Historia gryfów jest bardzo ciekawa i sięga tysiące lat wstecz. Należą one bowiem do grupy najstarszych istniejących magicznych stworzeń. Kolebką tego gatunku jest Grecja, a przynajmniej tereny, które aktualnie nazwiemy Grecją. Nie było ich tam jednak zbyt wiele, podobnie jak i dziś nie ma gryfów na świecie za dużo. Kiedyś było jednak inaczej. Stworzenia te są bardzo wytrwałe i terytorialne, więc szybko tereny Grecji przestały im wystarczać, mimo że nie było ich tam dużo. Gryfy rozpoczęły poszerzać swoje tereny. Część zamieszkała w Egipcie czy Etiopii, część na terenach obecnego Iranu, Turcji czy Afganistanu, a część wywiało na tereny obecnych Indii czy do krain Mezopotamii. Miały się tam dużo lepiej niż w Grecji, a więc ich populacje były tam dużo liczniejsze. Stworzenia te wiją swoje gniazda na stromych zboczach gór, a mimo to wszystkie się mieściły i żyły ze sobą w harmonii, bo na odległość. Trwało to mniej więcej tysiąc (może tysiąc pięćset) lat, pomiędzy 3000 rokiem p.n.e. a 1500-2000 rokiem p.n.e. Później jednak ze stulecia na stulecie coraz mniej ich pojawiało się na świecie, coraz więcej umierało, a ich rody gasły we wszystkich państwach po kolei. Obecnie ich populacja utrzymuje się głównie w Grecji, czyli swojej ojczyźnie, a w innych miejscach na świecie raczej nie są spotykane, chociaż kto wie, może jeszcze jakieś się gdzieś ostały?
Powody powoli wygasających rodzin gryfów na całym świecie są różne, chociaż powtarzalne niezależnie od kraju. Najważniejsze jest to, że gryfy same w sobie szkodzą sobie w przetrwaniu. Są dość unikatowym gatunkiem, u którego samic jest zdecydowanie więcej niż samców. Nie byłoby w tym nic strasznego, wręcz przeciwnie - byłoby to korzystne, gdyby nie to, że są to stworzenia ściśle monogamiczne. Jedna samica łączy się na całe życie z jednym samcem. I są sobie wierni nawet po śmierci jednego z nich. Oznacza to, że wiele samic nigdy nie znajduje partnera, co jest zarówno fascynujące, jak i bardzo smutne. Ich populacja utrzymuje się właśnie przez to na niskim poziomie. Nie pomagało również to, że czarodzieje z biegiem czasu coraz bardziej oswajali się z towarzystwem gryfów w swoich okolicach. Przestawało to być tematem tabu, zaczęli sobie pozwalać na więcej - przykładowo zakradali się do ich gniazd i kradli jaja, żeby sprawdzić czy mają magiczne zastosowania. Czasem co głupsi starali się zabić te stworzenia dla ich szponów, które faktycznie mają magiczne zastosowania, takie jak rdzenie do różdżek czy magia lecznicza, jednak jakim kosztem czarodzieje zdobywali swoje surowce? Próbowano też znaleźć magiczne zastosowania ich piór czy żeber, ale z marnym skutkiem. Oczywiście gryfy są bardzo, bardzo niebezpiecznymi stworzeniami, z którymi nigdy nie powinno się zadzierać, jednak grupy czarodziejów minimalizują szanse gryfa. Często atakowano matki, które nie mogły uciec, bo musiałyby zostawić jaja, a żaden gryf tego nie zrobi, bo są wobec nich nadzwyczaj opiekuńcze i czujne. Dodatkowo wierzono, że gniazda gryfów pełne są kamieni szlachetnych i złota, których stworzenia te pilnują, chociaż niektórzy sądzili, że wzięło się to stąd, że gryfy zamieszkiwały góry, gdzie po prostu istniały żyły złota, które mało je interesowały. Teraz wiemy jednak, że mimo iż nie są one ślepo zapatrzone w skarby, łatwo przywiązują się do tego, czym się je otacza. Właśnie dlatego i obecnie używa się ich do strzeżenia skarbów. Tutaj warto zwrócić uwagę na to, że do tych właśnie celów używa się samotnych samic, które zyskują cel w życiu - to taka dygresja. Podsumowując, w ten właśnie sposób Azja i Afryka pozbawiły się kontaktu z tymi niesamowitymi stworzeniami, a skutki takich działań widać po dziś, chociażby przez to, że w Grecji znajduje się specjalnie wydzielone sanktuarium dla tych stworzeń.
Co więcej można powiedzieć o gryfach? Ano trochę tego jest. Co się tyczy ich wyglądu, stanowią one połączenie lwa i orła, czyli króla ptaków i króla.. zwierząt, ssaków, dżungli? Wiele opcji już słyszałem. Ich tułów i tylne łapy są lwie, jednak łeb, przednie kończyny i skrzydła są pochodną orła. W przypadku lwiej części sprawa kolorystyki wygląda przejrzyściej, zawsze jest to brąz. Może być kasztanowy, może być bardzo jasny i iść w stronę złota czy zboża, ale może pójść w bardzo ciemne odcienie, prawie czarne. Ich orla część jest bardziej zróżnicowana. Może to być czysta biel, może być brąz, czerń, szary albo inne odcienie i połączenia tych kolorów. Ich oczy są zazwyczaj żółte, a szpony jasne. Mówi się, że te ostatnie ciemnieją, gdy dotkną trucizny. Co ciekawe, kuzynami gryfów są hipogryfy, czyli "koniorły", chociaż zauważyć należy, że to gryfy były pierwsze. Podobno to właśnie skrzyżowanie gryfów z końmi stworzyło hipogryfy - czy to prawda? Tego nie wiem i chyba nikt z żyjących nie wie. Byłoby to na pewno dziwne, jako że gryfy i konie za sobą nie przepadają. Gryfy są mięsożercami, które polują na konie, bydło albo inne duże ssaki, które zamieszkują góry i nie tylko. Czemu zatem miałyby się tak krzyżować? Może nigdy się nie dowiemy.
U gryfów możemy się spotkać z dymorfizmem płciowym. Objawia się on najmocniej w dwóch miejscach. U samców ogon jest znacząco krótszy, ale za to ich szyja jest nieco smuklejsza i dłuższa. Jest bardziej.. gibka i wężowa, podczas gdy samice mają krótkie, masywne i silne szyje, niczym konar. W kłębie obie płcie mają 120-150 cm, ważą jakieś 200-250 kg, a długość ich ciał bez ogona to ok. 2 metry. Ich skrzydła oscylują w granicach 4 metrów rozpiętości, chociaż oczywiście wszystkie te liczby są uśrednione i jeśli odbiegałyby od gryfa, którego miejmy nadzieję nigdy nie spotkacie w pojedynkę oko w oko, to nie warto się martwić. Pomimo że stworzenia te są bardzo nieufne i agresywne, znane są przypadki ujarzmienia gryfa, a nawet zaprzyjaźnienia się z nim, bo są to stworzenia bardzo mądre. Taka znajomość powinna się jednak rozpocząć jak najwcześniej, nawet od momentu wyklucia, chociaż wtedy radzę uważać na matkę malucha. Samica składa od 1 do 3 jaj, a każde przypomina rozmiarami strusie, podobnie jak to jest u hipogryfa. Jednak, jak już zostało wspominane, samice są tak czujne, opiekuńcze, ale i szybkie i silne, że nie radzę się nikomu zbliżać do ich gniazd, żeby przeliczyć jaja.