Jedno z najniebezpieczniejszych magicznych stworzeń na świecie. Spotykana jest bardzo rzadko i tylko na terenach tropikalnych, a więc na pięciu kontynentach - wyjątek to Europa (na szczęście) i Antarktyda. Po raz pierwszy została pokonana dopiero w 1782 roku przez Flaviusa Belby'ego. Jej wyjątkowa skuteczność w zabijaniu spowodowana jest faktem, że na ofiary obiera sobie tylko śpiące osobniki. Zanim ofiara byłaby w stanie zorientować się co się dzieje i coś zrobić, nie ma już do tego siły i sposobności. Atak śmierciotuli jest prosty i bezlitosny. Głodne stworzenie przypomina czarną pelerynę grubości około centymetra. W nocy sunie przy ziemi i oplata ofiarę, która nie jest przez to w stanie ruszać się i oddychać. Ofiara zostaje pożarta na miejscu i nie pozostaje po niej najmniejszy ślad. Po posiłku śmierciotula zwiększa nieznacznie swoją grubość. Bardzo łatwo jest pomylić ją z cieniem. Właśnie dlatego zwana jest również Żywym Całunem. Jedyny znany sposób na odstraszenie jej to rzucenie zaklęcia Patronusa, co jest problematyczne zważając na jego trudność i odsetek czarodziejów, który jest w stanie je rzucić. O ile ktoś ma tyle szczęścia by nie spać. Oto relacja Flaviusa z ataku w Papui-Nowej Gwinei: