HISTORIA MĘSKIEJ KOSZYKÓWKI W BRZEGU


Sekcja koszykówki męskiej powstała w Piaście Brzeg pod koniec lat 50-tych i przez wiele lat należała do najpopularniejszych dyscyplin w naszym mieście. Brzescy koszykarze należeli do czołówki województwa, walczyli o awans do II ligi, a ich występy oklaskiwały tłumy kibiców. Z Brzegu wyszło też kilku znakomitych zawodników z olimpijczykiem Czesławem Malcem na czele.

W pierwszych latach koszykarze Piasta występowali w lidze wojewódzkiej, a do bardziej znanych zawodników zespołu należeli: Andrzej Łuczyński, Waldemar Dankowski, Jan Ciszewski, Franciszek Mioduszewski, Aldek Strawa, Marian Świetlicki, Włodzimierz Siuda, Czesław Nowicki (też niezły piłkarz) czy Ryszard Kraczkiewicz. Pierwsze koszykarskie kroki stawiał też Czesław Malec. Później okazało się, że ten zawodnik zrobił z brzeżan największą karierę. Jako nastolatek trafił do kadry województwa opolskiego i wtedy zaczęły się o niego starać najlepsze polskie kluby: Legia Warszawa, Śląsk Wrocław i Wisła Kraków. Wybrał tą ostatnią i z pewnością był to najbardziej słuszny wybór. W ciągu 11 lat gry w Wiśle (1959-70) trzykrotnie zdobył z nią mistrzostwo Polski (1962, 1964, 1968), trafił do reprezentacji Polski, w której rozegrał 125 spotkań. Z kadrą był uczestnikiem mistrzostw Europy w Moskwie (1965) i Helsinkach (1967) podczas których polska drużyna zdobywała brązowe medale. Zagrał na mistrzostwach Świata w Urugwaju (1967) i co najważniejsze na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku (1968). Z Krakowa wyjechał do Francji, gdzie występował w II-ligowym Valenciennes i drużynach niższych klas. Po koniec jego kariery w Wiśle dołączył do niego inny brzeżanin – Adam Gardzina (grał w Wiśle w latach 1967-81). Ten z kolei trafił tam z Orlika Brzeg i z „Białą Gwiazdą” zdobył trzy mistrzostwa Polski (1968, 1974, 1976), rozegrał też 63 mecze w reprezentacji, uczestnicząc w mistrzostwach Europy w 1975 roku.

To nie byli jedyni gracze, którzy z Brzegu wyemigrowali do silniejszych klubów. Zbigniew Otrębski grał w Polonii Warszawa i był pierwszym brzeskim pierwszoligowcem (1954-58), a Jan Marcinkowski z Orlika w Spójni Gdańsk (w I lidze w latach 1973-75), wielu zasilało AZS Opole i Pogoń Prudnik (Henryk Rosłan, Jerzy Bara).

Jednym z pierwszych trenerów koszykarzy był Ryszard Bobeł, który przyjechał do Brzegu, by zajmować się właśnie męska koszykówką. Dopiero później rozpoczął pracę z dziewczętami, z czego jest obecnie pamiętany. Oprócz niego trenowaniem męskich zespołów zajmowali się Adam Dżygiel, Wiesław Łukaszewicz, Włodzimierz Atamański, Jan Ciszewski, Wiesław Wrzalik i Piotr Wojcieszek.

Równolegle w Brzegu sekcja męskiej koszykówki istniała w Orliku, gdzie głównie szkolono młodzież, ale koszykarze Orlika brali tez udział w dorosłych rozgrywkach. Wielu graczy Orlika trafiało później do Piasta. Od 1957 roku w WKS Odra istniała sekcja, ale nie przetrwała długo, choć koszykarze tego klubu grali w III lidze. W Odrze przygodę z brzeską koszykówką zaczynali między innymi Wiesław Łukaszewicz (przyszedł ze Ślęzy Wrocław), Włodzimierz Atamański, Janusz Bucholc, Mirosław Wilczyński, Wacław Hamulecki, a trenerem był Adam Dżygiel. W 1960 roku Odra walczyła o awans do II ligi w barażach we Wschowie. Baraże zakończyły się porażką, a sekcja wkrótce została rozwiązana. W Brzegu istniały też sekcje w Starcie i Stali.

