Chromianowe techniki szlachetne powróciły do łask. Zaniedbywane, pomijane milczeniem, albo przez znawców fotografii tak jeszcze niedawno kwitowane wzruszeniem ramion jako odejście od „czystej fotografii” dziś znów frapują swoim dziwnym wyglądem, jakże często zaprzeczającym wyobrażeniom czym jest „prawdziwa fotografia”.
Prezentowana wystawa to w całości guma, technika stosowana w naszym kraju nieprzerwanie niemal od chwili powstania pod koniec XIX wieku. Kordian Pawlak jest już przedstawicielem czwartego pokolenia stosujących ją twórców. Mimo młodego wieku jest już autorem doświadczonym, ma na swoim koncie kilka autorskich wystaw. Wszystkie właściwie poświęcone są krajobrazowi i architekturze. Autor patrzy na te wielkie „klasyczne” tematy po swojemu. Mocno osadzony w tradycji polskich szkół utrwalania krajobrazu sięga po gumę. I za każdym razem zaskakuje swoich odbiorców świeżością spojrzenia na krajobraz, fakturę starego muru. Tworzy gumy wielobarwne, za każdym jednak razem kolor użyty jest z dużą świadomością. Nigdy nie jest efektem samym w sobie, ten kolor przybliża nam temat, objaśnia go, czasem zaś sprawia, że mówimy sobie „przecież ten motyw z Kazimierza, z szydłowieckiego kirkuta znam tak dobrze. Czemuż nigdy nie spojrzałem nań w taki sposób?”. Z całą pewnością to zwycięstwo młodego twórcy.
Najnowszą przygodą Kordiana są miniatury. Znów krajobraz, tym razem jednak zmieszczony na niewielkiej przestrzeni. Jest to być może ukłon w stronę Stanisławskiego na początku XX stulecia z upodobaniem uwieczniającego na małych obrazeczkach piękno polskiego krajobrazu.
Mamy bowiem do czynienia z artystą wrażliwym, uprawiającym współczesną fotografię, z pełną jednak świadomością tego, co działo się przed nim. Nie jest to nieskończone odnawianie starych wnętrz. Kordian Pawlak jest kontynuatorem najpiękniejszych tradycji polskiej „fotografii ojczystej”, jego twórczość pokazuje także, że ten artystyczny gmach ma wciąż silne fundamenty, a artysta – i chwała mu za to – na starej konstrukcji wznosi kolejne piętro. W czasach, gdy z premedytacją, a często nieświadomie burzy się wszystkie zastane wartości, ta kontynuatorska postawa młodego przecież twórcy warta jest najwyższego uznania. Również za swoją nowoczesność.
Tomasz Mościcki ZPAF (ze słowa wstępnego do wystawy "Miasteczka polskie")
Lubię polskie, małe, urokliwe miasteczka. Z aparatem bywam często w Szydłowcu, Kazimierzu Dolnym, Janowcu... Cieszę się, że uwieczniłem je przed poniekąd konieczną rewitalizacją i odnowieniem... Nie ma już dziś tych niektórych fotogenicznych odrapanych tynków, zacieków, plam, mchu... Nie ma też kilku starych budynków, a inne zmieniły się bardzo po otynkowaniu lub rozbudowie. Kocham też mój rodzinny Radom!
Chciałbym zaprezentować Wam na tych stronach efekty mojej żmudnej pracy w ciemni z błonami graficznymi – materiałem wyjściowym do otrzymywania dużych negatywów, a później z gumą arabską, dwuchromianem potasu, barwnikami, żelatyną, formaliną, papierami akwarelowymi...
Tryptyk - RADOM
Z cyklu "Kirkut" - w technice gumy
Prace z XV Pleneru Fotograficznego ART-EKO Ameliówka 2002
Wersja z 2018 roku:
Fotografia cz-b prezentowana w publikacji "Radomskie sacrum", "Kobieta z dzieckiem pod kościołem mariackim- technika gumy:
Portret mojej babci - Maria Nowakowska 1919-2012
Dawno temu w prasie...: