Jak by to powiedział pewien żółty kanarek, gdyby napotkał na swojej drodze matagota: „Zdawało mi się, ze widziałem kotecka. Dobze mi się zdawało. Widziałem kotecka”. Nie jest to przywołane bez powodu, ponieważ oddaje nie tylko koteckowy wygląd tego magicznego stworzenia, ale samo „Zdawało mi się [...]” stanowi przewrotne odniesienie do pewnej niezwykłej umiejętności matagotów, co może rozbawić co bardziej wtajemniczonych w temat. I co rozwikłane zostanie w dalszym tekście, aby aluzję tę zrozumiał każdy, kto wysili się na doczytanie rozdziału do końca. Matagoty należą bowiem do tej grupy magicznych stworzeń, które nie są ograniczone jedynie jedną formą. One mają dwa oblicza, zgoła inne. Biada temu, kto ma złe zamiary i da się zwieść ich potulnej formie.
Matagot to stworzenie o dwóch obliczach, przy czym oba są kocie. Pierwsze z nich, nie w pełni poprawnie, ukazane jest obok. Jak widać, w swojej przyjaznej formie matagot nie różni się zbytnio od zwykłego kota. Jedynie jego intensywnie neonowoniebieskie oczy mogą wyróżniać go na tle przedstawicieli kota domowego. Są to stworzenia niemal bezwłose, ale dotykanie ich przypomina gładzenie zamszu, a nie gołej skóry, bo jednak co nieco na sobie mają - może z 2-3 mm sierści. Nie można przenosić zasad pielęgnacji podobnych kotowatych, niemagicznych, na matagoty, ponieważ one nie są tak wrażliwe i nie potrzebują tyle opieki. Są bardzo dumne i dość samowystarczalne. Mają głowę w kształcie klina, średniej wielkości oczy w kształcie migdałów oraz ogromne, szpiczaste i szeroko rozstawione uszy. Mierzą jakieś.. 20-25 cm w kłębie, 3-4 kg wagi i zawsze są w całości czarne. Są dość smukłe, długie i muskularne. Ogon raczej długi, choć cienki i giętki. Podobnie palce - również należą do długich, porównując do kota domowego, i oczywiście mają 4 palce u łap tylnych, za to 5 u przednich, przy czym piątym jest wilczy pazur. Szeroka klatka piersiowa i długie łapy i szyja. Matagoty są niezwykle bystre, ciekawskie i mają w sobie mnóstwo energii, ale potrzebują też przez to uwagi, co jednak wyrównują wyjątkowym przywiązaniem. Kroczą za czarodziejem krok w krok, patrzą co robi, same chcą wszystko badać, dotykać, oceniać. Potrzebują ciągłego zajęcia, inaczej stają się kapryśne, a zważając na ich umiejętności, nikt nie chce matagota drażnić. Nieco łatwiej jest temu, kto ma i inne zwierzęta, z którymi matagoty dobrze się dogadują i swoją energię zużywają na zabawę z.. współdomownikami, że tak to ujmę. Najlepiej czują się w otoczeniu innych kotowatych - nawet kotów niemagicznych - ale z innymi stworzeniami również znajdą wspólny język. Przynajmniej z częścią. Część mógłby potraktować za posiłek, a są to stworzenia bardzo żarte. Mięsożerne oczywiście. Mają intensywny metabolizm i są bardzo ruchliwe, stąd ich ciągły apetyt. Właśnie dlatego tak ważne jest zapewnienie matagotowi bodźców, rozrywek. Cały ten opis może wydawać się dość zabawny. Ot, zwykły opis zwykłego kota. Ameryki nie odkryłem, żaden ze mnie geniusz. Cóż, wszystko zmienia się, kiedy pojawia się zagrożenie.
Kiedy matagot wyczuje zagrożenie, będzie zły czy po prostu się go zaatakuje, nasz mały kotek zmienia się w demonicznego, dzikiego koto-łowcę. Nagle nie mają już 20 cm wysokości, a 70. Ciało nie ma 30 cm długości, a metr. Nie ważą 3 kg, a 20. Minifuterko znika, pozostawiając jedynie lśniącą, czarną skórę. Budowa oka zmienia się - pęcznieją i stają się jednolite, choć nie zmieniają barwy. Dzięki temu dużo lepiej widzą w ciemności, dużo szybciej dostrzegają każdy ruch i sprawniej na niego mogą reagować. Bodziec dociera do ich mózgu szybciej. Dzięki miękkim poduszeczkom poruszają się w obu formach bezszelestnie. Ich ciało traci rezerwy tłuszczyku i zmienia się w niezwykle zajadłe maszyny do łowienia. Wydają się zabiedzone, chude i mizerne, ale w rzeczywistości są po prostu smukłe i wysoce umięśnione, aby całe ciało dostosowane było właśnie do walki.
