Morfologicznie nie różni się zbytnio od ślimaka. Również zaliczamy go do mięczaków - posiada głowę, nogę, worek trzewiowy, muszlę jako szkielet zewnętrzny, układ krwionośny otwarty etc. Nie ma jednak możliwości, aby pomylić toksyczka ze ślimakiem. Toksyczki są owszem większe, bardziej kolorowe, kolczaste i zostawiają za sobą dużo jaskrawego, jadowitego śluzu, jednak nie to odróżnia je najbardziej. Ślimaki mogą mieć ostre muszle, jaskrawe kolory czy być duże lub jadowite. Żaden jednak nie jest w stanie zmienić swojego koloru, a u toksyczków dzieje się to przez całe ich życie. Mniej więcej co godzinę nowy kolor dochodzi u toksyczka do apogeum intensywności. Nie ma większych ograniczeń co do barw - żółty, pomarańczowy, czerwony, niebieski, zielony, różowy, fioletowy etc. Dominującą tendencją jest jednak jaskrawość wszystkich tych kolorów. Proces zmiany koloru nie zachodzi od razu. Jest rozłożony w czasie, więc najpierw toksyczek jest przykładowo niebieski, potem w ciągu godziny coraz bardziej niebieskozielony, zielononiebieski aż w końcu całkiem zielony. A potem cykl się powtarza. Przykładowo staje się zielonożółty, żółtozielony i żółty. Zwracam od razu uwagę, że nie tylko kolor muszli ulega ciągłym zmianom. Skóra toksyczka również dopasowana jest do bieżącego koloru muszli. Podobnie śluz, który tworzy ścieżkę za podróżującym stworzeniem. Gdy będzie pomarańczowy, zostawi pomarańczowy śluz. Gdy różowy, pozostawi różowy. Właśnie dlatego ścieżki śluzu za toksyczkami są jak tęcza, obejmują wszystkie kolory. Sam śluz zebrany do fiolki będzie zatem wielobarwny, chociaż po zmieszaniu nie będzie już oczywiście tak zachwycał.
Nie tylko śluz tych stworzeń jest toksyczny. Ich kolce i reszta muszli również taka jest, co tak swoją drogą jest świetną obroną przed ptakami czy gryzoniami, które chciałyby je zjeść, więc nie powinno się obchodzić z nimi lekkomyślnie. Powinni o tym pamiętać zwłaszcza ci, którzy zdecydują się obrać je sobie za pupile, bo jest to dość popularne zwierzątko przez wzgląd na ciągłe zmiany kolorów. Mimo że pochodzą z Afryki, głównie jej środka, gdzie są lasy równikowe, hodowane są już w Europie, Azji i obu Amerykach. Właśnie jako ozdoba kolekcji czarodziejów ceniących piękno i oryginalność. Nie są to wymagające stworzenia hodowlane. Nie potrzebują za dużo przestrzeni, bo i tak nie ruszają się zbyt szybko (przeciętnie 1 mm/sek), jednak muszą mieć ciepło i wilgotno. Jeśli będą miały za ciepło lub za sucho, będą mało aktywne i tylko w nocy. Jeśli będzie wilgotniej i chłodniej, ale wciąż ciepło, będą aktywne całą dobę. Chyba że będą chore. Jeśli któryś z tych 3 warunków nie będzie spełniony (odpowiednia temperatura, wilgotność lub zdrowie), toksyczek zamknie się w muszli za pomocą wapiennego wieczka.
Są roślinożercami, niezbyt wybrednymi, jednak należy pamiętać, że jeśli toksyczek "przejdzie" po posiłku, to wysuszy go czy wręcz spali, jak kwas pali ludzką skórę. Powinien zatem dostawać mniej, a częściej. Toksyczki odżywiają się podobnie jak gumochłony, nie mają zatem zębów, więc nie powinno się martwić, że mogą ugryźć. Posiadają na dnie gardzieli tarkę (radulę), czyli taki fałd chitynowych ząbków, który zeskrobuje i rozdrabnia pokarm. Chociaż, co oczywiste, obchodząc się z tymi zwierzętami i tak należy mieć na sobie ochronne rękawice. Dorosłe toksyczki osiągają 30-40 cm wielkości i ważą od 0,75 do nawet kilograma, co jest wyczynem jak na takie stworzenie. Toksyczki to organizmy obojnacze. Rozmnażają się poprzez zapłodnienie krzyżowe, które przebiega między dwoma osobnikami hermafrodytycznymi. W wyniku zapłodnienia powstaje kilkadziesiąt jaj, które toksyczki składają po około miesiącu po kopulacji w komorze lęgowej wykopanej w ziemi. Po około 2 tygodniach zaczynają się wykluwać młode, które osiąga dojrzałość płciową po około roku, a żyją 5-10 lat. Jeśli ktoś zamierza je hodować, powinien pamiętać, aby pilnować młodych, bo jak widać rozmnażają się sprawnie, a ich inwazja może poważnie szkodzić uprawom roślin, jako że i żywią się nimi, i je wypalają. Nie można jednak patrzeć tylko na złe strony, ponieważ śluz toksyczka jest jedną z niewielu znanych substancji, która jest w stanie pozbyć się skutecznie chorbotków.