Bardzo charakterystyczny japoński demon, który mimo wielu podobieństw do istniejących magicznych stworzeń, sam w sobie jest raczej nie do pomylenia z żadnym z nich. Rogi, góra mięśni, niewesołe usposobienie - czegóż więcej można chcieć od demona..? Szczerze? Informacji, bo niestety za wiele ich nie ma, ale na szczęście jestem magizoologiem, a nie demonologiem, więc przedstawię je na tyle, ile będę w stanie odnaleźć w zakamarkach umysłu i zakurzonych księgach.
Mówi się, że oni przypominają trolle, ale tak naprawdę jest im wizualnie bliżej do olbrzymów, które skurczono do rozmiarów yeti - a więc od trolli są większe, cięższe i silniejsze, nad czym warto się zastanowić, jeśli będzie się chciało oni poszukać, czego nie polecam. Demony te osiągają przeszło 4,5 metra wysokości i ważą na pewno grubo ponad tonę, chociaż nie doszukałem się żadnych doniesień o próbie ważenia jakiegoś oni - są to zatem tylko moje domysły, zapewne słuszne zresztą. Nie można się zatem spodziewać, że do pokonania, ba, zwykłego obronienia się przed wściekłym oni, wystarczy maczuga albo pochodnia. Właśnie dlatego jeszcze raz zalecam ostrożność i rozwagę.
Według mnie najciekawszą częścią oni są jego rogi. U bytów tych są one o tyle niezwykłe, że rosną jak odnóża sklątek - gdzie popadnie. Owszem, wszystkie wyrastają z głowy, ale ich liczba i rozmieszczenie są absolutnie losowe. Dodatkowo same rogi różnią się między sobą rozmiarami, fakturą czy kształtem, przez co stanowią charakterystyczny element każdego oni. Rogi mogą przybierać praktycznie dowolną formę - długie, krótkie, proste, wygięte, zakręcone, gładkie, chropowate czy spiralnie skręcone. Róg może być jeden, dwa, a może być i pięć. Niestety to wszystko nie jest to wcale korzystne dla oni, ponieważ wielkie rogi - jak łatwo się domyślić - wcale nie są wygodne czy lekkie. Dodatkowo ich chaotyczność kierunku wzrostu oznacza, że rogi mogą na przykład zasłonić oni oczy, a nawet chcieć wykręcić się w stronę stworzenia i rosnąć w stronę jego skóry, wrastać się w nią powtórnie, co zmusiłoby oni do regularnego urywania sobie końcówki własnego rogu, nim ten wrośnie w ciało. Boli na samą myśl, prawda?
Nie dziwi zatem fakt, że nie są to byty zbyt wesołe czy przyjazne. Są negatywnie nastawione do ludzi i ogólnie świata. Swoją frustrację lubią rozładowywać poprzez szlachtowanie ludzi, zwierząt, drzew czy cokolwiek nawinie im się pod szpony. Inaczej tego nazwać raczej nie można, ponieważ ich szpony - a mają je równie imponujące w części kończyn górnych, jak i dolnych - są w stanie pociąć prawie wszystko. Dodatkowo oni potrafią roztaczać wokół siebie negatywną energię, która szkodzi na różne sposoby ich otoczeniu. To wszystko dzieje się jednak wtedy, kiedy oni.. nie ma humoru, a raczej ma humor na ludobójstwo i sprowadzanie zarazy.
Nie jest to jednak jedyny tryb tego demona. Jest jeszcze drugi. Wtedy możemy nawet pomylić oni z wielką, brzydką skałą o świńskim nosie i szerokich, smutnych, żabich ustach. Kiedy oni nie ma humoru na burdy, ma humor na smutki i dąsy. Potrafi wtedy siedzieć w bezruchu godzinami, a nawet tygodniami czy miesiącami - bez jedzenia czy picia, w końcu jest w trybie bezsensu istnienia. Siedzi wtedy cicho i w bezruchu; wielka żółtawa lub czerwonawa - bo skórę mają najczęściej w tych odcieniach - góra mięśni i ostrych "kolców". Niestety może wtedy nadal roztaczać negatywną aurę, która sprowadza na otoczenie choroby czy inne nieszczęścia, jednak i na to jest sposób. Oni nie lubią soi. Jeśli ją wyczują, oddalą się - nawet jeśli będą w szczycie furii. Albo w szczycie fazy smuteczków. Taki otępiały oni nie robi jednak żadnej fizycznej szkody, a po przepędzeniu można go znów rozwścieczyć, więc wtedy lepiej użyć ostrokrzewu, który niweluje negatywną energię tych demonów, wycisza je i uspokaja. Gdy stworzy się wokół nich na przykład krąg z ostrokrzewu, demon będzie w nim siedział i nie szkodził nikomu, co jest chyba najlepszym wyjściem. Ostrokrzew pomaga też oczywiście i w uporaniu sobie z wściekłym oni, więc polecam ~ Kazbiel Thundershout. Innych sposobów nie polecam, bo skóra oni jest odporna na zaklęcia czy inne obrażenia, trochę jak skóra olbrzymów właśnie. Radzę się zatem nie ośmieszać i nie wyruszać przeciw tym demonom z różdżką i żałosnymi, w oczach oni oczywiście, Drętwotami czy innymi Immobulusami, bo demon demonowi nierówny, a oni to nie druzgotek.