Znikacz to już niestety rzadko spotykany magiczny ptak, chociaż kiedyś było inaczej.
Co już widać, znikacz to prawie idealnie okrąglutki ptaszek, który mierzy sobie nie więcej niż 3 cm i waży zaledwie kilka gramów. Posiada bardzo długi i wąski dziób, który jest przystosowaniem do sposobu żywienia tego ptaka. Żeruje on bowiem na nektarze kwiatowym, więc bez długiego dzioba nie mógłby sięgnąć w głąb kielichów kwiatowych. Posiada również złote pióra i czerwone oczy, które są tak wysoko cienione, że swego czasu naraziły populację tego ptaszka na wymarcie. Zresztą nie tylko one.
Znikacze nie dość, że są bardzo małe, to jeszcze bardzo szybkie i zwinne. Gołym okiem bardzo ciężko jest dostrzec znikacza, a co dopiero dogonić i złapać. Ptaki te posiadają skrzydełka z w pełni obrotowymi stawami, dzięki czemu potrafią bardzo szybko, wręcz w miejscu, zmieniać kierunek lotu. Właśnie dlatego schwytanie znikacza zawsze było wielkim osiągnięciem, dzięki któremu czarodzieje zyskiwali w swoich miejscowościach sławę. I właśnie dla takich marnych ochłapów sławy i garstki złota już od początku XII wieku polowano na znikacze. Myśliwi używali mioteł, czy zaklęć. We wszystkich przypadkach euforia rozpierająca myśliwego prowadziła do używania nadmiaru siły i miażdżeniu niewinnych stworzeń w pięści. Co jeszcze gorsze, takie łowy odbywały się często w czasie dnia, ponieważ wtedy myśliwi więcej widzieli. Właśnie dlatego pokaźna grupka mugoli miała sposobność obserwować czarodziejów latających po lasach na miotłach. Rada Czarodziejów, która była ówczesnym odpowiednikiem dzisiejszego Ministerstwa Magii, zdawała się nie przejmować zbytnio takimi działaniami, co jest pierwszym wyznacznikiem jej poziomu.
Kumulacja okrucieństwa i głupoty, nastąpiła w roku 1269. Właśnie wtedy ówczesny przewodniczący Rady, Barberus Bragge, przyszedł na jeden z meczów quidditcha z klatką więżącą znikacza. Za złapanie go oferował zawodnikom 150 galeonów (obecnie byłoby to warte 1 000 000 galeonów), więc zawodnicy porzucili natychmiast grę i rzucili się w pogoń za biednym znikaczem. Co gorsza, ptaszek nie miał jak uciec, ponieważ kibicujący drużynom czarodzieje zatrzymywali go na boisku zaklęciami odpychającymi...
Na szczęście wśród gapiów znalazła się Modesta Rabnott, której krzywda stworzeń nie była obojętna. Spróbowała rozkazać Bragge'owi przerwanie meczu, jednak ten cisnął w nią tylko pustą klatką. Rozwścieczona przywołała zaklęciem przelatującego obok znikacza, wepchnęła go sobie w dekolt i uciekła z boiska. Nim ją złapano, zdążyła już wypuścić stworzenie, za co jednak ukarano ją grzywną 10 galeonów, która spowodowała utratę przez nią domu.
Modesta nie mogła jednak ocalić wszystkich znikaczy. Tradycją stało się używanie do gry znikacza, za którego złapanie drużyna otrzymywała 150 punktów na pamiątkę 150 galeonów Bragge'a. Dodano specjalnego zawodnika do każdej drużyny, łowcę, którego jedynym zadaniem było schwytanie znikacza. Niewinne ptaszki najczęściej ginęły w każdym meczu, zmiażdżone ręką łowcy. Co ciężkie do uwierzenia, w każdym meczu publiczność za każdym razem utrzymywała zaklęciami znikacza w obrębie boiska...
W połowie następnego wieku, znikaczy było już tak mało, że Rada Czarodziejów, której przewodniczyła już Elfrida Clagg, ogłosiła je gatunkiem chronionym i utworzyła dla nich rezerwat w Somerset, który nazwano na cześć Modesty Rabnott. Fani quidditcha jednak wcale nie byli mądrzejsi i zaczęli poszukiwania nowego gatunku ptaka, który zastąpiłby znikacze. Na szczęście pewien mieszkaniec Doliny Godryka, Bowman Wright, znany z zaklinania metali, postawił sobie za cel stworzenie piłki, która będzie we wszystkim przypominała owego ptaszka. I tak właśnie powstał złoty znicz. Złota piłka wielkości orzecha włoskiego, która również posiada w pełni obrotowe skrzydełka, jest równie nieuchwytna i zaczarowana tak, aby nie polecieć poza teren boiska. Piłka, która służy nam po dziś dzień.
Pomimo że złote znikacze występowały pierwotnie w lasach północnej Europy, to teraz ich kolonie są porozrzucane po całym świecie, a ich populacja powoli rośnie. Miejmy nadzieję, że już nigdy nie będzie zagrożona.