2022/2023
☘️
☘️
8 października 2022
Znaczenie i rozumienie wypowiedzi filozoficznych
Adam Świeżyński
Wprowadzenie
Moim celem jest rozważenie podstawowego pytania dotyczącego rozwoju idei filozoficznych: jakie są właściwe procedury, które należy przyjąć, próbując dojść do zrozumienia konkretnej wypowiedzi filozoficznej? Istnieją dwie zasadnicze odpowiedzi na to pytanie, które cieszą się szeroką akceptacją. Pierwsza z nich (którą coraz częściej przyjmują historycy idei) utrzymuje, że to kontekst historyczno-społeczno-kulturowy wypowiedzi decyduje o jej znaczeniu, a więc musi stanowić „ostateczne ramy” dla każdej próby jego zrozumienia. Druga odpowiedź (wciąż chyba najbardziej powszechnie akceptowana) kładzie nacisk na autonomię samego tekstu jako jedynego niezbędnego klucza do jego własnego znaczenia, a zatem pomija próby rekonstrukcji kontekstu.
Chciałbym rozważyć obie te możliwości i będę argumentować, że posiadają tę samą podstawową wadę: żadne z tych podejść nie wydaje się wystarczającym środkiem do osiągnięcia właściwego zrozumienia danej wypowiedzi filozoficznej. Obie metodologie popełniają bowiem błędy w założeniach dotyczących warunków koniecznych do zrozumienia wypowiedzi. Charakter tych metodologii wskazuje nie tylko na potrzebę alternatywnego podejścia, ale także na to, jaki rodzaj podejścia musi być koniecznie przyjęty, jeśli uniknąć wspomnianych wad.
Mój główny wniosek jest taki, że każda wypowiedź jest nieuchronnie ucieleśnieniem konkretnej intencji jej autora, przy konkretnej okazji, i jest skierowana na rozwiązanie konkretnego problemu, a zatem specyficzna dla swojej sytuacji. Istotną implikacją jest tu to, że dawne wypowiedzi filozoficzne nie mogą zajmować się naszymi pytaniami i odpowiedziami, ale tylko swoimi.
Aby zrozumieć jakąś wypowiedź z przeszłości, nie wystarcza zrozumienie tego, co zostało powiedziane, ani nawet zrozumienie, że znaczenie tego, co zostało powiedziane, mogło się zmienić. Rozumienie wypowiedzi filozoficznych zakłada uchwycenie zarówno tego, co miały one oznaczać, jak i tego, jak to znaczenie miało być odebrane. W konsekwencji nie może wystarczyć zbadanie, co dana wypowiedź oznaczała, ani nawet tego, na co jej kontekst może wskazywać, że musiała oznaczać. Wynika z tego, że rozumienie wypowiedzi filozoficznych musi oznaczać zrozumienie zarówno intencji, która ma być zrozumiana, jak i intencji, by ta intencja była odpowiednio zrozumiana – intencji, którą wypowiedź jako zamierzony akt komunikacji musiała ucieleśnić. A zatem zasadniczym celem każdej próby zrozumienia samych wypowiedzi musi być odzyskanie tej złożonej intencji autora.
To przeformułowanie i nacisk na twierdzenie, że w filozofii nie ma odwiecznych problemów, z których możemy się bezpośrednio uczyć poprzez np. studiowanie klasycznych tekstów, nie jest oczywiście zamierzone jako zaprzeczenie możliwości, że mogą istnieć odwieczne pytania interesujące dla ludzi różnych epok historycznych. Chcę tylko podkreślić, że ilekroć twierdzi się, że celem historycznego badania takich pytań jest to, byśmy mogli uczyć się bezpośrednio z udzielonych odpowiedzi, okaże się, że to, co uważa się za odpowiedź, będzie zazwyczaj wyglądało, w innej kulturze lub epoce, tak odmiennie, że nie będzie w istotnym stopniu użyteczne nawet dalsze myślenie o danym pytaniu jako o „tym samym” w wymaganym sensie. Mówiąc bardziej dosadnie: musimy nauczyć się myśleć za siebie.
