Praca z energią polega na podnoszeniu wibracji osób i zwierząt, co może prowadzić do poprawy stanu zdrowia i ogólnego samopoczucia. Zgodnie z przekazem Jogi Kundalini pracując nad sobą pomagamy 7 pokoleniom w tył i 7 w przód. Z moich doświadczeń wynika, że w szczególnie ciężkich przypadkach, traumy mogą sięgać dużo dalej, nawet do kilkunastu pokoleń wstecz. Osoby, które znają Ustawienia Hellingerowskie dobrze wiedzą, jak bardzo te blokady rzutują na nasze obecne życie.
Często po sesjach osoby mówią, że są mniej zestresowane, "lżejsze" psychicznie. Niektórzy odnotowują fizyczną poprawę stanu zdrowia np. goją się rany, przestają boleć stare, długotrwałe kontuzje, znika nawet bardzo uciążliwy ból. Innym skutkiem sesji może być poprawa w relacjach, przyciągamy do siebie inne osoby, bardziej pomocne, wyżej zwibrowane, dzieją się dobre rzeczy.
Czasem przychodzi kryzys ozdrowieńczy, odzywają się stare kontuzje, które w trakcie sesji zostają uzdrawiane i o tym także należy pamiętać. Jeśli ktoś jest w trakcie wielu zabiegów energetycznych, może nastąpić kumulacja i kryzys ozdrowieńczy może być szczególnie dotkliwy. W niektórych sytuacjach, kiedy robimy za dużo, mieszamy energie z różnych technik i źródeł, jedyne co osiągniemy to chaos.
Proces oczyszczania energetycznego wymaga czasu i ściągania warstwa po warstwie kolejnych blokad.
Praca z energią jest sprawą bardzo indywidualną, nie powinno się mieć jakichkolwiek konkretnych oczekiwań czy żądań. Czasami osoby, które zgłaszają się na sesję są w tak zaawansowanej chorobie, że nie ma już woli ich Duszy na wyzdrowienie, ale zawsze można posprzątać energetyczny bałagan, aby nie zostawiać go kolejnym pokoleniom.
Osoby, które po sesji czują się lepiej i chcą odstawiać leki lub zmieniać ich dawkowania nie powinny tego robić bez kontroli lekarskiej. Moją rolą nie jest doradztwo i diagnostyka medyczna. Wszelkie kwestie medyczne należy skonsultować ze specjalistą.
Sesja energetyczne nie powinny być wykonywane osobom, które w ciągu 48 godzin zażywały środki odurzające, narkotyki lub alkohol.
Jest wśród nas dużo osób, które kwestionują istnienie energii, a ludzi, którzy widzą lub czują więcej, traktują jak szarlatanów albo wariatów. Dlatego chciałabym w tym miejscu przypomnieć historię Mikołaja Kopernika, a dokładnie jego dzieł.
Co ma z tym wspólnego Kopernik...???
Niby nic, a jednak.
Jeszcze nie tak dawno, bo około 400 lat temu ludzie wierzyli, że Ziemia jest centrum wszechświata (niektórzy wierzą w to nadal). Jednak Kopernik, który był nie tylko astronomem, ale między innymi filozofem, matematykiem, lekarzem, doktorem prawa kanonicznego, ekonomistą jak i niższym duchownym katolickim, dokonał przełomu głosząc teorię heliocentryczną, mówiącą o tym, że Słońce jest w centrum wszechświata, a Ziemia i inne planety krążą wokół niego.
Jak wszyscy wiemy, jego poglądy były słuszne, co udowodniono i potwierdzono na przełomie stuleci i dziś nikt już tego nie kwestionuje, ale.... nie od razu mu uwierzono. 5 marca 1616 Kongregacja Indeksu Ksiąg Zakazanych ogłosiła dekret, w którym stwierdziła, że wszelkie teorie mówiące o ruchu Ziemi jako realnym zjawisku są zakazane. Tym samym dzieła Kopernika uznane były za niezgodne z nauką Kościoła i zakazane aż do 1822 roku, a praktycznie do 1835 roku, kiedy to ukazał się nowy Indeks.
Dobrze... ale po co tu o tym piszę?
Fakt, że część ludzi czegoś nie widzi, nie oznacza, że tego nie ma. Nawet jeśli naukowe, oficjalne urzędy i instytucje kwestionują pewne zjawiska i nie chcą ich uznać, nadal nie oznacza, że tego nie ma. Oznacza to jedynie tyle, że jeszcze nie jest to empirycznie potwierdzone w laboratoriach. Teorie kwantowe, telepatia, intuicja, uzdrawianie istnieją od zawsze i powoli wkraczają na naukowe salony. Jest już olbrzymia masa publikacji na ten temat i wystarczy odrobina dobrej woli, by poczytać badania naukowe, które potwierdzają pewne zjawiska, a nawet jeśli części nie potwierdzają, to nie są w stanie wytłumaczyć ich przebiegu.
Co to zatem oznacza dla Ciebie, osoby, która twardo mówi: "NIE, to są jakieś kompletne głupoty"? Spróbuj odpowiedzieć sobie sam/ sama na pytanie, dlaczego nie chcesz otworzyć oczu na to, co dla coraz większej liczby osób jest oczywiste. Przed czym tak bardzo się bronisz? A w końcu, czy masz prawo podważać to, co dla wielu innych ludzi jest oczywistością, to co widzą, czują, czym żyją? Nawet Kościół, który kiedyś podważał teorie Kopernika czy Galileusza musiał w końcu, pod naporem dowodów zmienić zdanie...