No hej wszystkim pasjonatom kolekcjonerstwa! Dziś pogadamy trochę o tym, jak właściwie ocenić wartość tych naszych cennych papierków i plastikowców, które z taką dumą trzymamy w szufladach. Bo wiecie, nie ma to jak miec pewność, ze ten wasz dowód kolekcjonerski to nie jakaś tam podróbka podróbki, prawda?
Pierwszą rzeczą, o której MUSICIE wiedzieć, jest to, ze dobry dokument kolekcjonerski ma zawsze nadruk UV. Jak mówią eksperci z rynku:
"Jeśli chodzi o dokumenty kolekcjonerskie, opinie są zroznicowane – od pochlebnych i wzorcowych aż po słabe i beznadziejne. Polowanie na solidne, dobrze wykonane dokumenciki może przyprawić o ból głowy."
I wiecie co? Wezcie sobie lampkę UV (te do paznokci tez działają, nie musicie kupować specjalistycznego sprzętu!), zgaście światło w pokoju i poświećcie na dokument. Jeśli widac jakies fajne wzorki, kolorowe elementy, które normalnie są niewidoczne - to już jest dobry znak! Ale uwaga - to dopiero pierwszy krok oceny.
Pamietajcie, ze w prawdziwych dokumentach nadruk UV ma konkretny wzór i kolor. Często zawiera mikrodruk, elementy które swiecą w różnych kolorach i są idealnie spasowane z resztą dokumentu. Jesli widzicie tylko ogólną poświate albo jakieś "coś tam" - no to raczej kiepsko.
Jedna z rzeczy, ktora od razu pokazuje jakość dokumentu, to materiał z którego jest zrobiony. I tutaj nie ma zadnych wątpliwości - poliweęlan to podstawa, ziomeczki! Jak czytamy w opiniach o najlepszych firmach:
"Dokumenty wykonane są na poliweglanie, czyli orginalnym materiale z którego wytwarza sie prawdziwe dokumenty. Jest to właśnie ten materiał ktory brzmi „metalicznie" kiedy upuści sie dokumenciki na blat stołu."
Prosty test - weź dokument, puść go na stół z niewielkiej wysokości. Jeśli usłyszysz charakterystyczne "pyk" (trochę jak metaliczny dźwiek) - to prawdopodobnie masz do czynienia z poliweglanem. PCV brzmi bardziej "plastikowe", głuche.
Dotknij też dokumentu - poliweęlan jest trochę sztywniejszy, ma też inna fakture. Jest jakby... bardziej "oficjalny" w dotyku? Trudno to opisać, ale jak porównasz kiepski dokument na PCV z dobrym na poliwęglanie, od razu poczujesz różnice.
Ej, a wiedzieliscie, ze dobre dokumenty kolekcjonerskie mają wypukłe elementy? No serio! Przejedźcie palcem po dokumencie - czy czujecie "tarke" na miniaturze zdjęcia? A imię i nazwisko? W dobrych dokumentach te elementy są wypukłe, mozna je wyczuć palcem.
To samo dotyczy znaków Braille'a (te wypukłe kropeczki dla niewidomych) - powinny być wyczuwalne. Jeśli wasz dokument jest płaski jak naleśnik... no cóz, nie jest to najwyzsza półka.
Mój kumpel Marek kiedys kupił "super okazyjnie" prawo jazdy kolekcjonerskie, cała dume mi pokazał. Ale jak sprawdzilismy te elementy wypukłe - pustka! Wszystko plaskie jak stól. Chlopak stracił kase, a mógł sprawdzić...
Ok, teraz zabawa! Weźcie dokument, poobracajcie go pod światłem. Widzicie jak niektóre elementy zmienaiją kolor, połyskują, jakby "przeskakiwały"? To są tzw. zabezpieczenia zmienne optycznie.
Najwazniejsze z nich to:
Farba OVI (Optically Variable Ink) - zmienia kolor zaleznie od kąta patrzenia
Kinegram - skomplikowany hologram, który "ozywia się" przy poruszaniu
Elementy MLI/CLI - te malutkie dziureczki, ktore tworzą obrazek przy odpowiednim kącie
W dobrych dokumentach kolekcjonerskich te elementy są naprawde dopracowane. Jak mówi jeden z ekspertow w branzy:
"Hologram to prawdziwe dzieło sztuki wykonane reką mistrza."
Oczywiście nie będą one identyczne jak w oryginalnych dokumentach wydawanych przez panstwo, ale dobrze wykonane hologramy i kinegramy robią wrażenie nawet na laiku.
No dobra, a teraz uwaga na kolejna rzecz - sposób nanoszenia danych. W tanich dokumentach dane są po prostu wydrukowane zwykłą drukarką. W tych lepszych - grawerowane laserowo.
Jak to rozpoznac? Spójrzcie pod światło albo dotknijcie palcem. Grawerowane laserowo litery są delikatnie wyczuwalne, mają też charakterystyczny "ostry" wygląd. No i nie da sie ich zetrzeć - spróbujcie delikatnie przetrzeć palcem - jesli litery zostają bez zmian, jest szansa, ze są grawerowane.
Swoja drogą, moja zona raz próbowała wyczyścić mój dowód kolekcjonerski mokrą chusteczką (bo był zakurzony) i prawie dostałem zawału! Na szczescie był dobrej jakości i nic sie nie stało z nadrukiem.
Czasem mozna spotkać się z ofertą dokumentów kolekcjonerskich, które sprzedawane są z "certyfikatem autentycznosci" albo "certyfikatem eksperckim". Szczerze? W wiekszości przypadków to pic na wode, fotomontaż!
Po co wam papierek potwierdzający autentyczność papierka, który z założenia NIE jest autentyczny? Logika level master, co nie?
Zamiast tego, skupcie sie na jakości samego dokumentu. Dobry sprzedawca zawsze zaoferuje wam możliwość zobaczenia zdjęć produktu przed wysyłką - to jest wazniejsze niż jakiekolwiek certyfikaty.
To proste - porównajcie! Znajdźcie zdjecia oryginalnych dokumentow (są dostępne oficjalnie w sieci, np. na stronach rządowych jako wzory), i porównajcie z tym, co macie.
Sprawdźcie:
Układ elementów
Kolory (uwaga na lekkie różnice w odcieniach - to normalne)
Czcionkę
Rozmieszczenie zabezpieczeń
Im więcej szczegółów się zgadza, tym lepiej. Oczywiscie nigdy nie będzie to 100% identyczne (bo po co wtedy byłby to dokument "kolekcjonerski"?), ale dobrej jakosci dokumenty osiągają 95-100% zgodności wizualnej.
Po latach zbierania różnych dokumentów kolekcjonerskich, mogę wam powiedzieć jedno - nie szukajcie okazji i super tanich ofert. To jak z butami - możesz kupić tanie i wymieniać co miesiąc, albo zainwestować w porządne i cieszyć się latami.
Warto też poczytać opinie o sprzedawcach przed zakupem. Są firmy, które od lat działają na rynku i mają grono zadowolonych klientów. Sa też takie, które wciskają tandete.
No i pamiętajcie - dokumenty kolekcjonerskie to hobby, rozrywka, ciekawostka. Nigdy nie podawajcie ich jako prawdziwe dokumenty! To nie tylko nielegalne, ale też po prostu głupie - dobry fachowiec rozpozna podróbke w ciągu sekundy!
A teraz lecę, bo zona woła na obiad. Mielone dziś, pycha! Do nastepnego razu, pasjonaci!