Salamandry należą do stworzeń dość problematycznych do opisania. W idealnym świecie samych erudytów napisałbym po prostu, że salamandry są podobne do Eevee i ich ewolucji. Może pomoże to przynajmniej mugoloznawcom. Co mam na myśli poprzez wspomnianą problematyczność? Otóż salamandry mają wiele obliczy, które zależne są od.. licznych czynników. Najczęstszą formą salamandry jest postać ognista, czerwona. Salamandra rodzi się wtedy z magicznego, salamandrowego ognia, co podobne jest do narodzin popiełka. Popiełek jednak rodzi się ze wspomnienia ognia, zgliszczy, popiołów z niestrzeżonego magicznego ognia. Salamandra potrzebuje natomiast żywego, pełnego mocy ognia. Co ważne, uziemionego ognia, nie lewitującego. W momencie narodzin salamandra jest biała, jednak trwa to tylko chwilę. Jeśli narodzi się w zwykłym płomieniu, przybierze barwę czerwoną. Jeśli natomiast w płomieniach zamrożonych, które - jak zapewne wiedzą osoby znające się na transmutacji - są niebieskie (chyba że umiejętności i wola rzucającego narzucą brak zmiany barwy), salamandra przybierze barwę niebieską. Obie są jednak salamandrami ognistymi. Po prostu czerwone są gorące, za to temperatura niebieskich jest niska, jak samego zamrożonego ognia. Nie jest to jednak koniec, aby nie było zbyt łatwo. Istnieją jeszcze salamandry lodowe, które stworzyć można na różny sposób. Albo poprzez rzucenie zaklęcia na dowolną salamandrę ognistą, ale mogą być też skutkiem ubocznym rzucenia zaklęcia Glacius, co zależy od woli rzucającego zaklęcie. Taka lodowa salamandra jest barwy biało-błękitnej.
Salamandry ogniste uzależnione są od ognia, z którego powstały. Jeśli płomień zgaśnie, umrą. Salamandry lodowe nie są natomiast uzależnione od żadnego źródła, ale od temperatury już jak najbardziej. Jeśli będzie zbyt wysoka, umrą. Właśnie dlatego stworzenie salamandry poprzez zaklęcie - gdzieś, gdzie będzie dostatecznie zimno - może jej zapewnić dłuższe i ciekawsze życie. Jeśli natomiast lodowa salamandra powstaje poprzez zamrożenie ogniowej, uniezależnia ją to od pierwotnego płomienia, jednak narzuca obowiązek przemiany natychmiast poza płomieniami i wzięcia jej od razu daleko od rodzinnego ogniska. W końcu przy nim będzie najcieplej, co by ją zabiło. Nie jest to jednak koniec, aby - w dalszym ciągu - nie było zbyt łatwo. Salamandrę ognistą można również potraktować wodą. W takim wypadku salamandra utraci swoją temperaturę i stanie się szarawoniebieskawa, wyblakła. Podobnie jak przy jajach popiełka, woda tylko chwilowo obniża temperaturę. Salamandra staje się ciemnofioletowa, następnie żywofioletowa i finalnie znów czerwona, gdy jej temperatura wróci do pierwotnej. Dotyczy to tylko odmiany ognistej czerwonej, ponieważ u niebieskich o niskiej temperaturze, kolor po prostu nieco wyblaknie w szarość, ale zaraz powróci do niebieskiej normy. To wszystko dzieje się jednak tylko wtedy, jeśli salamandra ma dostęp do swojego ognia, może do niego wrócić i znów.. nabić temperaturę. Jeśli odetnie się ją od rodzimego płomienia, umrze, tak jak umarłaby i bez chłodzenia poza swoim ogniem.
Owszem, życie ognistej salamandry wydaje się niezbyt ciekawe, jako że poza ogniem może przebywać raptem kilka minut. Nie jest to jednak w całości prawda. Ogniste salamandry plują ogniem, rozprzestrzeniają w ten sposób swój rodzimy płomień. Takie rzygnięcie dochodzi nawet do kilku metrów. Ogień musi jednak mieć co palić. Im bardziej rozprzestrzeniony pożar, tym większa przestrzeń życia dla salamandry. Nie musi wtedy nawet czekać aż skupiska całkiem się połączą w wielkie ognisko. Sama aura płomieni, ich ciepło dookoła wydłuża czas, który salamandra może przebywać poza ogniem. Warto tu zaznaczyć, że nie jest też tak, że salamandra jest jedna na płomień. Jak i u popiełka, jedno źródło może dać dowolną liczbę salamander. Im większy ogień, tym więcej stworzeń. Pokazuje to też, jak niebezpieczne są to stworzenia, mimo że, jak u popiełka, niezwykle kruche. Przez niesione niebezpieczeństwo, zawsze gasić należy salamandrowy ogień, a nie same zwierzęta. Stworzeń z płomienia zawsze może wyjść więcej, ale bez ognia nie narodzi się żadna, a żyjące znikną. Dlatego też, o ile chcemy utrzymać salamandry przy życiu, wodą i lodem musimy bawić się z dala od ognia. O ile nie robią strasznej krzywdy salamandrom, oba czynniki ugaszą płomienie. Całe niebezpieczeństwo dotyczy jednak salamander czerwonych, bo to one plują żarem. Salamandry niebieskie z ognia zamrożonego rzygają swoim rodzimym ogniem, a więc zamrożonym. Niemniej, i ten się usuwa, bo jednak nikt nie chce mieć domu w płomieniach, nawet i nieszkodliwych. Ach, co ważne, wracając jeszcze do lodowych - podobnie jak zamrożonego ognia nie można z powrotem rozgrzać, tak lodowej salamandry nie można cofnąć do formy ognistej. W końcu każde ciepło to dla niej zguba.
