rogatymi wężami. Wszystkie określano mianem smoka, przez co dziś ciężko jest określić, kiedy faktycznie mowa o smokach w danym miejscu, a kiedy chodzi o coś zupełnie innego. Wywnioskować jednak możemy, że smoki na pewno były darzone ogromnym szacunkiem od zarania dziejów. Określano je mianem bogów - ich rozmiary imponowały, choć były przesadnie zawyżane, inteligencja była zauważalna nawet dla ówczesnych ludzi, a przypisywano im również powinowactwa do różnych żywiołów. Co ciekawe, najczęściej wiązano je z wodą i przywoływaniem deszczu, rzadziej z wiatrami. Najliczniej spotkać się z tym możemy w Azji, dokładniej w Chinach. Nie oznacza to, że tylko w Azji obserwowano smoki. Na pewno tam i w Europie były znane najpowszechniej, ale nikłe doniesienia pochodzą też z Afryki, a świeższe podania pojawią się w późniejszych epokach i w Ameryce. Australia nie zachowała informacji o smokach, choć zapewne już wtedy jakieś osobniki musiały się tam znajdować.
Starożytność
Dla odmiany zacznę od Egiptu. Już 4000 lat p.n.e. pojawia się tam postać Apofisa, którego jednak utożsamia się też z wężem, co znów sieje zwątpienie, czy aby na pewno mowa o smoku. Nawet jeśli pominiemy Apofisa, wiemy, że już wtedy Egipt zamieszkiwały smoki. Wierzono, że burze i trzęsienia ziemi są powodowane przez smocze ryki, a zaćmienie to wina smoków. Pokazuje to znów boską rolę smoków, ich powiązanie z żywiołami, ale i szacunek i strach, jakim ówcześni musieli je darzyć. Niedaleko Egiptu, bo w Mezopotamii, smoki znane były jako Usumgal - od Akadyjczyków (2334-2154 rok p.n.e.) do Neobabilończyków (626-539 rok p.n.e.) - oraz Mushussu, po polsku Muszhuszu, te drugie od co najmniej od 2000 lat p.n.e. Wizerunek Mushussu, widoczny powyżej, był klasyczny dla całego rejonu Bliskiego Wschodu, jednak wciąż daleki od prawdziwego smoka. Pytanie brzmi - czy tamtejsi ludzie celowo przedstawiali tak smoki, czy naprawdę takie okazy występowały w tamtych rejonach, czy może były to zupełnie inne stworzenia, może nawet nieistniejące? Tego nie wiemy, ale wiemy, że smoki miały taki stopień boskiej klasyfikacji, że niczym nie urągały humanoidalnym bóstwom. W różnych miejscach na świecie, głównie w Azji, niektórym smokom nadawano imiona i spisywano ich historie - walki, miłostki czy poczynania. Później ich wizerunki często przerobiono na ludzkie, mimo że pierwotnie lokalnym bogiem mógł być właśnie najzwyklejszy smok. Jeśli kiedyś znajdziecie historie o bogu, który wypalił żyzne ziemie, i drugim, który złego boga pokonał i przyniósł szczęście - te boskie walki mogą być w rzeczywistości opowieściami o walkach smoków. Takim przykładem z mitologii japońskiej jest Zennyo Ryūō, czyli smocza bogini deszczu, chociaż jej nigdy nie uczłowieczono. W mitologii sumeryjskiej natomiast, bogini Tiamat, z której powstała ziemia i niebo, przedstawiana była właśnie pod postacią smoka, więc może nim właśnie była?
