Stworzenia, które może i przypominają budową człowieka, jednak na pewno nie mogą się pochwalić jego inteligencją, przez co status istot pozostaje wciąż poza ich zasięgiem. Stworzenia te, zwane czasem po prostu ogrodowymi szkodnikami, spotkać można na terenach północnej Europy oraz Ameryki Północnej. Ponieważ jest to szkodnik ogrodowy, spotka się go w ogrodach właśnie, co logiczne. Może się jednak zdarzyć, że dostrzeże się je również np. na polach czy łąkach. Raczej nie w lasach, ponieważ zbyt wiele w nim drapieżników. Takie lokalizacje gnomów spowodowane są tym, że żywią się one w dużej mierze plonami z ludzkich ogrodów, np. warzywami. Nie jest to jedyny ich pokarm. Nie pogardzą również korzeniami innych roślin, grzybami czy małymi bezkręgowcami. Ich przysmakiem są jednak chorbotki, czyli magiczne stworzenia, które swoją formą upodobniły się do różowych i mięsistych grzybów. Dieta gnoma oznacza właśnie, że nie wymaga on towarzystwa ludzi, jednak zdecydowanie go przyciągają.
Wracając do wyglądu tych stworzeń, pomimo humanoidalnych kształtów, nie mogą się one szczycić ludzkimi rozmiarami. Wzrost gnoma najczęściej oscyluje w granicach 30 centymetrów. Nieproporcjonalnie duże są ich głowy oraz stopy. Te pierwsze przypominają sporych rozmiarów guzowatego ziemniaka, natomiast stopy są dłuższe, twardsze i bardziej kościste niż ludzkie. Co się tyczy głów, można jeszcze dodać, że są one raczej pozbawione włosów, chociaż czasem zdarzyć się mogą ich liche kępki. U większości osobników można również zauważyć, że nosy gnomów są dość szerokie i płaskie, a ich uszy są mniej rozbudowane i nie wystają z czaszki w tak znacznym stopniu, jak u ludzi. Każdy odpowiedzialny czarodziej powinien również pamiętać, że przy gnomach należy trzymać dłonie z dala od ich zębów, ponieważ są dość ostre, co w połączeniu z raczej złośliwą naturą (lubią się wyśmiewać i pyskować, chociaż więcej niż krótkich, niewyraźnych haseł powiedzieć nie potrafią) gnoma sprawia, że nieuwaga kosztuje liczne ugryzienia, które nie są oczywiście dla nas groźniejsze niż zacięcie się pergaminem.
Gnomy nazywa się szkodnikami nie tylko z powodu niszczonych przez nie "upraw", bo należy pamiętać, że mogą zniszczyć zarówno warzywa, jak i rośliny ozdobne czy inne - nieważne czy magiczne, czy nie. Są to magiczne zwierzęta - tak, zwierzęta - które mieszkają w norach. Norach, które kopią się dokładnie w tych miejscach, w których im się zamarzy. Nie przejmują się zatem opiniami czarodziejów, których posiadłości nawiedzają. Wracając, co to oznacza dla nas, czarodziejów? Po pierwsze, mając na swoim terenie znaczną liczbę gnomów można się spodziewać dość mocno osłabionej wytrzymałości gleby pod stopami. Oznacza to, że zapadanie się w istniejących już dziurach, czy w takich, które stworzy się poprzez zapadnięcie ziemi znad wydrążonego korytarza, nie będzie niczym wyjątkowym i rzadkim. Po drugie, w wielu miejscach będzie można napotkać liczne mało estetyczne kopce, które pozostają jako efekt ubocznych ciągłego kopania gnomów, czy to w poszukiwaniu co smaczniejszych korzeni, czy to w przypadku kopania nor. Nie można jednak powiedzieć, że gnomy są szkodnikiem w pełnym tego słowa znaczeniu, ponieważ przez ich naturę żaden inny szkodnik nie znajdzie schronienia w miejscu, gdzie urzędują.
