W przypadku zombie od razu może nasunąć się skojarzenie ich z inferiusami. Są to jednak dwa osobne.. gatunki, stworzenia, byty? Ciężko jest znaleźć dla nich odpowiednie określenie. Zarówno zombie, jak i inferiusy, są ożywionymi zwłokami, żyjącymi umarłymi. Nie są jednak inteligentne, jak chociażby wampiry, więc nie można ich zaliczyć do istot. Zwierzętami też nie są, bo są to poniekąd zwłoki ludzkie, choć bez duszy. Najlepiej chyba określać ich po prostu jako nieumarli czy żywe trupy. Aby w pełni pojąć ich odrębność, muszę niestety często porównywać je z inferiusami, za co z góry przepraszam.
Zaczynając od samej istoty ich istnienia - zombie są zwłokami ludzkimi, które zostały ożywione za pomocą magii. Mówi się, że sam sekret ich tworzenia pochodzi jeszcze z zachodniej Afryki. Stamtąd przeniósł się z niewolnictwem na Haiti, a następnie na południe Stanów Zjednoczonych. Niestety żadna taka informacja nie została jak na razie potwierdzona, a same efekty takich zaklęć, czyli po prostu obecność zombie, widzimy głównie na południu USA, chociaż znane są też doniesienia z samego Haiti. Zaznaczę jednak od razu - mimo że zombie nie wzięły się na świecie znikąd, nie zawsze powstają one z czyjeś inicjatywy. Czasem są efektem np. silnej mrocznej energii, gdy w danym miejscu będą miały miejsce rytuały ciemnej magii czy po prostu miejsce to zostanie przesycone negatywną magiczną energią. Wtedy zła aura może samoistnie zadziałać na danym obszarze, co nazywa się naturalnym powstaniem zombie, a nie sztucznym, celowym. Sposoby na stworzenie inferiusów są natomiast znane czarnoksiężnikom z całego świata - co dokładniej opisane jest w rozdziale o nich - i zawsze jest celowe, są intencją jednego czarnoksiężnika. Warto tu też wspomnieć o tym, że zombie muszą powstać ze stosunkowo świeżych zwłok, co nie jest już istotne przy inferiusach. Tam wręcz preferowane są starsze "okazy".
Kolejną rzeczą wartą uwagi jest wygląd zombie. Są ożywionymi zwłokami, więc wizualnie różnią się tak samo jak ludzie. Mam tu na myśli chociażby włosy, wzrost, wagę etc. Z kolorem oczu nie warto ryzykować, ponieważ oczy zombie są dość mgliste i wyblakłe, a czasem w ogóle szare i zapadnięte. Przez to, że zombie tworzą się jedynie ze "świeżych" zwłok, wciąż posiadają wiele fragmentów ze swojego pierwotnego ciała. Mimo że są dość.. cóż, sflaczali, ponieważ praktycznie w całości pozbawieni wody, wciąż posiadają widoczne mięśnie, a ich szarawa skóra bardziej przypomina żywą skórę niż ta inferiusów. Oczywiście zombie są już w stanie rozkładu, więc może im brakować różnych części ciała, zwłaszcza tych miękkich, ale widać w nich dużo z "dawnego życia". Są one w stanie nawet mówić, choć nie robią tego za często i jest to dla nich męczące i w sumie bezsensowne, więc szczytem ich komunikacji jest zwykle kiwanie głową czy jęki - trochę jak u ghuli czy trolli. Ach, no i ponieważ ich ciała się rozkładają, zombie najzwyczajniej w świecie cuchną zgnilizną. Po ożywieniu, ich ciała przestają się rozkładać zwykłym tempem, jest ono bardzo spowolnione, przez co mogą śmierdzieć tak samo i przez kilka dekad, a ich fizyczność zbyt dużo się przez ten czas nie zmieni.
Ich "życie wewnętrzne", że tak nieśmiesznie zażartuję, jest bardzo ciekawe w stosunku do inferiusów, jednak również okropnie nudne, gdy porówna się je do ludzi. Zombie są bowiem zwłokami, nie ma w nich już życia, mimo że się ruszają. Nie mają one kontaktu ze swoim dawnym "ja", bo ich dusza już dawno uciekła z ciała i zapomniała o nim. Tworzy się jakby nowy byt w czyimś zużytym ciele. Zombie w pewnym sensie myślą - w bardzo wąskim zakresie, ale jednak - potrafią się uczyć, chociaż nie jest to efektywna nauka, a wyciągnięcie wniosków, że jak piła tarczowa odcięła im rękę, przez co nie mają czym chwycić za.. cokolwiek, to lepiej nie podsuwać drugiej ręki, bo będą podnosili przedmioty zębami. Zombie rozumieją proste polecenia, w końcu mają mózgi i ich neurony jako tako działają, po prostu nie są już tak skuteczne, jak to było za życia danego ciała. Można im jednak wydawać rozkazy, które wykonają bez mrugnięcia okiem, o ile zobaczą w czarodzieju swojego pana. O ile koś potrzebuje zwykłej siły fizycznej, zombie nadadzą się idealnie. Do koszenia ogródka, pracy w polu czy polowaniu na dżdżownice, chociaż nie próbowałbym im zlecać czegoś, co wymaga tempa, bo są dość powolne - jak wspomniałem, ich układ nerwowy ledwo zipie, ale zipie.
Z powodu swojego stanu - odwodnienia, pewnej stagnacji, bo w ich układzie krwionośnym czy limfatycznym nie płynie krew ani limfa, są one zafascynowane ciepłem, miękkością i energią witalną organizmów żywych. Oczywiście największą słabość wykazują względem ludzi, ponieważ wiedzą, że sami kiedyś byli podobni, a raczej że ich ciała takie były. Zwykle objawia się to tym, że zombie rozrywają żywych na strzępy, sycąc się ich tętniącymi witalnością ciałami. Starają się w ten sposób zapełnić własną pustkę. Jednak, co już wspomniałem, nie są zbyt mądre, jedynie wiecznie nienasycone. Uznają wyższość i są posłuszne, o ile pokaże się swoją siłę. Jest to ciężkie dla mugoli - ataki fizyczne nie robią na zombie zbytniego wrażenia, a same zombie są bardzo silne, mimo że powolne - jednak czarodzieje nie powinni się o siebie bać. Zombie boją się ognia. Jeśli raz pokaże się swoją władzę nad ogniem, zombie nie zaatakują danej osoby, chyba że ta okazałaby się słaba lub wywołałaby u nich jakiś atak furii. Co bardziej opornym trzeba przypominać o swojej władzy, a także należy dbać o dostarczanie im ofiar, bo to wokół nich kręci się ich nieżycie. Bez ofiar przestałyby wykonywać polecenia, bo ich "pan" nie byłby im potrzebny - nie byłby ich "mózgiem", który ułatwia polowanie. Jeśli właściciel zombie - czyli jednak mroczny mag, bo w końcu inni okazują zwłokom szacunek - wciąż martwiłby się ich atakiem, gdy będzie spał, otoczyłby się zapewne zaklęciami ochronnymi i chrapał w spokoju, bo i magiczne tarcze zatrzymują fizyczne ataki zombie. I właśnie to jest ta kolejna różnica między zombie a inferiusem. Pewna symbioza zombie i czarodzieja vs pełne oddanie inferiusa swojemu jedynemu panu. Co ciekawe, zombie są bardzo popularne w kulturze fantasy mugoli, ale nie zgłębiałem tego, w jaki sposób je przedstawiają. Może kiedyś!