Wydaje mi się, że najsilniejszą pozycję w hierarchii stworzeń, smoki miały w Chinach, co widać do tej pory. Jak wspomniałem, często smokami nazywano wiele innych stworzeń, co utrudnia poszukiwania prawdy. O jakim smoku nie byłaby jednak mowa, w Chinach - w przeciwieństwie do Europy - smoki były dobre, mądre, pomagały ludziom i przynosiły szczęście, pokój i dobrobyt. W Chinach doszło do bardzo ciekawego zabiegu - mianowicie odeszło się w pewnym momencie od prawdziwych smoków, na rzecz tych sztucznych, przez co nie zawsze wiemy, o jakich smokach mowa. Prawdziwych, czy tych wykreowanych przez ludzi. Ludzie, prawdopodobnie niemagiczni, stworzyli (nie dosłownie, wizerunki) bowiem smoka, który był połączeniem w jakiś sposób specjalnych zwierząt w jedno, że tak powiem, superstworzenie. Rogi jelenia, głowa wielbłąda, oczy demona, szyja węża, brzuch małża, łuski karpia, szpony orła, łapy tygrysa i uszy krowy. Czasem też wąsy szczura, zęby tygrysa, ciało węża, kozia bródka i inne, a do tego supermoce, których smoki nie mają. Częściowo jednak mogło być to uzasadnione. Niewidzialność demimoza, prędkość zouwu, zmiennokształtność żmijoptaka. Jakby znali inne magiczne stworzenia i je również chcieli jakoś użyć, aby stworzyć ten boski symbol potężnego cesarstwa. Czy miało to jednak sens? Cóż, może i tak, ale z mojego magizoologicznego punktu - nie. I na pewno bardzo utrudniło mi to zgromadzenie sensownej wiedzy na temat historii smoków. Natrafiłem jednak na kilka bardzo ciekawych podań o smokach, którymi nie omieszkam się podzielić.
W Zuo zhuan opublikowanym w późnym IV wieku p.n.e., znajduje się opowieść o człowieku imieniem Dongfu, potomku Yangshu'ana, który kochał smoki, a ponieważ rozumiał je jak nikt inny, był w stanie je oswoić i dobrze wychować. Służył cesarzowi Shunowi, ostatniemu z Pięciu Cesarzy, który żył gdzieś w okresie 2294 a 2184 roku p.n.e., i który nadał mu nazwisko Huanlong, co oznacza hodowcę smoków. Jeśli opowieść ta jest prawdą, wiemy dość dokładnie, kiedy żył pierwszy udokumentowany.. smokolog, smoczy treser? Jak zwał, tak zwał. A nie jest to jedyne, czym chciałbym się podzielić.
Otóż w innej historii, Kong Jia, czternasty władca z dynastii Xia, który panował w okresie 1789-1758 p.n.e., otrzymał w prezencie od boga niebios samca i samicę smoka. Nie umiał ich karmić ani trenować, więc zatrudnił smoczego tresera, który zwał się Liulei. Człowiek ten uczył się poskramiania smoków od samych Huanlongów. Pewnego dnia samica smoka zmarła, a Liulei pokroił ją, ugotował i zaserwował to danie władcy, któremu tak posmakował posiłek, że chciał dostać go ponownie. Jako że Liulei nie mógł nowego upichcić, uciekł wraz z rodziną. Czego uczy nas ta opowieść? Na pewno tego, że posiadanie smoka powiązane było z boskością. Nie oznaczało jednak, że każdy może je poskromić - sam władca smoczej nacji tego nie potrafił. Pożądał smoków blisko siebie, aby budzić respekt, czerpać z ich siły i majestatu i polepszać swój wizerunek. I było to już wtedy, a cesarzowie zaczęli się identyfikować ze smokami dopiero w okresie 220 roku p.n.e. - 220 roku n.e. Czyżby dopiero na przestrzeni tych 15 wieków smoki przestały być boskie, a zaczęły być po prostu ziemskimi stworzeniami o wyjątkowej charyzmie i majestacie? Zapewne. Ciekawe jest też to, że jednym z ważniejszych powodów ich wysokiej pozycji w hierarchii świata, były nie rozmiary, siła, ogień czy jadowitość, ale to, że ludzie w Chinach wierzyli, że smok jest symbolem wody. Właśnie wody. Smoki w ich głowach nie ziały ogniem, mogły nawet nie latać. Ludzie wierzyli, że każda rzeka, zbiornik wodny czy chmura mają swojego smoka, którymi zarządza Smoczy Król w Niebie. W czasach suszy składano ofiary Królowi Smoków z prośbą o deszcz. A czemu tak łatwo było im w to wierzyć? Bo od zarania dziejów smoki trzymały się z dala od ludzi i mało kto je widział. Powiadano, że mieszkają w najgłębszych jaskiniach, najwyższych górach i na dnach mórz i innych zbiorników wodnych. Cóż, nieco prawdy w tym było, bo przecież smoki wybierają miejsca odosobnione, chętnie góry i jaskinie, ale i miejsca, gdzie mają dostęp do świeżej wody. Spotkanie smoka nie było łatwe, więc można było wierzyć w naprawdę niestworzone rzeczy na ich temat.
Co się tyczy innych ludów, protoindoeuropejczycy na początku utożsamiali smoki z wężami morskimi, głupolki, ale znów pokazuje to nawiązanie do wody. Motyw smoków obecny był już w Illiadzie, gdzie Agamemnon pod Troją miał niebieskiego smoka na pasie od miecza, a na napierśniku trzygłowego smoka (być może ktoś widział kiedyś widłowęża albo trójgłowego psa, po czym uznał, że i smok może mieć tyle głów), a wojnę datuje się na okolice 1200 roku p.n.e., więc smoki musiały być znane w tych rejonach już wcześniej. U Greków i Rzymian smoki pojawiały się w licznych mitach, niestety i tam mieszano smoki z innymi stworzeniami, przez co nie możemy określić szczegółów życia smoków i ich relacji z resztą świata. Już wtedy jednak możemy się doszukać tego słynnego stereotypu smok-skarb; stugłowy smok Ladon strzegł złotych jabłek w ogrodzie hesperyd, Pyton (czasem wąż, czasem smok) strzegł wyroczni w Delfach, a nieśpiący nigdy smok pilnował złotego runa. Stereotyp smoka miłośnika skarbów pojawił się już wcześniej, i to w różnych częściach świata. Czemu? Zapewne dlatego, że smoki zamieszkiwały wspomniane wcześniej jaskinie, góry. Kiedy Ziemia nie była jeszcze tak wyeksploatowana, ściany jaskiń mogły przyozdabiać żyły złota, a w głębiny jaskiń wciąż czekały kamienie szlachetne. Oczywiście smoki miały to wszystko w głębokim poważaniu, jednak u ludzi zrobiło się mylne skojarzenie zamiłowania smoków do takich błyskotek, z których przecież nie czerpią żadnych korzyści.. Mity germańskie i nordyckie (Nidhogg, Fafnir) również zawierały smoki, które może i nie były prawdziwe, ale pewnie bazowały na tym, że wiedzieli o istnieniu prawdziwych. Niestety i tu mieszano smoki z wężami..
Średniowiecze
Okres, w którym w końcu pojawiła się porządniejsza dokumentacja odnośnie smoków w Europie, a nie tylko Azji - z naciskiem na Chiny. O ile w Chinach, co już było wspomniane, obok prawdziwych smoków, popularniejsze były wizerunki smoka sztucznego, o tyle w Europie opisy smoków w końcu bliższe były prawdzie, przez co są pewniejszym źródłem wiedzy, choć i tu wkradła się fantazja ludzka, ale i mylenie smoków z wiwernami chociażby. Należy pamiętać, że średniowiecze było ciężkim czasem dla czarodziejów. O ile na początku oni i magiczne stworzenia wciąż były obecne również w życiu mugoli, zmieniło się to później przez zawistne szpony Kościoła. Na szczęście, ale i nieszczęście, nie jest łatwo ukryć smoka, więc w literaturze magicznej i niemagicznej co jakiś czas pojawiły się różnorakie informacje na smocze tematy.
Jak pisałem, chińskie smoki były dobre, przynosiły pokój i szczęście. Bardzo to piękne, ale nieprawdziwe. Smoki w Europie prawie zawsze przedstawiane były jako agresywne, niebezpieczne i, uwaga, ziejące ogniem bestie. W końcu ten ogień! Już od wczesnego średniowiecza każdy wiedział, że smok to duży, rogaty, ognisty i pokryty łuskami jaszczuropodobny gad, który ma błoniaste skrzydła nietoperza, cztery nogi i silny ogon, często zakończony grotem strzały, co mogło się wziąć od czarnych hebrydzkich. Co ważne, już wtedy zauważono, że smocza krew ma unikalne właściwości, a sam smok może być jadowity, co w Europie byłoby jasne przez wzgląd na norweskie kolczaste. Interesujące jest też to, że smoki nie zawsze kojarzone były ze złem. Czasem jawiły się jako mądrzy doradcy, co pokazuje, że w średniowieczu nikt nie wątpił w ich inteligencję i wciąż budziły szacunek i obawę. Niestety jeszcze głębiej zakorzeniła się blaga, że smoki zamieszkują jaskinie lub zamki, gdzie strzegą złota i innych skarbów. To oczywiście te złe smoki, a nie dobre-doradcy. Ze średniowiecza pochodzą też liczne opowieści o księżniczkach strzeżonych przez smoki, które przychodzą ratować dzielni rycerze, zabijając przy okazji ogniste stworzenia. Bądźmy jednak szczerzy, czy jakikolwiek niemag miałby szansę ze smokiem? Mało tego, czy jakikolwiek czarodziej ma szansę przebić w pojedynkę obronę smoka i go zabić? Nie wydaje mi się - kto sądzi inaczej, niech poszuka rozdziału o wiwernach, gdzie opisana jest też historia sir Cadogana.
To właśnie w średniowieczu zauważono zarówno w Europie, jak i w Chinach - a przynajmniej dopiero w tych okresach pojawia się to na piśmie - że to samice są agresywniejsze od samców, niezależnie od rasy smoka. W Chinach zauważył to na ogniomiotach Quong Po, natomiast w Europie wiedzieli o tym na pewno Bułgarzy. Dzielili oni smoki ze względu na płeć, ponieważ wiedzieli, że samice, które utożsamiano z gniewem sił natury, mogły nieść najwięcej zniszczeń, a samce uważano za bohaterów, które odwracały uwagę samic od ludzi, ratując ludzi i wioski. Niestety obok ważnych naukowych obserwacji, pojawia się fikcja, o której wspomniano tu już wcześniej. Mianowicie Bułgarzy sądzili, że smoki mają trzy głowy, i nie byli w tym odosobnieni. W wierzeniach dawnych Słowian, tutaj dokładniej Rosjan i Ukraińców, pojawia się Żmij Gorynycz, a dla Słowian ogólnie Żmij. Gorynycz posiadał trzy głowy, każdą z rogami, ział ogniem i pachniał siarką. Wierzono, że powodował zaćmienia, co było powrotem do wierzeń prehistorycznych! Niestety pilnował też w Uralu księżniczki, córki cara, co znów kłuje każde magizoologiczne serce. Sama nazwa żmij jest dość ciekawa, dla mugoli nawiązuje tylko do żmii, ale dla nas, czarodziejów, nasuwa też skojarzenie ze żmijozębem peruwiańskim. Okazuje się też, że żmij słowiański był uważany za jadowitego, co wskazuje, że mugole wiedzieli o Ameryce przed jej odkryciem, zapewne za sprawą czarodziejów, którzy już wcześniej swobodnie wędrowali między kontynentami, czego dowodem jest chociażby to, że w Europie smocza ospa była obecna już od co najmniej XII wieku, a przecież choroba ta pochodzi od czarodziejów, którzy mieli styczność ze żmijozębami peruwiańskimi. Również w Katalonii spotkać można było opowieści o odurzającym oddechu smoka, który mógł zatruć wszystko, czego dotknął. A skoro już mowa o tej części Europy, warto wspomnieć krótko i o państwach obok. Iberyjskie smoki prawie zawsze były złe - np. Cuelebre. W wierzeniach Asturii i Kantabrii z północy Hiszpanii można się dowiedzieć, że smoki mieszkają w jaskiniach, strzegą skarbów i więżą nimfy zwane xanas oraz anjanas, co nieco dziwi i smuci, skoro tak blisko siebie mieli długopyskie portugalskie i ogniomioty katalońskie. We Włoszech smoki nie były prawie w ogóle znane (przeciwnie do wiwern), bo zarówno tam, jak i w okolicach Bałkan smoki naturalnie raczej nie występowały, czego dowodem jest to, jak tamtejsze kultury (takie jak Grecja czy Albania - patrz np. kulshedra) opisywały smoki jako ogromne węże, jako że nie mieli z nimi zbytniej styczności i je mylili z innymi stworzeniami.
Ciekawą opowieść można znaleźć w średniowiecznej Francji, więc przytoczę ją w ramach wiedzy bonusowej. Otóż znana była legenda o strasznym smoku - La Gargouille - który powodował powodzie i topił statki na Sekwanie (swoją drogą smoki od starożytności miały ponoć pragnienie tak wielkie, że sama woda im nie wystarczała i połykały wiatr). Ludzie z miasta Rouen ofiarowali mu co roku człowieka, aby smok ich oszczędzał. W końcu - około roku 600 n.e. - pojawił się kapłan Romanus, który powiedział, że pozbędzie się smoka, o ile zbudują w mieście kościół. Zabił go, a jego głowa zawisła na murach miasta, tworząc pierwszego gargulca. Oczywiście my wiemy, że gargulce ze smokami nie mają nic wspólnego, niemniej legenda to godna uwagi.