3 grudnia 2022
Wielowymiarowość czasu w fizyce 2T i próba jej ontologicznej interpretacji
Jarosław Janowski
Wprowadzenie
Na początku mojego wystąpienia doprecyzuję, jaki rodzaj wielowymiarowości czasu stał się przedmiotem mojego zainteresowania, gdyż samo pojęcie wielowymiarowości czasu jest wieloznaczne. Ja zaś chciałbym skupić się na dość rzadkim ujęciu tego problemu. Do tej pory znalazłem w zasadzie tylko pojedyncze wystąpienia filozoficzne (jedno z pierwszych pochodzi z lat 30. XX wieku), w których rozważano wielowymiarowość czasu w interesującym mnie znaczeniu. Owo znaczenie zresztą jest, zwłaszcza z punktu widzenia wiedzy potocznej i zdroworozsądkowego obrazu świata, mocno nieintuicyjne. Również takie „egzotyczne” postrzeganie czasu wydaje się nie występować w powszechnie przyjętych sformułowaniach podstawowych teorii w fizyce, w szczególności chodzi o teorię względności Einsteina, czy też model standardowy cząstek i sił. Jednakże począwszy od roku 1998 fizyk teoretyczny Itzhak Bars (obecnie Uniwersytet Południowej Kalifornii w Los Angeles) zaczął wysuwać propozycję nowego sposobu formułowania praw fizyki, w którym pojawia się wielowymiarowość czasu w będącym przedmiotem mojego zainteresowania znaczeniu. Propozycja Barsa przyjęła postać określaną jako fizyka 2T (ang. 2T-physics approach). Dlatego też w moim wystąpieniu spróbuję krótko przedstawić tę koncepcję formułowania praw fizyki. Na koniec zaś spróbuję nakreślić kilka kwestii związanych z możliwością odniesienia się do propozycji Itzhaka Barsa z punktu widzenia filozofii przyrody, w tym do możliwości dokonania interpretacji ontologicznej wielowymiarowości czasu występującej w fizyce 2T.
25 lutego 2023
Rozróżnienie typologia/populacja i jego rola w marginalizacji XIX-wiecznych nie-darwinowskich teorii ewolucji we współczesnej historiografii
Michał Wagner
Wprowadzenie
Rozróżnienie między typologiczną (zgodnie, z którą istnieje esencja gatunku) a populacyjną (zgodnie, z którą gatunki są wewnętrznie zróżnicowanymi populacjami) koncepcją gatunku jest kluczowym zagadnieniem w dyskusjach nad niedarwinowskimi teoriami ewolucji przełomu XIX i XX wieku. Rozróżnienie to, zaproponowane przez Ernsta Mayra, stało się podstawą narracji, zgodnie z którą teoria Darwina, promująca populacyjne ujęcie gatunku, została w XIX wieku odrzucona przez środowisko naukowe, które pod wpływem filozofii esencjalizmu przyjęło typologiczną interpretację gatunku. W konsekwencji niedarwinowskie teorie, takie jak ortogeneza i saltacjonizm, które zgodnie z tą narracją miały być budowane w oparciu o "myślenie typologiczne", zostały zmarginalizowane w historii ewolucji jako fałszywe koncepcje oparte na błędnych przesłankach filozoficznych. Ostatecznie interpretacja Mayra doprowadziła do uznania całego tzw. "zaćmienia darwinizmu" (tj. przełomu XIX i XX wieku kiedy prawidłowość darwinizmu była podważana) za okres stagnacji w historii ewolucjonizmu. Późniejsze interpretacje tego okresu również odwoływały się do tego rozróżnienia, a najlepszym tego przykładem jest klasyczna reinterpretacja "zaćmienia" autorstwa Petera Bowlera. Bowler, choć ostatecznie nie zgodził się z wnioskami Mayra, przyjął, że niezdolność XIX-wiecznego środowiska naukowego do przyjęcia "myślenia populacyjnego" była kluczem do odrzucenia darwinizmu. Rozróżnienie typologia/populacja służyło historykom jako kryterium demarkacyjne, pozwalające podzielić teorie na błędne, bo oparte na błędnych założeniach filozoficznych, oraz "poprawne", które akceptując populacyjną koncepcję gatunku były uważane za kluczowe w rozwoju biologii. W ten sposób dychotomia w pojmowaniu gatunków stała się podstawą do stworzenia narracji historycznej, w której teorie promujące typologię były z niej wykluczane lub traktowane jako przeszkody w pełnej akceptacji myślenia populacyjnego. Dodatkowo, akceptacja tej dychotomii doprowadziła do zbyt uproszczonego postrzegania koncepcji gatunku w teoriach niedarwinowskich.
