Klan rodzinny, czyli nasi najbliżsi, jest wzorcem relacji. Przekonania zaszczepione w dzieciństwie są tak głęboko zakodowane w podświadomości, że trudno czasem uwierzyć, iż nadal sterują nami w dorosłym życiu.
„chłopaki nie płaczą” – intencją jest pomóc chłopcu w stawaniu się odważnym i silnym mężczyzną, który nie rozczula się nad każdym „siniakiem”, jaki zafunduje mu życie. Jednak umysł małego chłopca dosłownie blokuje się na wyrażanie emocji. W konsekwencji dorosły mężczyzna może nie być zdolny do płaczu, nawet po stracie najbliższej osoby.
„ złość piękności szkodzi” – dziewczynka, która dosłownie traktuje to stwierdzenie wyrasta na kobietę, dla której uroda to gwarancja bycia kochaną, a złość należy zesłać do ciemnego lochu. Jednak tłumione emocje i zablokowane prawo do wyrażania siebie, kiedyś się uwolnią… wtedy nastąpi wybuch! A przyczyną może być złamany paznokieć.
Pewne stereotypy na pierwszy rzut oka wydają się wspaniałe. To gotowa recepta na życie!
„ zbudować dom, zasadzić drzewo, spłodzić syna” - Ale czy ta droga jest najlepsza dla mnie? A co jeśli tego nie zrobię? Czy moje życie będzie „niepełne”?
„znajdź męża i dbaj o dzieci, bo rodzina jest najważniejsza” – schemat wypływający z podstawowych potrzeb ludzkich: kontynuacja gatunku, bycie kochanym i poczucie przynależności. Lęk przed samotnością to jeden z pierwotnych lęków, a rodzina ma być „lekarstwem” na tę bolączkę. Jednak życie udowadnia, że jeśli nie traktujemy siebie, jako najlepszego przyjaciela i nie dbamy o swoje potrzeby, to nie pomoże nam otaczanie się tłumem znajomych, czy bliskich. Nasz stosunek do siebie przekłada się, na jakość relacji. Będąc nieszczęśliwym nie da się uszczęśliwiać innych.
Końskie stado to klan rodzinny, w którym każdy ma prawo być sobą, jest potrzebny, spełnia swoją rolę w stadzie i jest RÓWNIE WAŻNY. Ale obowiązują też zasady pozwalające utrzymać harmonię, zapewnić przestrzeń osobistą i bezpieczeństwo - są to zdrowe granice, szacunek i współpraca pomiędzy członkami stada. Dlatego konie są wspaniałymi nauczycielami relacji.
Faktem jest, że nie da się w jeden dzień zmienić przekonania, z którym żyło się 30 lat. Potrzeba na to czasu, nowych doświadczeń, które utrwalą nowe przekonania, a przede wszystkim uważności na własne myśli i emocje. Oto pytania, które wspomogą ten proces:
Jak wyglądało moje dzieciństwo? Jak wyglądają rodzinne relacje obecnie?
Jakie związki tworzę? Kim się otaczam?
Czy potrafię być sam ze sobą? Dlaczego koniecznie muszę kogoś mieć?
Czyje opinie są dla mnie najważniejsze? Czy przyjmuję je bez weryfikacji?
Zmienianie siebie ma niezwykłą właściwość. Okazuje się, że ludzie wokół nas stają się nowi, wspanialsi, ba cały świat wygląda jakoś lepiej!