26 czerwca 1944 roku w Toskanii młody mężczyzna w niemieckim mundurze szedł szosą z Castelfiorentino.
Sześć kilometrów od miasteczka, w pobliżu zamku Oliveto, natknął się na trzech młodych Włochów wracających z pracy w polu. Powiedział im, że chce uciec z wojska. Poprosił o pomoc. Trzej Włosi — Luciano Martini, Alighiero Casamonti i Sergio Giorli — postanowili mu pomóc. Zaprowadzili go do dozorców młyna Oliveto, gdzie otrzymał cywilne ubranie i schronienie. Pozostał tam ukryty aż do przybycia wojsk brytyjskich i amerykańskich — dwa miesiące później.
Młodym żołnierzem był Wiktor Szołtysek, Polak z Górnego Śląska, wcielony do armii niemieckiej. W wieku 17 lat został zmuszony do walki w niemieckim mundurze. We Włoszech zdezerterował z Wehrmachtu, a następnie wstąpił do Armii Polskiej pod dowództwem generała Władysława Andersa. W 1945 roku brał udział w wyzwalaniu Bolonii. Później wraz z polskimi żołnierzami trafił do Anglii. W 1947 roku wrócił do Polski. Swoją historię zapisał w dzienniku.
Dziś, ponad 80 lat później, ten dziennik pozwala nam wrócić do wydarzeń, które rozegrały się w Toskanii latem 1944 roku. Ale ta historia nie kończy się na dzienniku. Synowie Wiktora odnaleźli potomków ludzi, którzy uratowali ich ojca. Odnaleźli rodziny Martini, Casamonti, Giorli i Bartalucci. Spotkali się z mieszkańcami Oliveto, Castelfiorentino i Empoli, wysłuchali ich wspomnień i zarejestrowali kilkanaście wywiadów.
Po ponad 80 latach historia Wiktora przestała być tylko historią zapisaną w rodzinnym dzienniku. Stała się historią rodzin — polskich i włoskich. Historią ludzi, których połączyła wojna.
9 września 2026 roku bracia Szołtyskowie wrócili do Oliveto. Przyjechali, aby spotkać się z ludźmi, których rodziny odegrały rolę w ocaleniu ich ojca. I aby być świadkami kolejnego rozdziału tej historii. Wzięli udział w uroczystości wręczenia medali potomkom rodzin, które pomogły ich ojcu.
Właśnie o tym powstaje film dokumentalny Po obu stronach frontu. Film jest obecnie w około 50% gotowy. Pierwsza część produkcji została sfinansowana przez rodzinę Wiktora oraz reżysera. Teraz chcemy dokończyć tę historię.
Przed nami kolejne zdjęcia — w Materze, Bodney, Glasgow, Edynburgu, Helensburgh i Shandon — a następnie montaż, opracowanie materiałów archiwalnych, dźwięk, kolor, napisy i przygotowanie filmu do dystrybucji.
Chcemy zachować nie tylko historię Wiktora. Chcemy zachować pamięć o ludziach, którzy w czasie wojny zdecydowali się pomóc człowiekowi, którego wcześniej nie znali.
Pomóż nam dokończyć film.