To ich przewaga nad, przykładowo, niemagicznymi dzikimi kotami, które muszą mieć zachowany balans w ciele, które raz łowi, raz odpoczywa i potrzebuje zapasów. Matagot nie jest w ten sposób ograniczony, a jego - tak to roboczo nazwijmy - demoniczna forma jest szybka, zwinna i niestrudzona. Ich palce znacznie się wydłużają, a szpony nie mogą być już chowane. Niewielkie pazurki zmieniają się nagle w kilkucentymetrowe szpony, które tną ciało jak miękkie masło. Dodatkowo wilczy pazur w przednich łapach staje się już równoprawnym palcem, który podobny jest do pozostałych. Z tyłu pozostają cztery palce, bez zmian. Głowa rozszerza się, a pysk skraca, jako że oczy potrzebują duużo miejsca. Uszy wydają się przez to mniej okazałe - węższe i dłuższe - ale nadal nie należą do małych i zapewniają matagotowi świetny słuch w obu formach. Zmianie ulega również uzębienie stworzenia. W małej formie zęby nie różnią się od tych u kota domowego. Natomiast w formie łowczej kły znacznie się wydłużają i wyostrzają, przypominając przez to nieco kły węża, a dodatkowo w szczęce - czyli na górze - pojawia się dodatkowa para kłów. Mniejszych, ale nie sądzę, aby było to jakieś pocieszenie dla ofiar matagota. Nie dajcie się zwieść rachitycznemu wyglądowi tych stworzeń. Są jak wampusy w ciele testrala. Obleczone skórą kości, które dopadną jednak przeciwnika z prędkością geparda. Ucieczka przed nimi rzadko kończy się pomyślnie, chyba że jest się Newtonem Skamanderem na zouwu.. Nie pomaga również to, że matagoty są dość odporne na magię. To znaczy? Użyta na nich magia jest przez nie transformowana w bodziec do przemian. Oczywiście potrafią zmieniać swoją formę bez tego, ale kiedy oberwą zaklęciem, wykorzystują jego energię do przemiany swojego ciała, nie zużywając niepotrzebnie własnych sił. Właśnie dlatego zaatakowany matagot z formy kieszonkowej przemienia się momentalnie w demoniczną. A kiedy już jest piekielnym łowcą? Wtedy nie przestaje stosować sztuczki transformacji, ale przekłada energię na multiplikację. W zależności od mocy zaklęcia, jeden matagot może stać się dwoma, może trzema, o więcej trudno, ale nie jest to niemożliwe. W miejscu jednego matagota pojawiają się zatem jego identyczne kopie, więc za pomocą kilku nieroztropnych zaklęć można stworzyć całą.. watahę? Właśnie dlatego najlepiej je uspokajać i rozpraszać, a nie bronić się przed nimi bezpośrednio. Zwłaszcza ofensywnie. Można zatem pomyśleć - czemu matagot nie powiela się i nie bawi sam ze sobą, skoro tak lubi wspólne aktywności? To dość proste. Jest to najzwyczajniej w świecie nudne. Matagot jest w pewien sposób przeciwieństwem widłowęża. Tam trzy umysły muszą współgrać w jednym ciele, za to tutaj jeden umysł może żyć w kilku ciałach. Mają zatem trzy matagoty, z których każdy się roztroi, ma się trzy umysły w dziewięciu ciałach. Jest to przydatne przy łowieniu, bo jeden umysł może otoczyć ofiarę z kilku stron jednocześnie i robi to w idealnej synchronizacji, jednak jeden umysł i w kilku ciałach nie będzie tak ciekawym towarzyszem jak obce zwierzę i nowy umysł.
Cały powyższy opis może wzbudzić dość mieszane uczucia na temat tych stworzeń, co dość zrozumiałe. Matagoty nie są jednak tak straszne, jak je malują. Czy jak je nakreśliłem ja sam. Oczywiście w formie nieprzyjaznej nie należą do miłych kompanów, ale 99% życia spędzają w formie przyjaznej. Można o to śmiało dopytać południowofrancuskich czarodziejów, bowiem u nich najłatwiej o znalezienie tych stworzeń. Oprócz południowej części Francji można ich szukać również na terenach Włoch i Hiszpanii - im bliżej granic z Francją, tym większe szanse. Jak pisałem, matagoty są towarzyskie, ciekawskie i inteligentne. Lubią ruch, przebywanie z czarodziejem, chociaż faktycznie potrzebują przez to dużo uwagi. Dla przeciętnej magikociary nie jest to jednak żaden minus. Musi jednak uważać na swoje rzeczy, bo są to stworzenia bardzo skoczne i dostaną się wszędzie, gdzie wejdzie ich głowa. Jak to kot. Oczywiście mają swoje foszki, jeśli nie spędza się z nimi codziennie wystarczająco dużo czasu i nie zapewni się im odpowiednio dużo bodźców, ale kto by nie chciał mieć takiego ochroniarza? I to tak lojalnego i przywiązanego. Trzeba jednak pamiętać, aby szczególnie na początku znajomości pilnować stale matagota, ponieważ ma tendencję do uciekania i jeśli nie przywiąże się wystarczająco, może nie chcieć wrócić do domu. Jeśli jednak więź będzie dość mocna, śmiało można pozwalać im się wyszaleć na zewnątrz, jednak trzeba się liczyć z tym, że później zawsze wróci z jakimś podarkiem. Raz może to być złoty pierścionek, a raz sikorka czy inny kanarek. Niestety tylko od matagota zależy, na co danego dnia się zdecyduje. Dobrze jest zawsze zostawiać mu świeże jedzenie i picie na powrót, bo bardzo to doceniają i chętniej wracają do właścicieli. Jak pisałem, to małe żarłoki.