Może się wydawać, że ten rozdział nie pasuje do problematyki poruszanej na tej stronie. Jednak ze względu na to, że otyłość jest przypadłością nękającą prawie wszystkie osoby jeżdżące na wózkach, zdecydowałem się opowiedzieć o mojej walce z nadwagą:
W pewnym okresie życia moja waga zaczęła niepokojąco wzrastać. Postanowiłem wtedy zgłębić tajniki budowy i działania organizmu ludzkiego i stwierdziłem ….. chyba mi życia nie starczy, bym mógł posiąść całą dostępną wiedzę, żeby na jej podstawie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego tyję? Czy można podejść do tego zagadnienia inaczej?
Organizm ludzki formował się 2 miliony lat. Przez prawie cały ten czas nasz praprzodek był zbieraczem i myśliwym. Zbierał jadalne rośliny i korzenie, ziarna, orzechy i owoce. Żeby znaleźć coś do jedzenia musiał się nachodzić. A jak można było coś upolować mając do dyspozycji tylko zaostrzony patyk? Gonił tak długo napotkaną antylopę, aż padła z wyczerpania. Potem musiał ją jeszcze zaciągnąć do obozowiska. A więc w czasie tych dwóch milionów lat człowiek był w ciągłym ruchu. Trudno sobie wyobrazić, że w takich warunek nasz praprzodek mógł być otyły.
Ta przypadłość zaczęła ludzi gnębić od momentu, gdy zaczęli siać zboże i prowadzić osiadły tryb życia, to jest - jakieś 12 tys. lat temu. A więc całkiem niedawno, jeśli porównać to z dwoma milionami lat. Przez ten stosunkowo krótki czas organizm człowieka na zdążył przestawić się na odżywianie głównie ziarnem.
A co jest podstawą żywienia współczesnego człowieka? Chleb, makaron, kluski, ziemniaki, tłuszcz, słodycze. Produkty te dostarczają głównie energii, ale zbyt mało w nich pierwiastków potrzebnych dla wciąż odbudowujących się komórek naszego ciała, za mało jest tam też mikroelementów i witamin potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Przez to ciągle odczuwamy głód i jemy, jemy … i tyjemy! Aż do momentu, kiedy zastosujemy dietę odchudzającą.
I to jest błąd!!! Wszystkie diety odchudzające, a jest ich kilkadziesiąt, są szkodliwe dla zdrowia i nie przynoszą trwałych efektów. Odżywialiśmy się źle i waga rosła przez 10 lat, 20, a może nawet 30 lat i chcielibyśmy teraz stracić tę nadwagę w dwa tygodnie, a może w miesiąc? Przecież to nierealne! I przy tym prawie wszystkie diety odchudzające wymagają od nas ograniczenie ilości spożywanych pokarmów. A to może prowadzić do osłabienia organizmu i grozi zmniejszeniem odporności na choroby. Można zachorować nawet na gruźlicę. Jest inny sposób by wrócić do prawidłowej wagi:
powinniśmy uwierzyć, że odżywialiśmy się źle i po drugie –
musimy raz na zawsze zmienić nasz sposób odżywienia.
Prawidłowe odżywianie, polegające na dostarczaniu organizmowi wszystkich potrzebnych składników pokarmowych we właściwych proporcjach spowoduje, że zaczniemy jeść mniej, bo nie będziemy odczuwali, że wciąż nam czegoś brakuje. Waga spadnie i ustabilizuje się na właściwym poziomie. Czy w każdym przypadku? Nie, bo przyczyny tycia mogą być różne. Jednak warto spróbować. Pochłanianie dużej ilości pokarmu, z którego tylko część jest organizmowi do życia potrzebna, powoduje, oprócz tycia, także nadmierne obciążenie przewodu pokarmowego. A wiadomo - każdy mechanizm przeciążony zużywa się nadmiernie i szybko „wysiada”.
Przekonajmy się, że prawidłowe odżywianie wcale nie jest trudne! Do tego nie potrzeba szczegółowych przepisów ani wagi. Przede wszystkim należy maksymalnie ograniczyć produkty energetyczne, o których była mowa poprzednio i w zamian jeść dużo warzyw– surowych, kiszonych i gotowanych – oraz owoców – świeżych lub suszonych - razem przynajmniej 1kg dziennie. To wcale nie jest tak dużo, jeśli uświadomimy sobie, że duże jabłko może ważyć nawet ćwierć kg. Do tego należy jeść produkty białkowe – szczególnie polecam biały ser, jaja (nawet do 10 tygodniowo), ryby smażone, wędzone, nawet z puszki (przynajmniej raz dziennie) i chude mięso – najlepiej z indyka lub wołowe.
Fasola i inne rośliny strączkowe zawierają też białko, ale gorzej przyswajalne i trudniejsze do strawienia.
Jeszcze dodatkowo orzechy lub ziarna np. słonecznika lub dyni. Przynajmniej 30g dziennie. Zalecane szczególnie dla tych, których boli kręgosłup.
I nie należy ograniczać ilości. Od takiego jedzenia waga na pewno nie wzrośnie. Raczej spadnie. Ale żeby efekt był wyraźny, potrzebny jest ruch. Jest konieczny szczególnie dla osób, którym życie przyszło spędzić w pozycji siedzącej. Oczywiście można chodzić na siłownię. Ale gdy pogoda dopisuję – czy może być coś przyjemniejszego jak ruch na świeżym powietrzu? Ale o tym pisałem już dużo w pierwszym rozdziale, więc wracam teraz do tematu tego rozdziału, czyli – do zmiany nawyków żywieniowych.
Łatwo się o tym pisze, ale wiem z własnego doświadczenia, że zmiana nawyków nie jest łatwa. Dlatego dzielę się tu moimi doświadczeniami:
Słodycze! Przestać jeść, to tak trudne, jak zerwać z nałogiem. Więc nie należy odrzucać zupełnie, ale zmienić - na gorzką czekoladę i miód oraz owoce, także suszone. Dla przykładu: często jedzony przeze mnie słodki deser to kromka chleba chrupkiego posmarowana miodem i na to położony biały ser.
Chleb! Najlepszy z pełnego ziarna – razowy, wieloziarnisty lub chrupki. Zazwyczaj żaden z nich nie jest tak smaczny jak chleb biały. To tym łatwiej ograniczyć jego ilość.
Ziemniaki! Jeśli dotychczas przeważały ilościowo na talerzu, to trudno od razu zrezygnować z nich zupełnie. Należy przynajmniej odwrócić proporcje – mniej ziemniaków a więcej warzyw gotowanych.
I nie tylko do obiadu, ale do każdego posiłku: surówka - lub jabłko, papryka, sałata, rzodkiewka, marchewka itp.
Robienie sałatek z warzyw lub owoców to świetna zabawa i pole do ciekawych eksperymentów. Smak potraw zależy często od użytych w odpowiednich proporcjach przypraw.
Zmianę sposobu odżywiania może ułatwić robienie notatek i rozpisanie na papierze możliwych kombinacji i zestawów potraw, zgodnie z zasadami podanymi powyżej.
Życzę smacznego i powodzenia w eksperymentach.