Bardzo pocieszne, choć i niezwykle płochliwe stworzenia. Populacja kudłoni nie należy do największych, ponieważ spotkać je można najliczniej na południu Irlandii. Co ciekawe, niewielka grupa tych stworzeń w jakiś sposób osiedliła się również na terenach hrabstwa Dorset na południu Anglii. Gdzie najlepiej szukać kudłonia? Tam, gdzie znajdują się konie. Niezależnie czy mowa o stadzie mugola czy czarodzieja albo czy konie są zimno-, gorącokrwiste czy są kucami. Koń to koń. Kudłonie urzędują w pobliżu stada - towarzyszą im zarówno na pastwiskach, jak i w stajniach, zwijając się na co większej kupie słomy czy trawy. Kudłonie nie są zbyt ufne w stosunku do żadnego typu człowieka, więc konsekwentnie i skutecznie chowają się przed wszystkimi, dobrze czując się jedynie pośród koniowatych kolegów. Jako że są nieśmiałe, niegroźne i niewielkie, można wysnuć pytanie - to czemu nazywa się je strażnikami koni? Nie są to stworzenia groźne, więc nie mogą się wliczać w zbyt skuteczną ochronę. W tym przypadku warto zastosować zasadę, że liczą się chęci. Kudłonie bardzo dobrze dogadują się z końmi, bo ich tryb życia jest identyczny. To rodzaj honorowych członków stada, którzy zostają przyjęci mimo swojej odmienności. Pełnią rolę dodatkowych czujek, dzięki czemu konie mogą odpoczywać w spokoju. Dla mniej wtajemniczonych - konie mają warty. Jeśli jakieś leżą i odpoczywają, część zawsze stoi i wypatruje. Stado nigdy nie może wydawać się rozleniwione i nieuważne. Natomiast kiedy ma się dodatkowego strażnika, który będzie alarmował o potencjalnym niebezpieczeństwie, konie czują się bezpieczniejsze i spokojniejsze. A kudłonie nieco cech przystosowawczych do bycia stróżami od natury dostały.
Elementem przyciągającym uwagę są na pewno oczy tych stworzeń. Oczy o pięknej, niebieskiej barwie. Co ważne, można zauważyć, że źrenice kudłoni są poziome, niemal prostokątne. Czemu? Ponieważ poszerza to pole widzenia stworzeń. Dodatkowo są bardzo szeroko rozstawione i skierowane na boki, co nadaje im niezbyt inteligentny wygląd, ale jest ważną cechą przystosowawczą. Kształt taki sprawia też, że kudłonie są mniej wrażliwe na zakłócenia spowodowane silnym światłem słonecznym. Ponadto oczy kudłoni utrzymują pozycję z poziomymi źrenicami mimo ruchów głowy. Tak, mogą się ruszać w dużo większym zakresie niż ludzkie i mimo przechylania głowy, oko nie zmienia położenia. Stworzenia te mają też dobry słuch, ale to ich węch jest wybitny. Mają świetną pamięć węchu i wyczuwają wonie z dużych odległości czy głębokości, przez co najpierw czują zagrożenie i mogą to sygnalizować, a potem razem z resztą stada rozglądają się za nim - gotowi do ucieczki. Oczywiście nie są na swoich krótkich nóżkach tak szybkie jak konie, więc kiedy stado ucieka, kudłoń raczej znajdują w pobliżu bezpieczną kryjówkę, czeka, a później bez problemów znajduje stado swoim wielkim nosem. A propos nosa, kudłonie starają się opiekować końmi i na inne sposoby. Potrafią wyniuchać źródło wody, jeśli koniom jej brakuje, a jeśli byłyby gdzieś zamknięte w złych warunkach czy bez dostępu do pożywienia, kudłoń mógłby nawet otworzyć drzwi stajni czy zagrodę i wypuścić stado, dlatego ci, którzy nie będą zajmowali się swoimi końmi, powinni być gotowi na to, że któregoś dnia będą musieli ich szukać, a sprawcą zamieszania będą nie chochliki czy topki, a właśnie pewien życzliwy kudłoń.
Jak wspominałem, kudłonie świetnie dogadują się z końmi, ponieważ ich natura i zwyczaje w dużej mierze się pokrywają. Ulubiona rozrywka obu gatunków to dziobanie trawki. Naprawdę - trudno o znalezienie kudłonia bez trawy w pyszczku. W końcu nie jest ona zbyt kaloryczna, a układ pokarmowy kudłonia jest podobny do konia, przez co muszą coś jeść przez większość dnia. Po prostu w mniejszych ilościach, tyle że długo i powolutku.
Co ciekawe, kudłoniom bliżej w wielu aspektach do kozy niż konia. Chociażby kopytnością, bowiem są to stworzenia parzystokopytne - w przeciwieństwie do nieparzystokopytnych koni. Kudłonie posiadają też cztery krótkie, grubaśne palce u górnych kończyn - bowiem poruszają się na dwóch nogach, przez co niegdyś miały nawet status istot, o czym w innym rozdziale. Prawie całe ich ciało pokrywają grube, gęste i wybitnie termoizolacyjne włosy. Niestety dość szorstkie. Są jednak świetną warstwą chroniącą przed zimnem i wilgocią, których nie brakuje w rejonach, gdzie występują. Ich, cóż, kudły obejmują różne kolory brązu czy miedzi. Jedynie ich kopyta, łapki, uszy i mordki są czarne. To właśnie czarne elementy nie są pokryte włosami, z czego łatwo wywnioskować, że ich skóra jest właśnie czarna. Stworzenia te mierzą około 60 cm wzrostu, chociaż gdyby rozprostowały dolne kuśpyry, to z pewnością uzyskałyby parę ładnych centymetrów ekstra. Ich górne kończyny nie są zbyt duże, podobnie jak nieduży jest ich ogonek, który wygląda mniej więcej jak ogon kozy. Potrafią nim za to przesłodko pomerdywać, kiedy są zadowolone, chociaż mało kto może doświadczyć tego widoku. To i pokładanie uszu oznacza kolejno sympatię i zaufanie do kogoś. Jeśli komuś uda się zaobserwować oba te zachowania u kudłonia, może się nazwać mistrzem spokoju, empatii i zapewne szczytowym koniarzem. Aby zdobyć sympatię kudłonia, najpierw musi zauważyć, że sympatią darzy się konie. Jeśli dobrze się nimi zajmuje, leczy się je, dba o nie i pielęgnuje, kudłoń nie chowa się już tak uporczywie przed daną osobą. Cały proces jest długi i żmudny, więc mało kto się go podejmuje. Raczej jedynie hodowcy koni mogą pochwalić się przyjaźnią kudłonia, ponieważ ich całe życie i tak kręci się właśnie wokół opieki nad stadem. Przyjaźń z tym magicznym stworzeniem może i nie niesie zbyt wielu korzyści, magicznych substancji czy nie daje możliwości korzystania z magicznych talentów zwierzęcia, ale w przypadku kudłoni pojedyncze merdanie może znaczyć więcej niż tysiąc słów i naprawdę rozgrzewa serce. I to nie w kontekście zawału.