Jakbym miał się określić w paru linijkach? Człowiek, który miał w życiu masę zajawek takich jak tworzenie muzyki, nagrywanie filmów na YouTube, rysowanie, programowanie... i to wszystko doprowadziło mnie do projektowania gier stanowiącego syntezę wszystkich tych doświadczeń.
Poza tym jestem też producentem muzyki wave / witch house, fanem kolorowanek Kerby'ego Rosanesa oraz uwielbiam czytać dobre książki, niezależnie od gatunku.
Ulubiony gatunek gier: Action RPG
Ulubiona platforma: PC (ale z kontrolerem!!)
Gra, którą zabrałbym na bezludną wyspę: Not Tetris 2
Ulubiony soundtrack: Hotline Miami 2
Aktualnie (grudzień 2023) gram w: Backpack Hero
Moja pasja do tworzenia gier zaczęła się od niezapomnianych chwil spędzonych w dzieciństwie w takich grach jak "Kapitan Pazur", "Gothic 2", czy "Ice Wind Dale". Wiem, że zabrzmi to pewnie jak typowe gadanie kogoś ubiegającego się o pracę, ale projektowanie gier jarało mnie od małego. Robiłem wtedy swoje gry na papierze i grałem w nie wodząc palcem po kartce i uaktualniając stan ekwipunku, życia, many itd. ołówkiem. Z perspektywy czasu w każdej z tych gier widzę jednoznaczną inspirację poszczególnymi grami z dzieciństwa. Nad własnymi grami pracowałem z reguły podczas pobytów u babci w Borach Tucholskich. Jest to o tyle ważne dlatego, że wówczas mieszkał tam mój wujek, i to on pokazał mi sporo z gier, które wywarły na mnie ogromny wpływ i zainspirowały do tworzenia.
Pierwsze poważne próby stworzenia własnej gry wideo podjąłem dopiero na początku liceum. Pobrałem półlegalnie z internetu silnik Game Maker i po obejrzeniu paru tutoriali zacząłem w nim "dłubać". Moim pierwszym projektem, który żył dłużej niż tydzień był fangame dla pewnego youtubera. Stwierdziłem, że zrobienie fangame'u to dobry start dla indie dewelopera bo dużo osób zainteresuje się twoją grą nawet jeśli wyjdzie słaba. Niestety tak jak wielu początkujących twórców zaprojektowałem zbyt ambitną grę i pogubiłem się gdzieś po drodze. Tak czy inaczej dzięki tworzeniu tej gry zdobyłem mnóstwo umiejętności i nabrałem wprawy w Game Makerze, która miała mi się wkrótce bardzo przydać.
Po kilku kolejnych nieudanych projektach z przerośniętymi ambicjami natknąłem się przypadkowo na temat game jamów. Bardzo mnie zaciekawiło czy dałbym radę zrobić grywalną grę w weekend (szczerze to mocno w to wątpiłem). I tak oto już tydzień później zaopatrzony w 3 litry wody i parę energoli robiłem gierkę na Ludum Dare 41. Pomimo paru chwil zwątpienia udało mi się skończyć grę na czas (patrz Beat Quest) - i była to tak naprawdę pierwsza gra wideo jaką udało mi się w ogóle skończyć. Był to moment dosyć przełomowy dla mnie jeśli chodzi o tempo rozwoju w kierunku gamedevu - zacząłem później sporo czytać o tworzeniu gier i oczywiście szukałem więcej jamów, w których mógłbym wziąć udział.
Cliffhanger
ciąg dalszy nastąpi
Kontakt
E-mail: