Integracyjna turystyka rowerowa

Rower, jaki jest – każdy widzi. Ile ma kół? Dwa? Nie koniecznie! Na dwóch kołach nie wszyscy mogą jeździć, a jeszcze więcej jest takich, którzy mogą, ale na takim rowerze jeździć nie chcą, bo jest to najbardziej nieprzyjazny środek lokomocji dla człowieka. Dlatego, mimo, że ma niewątpliwie wiele zalet, nie będę się nim zajmował.

            Celem moim jest propagowanie roweru o trzech kołach, z wygodnym siedzeniem, który jest szczególnie przydatny dla osób cierpiących na bezwład nóg lub dla osób mniej sprawnych z racji zaawansowanego wieku.

 Dlaczego powinniśmy jeździć na rowerze?

 Na temat walorów zdrowotnych jazdy na rowerze mówi się wiele, przy każdej okazji, więc nie będę się na ten temat rozwodził. Pragnę tylko podkreślić, że osobom prowadzącym siedzący tryb życia grozi otyłość, która często traktowana jest jedynie jako niedogodność, choć lekarze uważają, że jest to poważna choroba prowadząca do cukrzycy, nadciśnienia, chorób serca, zwyrodnienia stawów i innych dolegliwości. Ponadto – otyłość skraca życie.

            Może ktoś powiedzieć  – ja nie muszę nigdzie jeździć, mogę gimnastykować się w domu -

Tak, wiem to z własnego doświadczenia jak wygląda gimnastyka w domu – stoi u mnie w kącie rower stacjonarny i czasami na niego wsiadam. Ale po piętnastu minutach wydaje mi się, że już minęła godzina pedałowania, już mi się nie chce więcej męczyć, a w ogóle, czy ja muszę się tak umartwiać?

            Co innego, gdy wsiadam na mój turystyczny rower. Wśród lasów i pól nie czuje zmęczenia, bo przyjemność z jazdy jest tak duża, że zmęczenie, jeśli nawet poczuję, to dopiero po przyjeździe do domu. I nie jest to odczucie zbyt przykre, ponieważ psychicznie jestem wypoczęty, zrelaksowany, odczuwam radość z odbytej wycieczki.

            W tym momencie niejedna osoba może odczuć przykrość. Tak, jak niepełnosprawny internauta, który po przeczytaniu reportażu z wycieczki do Indii, opisanej przez osobę jeżdżącą na wózku, napisał:

- Ile lat musiałbym zbierać fundusze na taką wycieczkę, mając 800zł miesięcznie renty? Oczywiście, to nie było pytanie! To gorycz, której dał wyraz ten internauta.

            Nie, nie chcę nikomu robić przykrości. Stworzyłem tę stronę by pobudzić do działania  - szczególnie osoby mające trudności z chodzeniem. Każdy może przyczynić się do popularyzacji turystyki  rowerowej, a uprawiać taką turystykę powinny właśnie osoby jeżdżące na wózkach. Dlaczego? Ponieważ turystyka rowerowa ma dla tych osób szczególne zalety.

 Zalety turystyki rowerowej

 Niewątpliwie – turystyka rowerowa jest tania. Ale szczególne znaczenie ma dla osób niepełnosprawnych jeżdżących na wózkach, ponieważ osoby takie mogą ją uprawiać samodzielnie, bez konieczności zabierania na wycieczkę osoby towarzyszącej. Jeśli jednak chcą, lub muszą, wędrować w towarzystwie drugiej osoby, to ta  osoba nie musi tylko popychać wózek, ale może też jechać na rowerze. O możliwości połączenia rowerów w kolejkę rowerową opowiem później.

Oczywiście – na wózku inwalidzkim też można uprawiać turystykę – są i tacy turyści. Ale ile kilometrów można przejechać jednorazowo na wózku, lub – ile można przejechać dziennie? Rowerem z napędem ręcznym jedzie się lżej, ponadto rower posada przerzutkę, która pozwala zmieniać przełożenie w zależności od tego, czy jedziemy po drodze poziomej, czy pod górkę, czy z górki.