A skoro już udało mi się stworzyć tyle tekstu o samej różnorodności salamander i źródeł ich sił, od.. ekhem strony opiszę i inne ich atrybuty. Najlepiej zacząć od samej nazwy, która jest niezwykle myląca. O ile ktoś zna się w stopniu przynajmniej podstawowym na niemagicznej faunie, powinien wiedzieć, że istnieją salamandry niemagiczne i że należą one do gromady płazów. Mugolskie salamandry przypominają wizualnie magiczne i podobnie jak nasze są zależne od ognia czy zimna, tamte są zależne od wody. Dodatkowo salamandry niemagiczne znane są ze swoich talentów regeneracyjnych - potrafią odtworzyć utracone części ciała - a czerwona krew salamander magicznych ma właśnie właściwości lecznicze i regeneracyjne, co przydatne jest w licznych eliksirach. Ponadto mugolskie salamandry, tak jak magiczne, posiadają 4 palce u kończyn przednich, a 5 z tyłu - gdzie gady mają zwykle wszędzie 5. Można zatem pomyśleć - patrząc na wszystkie podobieństwa - że i magiczne salamandry są płazami. Prawda jest jednak inna. Magiczne salamandry są gadami, chociaż według mnie nie pełnoprawnymi. Sądzę, że to rodzaj formy pośredniej między płazami i gadami, który jednak ma małe szanse na rozwój, patrząc pod kątem ewolucji na to, że salamandry magiczne rodzą się z ognia, nie poprzez standardowe dla zwierząt rozmnażanie. Nie pochylałem się jednak nad tym problemem bardziej, bo to nie moja nisza. Kończąc zatem zbyteczne dywagacje.. Są to gady. Kolejne podobieństwo do popiełków, do których wracam i wracam. Salamandry posiadają łuski, niespotykane u płazów, choć dość wrażliwe i łatwe do wyrwania. Jeśli będą w złej kondycji, potrafią również odrzucić ogon, jednak u nich jest to raczej sygnał "rozpadam się, to koniec". Choroba najczęściej jest wynikiem osłabienia rodzimego płomienia lub zbyt niskiej temperatury otoczenia. Ogon jest ostatecznością, wcześniejszym sygnałem jest gnicie i wypadanie łusek. Wtedy najlepiej wcierać im w ciało ostre przyprawy, jak pieprz lub chili. Jak wspominałem, ognista salamandra żyje tak długo jak jej płomień, poza nim przechadzać może się raptem kilka minut w zależności od otoczenia, jednak czas ten da się wydłużyć do maksymalnie 6 godzin, o ile będzie stale karmiona czymś suchym i ostrym - np. pieprz. Karmienie na nic się jednak nie zda, jeśli zgaśnie salamandrowy ogień. Wszystkie te ograniczenia i wymogi diety nie dotyczą oczywiście odmiany lodowej. Tak jak ogniste żywią się płomieniami, tak lodowe chłoną zimno, a i lodem czy śniegiem nie pogardzą. Lubią wszystko, co pozwala im utrzymać ujemną temperaturę ciała.
Salamandry nie są duże. Mają jakieś 20, no może 30 cm wielkości, z czego duża część to ogon. Co ciekawe, o czym wielu zapomina, mimo że książki pokazują podobizny salamander z czterema kończynami, tak naprawdę ogół tych jaszczurek ma ich sześć. Ach, co warto zaznaczyć jasno - jak łatwo się domyślić, standardowo odwołując się do popiełków.., salamandry występują na całym świecie. Wszędzie tam, gdzie może zapłonąć ich magiczny ogień. Lub lód.. I to chyba tyle. Wiedza z tego rozdziału powinna zapewnić odpowiednie podstawy wiedzy do obchodzenia się z salamandrami, gdy już spojrzy się w czarne oczy dowolnej z odmian, bowiem takie właśnie są jednolite dla wszystkich. Miłej zabawy! Gorzej jak z dzieckiem, uwierzcie. Wiem, co mówię.