Strefy Czystego Transportu (SCT) są jednym z najpoważniejszych wyzwań regulacyjnych, z jakimi muszą zmierzyć się polskie samorządy w ostatnich latach. Z perspektywy eksperta zajmującego się prawem transportowym, obserwuję, że wokół tego tematu narósł potężny zasób nieporozumień — szczególnie w kontekście pojazdów zabytkowych. Samorządowcy, prawnicy i sami właściciele historycznych aut często operują sprzecznymi informacjami, co prowadzi do realnych problemów przy próbie wjazdu do strefy.
Kluczowe pytanie, które zadają mi właściciele zabytkowych aut, brzmi: czy żółte tablice rejestracyjne automatycznie zwalniają z obowiązku spełnienia norm emisyjnych obowiązujących w SCT? Odpowiedź nie jest prosta — i właśnie ta złożoność jest powodem, dla którego warto prześledzić temat od podstaw prawnych, a nie od forumowych pogłosek.
Zachęcam przy tym do zapoznania się z kompleksowym omówieniem zagadnień formalnych dotyczących historycznych aut — w tym kwestii uprawnień kierowcy, rejestracji i przywilejów prawnych — zawartym w artykule poświęconym prawu jazdy na zabytkowe pojazdy, który stanowi solidną podstawę dla dalszych rozważań prawnych w tej dziedzinie.
Strefy Czystego Transportu zostały wprowadzone do polskiego porządku prawnego na mocy ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych z 2018 roku. Ustawa ta daje gminom możliwość — nie obowiązek — wyznaczania obszarów, do których wjazd jest ograniczony ze względu na normę emisji spalin. Co istotne: artykuł 39 wspomnianej ustawy explicite wyłącza spod tych ograniczeń pojazdy zabytkowe w rozumieniu przepisów o ruchu drogowym. Oznacza to ustawowe prawo wjazdu do strefy niezależnie od roku produkcji i poziomu emisji.
Samorządy, które próbują interpretować ten przepis w sposób zawężający lub nakładają na właścicieli zabytkowych aut dodatkowe wymogi niemające podstawy w ustawie, działają contra legem. Właściciel pojazdu z żółtymi tablicami i odpowiednim wpisem w dowodzie rejestracyjnym ma pełne podstawy prawne, by odmówić uiszczenia opłaty za wjazd do SCT — i skutecznie bronić tego stanowiska zarówno przed organami administracyjnymi, jak i w sądzie.
Nie można zrozumieć pozycji pojazdów zabytkowych w systemie SCT bez szerszego kontekstu, dla którego strefy te zostały powołane do życia. Ich zasadniczym celem jest przyspieszenie transformacji ku zeroemisyjnemu transportowi miejskiemu. Firmy i instytucje są coraz silniej motywowane — a w niektórych przypadkach zobowiązywane — do elektryfikacji swoich flot. Temat ten wyczerpująco omawia analiza dotycząca floty elektrycznej w firmach i instytucjach: wyzwania, koszty i dostępne dofinansowanie, która prezentuje pełny obraz transformacji energetycznej transportu komercyjnego w Polsce.
Pojazdy zabytkowe stanowią w tym kontekście swoisty wyjątek — i to wyjątek prawnie uzasadniony. Ich eksploatacja jest z natury ograniczona: większość polis ubezpieczeniowych dla pojazdów historycznych narzuca limit rocznego przebiegu rzędu 2000–5000 km. Sam ruch zabytkowych aut nie stanowi zatem istotnego źródła emisji z punktu widzenia polityki klimatycznej miast, co prawodawca trafnie rozpoznał, przyznając im pełne wyłączenie, a nie jedynie preferencyjne traktowanie.
Paradoksalnie, wzrost popularności SCT w Polsce staje się dla części kolekcjonerów bodźcem do przyspieszenia procedury rejestracji pojazdu jako zabytkowego. Ci, którzy dotychczas zwlekali z formalnościami, coraz częściej podejmują stosowne kroki, by uniknąć ryzyka blokady wjazdu do centrum. Warto pamiętać, że uzyskanie statusu zabytkowego wymaga spełnienia ściśle określonych przesłanek: m.in. 30-letniego wieku pojazdu, zachowania oryginalności na poziomie minimum 75% komponentów oraz uzyskania opinii rzeczoznawcy.
Dyskusja o SCT i pojazdach zabytkowych toczy się ponadto w szerszym kontekście europejskiej polityki transportowej. Regulacje EURO 7, zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 roku, rosnące strefy niskoemisyjne w zachodnioeuropejskich metropoliach — pojazdy historyczne funkcjonują poza tymi trendami, co sprawia, że ich status prawny staje się tym cenniejszy z perspektywy długoterminowej.
Sam fakt posiadania pojazdu zabytkowego nie zawsze wystarczy — liczy się zdolność do udowodnienia tego statusu podczas ewentualnej kontroli lub przy przejezdzie przez punkt bramkowy. Polskie SCT korzystają z różnych metod identyfikacji pojazdów: od kamer odczytujących tablice rejestracyjne, przez naklejki i winiety, po papierowe przepustki. Właściciel historycznego auta powinien zawsze mieć przy sobie dowód rejestracyjny z odpowiednim wpisem — to on stanowi podstawowy dowód statusu zabytkowego.
W przypadku miast korzystających z systemów kamer rozpoznających tablice, żółte tablice rejestracyjne zazwyczaj są automatycznie identyfikowane jako należące do pojazdów zabytkowych. Jednak nie wszystkie wdrożenia są równie precyzyjnie skonfigurowane — zwłaszcza pilotażowe. Zalecam, by przed pierwszym przejazdem przez SCT sprawdzić w urzędzie miasta lub na jego stronie internetowej, czy system informatyczny uwzględnia wyłączenie dla pojazdów historycznych.
Na rynku pojawiają się podmioty, które pobierają opłaty za pomoc w uzyskaniu wyłączeń z SCT, nie posiadając ani kompetencji, ani legalnych narzędzi działania. Należy zachować daleko idącą ostrożność i weryfikować tożsamość każdego podmiotu wymagającego podania danych osobowych. O mechanizmach, jakimi posługują się oszuści działający w internecie, szczegółowo pisze artykuł o kradzieży tożsamości przy zakupach online — opisane tam mechanizmy dotyczą każdej sytuacji, w której podajemy dane niezweryfikowanemu podmiotowi, nie tylko transakcji e-commerce.
Internet jest pełen sprzecznych informacji na temat SCT — dotyczy to zarówno przepisów krajowych, jak i lokalnych regulacji poszczególnych miast. Fora motoryzacyjne, grupy w mediach społecznościowych, a nawet część serwisów informacyjnych powielają nieaktualne lub błędne dane. Właściciel zabytkowego pojazdu planujący regularne korzystanie z auta w mieście z SCT powinien sięgać wyłącznie do źródeł pierwotnych: tekstów ustaw, uchwał rady gminy oraz oficjalnych komunikatów urzędów miejskich.
Weryfikacja wiarygodności źródeł internetowych jest dziś kluczową kompetencją każdego, kto porusza się w gąszczu informacji prawnych lub konsumenckich — błędna interpretacja może mieć realne konsekwencje finansowe. Pomocne w tej weryfikacji są recenzje i opinie innych użytkowników, choć i tutaj wymagana jest krytyczna ocena. O tym, jak odróżnić autentyczne opinie od tych spreparowanych lub zmanipulowanych, szczegółowo traktuje artykuł o opiniach w internecie jako narzędziu weryfikacji, który dostarcza konkretnych wskazówek przydatnych przy wyborze rzetelnych serwisów motoryzacyjnych czy firm prawnych.