Bystroduchy to stworzenia, których całkiem sporo spotkać można w Stanach Zjednoczonych, a szczególnie w stanie Maryland. Właśnie dlatego w roku 1949 powstała tam Liga Ochrony Bystroduchów. Mugole, a raczej niemagowie, zbyt często spotykali te stworzenia, w końcu trudno je przeoczyć, co skutkowało licznymi artykułami w prasie na ich temat. Jako że nie współgrało to z postanowieniami Międzynarodowego Kongresu Tajności, stworzono wspomnianą Ligę, aby wymazywać pamięć niemagom, którzy mieli styczność z bystroduchami. Nie można było jednak przecież schować tych stworzeń, pozamykać czy ukryć w inny sposób, więc w dalszym ciągu to w Maryland jest ich najwięcej, a co za tym idzie, najwięcej jest członków Ligi. Nie ma jednak tego złego, bo w końcu to kolejne miejsca pracy dla czarodziejów, więc na nadmiar bezrobotnych MACUSA narzekać wciąż nie może. Jak wspomniałem, bystroduchy można spotkać i w innych częściach Ameryki Północnej, jednak im dalej Maryland się będzie, tym szanse się skurczą. Będąc jednak w stanach sąsiadujących z omawianym, sądzę że śmiało można szukać tego stworzenia, jednak nie polecam tego każdemu czarodziejowi, co uzasadnię poniżej.
Samo spotkanie bystroducha nie jest trudne, jednak w większości przypadków możemy w ogóle nie być świadomi tego, że stworzenie znajduje się blisko nas. Bystroduch jest wybitny w bezszelestnym skradaniu się poprzez ciemności. Głównym powodem tego, że w ogóle raczyłby się do nas zbliżyć jest to, że są to zwierzęta bardzo ciekawskie. Kochają nowości i odkrywanie w zasadzie wszystkiego, co stanowi dla nich jakąkolwiek nowość. Jeśli zatem zwęszą okazję do zbadania nowego terenu, istoty czy przedmiotu, możemy być pewni, że pojawią się w pobliżu, ukryte w cieniu. Sama nazwa tego stworzenia nie jest przypadkowa. Bystry w tym przypadku nawiązuje do znaczenia szybki i zwinny, nie błyskotliwy. Chociaż i rozumu nie można mu odmówić.
Mówi się czasem, że bystroduch jest bytem ptasio-gadzim, podobnie jak o żmijoptaku. Nie jest to przypadek, bowiem są to gatunki pokrewne. Kiedyś uważano, że bystroduchy mogą być spokrewnione ze smokami, na co wskazywał ich wygląd. Mimo że okazało się to być nieprawdą, według mnie warto rozpatrywać bystroducha właśnie jako miks żmijoptaka ze żmijozębem peruwiańskim. Żmijoptak i żmijoząb osiągały 15 stóp długości, czyli około 4,5 metra. Podobnie wygląda sprawa długości bystroducha. Idąc tropem żmijoptaka, można łatwo dostrzec, że posiada on wiele elementów wyglądu wspólnych z bystroduchech, z tym że u bystroducha każdy z elementów jest masywniejszy. Podobnie jak żmijoptak, a przeciwnie do żmijozęba, bystroduchy posiadają dwie nogi i parę skrzydeł. Dwie bardzo grube i silne nogi, które zakończone są potężnymi szponami. Właśnie ich - i oczywiście zębów - używają do rozszarpywania ofiar. Wtrącę coś, co od razu widać - tak, bystroduchy są mięsożercami, które polują ogółem na mniejszą od siebie zwierzynę. Nie oznacza to jednak, że większe stworzenia mogą czuć się przy nich w pełni bezpiecznie.
Wracając jednak do porównywania - oprócz grubszych od żmijoptaka nóg, również szyja bystroducha jest grubsza, choć równie długa co żmijoptaka. Bystroduch posiada też nieco większe skrzydła o większej powierzchni, jednak nie jest wcale dobrym lotnikiem. Woli spędzać czas na ziemi, po której porusza się niezwykle szybko i cicho - o czym już wspominałem - ale i zwinnie, co jest nowością. Do żmijozęba na pewno upodabnia bystroducha to, że posiada zęby - niezwykle twarde i ostre, tak swoją drogą. Brzuch bystroducha jest duży i pokryty bardzo twardymi i dużymi łuskami, co zdecydowanie upodabnia go do smoka. Również łapy bystroducha są pokryte, tym razem niewielkimi, łuskami, co ponownie zakrawa na smoki. Ogon tego stworzenia również jest gruby i, że tak to ujmę, opancerzony, więc i tutaj nie warto szukać słabego punktu linii obrony zwierzęcia. Ośmielę się nawet stwierdzić, że szukanie słabego punktu u bystroducha jest niezbyt mądre - i tutaj powrócę do przestrzegania przed szukaniem ich na własną rękę. Skóra bystroducha nie dość, że jest pokryta łuską twardą jak pancerz, sama w sobie jest odporna na większość zaklęć, a także obrażeń czysto fizycznych. Nie straszna jest im magia, broń biała czy palna, którą nieraz używali przeciwko nim niemagowie. Może i niewielka bystroduchowa głowa nie wydaje się odpowiednim straszakiem, ale gwarantuję, że z bliska zobaczyć jej nie chce nikt, kto nie jest magizoologiem, który kocha ryzyko i niebezpieczne stworzenia. Dziób tego zwierzęcia jest twardy jak drewno tekowe, a zęby ostre jak sztylety i twarde jak stal. Bystroduchy są świetnymi zabójcami, których szybkość i refleks stanowi wyzwanie nawet dla najlepszych czarodziejów. Lepiej zatem nie kusić losu.
Możliwe, że właśnie przez swój hart i niezłomność to właśnie z włókien ich serc tworzy się rdzenie do amerykańskich różdżek - co znów upodabnia je do smoków. Nawiązując jeszcze do tego, że bystroduchy nazywa się hybrydami ptaka i gada.. Gdzie widać ich podobieństwa do ptaków? Ano głównie w dziobie, kończynach, ale i upierzeniu, które pokrywa głowę i szyję każdego osobnika. Bądźcie zatem ostrożni, gdy odwiedzicie Maryland i w krzakach ujrzycie pokrytą piórami szyję. Chociaż będąc szczerym, nie słyszałem jeszcze o bystroduchu, którego ktoś zobaczyłby bez intencji stworzenia, więc w takiej sytuacji polecam zostawić na ziemi to, co w danej chwili trzymacie, i wycofać się powoli, aby mieć szansę uciec kosztem nowego źródła rozrywki/poznania dla bystroducha.