Chyba największa fanka księżyca, bo właśnie dla niego walczy ze swoją nieśmiałą i strachliwą naturą i opuszcza swoją norę. Jednak nie ma co zaczynać od pupy strony. Lunaballe to stworzenia czworonożne, posiadające cienkie nogi na płaskich i szerokich stopach. Dorosłe lunaballe osiągają około metra wysokości, jednak w kłębie mają zaledwie 40 cm. Posiadają długie, grube szyje, które zlewają się z głowami, przecząc charakterystycznej dla ssaków cefalizacji. Nieco inaczej jest u młodych, bo u nich szyja jest zadziwiająco krótka. Całe ciała tych stworzeń porośnięte są krótkim, jasnoszarym futrem, które nie porasta jedynie wewnętrznej części małżowin ich długich, wąskich uszu i błon między palcami. Oczy lunaballi są dominującym elementem ich głowy - ogromne, niebieskie lub zielone, wyłupiaste i osadzone stosunkowo wysoko. Co ważne, oczy lunaballi są przystosowane do wyłapywania prawie każdego strzępka światła, co ułatwia im życie w podziemnych norach, jednak utrudnia poruszanie się na zewnątrz. Innymi słowy, zwierzęta te mają bardzo wrażliwe na światło oczy, przez co już podczas dnia na światło wyjść nie mogą, bo po prostu nic by nie widziały, a przy okazji uszkodziłyby sobie wzrok.
Lunaballe występują na całym świecie. Są to zwierzęta stadne, które mieszkają w norach. Obie te rzeczy mogą być systemem obronnym, który chroni je przed atakami kozłagów, które na nie polują. Wyjaśnia to jednak tylko tryb życia lunaball z Ameryki Północnej, ponieważ tylko tam występują kozłagi. Jeśli jednak zwróci się uwagę na naturę tych zwierząt, a lunaballe są niezwykle skryte, płochliwe, nieśmiałe i nieufne, ich tryb życia nabiera więcej sensu. Stworzenia te nie potrafią się w żaden sposób bronić. Ich jedynym ratunkiem jest ucieczka albo chowanie się po norach właśnie, zamiast opuszczać dom i wałęsać się, kusząc drapieżniki.
Jest jednak pora w każdym miesiącu, kiedy lunaballe masowo opuszczają swoje nory i wychodzą na światło księżyca. Księżyca, ponieważ lunaballe pojawiają się tylko w nocy, i tylko podczas pełni. Wychodzą wtedy na pola, na których rozpoczynają dziwne tańce, w których zdecydowanie najaktywniejsze są ich części zadnie i tylne kończyny. Tańce te wydają się nie mieć większego sensu czy rytmu, jednak niektórzy wybrańcy potrafią dostrzec jego niezwykłe skomplikowanie, ale i coś.. hipnotyzującego. Mówi się, że jest to rodzaj zalotów tych zwierząt, jednak przez ich płochliwość mało kto może dokładniej zbadać ich zwyczaje i życie. Efektem ich pląsów są słynne kręgi w zbożu, które mugole uznają za działania UFO, co zabawne. Każdy kto miałby kiedyś okazję oglądać ich taniec powinien wiedzieć, że gdy tylko lunaballe ponownie uciekną do swoich nor, należy od razu udać się w miejsce, w którym harcowały i poszukać ich srebrzystych odchodów, ponieważ jeśli zbierze się je przed wschodem słońca, będą one jednym z najlepszych nawozów na świecie. Wszystkie rośliny, które wyhoduje się na tym nawozie, będą rosły dużo szybciej i będą dużo silniejsze. Jeśli rośliny te będą magiczne, to również ich właściwości ulegną wzmocnieniu. Należy jednak pamiętać, że zbieranie odchodów lunaballi z terenów należących do innych czarodziejów jest nielegalne i wiąże się z interwencją pracowników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
Jako ciekawostkę, dość przykrą, mogę dopowiedzieć, że słyszałem kiedyś, że w niektórych miejscach na świecie mianem "lunaballi" nazywa się ludzi naiwnych. Kiedyś jednak miło to jeszcze gorsze znaczenie, ponieważ pierwotnie nazywano tak zdeformowane cielęta urodzone "pod złym wpływem księżyca w pełni". W XVII wieku oznaczało zdeformowane dziecko, a później zdeformowaną osobę, aż w końcu doszło do obecnego znaczenia. Jest to bardzo przykre i wywodzi się zapewne od pokraczności prawdziwej lunaballi.