Obecnie rozróżnienie na typologizm/populacjonizm jest odrzucane przez historyków jako nazbyt uproszczona interpretacja tego, w jaki sposób rozumiano gatunki przed powstaniem syntetycznej teorii ewolucji. Dotychczasową krytykę Mayrowskiego pojęcia typologii można podsumować w trzech punktach:
a) Nie ma dowodów historycznych wskazujących na całkowitą dominację filozofii esencjalistycznej w biologii przed-Darwinowskiej;
b) Pojęcie typu, jeżeli występowało w taksonomii, to nie wiązało się z tezami metafizycznymi, a wynikało z praktyki klasyfikacji organizmów żywych;
c) Przy braku dowodów historycznych uzasadniających istnienie typologizmu można stwierdzić, iż jest on zbytnim uproszczeniem historii biologii, wynikającym z wigowskiego charakteru historiografii Mayra.
Skoro więc Mayrowski opis typologizmu jako głównej koncepcji gatunku w teoriach niedarwinowskich nie przystaje do danych historycznych, to dlaczego jest on wciąż obecny we współczesnej historiografii? W mojej opinii dychotomia typologia/populacja służy głównie wzmocnieniu związku między darwinizmem a nowoczesną syntezą. Twierdzenie Mayra, że Darwin posługiwał się populacyjną koncepcją gatunku, jest anachroniczne, gdyż koncepcja ta została w pełni wyartykułowana dopiero w XX wieku. Ponadto, jak przyznał sam Mayr, Darwin był nominalistą, a populacyjną koncepcję gatunku stosował tylko w swoich wczesnych pismach. Pomimo tego wątpliwego związku Darwina z myśleniem populacyjnym, argument ten jest nadal używany do uprawomocnienia historiografii, w której nowoczesna synteza jest bezpośrednią kontynuacją darwinizmu. Należy zatem zapytać, jak ważne są etykiety populacji i typologii oraz jaką rolę odegrały w historiografii ewolucjonizmu. A także, co ważniejsze, czy dekonstrukcja dychotomii populacja/typologia zmieniłaby sposób, w jaki interpretujemy rolę darwinizmu i teorii niedarwinowskich w historii ewolucjonizmu?
25 marca 2023
Czy rzeczywiście fizyka wskazuje na istnienie transcendencji? (dyskusja wokół książki "Fizyk w jaskini światów")
Janina Buczkowska, Anna Lemańska, Jan Krokos, Adam Świeżyński (oraz Jarosław Janowski, Anna Latawiec, Michał Latawiec)
Wprowadzenie
Prof. Krzysztof. A. Meissner w swoich wypowiedziach proponuje obraz transcendencji wynikającej z poznawania świata w ramach fizyki. Transcendencja, o której mówi, nie oznacza Absolutu-Boga, lecz świat uniwersalnych i niezmiennych praw przyrody, które są przez niego rozumiane na kształt platońskiego świata idei. „Skoro fizyka tłumaczy skomplikowany i wielowymiarowy świat przez piękne, eleganckie i proste prawa, a te prawa, jak w platońskiej jaskini, nagle oświetlają mi rzeczywistość w sposób zupełnie inny niż codzienny, wprowadzając inne byty, które są u podłoża tego, co widzę – to dla mnie jest niemal oczywiste, mogę powiedzieć, nawet pewne, że jakaś transcendencja istnieje. Dlatego że powstanie samo z siebie praw o tak niebywałym pięknie (w każdym razie w moim odczuciu), o takiej uniwersalności, że wszystko, co widzimy w świecie materialnym, podlega tym prawom w sposób bezwzględny, tak samo działający w różnych czasach, tak samo działający na krańcach tego, co widzimy we wszechświecie, i tego, co widzimy tutaj, wydaje mi się tak dziwne, tak niezrozumiałe” (Fizyk w jaskini światów).
