Oto streszczenie informacji zawartych na niniejszej stronie przygotowane przez AI:
"Tekst wyjaśnia proces łączenia kilku zdjęć w celu poprawy jakości obrazu.
Zwiększenie zakresu: Technika ta znacząco zwiększa zakres tonalny zdjęcia.
Brak prześwietleń: Dzięki temu elementy obrazu nie są "przepalone światłem".
Szczegóły w światłach i cieniach: Zarówno w bardzo jasnych miejscach (jak lampki), jak i w głębokich cieniach zachowane są struktury i detale, unikając płaskich, jasnych i ciemnych plam.
Porównanie: Tekst sugeruje porównanie dwóch zdjęć, z których jedno jest wynikiem połączenia kilku kadrów (B) a drugie nie (A).".
Wnętrze Domu marcowego zająca w którym Alicja (z Krainy Czarów) piła herbatkę na nieustającej herbacianej imprezie. Czy jakoś tak. Oto podsumowanie Marcowego Zająca i jego dziwnego Domu przygotowane specjalnie dla Ciebie przez AI:
Dom Zająca Marcowego był jednym z najbardziej niezwykłych miejsc, jakie Alicja odwiedziła w Krainie Czarów. Budynek wyglądał jak żywa istota, ponieważ Jego dach był pokryty prawdziwym futrem, a kominy miały kształt zajęczych uszu. Przed Domem, pod drzewem, stał ogromny stół nastawiony do herbaty, przy którym siedzieli gospodarze. Gdy Alicja się zbliżała, Zając i Kapelusznik zaczęli krzyczeć: „Nie ma miejsca! Nie ma miejsca!”, mimo że większość krzeseł była pusta. Dziewczynka mimo to usiadła przy stole, co rozpoczęło najbardziej absurdalne przyjęcie w jej życiu. Alicja dowiedziała się, że dla mieszkańców tego Domu czas się zatrzymał i zawsze jest pora picia herbatki. Z tego powodu nikt tam nie zmywał naczyń, a uczestnicy po prostu przesiadali się o jedno miejsce dalej, gdy talerz się pobrudził. Zając Marcowy poczęstował Alicję winem, którego w rzeczywistości nie było na stole. Cała rozmowa była pełna zagadek bez odpowiedzi i złośliwych uwag ze strony Zająca i jego przyjaciół. Bohaterka próbowała też uratować biednego Susła, którego gospodarze próbowali wpchnąć do dziubka imbryka. Ostatecznie Alicja opuściła to miejsce zirytowana twierdząc, że to najgłupsze przyjęcie na jakim kiedykolwiek była. Dom ten stał się symbolem całkowitego odejścia od logiki i przyjętych zasad gościnności. No i właśnie wnętrze tego dziwnego Domu widzicie na zdjęciu.Choć budynek sam w sobie był niezwykły, cała akcja toczyła się na zewnątrz. Stół do picia herbatki był ustawiony w ogrodzie. To właśnie tam odbywało się to słynne, „niekończące się przyjęcie herbaciane". Alicja nawet nie weszła do środka domu i nie zobaczyła tego co Wy widzicie teraz na zdjęciu. Cała jej "interakcja" z Zającem, Kapelusznikiem i Susłem miała miejsce na świeżym powietrzu.
W CELU POWIĘKSZENIA ZDJĘCIA KLIKNIJ NA WYBRANE FOTO I OTWÓRZ W NOWYM OKNIE. Zauważ, drogi Kliencie, że nasze zdjęcia wnętrz nie są wcale pokrzywione, w przeciwieństwie do konkurencji (nie mamy widocznych zniekształceń fotografowanej przestrzeni jak konkurenci). Wynika to ze sprzętu, jakiego używamy (obiektywy i body), ale przede wszystkim z korekcji cyfrowej każdego zdjęcia. Poniżej prezentowane zdjęcia wnętrz wykonywane zostały techniką użycia światła zastanego, czyli bez żadnego dodatkowego oświetlenia fotograficznego, oraz z komputerowym łączeniem kilku zdjęć na raz (technika nakładania na siebie zdjęć o różnym naświetleniu, przez co zauważalnie zwiększa się zakres widzialnych cieni oraz jasności, zdjęcia nie mają "czarnych dziur" oraz nie są "przepalone światłem", czyli że np. można rozróżnić strukturę materiału na abażurze świecącej się lampki, jak i w głębokich cieniach, gdzie panuje mrok, przy normalnym trybie miejsca oświetlone byłyby jasnymi plamami bez struktury, a cienie czarnymi dziurami). Ażeby zilustrować, o czym tu rozprawiamy samochwalnie, proszę spojrzeć na pierwsze zdjęcia oznaczone literami "A" i "B". W istocie są to zdjęcia te same, jednak z tą różnicą, iż pierwsze z nich (A) to zdjęcie bez łączenia kilku zdjęć na raz, zaś drugie z nich (B) stanowi twór połączonych kilku zdjęć. Od razu można rozróżnić, które jest lepsze i o czym my tu rozprawiamy. Jakość poniżej prezentowanych zdjęć jest kilkukrotnie zaniżona przez serwer GOOGLE. Nie mamy na to żadnego wpływu. Nasze zdjęcia posiadają kilkukrotnie więcej szczegółów (tzn. że są o wiele ostrzejsze) niż prezentowane na niniejszej stronie, ale jakoś musimy się zaprezentować, więc bierzemy, co GOOGLE daje. Pracujemy na najlepszym sprzęcie. Kliknięcie w wybrane zdjęcie, a następnie otworzenie go na nowej karcie niczego nie zmienia, jakość wciąż jest bardzo daleka od tego, co dostaniesz od nas w formie elektronicznej. Na naszych zdjęciach możesz zobaczyć strukturę abażuru w świecącej się lampce oraz czytać napisy do eksponatów muzealnych. Jeśli chcesz, możesz zapoznać się sam z naszą jakością, tj. poprosić o wysłanie na maila oryginałów poniżej prezentowanych zdjęć. Pamiętaj jednak, że wszystkie zdjęcia są chronione prawem autorskim i nie możesz ich nigdzie publikować. Ale patrzeć sobie możesz do woli. Przy tym wielkość pliku wcale nie będzie taka duża, bo około 20 MB na jedną fotografię. Taka technika.
A) ZDJECIE STANDARDOWE BEZ KOMPUTEROWEGO ŁACZENIA
B) ZDJECIE KOMPUTEROWO ŁACZONE (za to płacisz wlasnie)
A) ZDJECIE STANDARDOWE BEZ KOMPUTEROWEGO ŁACZENIA
B) ZDJECIE KOMPUTEROWO ŁACZONE (za to płacisz wlasnie)
A) ZDJECIE STANDARDOWE BEZ KOMPUTEROWEGO ŁACZENIA
B) ZDJECIE KOMPUTEROWO ŁACZONE (za to płacisz wlasnie)
A) ZDJECIE STANDARDOWE BEZ KOMPUTEROWEGO ŁACZENIA
B) ZDJECIE KOMPUTEROWO ŁACZONE (za to płacisz wlasnie)