Wieść niesie, że do naszego świata zawitali goście. Podróżnicy. Nie do końca obcy...
W końcu mają znajome twarze, imiona i oczy. Wyglądają jak mieszkańcy naszego świata, jednak nimi nie są. W najgorszych snach nie wyobrażali sobie, że nasza rzeczywistość może być prawdziwa. Świat, który stanął w ogniu. Miejsce nieprzyjazne dla Podziemnych wszelkiej maści. Miejsce, gdzie Przyziemni drżą o życie, gdyż ich miasta nachodzą patrole Nocnych Łowców i hordy krwiożerczych demonów nieznanego pochodzenia....
Nadal nie rozgryzłem tajemnicy ich pochodzenia. Pojawiają się w różnych odstępach czasu. Ale każde z nich nie ma pojęcia, jak to się stało, że trafiło do naszego wymiaru. Uwierzcie, to zagadka, którą chciałbym rozwiązać tak samo mocno, jak ci nieszczęśni podróżnicy.
Plotki donoszą, że sam Valentine maczał w tym palce, ale ciężko jest w dzisiaj cokolwiek wierzyć. To może być element propagandy, takiej na najwyższym szczeblu.
Nieznajomi, jeżeli to czytacie... Strzeżcie się Valentine'a. Nie ufajcie nikomu. Ten świat nie jest przyjazny. A każdy chce przetrwać. Uważajcie na to, co mówicie i do kogo mówicie. Ściany mają uszy. A nawet więcej, niż to... nie wychodźcie po zmroku. Unikajcie głównych ulic. Przyziemni mają godzinę policyjną. Podziemni również. Mam nadzieję, że będzie dane nam jeszcze porozmawiać. W trakcie waszej przygody, będę zostawiał wam listy, krótkie notki, które zakodowałem specjalnym szyfrem. Nikt spoza wąskiego grona nie przeczyta tej wiadomości.
Życzę wam powodzenia. Strzeżcie się i niech wasz anioł ma was w opiece.