Koszykarze Piasta awansowali do ligi międzywojewódzkiej (III ligi) w 1966 roku i przez wiele lat utrzymywali się w tej klasie rozgrywkowej, często będąc w czołówce. Należy zaznaczyć, że liga ta była bardzo silna i wyniki brzeskiego zespołu w tych latach trzeba uznawać za bardzo dobre. W zespole prowadzonym przez Włodzimierza Atamańskiego, który wywalczył awans do III ligi, występowali tacy zawodnicy jak Grzegorz Sobczak, Wiesław Wrzalik, Jerzy Cieślik, Stanisław Gorzelany, czy Wiesław Łukaszewicz. Kilka razy Piast walczył nawet o II ligę, ale przegrywał w decydujących turniejach. Warto wymienić kilka kolejnych nazwisk grających wówczas koszykarzy: Henryk Rosłan (grał później w AZS Opole, Spójni Gdańsk i Pogoni Prudnik), Roman Fogiel, Marek Musielak, Jerzy Bara, Alojzy Hamerski, Wacław Hamulecki, Zygmunt Żmijan, Stanisław Gorzelany, Jerzy Kil, Zbigniew Gorazdowski, Bolesław Garnczarczyk, Krystian Kowalski, Zbigniew Głodowski, Wojciech Malicki, Ryszard Malinowski, Ryszard Konarski, Krystian Kowalski.

Kiedy w połowie lat 70-tych trener Atamański odszedł do Stalowej Woli nastąpił powolny upadek tej dyscypliny w naszym mieście. Z roku na rok zespół osiągał coraz gorsze wyniki. Na krótki czas zespół przejął ponownie Ryszard Bobeł, po nim był Wiesław Łukaszewicz, Jan Ciszewski i Wiesław Wrzalik. Piast spadł do ligi wojewódzkiej. W 1980 roku grającym trenerem został Piotr Wojcieszek i awansował w 1981 roku do III ligi, w której jednak nie zdołał wiele wywalczyć, ponownie z niej spadając. W tym czasie w Piaście występowali Roman Brodnicki, Leszek Malinowski, Ryszard Wołoszyn, czy Janusz Niesłuchowski, większość graczy to byli jednak juniorzy. Nowy trener próbował odbudować siłę męskiej koszykówki tworząc trzy grupy młodzieżowe. Z najstarszej z nich wyszli tacy gracze jak Dariusz Konstańciuk i Marek Benda, a w najmłodszej byli bardzo obiecujący Jacek Tokar i Paweł Mruklik. Nie dostali jednak szansy na rozwinięcie skrzydeł, bowiem w 1984 roku sekcja koszykówki w Piaście została rozwiązana.

Dziesięć lat później nastąpiło odrodzenie. Krzysztof Kubiak stworzył zespół Technik Żłobizna, który rozpoczął występy w lidze wojewódzkiej, później drużyna ta występowała pod nazwą LZS WKS Odra-Merkury, a prowadził ją Mariusz Andruchowicz. Ta przygoda nie trwała jednak długo. Z powodu braku funduszy w 1999 roku zespół wycofał się z rozgrywek. Przez ostatnich kilka lat brzescy koszykarze mieli okazję grać jedynie w Brzeskiej Lidze Koszykówki i to właśnie mistrz tej ligi – Orbiliusz, w 2005 roku zgłosił się do ligi wojewódzkiej. Drużyna prowadzona przez Jana Moskwiaka gra tam z powodzeniem i być może już wkrótce będzie podwaliną to odrodzenie klubowej męskiej koszykówki w Brzegu.


Ryszard Dzwonek 2007-03-10 / forumbrzeg.pl

Wychowali się na parkiecie

Spotkaniu po latach brzeskich koszykarzy towarzyszyły wspomnienia, wzruszenia i toasty za męską koszykówkę.


Zawsze mówiło się, że Brzeg jest miejscem na koszykówkę i myślę, że gdyby był sponsor, to odnalazłby się i męski basket - mówił podczas sobotniego zjazdu byłych koszykarzy Startu, Orlika, Piasta i Stali Grzegorz Sobczak.
- Nie było pieniędzy, więc co lepsi, tacy jak Czesiek Malec, Adam Gardzina czy Jurek Baran odchodzili do innych klubów. A jeśli poskładałoby się te klocki, to nie bylibyśmy gorsi od Prudnika, z którym wiele lat graliśmy jak równy z równym - dodał Sobczak, dziś wierny kibic koszykarek. - Niestety, tylko koszykarek, bo chłopcy już nie grają.

Podczas spotkania byli koszykarze ustawiali się do zdjęć "piątkami" z boiska. Stoją od lewej: Henryk Rosłan, Jerzy Baran, Grzegorz Sobczak, Roman Fogel, Stanisław Gorzelany, Ryszard Malinowski, siedzą od lewej: Zbigniew Godowski, Wiesław Łukasiewicz, trener Ryszard Bobeł, Jerzy Kil i Wojciech Malicki. Fot. Jarosław Staśkiewicz 

Oprócz niego w sobotni wieczór w klubie przy ul. Oławskiej pojawiło się jeszcze ponad dwudziestu byłych zawodników i trenerów. I tych starszych, jak Franciszek Mioduszewski, Ryszard Kraczkiewicz, Andrzej Łuczyński, i młodszych, których do dziś koledzy nazywają "juniorami" jak Henryk Rosłan, który karierę zawodniczą kończył na początku lat osiemdziesiątych.
To właśnie Rosłan należy do tych nielicznych osób, które nie zerwały z basketem i nadal działają w brzeskiej i opolskiej koszykówce.
- Bardzo żałuję, że należę do wyjątków, bo wielu z tych kolegów mogłoby jeszcze bardzo dużo pomóc - mówił Rosłan, sędzia i członek zarządu Opolskiego Związku Koszykówki.
W większości wypadków los sprawiał, że koszykówka była tylko epizodem w ich życiu, chociaż epizodem wspominanym bardzo miło.
- To były wspaniałe czasy, co oczywiście wiązało się z młodością. Ale mieliśmy tak wspaniałych trenerów i kolegów, że to zajęcie skutecznie odwodziło nas od głupich pomysłów i dzięki koszykówce znaleźliśmy swoje miejsce w życiu - podkreślał Alojzy Hamerski. Wieloletni wicedyrektor "Orbisu" i "Lotu" chętnie spędził osiem godzin w pociągu, by spotkać się z kolegami, z których część nie widział 30 lat.
Na spotkaniu nie zabrakło także trenerów - Ryszarda Bobła i Adama Dżygiela. Ten pierwszy - legenda żeńskiej koszykówki i twórca jej podstaw - ze wzruszeniem przypominał sobie, jak przez wiele lat równolegle wychowywał koszykarzy i koszykarki. Ten drugi prowadzący przed laty drużynę juniorów Orlika dziś oddał się działalności samorządowej i pełni funkcję przewodniczącego Rady Gminy w Prudniku.

REKLAMA

Wielu z byłych koszykarzy na spotkaniu zabrakło. - Czuję się tu trochę jak oldboj, bo z mojego rocznika pojawił się tylko Franek Mioduszewski, a nie ma np. Jasia Ciszewskiego, Waldka Dankowskiego czy Czesława Malca - mówił Andrzej Łuczyński, który grał w Starcie Brzeg w latach 1954-61. Kilka minut później lista nieobecnych przynajmniej na chwilę stała się krótsza, bo z Francji zadzwonił do kolegów Malec. Koledzy z boiska odśpiewali wspólnie z nim gromkie "Sto lat" dla brzeskiego basketu.
- To były przyjemne czasy, wtedy nie było żadnych pieniędzy, cieszyliśmy się, jak ktoś dostał dres, na mecze jeździło się ciężarowym samochodem, a kiedy były mrozy, to strażnicy z garbarni wypożyczali nam w podróż kożuchy - opowiadał o latach pięćdziesiątych Łuczyński. - Wtedy żyliśmy sportem, żył też stadion, na którym graliśmy w nogę, kosza, siatkę, a zimą jeździliśmy na łyżwach. A dziś świeci on pustkami, bo liczy się tylko kasa - dodawał były koszykarz.
- Pamiętam, że chodziliśmy od sali do sali w poszukiwaniu miejsca do grania, a potem sami budowaliśmy boisko. A tymi ciężarówkami jeździło się za własne pieniądze, z kanapkami w kieszeniach - mówił siedzący obok Ryszard Kraczkiewicz.
Mimo że brzeski Piast, który największe tryumfy święcił w latach sześćdziesiątych, walczył o awans do II ligi, to koszykówka była w pełni amatorska. O tym, że zawodnicy zostawali w zespole, decydowała przede wszystkim praca i względy rodzinne.

- W moim przypadku zdecydował przypadek: motor, na którym jeździłem w poszukiwaniu miejsca na staż, zepsuł mi się akurat w Brzegu koło siedziby weterynarii - wspomina Jerzy Kil, wówczas ukształtowany już koszykarz, mający za sobą tytuł mistrza Polski juniorów z wrocławską drużyną i grę w drugoligowej szczecińskiej Pogonii. - A do zespołu trafiłem, bo naszą sekretarką była siostra Włodka Siudy, koszykarza i długoletniego działacza - dodaje Kil, dziś powiatowy lekarz weterynarii.
Pamiątką po sobotnim zjeździe będzie piłka z podpisami uczestników i liczne fotografie. - Na ostatnim spotkaniu już ktoś rzucił pomysł, żeby reaktywować koszykówkę. Musimy nad tym pomyśleć - mówił Sobczak.

Jarosław Staśkiewicz NTO 30.09.2002