W związku z tym można zapytać, czy tego rodzaju wypowiedzi są uprawnione na gruncie fizyki, czy też należy uznać je za określony pogląd filozoficzny? Ponadto, jakie jest faktyczne rozumienie statusu „praw przyrody” przez Meissnera? Czy w sposób uzasadniony można je uważać za świat idei? Czy ich istnienie rzeczywiście wskazuje na istnienie jakieś transcendencji? Czy proponowany przez Meissnera „świat idei” faktycznie odpowiada temu, co oznacza on w filozofii Platona?
Zapis dyskusji został opublikowany w czasopiśmie Studia Philosophiae Christianae: https://czasopisma.uksw.edu.pl/index.php/spch/article/view/13884
27 maja 2023
Recepcja kopernikańskiego obrazu wszechświata u przedstawicieli filozofii żydowskiej XVII wieku (Dawid Gans, Józef Salomon Delmedigo)
Adam Świeżyński
Wprowadzenie
Recepcja heliocentrycznej teorii Mikołaja Kopernika w myśli żydowskiej okresu XVII wieku stanowi dobrą egzemplifikację zagadnienia dotyczącego kształtowania się relacji między naukami przyrodniczymi i teologią lub – szerzej – między nauką i religią. Zasadnicze pytanie dotyczące tej relacji, które można postawić z dzisiejszego punktu widzenia tego problemu, brzmi: Jak to się dzieje, że twierdzenia o charakterze naukowym, które początkowo są uznawane z perspektywy religijnej za niezgodne z religijnym obrazem świata, zostają następnie przyjęte za możliwe do uzgodnienia z tym obrazem rzeczywistości i zasymilowane przez daną religię? Na podstawie recepcji Kopernikańskiego obrazu wszechświata u dwóch przedstawicieli filozofii żydowskiej XVII wieku – Dawida Gansa i Józefa Salomona Delmedigo – można ten proces prześledzić i postawić tezę, że dokonuje się on zgodnie z dwiema strategiami. W ramach pierwszej, reprezentowanej przez Gansa, w sytuacji pojawienia się niezgodności między naukowym i religijnym obrazem przyrody poszukuje się takiej teorii naukowej, która z jednej strony wyjaśnia obserwowane zjawiska, a z drugiej czyni zadość twierdzeniom religijnym. Znalezienie takiej teorii nie tylko rozwiązuje problem wspomnianej niezgodności obrazów świata, ale ponadto dodatkowo uwiarygadnia tę teorię z punktu widzenia religijnego i stanowi argument na rzecz jej poprawności. Druga strategia, reprezentowana przez Delmedigo, polega na powstrzymaniu się od dążenia do bezpośredniego, natychmiastowego i jednoznacznego uzgodnienia obu obrazów świata przy jednoczesnym uznaniu odpowiednio uzasadnionej teorii naukowej za prawidłowo opisującą i wyjaśniającą zjawiska zachodzące w przyrodzie. W konsekwencji ujawniająca się niezgodność między naukowym i religijnym obrazem świata domaga się takiego przeformułowania twierdzeń religijnych, aby ową niezgodność usunąć, albo ograniczenia znaczenia twierdzeń religijnych tylko do sfery ściśle religijno-moralnej, bez ambicji wypowiadania się o przyrodzie. W jednym i w drugim przypadku jest to już jednak zadanie dla przedstawicieli danej religii, którzy postawieni wobec odpowiednio uzasadnionych twierdzeń naukowych, chcąc uniknąć wystawienia swojej religii na zarzut braku racjonalności i anachroniczności jej twierdzeń, podejmują wspomniane zadanie modyfikacji lub ograniczenia zakresu swoich wypowiedzi. Wydaje się, że u przedstawicieli myśli żydowskiej i judaizmu, będących następcami Gansa i Delmedigo, mówiąc ogólnie, zwyciężyła strategia druga w tej wersji, w której porzuca się roszczenie religii do wypowiedzi o świecie materialnym za cenę istotnego rozejścia się dróg nauki i religii i w konsekwencji potraktowania ich jako odmiennych narracji, opisujących i wyjaśniających dwie różne sfery rzeczywistości.