Pomimo że największe zainteresowanie smokami w średniowiecznej Europie przypadało na okres XI-XIII wiek, wiele ważnych elementów pojawiało się już wcześniej. Na uwagę zasługuje na pewno anglosaksońskie dzieło Beowulf, które powstało około X wieku, ponieważ opisuje smoka, który łączy w sobie jadowitość, zianie ogniem i życie w jaskiniach, choć nie brakuje tam też wężowatości i kolekcjonowania skarbów. Nie można mieć niestety wszystkiego.. Oczywiście i w późniejszych dziełach smoki pojawiają się licznie - opisywane były chociażby przez świętą Hildegardę, Fulko z Chartres, Konrada z Megenbergu i innych. Najstarszy wizerunek, który można uznać za bliski prawdziwemu wyglądowi smoka, zawiera średniowieczny rękopis MS Harley 3244, stworzony około 1260 roku n.e. Ukazany jest na ilustracji obok. Jak widać miał dwie pary skrzydeł, co zakrawa na fantazję, jednak na pewno dałoby się dzięki niemu rozpoznać prawdziwego smoka, gdyby zobaczyło się takowego na żywo. Jeśli chodzi o najstarszy wizerunek kartograficzny smoka, pojawia się on na XIII-wiecznej mapie z Ebstorf, gdzie smok widnieje na terenie południowej Afryki. Jest to ważna pamiątka historyczna, ponieważ smoki nigdy nie miały się w Afryce najlepiej. Trzymały się Egiptu, skąd miały niedaleko do Bliskiego Wschodu. Już w starożytności ludzie mieli tam z nimi napięte stosunki, ponieważ jak było opisane wyżej, smoki oskarżano o wszelkie klęski żywiołowe, zaćmienia i po prostu się ich bano. Końcowym tego efektem była ucieczka smoków z Afryki. Większość udała się na Bliski Wschód i do Europy, gdzie wymieszały się z tamtejszymi rasami, ale odłamek uciekł na południe kontynentu. To właśnie tam zginęły resztki rodowitych populacji afrykańskich smoków, a dzięki tej mapie możemy zakładać, że udało im się przetrwać co najmniej do XIII wieku, chociaż słyszałem również, że na terenach Lesotho krążyły wciąż opowieści o smokach na przełomie XVII i XIX wieku. Czy nadal zachowały się tam jakieś okazy? Tego nie wiem.
Niestety to właśnie na średniowiecze przypada okres wzmożonego polowania na smoki, szczególnie na jego koniec. Są podania, że już w starożytnych Chinach używane były smocze części - pazury czy rogi, ale najczęściej były to podróbki, bo przecież jak ktoś mógł odróżnić wtedy sproszkowany róg smoka od rogu bawolego? Ze stulecia na stulecie czarodzieje, bo tutaj już nie można mówić o mugolach, stawali się bieglejsi w magii i było ich coraz więcej. Gdy tworzyli grupy, nawet prawdziwe smoki bywały bez szans. Badania Quonga Po i innych uczonych sprawiły, że odnajdowano coraz więcej zastosowań smoczych jaj, rogów czy krwi. Podobnie sprawa wygląda w przypadku badaczy europejskich. Część smoczych ras zniknęła przez to na zawsze, bo przecież taka Azja nie gościła tylko jednej czystokrwistej smoczej rasy. Część ras była na skraju wyginięcia, jak długorogi rumuńskie, które na szczęście udało się ocalić. Nie możemy już naprawić wyrządzonych szkód, ale spróbujmy się z nich czegoś nauczyć.