Sposobów na pozbycie się gnoma jest wiele, chociaż najbardziej popularnych można wymienić pięć. Niektóre są bardziej brutalne, inne mniej. Różnią się też trwałością efektu pozbycia się stworzeń ze swojej posiadłości. Niemniej, najczęściej najbardziej trwałymi metodami są te najbardziej brutalne, więc czasem lepiej jest jednak postawić na mniej skuteczną metodę, która będzie bardziej humanitarna. Ad rem. Chyba najpopularniejszą metodą pozbywania się gnomów jest, jak to się zwykło mówić, odgnomianie, które polega na schwytaniu gnoma i wyrzucenia go za posesję, kręcąc nim wcześniej w powietrzu, aby go zdezorientować, a więc aby dłużej zajął mu powrót do punktu wyjściowego. Jest to metoda, którą można uznać za średnio brutalną. (Średnio, ponieważ gnomy są bardziej odporne na uderzenia czy zaklęcia niż inne zwierzęta - nie jest to zatem aż tak dotkliwe, jakim mogłoby się wydawać.) Na tym samym poziomie znajduje się pozbywanie się gnomów przy pomocy zaklęć. Najczęściej wymienianym jest Everte Statum, chociaż użyć można z podobnym efektem np. Flipendo, Expulso czy Depulso. Chociaż metoda ta obejmuje wszelkie zaklęcia, więc można sięgnąć po mniej brutalne. Trudniejszym, chociaż łagodniejszym sposobem na pozbycie się tych zwierząt będzie użycie chorbotków, którymi bez większych problemów można wywabić gnomy z ogrodu, jednak najczęściej po tę metodę sięgają ci, którzy mają z nadmiarem chorbotków problem. Co jednak nie zdarza się raczej, gdy ktoś ma w ogrodzie gnomy. Po prostu mało komu chce się specjalnie fatygować po chorbotki, które, tak na marginesie, są już dużo bardziej pokrzywdzone w tej metodzie. Warto tu też podkreślić, aby z chorbotkami uważać, bo mnożą się na potęgę i ciężko się ich pozbyć z posesji, więc jeśli już się ich używa, nie wolno żadnego zgubić. W końcu dwa ostatnie sposoby, najbardziej brutalne, z których każdy obejmuje zaangażowanie pewnego stworzenia. W pierwszym przypadku jest to psidwak, ponieważ jest to zwierzę, które bardzo chętnie poluje na gnomy. Z podobnych przyczyn wykorzystuje się stworzenie numer dwa, czyli wozaka, który również zalicza się do.. "smakoszy" gnomów. Podkreślę jednak jeszcze, aby na pewno sprawa była jasna. Jak wspomniałem, poprzez odgnomianie najczęściej rozumie się wyrzucanie gnomów - tak właśnie zinterpretuje to większość czarodziejów, bo to najpopularniejsza metoda. Odgnomianiem jest jednak pozbycie się gnomów na dowolny sposób. Nie jest to termin przypisany do rzucania nimi. Oby teraz stało się to w pełni jasne.
W przypadku tych konkretnych stworzeń warto spojrzeć na ich powiązania z mugolami, ponieważ gnomy należą właśnie do tej grupy stworzeń, o których możemy powiedzieć, że mugole są lub byli świadomi ich istnienia. Jesteśmy nawet w stanie dokładnie powiedzieć kiedy gnomy zawitały w świadomości mugoli. Stało się to w XVI wieku. Mówi się, chociaż nie zostało to kiedykolwiek udowodnione, że gnomy "przedstawił" mugolom sam Paracelsus. Tak, Phillipus Aureolus Theophrastus Bombastus von Hohenheim, czyli znany nam doskonale z Eliksirów czy Historii Magii lekarz i alchemik, którego możecie znaleźć na karcie z czekoladowych żab numer 15. Nie wiadomo czy naprawdę to zrobił, a jeśli tak to dlaczego. Można podejrzewać, że miał to być pewien rodzaj żartu, w którym określił je jako najważniejsze duchy żywiołu ziemi, w której potrafiły poruszać się z taką samą łatwością, jak ludzie po ziemi. Rzekomo promienie słoneczne zmieniały je w kamień, unikały ludzi i strzegły podziemnych skarbów. Jak widzimy, całość jest śmiechu warta. Tak też musieli uznać mugole, bo aktualnie - co niesamowite - przeszli od tych XVI-wiecznych wyobrażeń gnoma do tzw. krasnali ogrodowych. Dla tych, którzy nie wybrali Mugoloznawstwa jako dziedzinę wartą zgłębiania, krasnale ogrodowe to takie niewielkie figurki wesołych małych mężczyzn w szpiczastych czapeczkach i z długimi brodami. Nie do końca wiadomo czy są one tylko ozdobą, czy mają jakiś wyższy cel, ponieważ wielu znawców nauk mugolskich wciąż nie dowierza, że miałyby one jedynie stać i nie mieć żadnej ważnej funkcji.