Niezbyt przyjemny karzełek o wzroście mniej więcej metra. Można je spotkać w lasach na terenie Brazylii. Łączy cechy wielu innych magicznych bytów, takich jak gobliny, pukwudgie, erklingi, krasnoludy czy czerwone kapturki. To jedno zdanie prawdopodobnie wystarczy, żeby wywnioskować, że nie są zbyt przyjaźnie nastawione do ludzi. I jest to całkowita prawda. Curupiry nazywane są strażnikami lasu. Poruszają się w nim niezauważone - zarówno po ziemi, jak i drzewach - i to pomimo swoich płomiennorudych czupryn. Poza nimi - no i czerwonymi oczami - dość trudne może być wypatrzenie tego stworzenia w lesie. Ich ciała są w całości buro.. brązowozielonkawe? Preferują broń białą - a to kij, dzida albo inny drąg, jeśli się trafi - jednak nie są też pozbawione magicznych talentów, którymi skutecznie wypraszają z lasu nieproszonych gości. Curupiry potrafią bowiem wydawać nieopisane dźwięki, które porównać można w pewnym stopniu do świergotniczych. Dźwięki te mącą w głowie, mogą wywoływać iluzje, niepokój i osłabienie. Dodatkowo mają brzydki, powiedzmy, zwyczaj wywodzenia ludzi w pole, ponieważ ich stopy skierowane są do tyłu. Dzięki temu tworzą fałszywe tropy, odciągając ludzi z miejsc, gdzie nie powinni się, z różnych powodów, znaleźć.
Curupiry są na starcie negatywnie nastawione do ludzi, przeciwnie natomiast do mieszkańców lasu. Pomimo że określa się je jako strażników dżungli, są grupy bardziej i mniej przez nie faworyzowane. Curupiry zawsze najbardziej strzegą magicznych stworzeń. Dopiero w drugiej kolejności reszty stworzeń, a na końcu ogólnie roślin i lasu. Dodatkowo najbardziej zajadłe są wtedy, kiedy: a) niszczy się las; b) wynosi się z niego więcej niż jest to konieczne; c) atakuje się stworzenia, które wciąż mają pod opieką młode. Opcja "c" spotyka się z największym gniewem, a jeśli dotyczy to dodatkowo magicznego stworzenia.. Taka osoba na pewno nie wyjdzie z lasu. Nigdy. Curupiry żyją w rozproszeniu, aby jak najlepiej monitorować swoje terytoria, ale bardzo sprawnie mogą zebrać się w duże grupy. I pomimo niewielkich rozmiarów, liczebnie potrafią przewyższyć i jednostki specjalne wysyłane nawet z ministerstwa. Mieszkańcy lasu doceniają działania curupir. Pomagają znaleźć wygodny nocleg, pokazują co bardziej dorodne krzaki z owocami, a pekari są znane z tego, że służą curupirom za transport. Oczywiście curupiry nie są towarzyszom dłużne. Są trochę jak centaury, żyją w symbiozie z lasem. Pomagają mu i jego mieszkańcom, ale i sami czerpią z tego korzyści i pozwalają pomagać sobie. Oczywiście jako stworzenia zaciekle broniące żywych istot, same również nigdy żadnego nie skrzywdzą. Co najwyżej posprzeczają się z jakąś śmierciotulą. Nie kiedy ta poluje, bo nie ingerują w naturalny cykl natury, ale w przypadku zbędnych niesnasek pomiędzy stworzeniami, curupiry mogą próbować wyciszać spór, aby zapobiec zbędnej krzywdzie jakiegoś stworzenia. Żywią się wszystkim spoza kategorii mięsnej - korzenie, bulwy, kłącza, jagody czy grzyby i inne dobrodziejstwa lasu, to dla nich uczta. Chociaż ich ostre zęby mogłyby sugerować co innego. Pomimo dość nieprzyjaznego charakteru i aparycji, warto jednak zauważyć dobre strony curupir. I zastanowić się, czy gdyby żyły w naszych lasach, to chciałaby nas prześladować czy nie. Jeśli tak, może warto zastanowić się nad tym, jak zacząć postępować właściwie i przestać szkodzić naturze.