Nowożytność
Odkąd uchwalono Międzynarodowy Kodeks Tajności w 1692 roku oraz Klauzulę 73 w 1750 roku, smoki przestały być widoczne dla mugoli - chowane chociażby w rezerwatach. I już nie miały miejsca zdarzenia z rodzaju wielkiego pożaru Londynu, kiedy to we wrześniu 1666 roku w wyniku trzymania w piwnicy młodego osobnika walijskiego zielonego, około 2/3 Londynu spłonęło. Tutaj warto wspomnieć, że w 1709 roku na mocy konwencji czarodziejów zakazano hodowli i trzymania smoków przez zwykłych czarodziejów. Oczywiście kodeksy, klauzule i konwencje nie oznaczały od razu, że smoki w 100% zostały ukryte, bo jest to niemożliwe. Myślę, że powinno się tu wymienić rok 1799, kiedy to spiżobrzuch ukraiński porwał żaglowiec z Morza Czarnego, koniec XIX wieku, kiedy żmijozęby peruwiańskie intensywnie polowały na ludzi, rok 1932, kiedy w Ilfracombe na plażę pełną ludzi przybył walijski zielony, czy też lata siedemdziesiąte XX wieku, kiedy to samiec opalookiego antypodzkiego przetrzebił potężnie australijską populację kangurów, gdy z Nowej Zelandii wygnała go pewna samica tej właśnie rasy.
Mimo tego wszystkiego z roku na rok powstawały i powstają nowe prawa obejmujące smoki - ich ukrywanie, ochronę i inne regulacje odnośnie ich życia. Tworzone były i są coraz to nowe rezerwaty - w Rumunii, Walii, Szwecji, Norwegii czy Chinach. Prowadzone są programy rozrodcze dla mniej licznych ras, powiększane są tereny wydzielone dla smoków, coraz więcej osób wybiera jako swoją ścieżkę życiową właśnie smokologię. Powstają liczne książki o smokach - od Hodowania smoków dla przyjemności i dla zysku z 1658 roku, przez Od jaja do piekła sprzed XVIII wieku, po Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć z 1927 roku. Chociaż oczywiście książek jest więcej, to tylko przykłady. Czarodzieje uczą się coraz więcej o smokach, co pozwala lepiej je zrozumieć i ułatwiać im życie. Nie można przecież puścić ich luzem w świat - niestety muszą być przez czarodziejów trzymane w ryzach, w końcu kiedyś były uznawane za bóstwa. Są wielkie, silne i niebezpieczne, a mugole potężniejsi niż kiedyś, więc używając nowoczesnej broni na pewno śmiało wybiliby wszystkie napotkane smoki. Oczywiście i czarodzieje - kłusownicy - polują na smoki, aby zdobyć z nich magiczne surowce, ale i Ministerstwa posiadają osobne biura do spraw smoczych, przez co mogą powstrzymywać kłusowników i uszczuplać czarny rynek. Naturalnie wciąż smocza skóra używana jest do ubrań ochronnych, a inne części do różnych odłamów magii, ponieważ cudów nie ma, jednak odpowiednie regulacje prawne starają się robić wszystko, aby nie wiązało się to z cierpieniem smoków. Wiele jeszcze trzeba naprawić, wiele zmienić i wiele się nauczyć, jednak w tej epoce smoki w końcu nie chowają się w odosobnionych górskich jaskiniach. W końcu nie są bóstwami, ale stworzeniami, które możemy poznać, dotknąć. Walczmy zatem o to, aby smoki towarzyszyły nam do końca świata, tak jak są z nami od jego początku. Mimo że smoki rozsiane są w różnych miejscach globu, pamiętajmy że czystokrwistych ras zostało nam już zaledwie dziesięć, a resztę stanowią młodsze mieszańce. Dbajmy zatem o te smocze rody czystych linii, bo drugiej szansy nie dostaniemy.
Co się tyczy mugoli, tworzą oni wciąż coraz to ciekawsze smocze wizje - głównie na potrzeby wszelkiej fantastyki. Mimo że teraz w końcu mamy czasy wiedzy, a ich wyobrażenie mogłyby być w 100% zgodne z prawdą, wciąż świat magiczny pozostaje od nich odcięty, przez co nadal popełniają grzechy przodków. Myląc smoki chociażby z wiwernami, czy też dokładając im rzeczy, których smoki nie posiadają lub nie potrafią. O zgrozo nadal uwielbianym motywem jest smok-skarb, czego już chyba nigdy się nie oduczą, o ile świat magiczny pozostanie w ukryciu. A jak tłumaczą sobie historyczne doniesienia o smokach? Najczęściej w taki sposób, że znajdowane szczątki smoków, były w rzeczywistości kośćmi dinozaurów. Na pewno część takich znalezisk tym właśnie była, a resztę lepiej pozostawić w niemym niedopowiedzeniu..