A oto przykłady rowerów z napędem ręcznym, przydatnych do turystyki rowerowej.




Rower "handy"ze strony:  http://www.rowerybezbarier.pl   Cena 5699zł. (w styczniu 2012r)


Z tej samej strony:  "handy upright"   Cena 5799zł     


Opisane powyżej rowery, mimo niewątpliwych zalet, nie są przydatne dla osób, które obawiają się jazdy rowerem w dużym ruchu ulicznym. Dla tych osób, a także dla osób niewidomych lub niedowidzących mam propozycję przedstawioną na fotografii poniżej:

           http://www.velomobiling.com                      

  Zalety kolejki: Widzisz wszystko dookoła. Słyszysz świat, czujesz zapachy. To nie jest tylko podróż  -  to medytacja. 

Możesz nacieszenia się trawą, drzewami, przynależnością do świata przyrody, który w naszych miejskich warunkach wydaje się taki oddalony...

 Jestem zafascynowany kolejką. Pozwala ona na uprawianie turystyki rowerowej ludziom w każdym wieku, także osobom niepełnosprawnym o bardzo różnym stopniu niesprawności.


Moje dokonania

 Oto mój rower z napędem ręcznym

    Oprócz tego, zbudowałem także rower z napędem nożnym. Tym drugim rowerem pokonałem już wiele kilometrów i jest z niego zadowolony. Natomiast pierwszy nie jestem w stanie w pełni ocenić, bo może to dokonać tylko ON, która na podobnym rowerze już jeździła.

Jak widać, oba rowery są typu delta (z jednym kołem z przodu). Wybrałem ten typ roweru, ponieważ jest łatwiejszy w budowie oraz tańszy. Rowery te mają jedną wspólną cechę: zbudowane są z typowych, a więc stosunkowo tanich części rowerowych. Dlaczego nie buduje się w ten sposób rowerów trójkołowych?  Odpowiedź jest następująca:

Jest to bolączka obecnych czasów – konstruktorzy większości urządzeń starają się wprowadzić do swoich konstrukcji najnowsze zdobycze techniki nie licząc się absolutnie z przyszłymi użytkownikami. Ponieważ trent ten jest powszechny, my użytkownicy nie mamy wyboru i musimy za te najnowsze zdobycze techniki słono płacić. Każdy jest w stanie dać przykład urządzenia, którego stopień komplikacji utrudnia tylko jego użytkowanie i zdecydowanie podnosi cenę.

Wróćmy do naszych rowerów: Większość produkowanych obecnie rowerów trójkołowych ma koła mocowane jednostronnie, a więc są to koła nietypowe, drogie. Do takich kół zakłada się hamulce tarczowe – też drogie. Często w tych rowerach stosuje się dyferencjały, mechanizmy drogie i  niepotrzebne. Stwierdziłem, że napęd na jedno koło w pełni zdaje egzamin. Ewentualnie - z drugim kołem można połączyć silnik elektryczny.

Trzeba przyznać, że na rowerze trójkołowym jedzie się trudniej. Rower jest cięższy od dwukołowego i opory toczenia trzech kół są większe. Dlatego w rowerach tych bardzo przydatny jest dodatkowy napęd elektryczny. To nie jest droga inwestycja, jeżeli zastosuje się silnik produkcji chińskiej. Taki silnik, z wbudowaną przekładnią planetarną, można kupić za sumę poniżej 300zł. Do tego łańcuch, sterownik, manetka „gazu” i dźwignia hamulca ręcznego, odcinającego  dopływ prądu w momencie hamowania, łącznie za ok. 200zł i już mamy cały napęd. Łatwy do zamontowania. Oczywiście dochodzi do tego koszt akumulatorów, zależny od tego, jaki chcemy mieć zasięg na jednym ładowaniu. Taki mechanizm wspomagający zastosowałem w rowerze z napędem ręcznym widocznym na zdjęciu.

Rower ten ma pod siedzeniem obszerny bagażnik, w którym mieszczą się także akumulatory do zasilania silnika elektrycznego wspomagającego jazdę.

         

A oto jak można parkować rower trójkołowy typu delta. Jak widać, rower tak zaparkowany zajmuje mniej niż 1m kw., dzięki czemu można go (przy długości roweru ok. 2m) wstawić do windy oraz przechowywać …. nawet w mieszkaniu.

   Żeby przekonać się, jak jeździ się rowerem w kolejce, zrobiłem łącznik do połączenia obu pokazanych wyżej rowerów. Oto rezultat:          

           

            
         Na zdjęciu widać też kufer zamocowany na platformie pierwszego roweru. Taką platformę dołączę także do drugiego roweru. Będzie można umieścić na niej duży bagażnik albo wózek inwalidzki lub kosz dla dziecka.

 Przekonałem się, że w rowerach poziomych nie ma jakiś magicznych części. Ich wysoka cena wynika przede wszystkim z małego popytu na te rowery, a tym samym – z wysokich kosztów pozaprodukcyjnych. 

          Żeby upowszechnić

 turystykę na rowerach trójkołowych

  potrzeba wielu zapaleńców. Proszę zwrócić uwagę, że nie napisałem tak jak przedtem -  „turystyka ON”. Jest jeszcze duża grupa osób, które nie zaliczają się do ON, ale mają sprawność obniżoną ze względu na wiek – to renciści i emeryci. Gdy przybywa lat, to, z wiadomych względów, coraz mniej ludzi jeździ na rowerach. Wiem to z własnego doświadczenia. Za młodu przejeździłem na rowerze klasycznym tysiące kilometrów z pełnym wyposażeniem turystycznym (bagażniki pękały). A teraz, gdy jestem już na emeryturze z przyjemnością jeżdżę na moim wygodnym rowerze trójkołowym.

            Wracając do tematu – marzeniem moim jest, by udało mi się jak najwięcej osób zarazić bakcylem poznawania świata przy pomocy środka najprostszego, jakim jest rower . Ten świat - to mogą być tylko okolice Wrocławia lub innego miasta, ale mogą to być też wyprawy po Polsce, po Europie lub jeszcze dalej. 

            Osobiście - nie mam zamiaru zajmować się handlem lub produkcją rowerów trójkołowych. 

             Liczę na chętnych do uprawiania turystyki rowerowej nie tylko wśród osób niepełnosprawnych, ale także wśród osób starszych, chętnych do poznawania świata. Może udało by się w przyszłości zorganizować wyprawę pod hasłem:

Nigdy nie jest za późno, by wyruszyć w świat.


Zacytuję tu jeszcze panią Janinę Ochojską, która w jednym z wywiadów powiedziała:

- Osoby niepełnosprawne powinny pomyśleć przede wszystkim, co mogą zrobić dla innych. I poszukać takich ludzi, którym mogą pomóc. Jeżeli zaczną od tego, to na pewno znajdą sobie miejsce w społeczeństwie. Może w organizacji, może w jakiejś firmie. Ale pod warunkiem, że będą myśleli nie o tym, jakiej pomocy potrzebują, tylko o tym, co oni mogą zrobić dla innych. To będzie początek drogi do spełnionego życia - tego, o czym marzy każdy.

Na zakończenie zachęcam do odwiedzenia drugiej mojej strony pt.: Erower , gdzie znajduje się jeszcze więcej wiadomości na temat rowerów trójkołowych.


             Zgoda na kopiowanie

 Wyrażam zgodę na kopiowanie i publikację w celach niekomercyjnych wszystkich tekstów, zdjęć, rysunków itp., znajdujących się na tej stronie, pod warunkiem podania źródła i aktywnego odnośnika do  mojej strony. Wyjątek stanowią  materiały  zaczerpnięte z innych mediów, ponieważ są one przedmiotem własnej polityki praw autorskich tych mediów i do nich należy występować o odpowiednie pozwolenia.

  Oświadczenie

            Każde zdjęcie, którego nie jestem autorem, jest podpisane nazwą strony, z której pochodzi. Jeśli naruszyłem czyjeś prawa autorskie, to przepraszam i zapewniam, że usunę je natychmiast, gdy tylko zostanę o tym zawiadomiony.