Cyrene
???
????
Blair de Poitiers
7 dzień 5 tygodnia 574
Poznana podczas wątpliwie pożądanej przez Azu przygody w trakcie festiwalu Kwitnących drzew. Wpadł przypadkiem na konflikt jej i Shatha, zostali zagnani na jakieś zaplecza, jakieś konflikty, podziemne czarne rynki... Cuda. No i zmieniła się w dziecko.
Shath
7 dzień 5 tygodnia 574
Poznany podczas wątpliwie pożądanej przez Azu przygody w trakcie festiwalu Kwitnących drzew. Wpadł przypadkiem na konflikt jego i Blair, zostali zagnani na jakieś zaplecza, jakieś konflikty, podziemne czarne rynki... Cuda. Trochę pomagał opanować sytuację z dzieckiem.
Jakoś przed 6 dniem 4 tygodnia 574 roku ery Dia'taris - Wiosna
Azu się pięknego słonecznego dnia zabłąkał na plażę, gdzie pewien masywny osiłek robił grilla. Naprawdę masywny osiłek.
Jakoś przed 6 dniem 4 tygodnia 574 roku ery Dia'taris - Wiosna
Azu się pięknego słonecznego dnia zabłąkał na plażę, gdzie pewien masywny osiłek robił grilla. Nie był tam sam - była jeszcze piękna kobieta. Naprawdę piękna. I znacznie bystrzejsza od owego osiłka, z nią znalazł jakąś nitkę porozumienia.
Szósty dzień czwartego tygodnia 574 roku
Spotkany w drodze do świątyni Inari, kiedy to Azu przypadkiem wpakował się w rozwiazywanie zlecenia dla herosów ("Za lisim ogonem"). Z nim miał okazję zapoznać się nieco lepiej... Wnioski? Naiwny, ale dobre dziecko. Rwał do walki i myślał nieschematycznie, tylko kilka razy wysłał ich w paszczę anomalii. Można się zaprzyjaźnić, tak, to wspaniały pomysł.
Szósty dzień czwartego tygodnia 574 roku.
Spotkany w drodze do świątyni Inari, kiedy to Azu przypadkiem wpakował się w rozwiazywanie zlecenia dla herosów ("Za lisim ogonem"). Strasznie pozytywny, nawet widział tutaj potencjał na rozwinięcie znajomości, ale gdy się rozdzielili, Jusamu gdzieś przepadł. Cóż, Az przecież płakać nie będzie.
czwarty dzień czwartego tygodnia 574 roku
Silviusa spotkał przypadkiem zupełnym. Data iście pełna czwórek... To była najciekawsza część tego dnia, naprawdę. Azu szedł, szukając szczęścia, po Carachtar, gdy w końcu wlazł na główny plac. Aż takiego tłoku nie było, więc i ławeczki nie były oblepkami całkowitymi. I na takiej właśnie ławeczce siedział Silvius. Porozmawiali chwilę, gdy się do niego przysiadł. Wyszło, że jeszcze z herosowania mu nie wyszło nic, nie żeby próbował. Takie przynajmniej wrażenie odniósł Az. Nie dowiedział się w sumie niczego, po chwili z resztą mężczyzna uciekł, zostawiając mu na własność ławeczkę. Przynajmniej oczka miał ładne, różowe.