Moja przygoda z e-mail marketingiem zaczęła się około 6 lat temu od bazy 500 kontaktów. Jako handlowiec szukałem sposobu, by nie spędzić połowy życia ze słuchawką przy uchu. Odpaliłem FreshMaila i co tydzień wysyłałem ofertę z krótką notatką o tym, co planujemy i jak mądrze podejmować decyzje zakupowe.
W Jagramie wdrożyłem MailerLite system komunikacji dla zachodnich rynków B2B oparty na relacjach i edukacji. Mój artykuł o „garden stagingu” osiągnął świetne wyniki, a statystyki potwierdziły, że maile doskonale podtrzymują relacje z obecnymi kontrahentami. Newsletter nie dostarczył jednak nowych klientów – zabrakło domknięcia lejka sprzedażowego, bo mimo wysokiej klikalności, dział handlowy nie kontynuował tej komunikacji w bezpośrednim kontakcie.
Przy dużej skali e-commerce zrezygnowałem z gotowych kreatorów na rzecz własnego kodu HTML i wbudowanych narzędzi IdoSell. Jest szybciej, taniej i przede wszystkim bez ograniczeń technicznych. Wyniki mówią same za siebie: średni Open Rate na poziomie 50% i CTR 6,5% (rekordowo 11%) to liczby, które bronią się same. Wysyłam maksymalnie dwa maile w miesiącu, by zachować ekskluzywność i nie „przepalić” cennej bazy. Dzięki temu koszt marketingu zamyka się w 10%, podczas gdy samo „dopalenie” Google Ads (bez obsługi) kosztuje około 16%.
Całość domyka blog, który odświeżyłem za pomocą kodu i AI. Obecnie nadzoruję tam pracę stażystki, ucząc ją sprawnego i bezpiecznego korzystania ze sztucznej inteligencji, jednak całą oprawę graficzną nadal tworzę samodzielnie. Tylko wtedy mam pewność, że wizualna strona biznesu trzyma najwyższy poziom i realnie dowozi ROI.
Newsletter e-commarce!
Liczby zamiast obietnic
Blog
Początkowo blog był surowy i ograniczony przez standardowy edytor WYSIWYG. Odświeżyłem go kodem, a bieżącą pracę nad treściami przejęła stażystka, którą nauczyłem sprawnego (i bezpiecznego) korzystania z AI.
Ja trzymam rękę na pulsie w kwestii wizualnej – wszystkie materiały graficzne nadal tworzę samodzielnie. Tylko tak mam pewność, że estetyka idzie w parze z merytoryką i realnie dowozi założone cele.
Sekcja „O nas” – od kodu po ostatni piksel
Zrezygnowałem z gotowych szablonów i stronę „O nas” napisałem od podstaw w kodzie, by uniknąć technologicznych kompromisów. Autorskie grafiki są moje, a tekst zredagowałem przy wsparciu AI, żeby czytało się go tak lekko, jak ogląda obrazki.