Rynek handlu pracami magisterskimi obecnie przeżywa swój rozkwit, w Internecie aż roi się od zachęcających ofert: „Dbamy o Twój czas”, „Zaoszczędzisz czas i nerwy”, „Po co się przemęczać – zrobimy to za ciebie!”...
Aby otrzymać upragniony tytuł magistra nie wystarczy pomyślnie przebrnąć przez 5 lat studiów, trzeba także napisać i dzielnie obronić pracę magisterską. Zwykle na trzecim roku studiów uczelnia nam o tym obowiązku skutecznie przypomina i zaczynają się nasze zmagania z tematem, który (mniej lub bardziej świadomie) sami wybieramy.
Studenci wypracowali kilka strategii pisząc prace magisterskie. Niektórzy od samego początku systematycznie i skrupulatnie pracują i zawsze na czas oddają kolejne rozdziały. Ale, jak łatwo się domyśleć, jest to stosunkowo nieliczna grupa. Największy odsetek przyszłych magistrów, bierze się ostro do roboty w ostatnim semestrze, co często kończy się podaniem na biurku Dziekana o przesunięcie terminu obrony. Jest jednak i trzecia grupa, o której się głośno nie mówi, bo raczej nikt się tym nie chwali...
To smutne, ale prawdziwe - coraz więcej osób pragnie zdobyć tytuł magistra jak najmniejszym nakładem pracy... kupując gotową pracę lub zamawiając jej napisanie. Nie trudno znaleźć osobę, a nawet zorganizowaną grupę osób, oferujących takie usługi. Wystarczy, że wpiszemy w naszej wyszukiwarce hasło „praca magisterska” a już po chwili ukaże się całe mnóstwo kuszących ofert. Ceny wahają się od 400zł wzwyż, przy czym najtańsze są prace już napisane, prace pisane na zamówienie kosztują od 1500 zł (prace licencjackie) i 2000 zł (prace magisterskie). Napisanie pracy zajmuje zwykle 3 - 4 tygodnie. Możliwe jest też ekspresowe napisanie pracy, ale jest ono droższe gdyż wtedy pisaniem zajmują się dwie lub trzy osoby. Pisanie prac na zamówienie to głównie zajęcie osób z wyższym wykształceniem, często także nauczycieli, dla których ta działalność jest podstawowym źródło zarobku. Zwykle w taką nieuczciwą działalność zaangażowanych jest kilka osób, z których każda specjalizuje się w jakiejś określonej dziedzinie.
Zapewne zastanawiacie się teraz gdzie jest sprawiedliwość na tym świecie. Człowiek się męczy i męczy a tu wystarczą pieniądze i bez trudu ktoś wykona za nas całą robotę. Jest jednak i druga strona medalu... Po pierwsze mimo zapewnień autora, nigdy nie będziemy mieć 100 % pewności, że ta sama praca nie zostanie sprzedana innej osobie, a cała sprawa nie wyjdzie na jaw. No i jeszcze druga i najważniejsza kwestia – nasze sumienie... Z pracą magisterską jest jak ze wszystkimi innymi aspektami życia. Coś osiągniętego samodzielnie i z trudem daje dużo większą satysfakcje niż coś co przychodzi nam łatwo. Zastanówcie się zatem dobrze czy warto...
Wybór należy do Was drodzy studenci, czy chcecie z dumą opowiadać o swojej pracy, czy z rumieńcem na twarzy i zażenowaniem? Czy chcecie być magistrami w pełnym tego słowa znaczeniu czy pozostać tylko tzw. pseudo-magistrami?
Mam nadzieje, że powyższe wskazówki okażą się pomocne i pozwolą wam uczyć się krócej, ale za to efektywniej. Nie zapominajcie jednak, że do książek i tak trzeba zajrzeć, bo „z pustego i Salomon nie naleje”.
Powodzenia!
Edyta Willim