Stworzenie niezwykle tajemnicze, o którym mało co wiadomo. Głównie dlatego, że ciamarnice zamieszkują okolice dna Morza Północnego, gdzie ciężko dotrzeć przeciętnemu magizoologowi. Pomijając fakt, że chyba żaden nie wyraził chęci takiej wycieczki. Większość informacji, które udało się uzyskać o tych stworzeniach, pochodzi z opowieści trytonów lub z badań ciamarnic dostarczonych przez trytony właśnie. Czemu temu wodnemu ludowi tak bardzo zależy na tych stworzeniach? Ano dlatego, że ciamarnice posiadają duży worek jadowy, w którym znajdują się znaczne ilości bardzo silnego jadu. Przeciętnie jest to jakiś litr niebezpiecznego płynu.
Ciamarnice posiadają parę prostych oczu, mierzą jakieś 25 cm długości, a określenie szerokości/obwodu ich ciała może być zwodnicze. Są to bowiem bardzo miękkie i elastyczne stworzenia, które mogą przybierać kształty łzy, gruszki, jajka, piłki do futbolu amerykańskiego, balonu czy inne w mgnieniu oka. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze największym elementem ich budowy będzie worek jadowy, chyba że ciamarnica będzie świeżo po ataku. Gdy zobaczymy mocno "wychudzonego" osobnika, możemy mieć pewność, że niedawno musiał mieć ciężkie przeżycia i zużył przynajmniej większość swojego jadu. Ciamarnicę bez jadu najlepiej chyba porównać do balonu bez powietrza. Żyją tylko kilka lat.
Nie tylko trytony zamieszkujące Morze Północne postanowiły korzystać z jadu ciamarnicy. Zastosowanie dla niego znaleźli również czarodzieje, jednak na razie nie jest to zbyt popularny składnik na magicznym rynku. Używany jest do sporządzania eliksirów, chociaż jego trujące właściwości miałyby zapewne i inne zastosowania. Niechęć czarodziejów do używania tej substancji wynika z tego, że po pierwsze, zdobycie jadu jest bardzo trudne, jako że szukać go należy na dnie morza, a po drugie sama substancja wymaga specjalnych warunków i niesłychanej ostrożności podczas używania, a na dodatek jej sprzedaż i użytek jest ściśle kontrolowany przez Ministerstwo Magii. Łatwiej jest zatem korzystać z jadu stworzeń lądowych, których nie trzeba gonić przez toń wodną. Nie każdy jest pod wodą tak zwinny jak tryton, więc, przynajmniej na razie, ciamarnice mogą być spokojne o swój los, patrząc na niego jedynie pod kątem kłusownictwa.