Msza pogrzebowa Marcin Staranowicza
Czwartek, 13 października 2023 o godzinie 11:00
Kościół Bożego Ciała, Wethersfield, Connecticut, USA
Przewodniczy Ojciec James Moran
Hymn na wejście – Nie lękajcie się
Przejdziesz przez jałową pustynię, ale nie umrzesz z pragnienia.
Będziesz wędrował daleko bezpiecznie, choć nie znasz drogi.
Będziesz wypowiadał swoje słowa w obcych krajach i wszyscy zrozumieją.
Zobaczysz oblicze Boga i będziesz żył.
Refren
Nie lekaj się.
Zawsze idę przed tobą.
Chodź za mną i
Dam ci odpoczynek.
Jeśli przejdziesz przez wzburzone wody morza, nie utoniesz.
Jeśli będziesz chodzić wśród płonących płomieni, nie stanie ci się krzywda.
Jeśli stoisz przed mocą piekła, a śmierć jest po twojej stronie, wiedz o tym
Jestem z tobą przez to wszystko.
Błogosławieni ubodzy wasi, albowiem do nich będzie królestwo.
Błogosławieni jesteście, którzy płaczecie i lamentujecie, bo pewnego dnia będziecie się śmiać.
A jeśli niegodziwi ludzie będą cie obrazali i nienawidzili przeze mnie, błogosławieni, błogosławieni jesteście!
Pochwała Przeczytaj: Stephanie McKenna
Dzień dobry. Nazywam się Stephanie McKenna i jestem dobrą przyjaciółką i sąsiadką rodziny Staranowiczów. Anna poprosiła, żebym tu przyszła i podzieliła się przemyśleniami od niej, Jakuba i Seby.
Pragną wyrazić serdeczne podziękowania za wsparcie i modlitwy, jakie otrzymali w ciągu ostatnich kilku tygodni. Krewni, przyjaciele i sąsiedzi przesłali modlitwy swoich religii: katolickiej, protestanckiej, hinduskiej, muzułmańskiej, prawosławnej i wielu innych. To pokazuje, jaki wpływ Marcin wywarł na tak wielu ludzi. Był przyjacielem dla wszystkich.
Kiedy Anna i Marcin po raz pierwszy przyjechali z Polski do Stanów Zjednoczonych, każdy z nich miał tylko walizkę. Nauczyli się nowego języka, ciężko pracowali, kochali się i budowali razem życie. Jakub i Seby są ich dumą i radością oraz największym osiągnięciem. Marcin bardzo kochał swoją rodzinę.
Marcin kochał swoją rodzinę, swój dom (który całkowicie odbudował), przyjaciół, sąsiadów i swoją pracę. Nie było rzeczy, której Marcin nie mógłby zrobić. Umial naprawić wszystko. Marcin miał niesamowity talent w rekach i umysle; Mozemy to zobaczyc w całym Wethersfield, w całym Connecticut, a zwłaszcza w jego własnym domu.
Marcin lubił się śmiać z listy „ Rzeczy do zrobienia” od Anny; wiele małych projektów, które stworzyły ich gościnny dom, w ktorym robili piekne przyjecia. Od remontu garażu po niesamowite patio (z piecem do pizzy) Marcin zbudował dom, który on i jego rodzina wypełnili szczęśliwymi wspomnieniami. Kiedy poprosiłam Annę, aby podzieliła się ze mną jakimś szczęśliwym wspomnieniem, odpowiedziała, że nie może wybrać tylko jednego. Wszystkie wspomnienia są szczęśliwe. To był cel Marcin; aby inni byli szczęśliwi.
Marcin był bardzo dumny ze swojej pracy. Był niezwykle utalentowanym i precyzyjnym murarzem, który codzienne rzeczy, takie jak podjazdy i tarasy, zamieniał w dzieła sztuki. Był prawdziwym rzemieślnikiem i przyjacielem wszystkich. Marcin rzuciłby wszystko, żeby komuś pomóc. Jeśli ktoś chcial pomocy, Marcin był na miejscu. Kiedy mieliśmy ogromne burze śnieżne, Marcin był jedyną osobą, która odśnieżała ścieżki do domów sąsiadów, aby dzieci mogły je odwiedzać (a rodzice mogli dzielić się napojami dla dorosłych). Zawsze będący duszą towarzystwa, Marcin dzielił się swoją miłością do muzyki dzięki swojemu niesamowitemu systemowi dźwiękowemu. Od polskiego popu z lat 90., przez reggae, po „Country Road” Johna Denvera – Marcin grał swoją muzykę, aby wszyscy mogli się nią cieszyć. I tak wlasnie bylo. Marcin uwielbiał odpalać fajerwerki, aby uczcić wszystko, od urodzin po Dzień Niepodległości. Cała okolica zawsze przychodziła cieszyć się niesamowitym pokazem sztucznych ogni. Czasem przejeżdżały też policyjne radiowozy.
Choć przeżyli razem zaledwie 20 lat, Anna i Marcin stworzyli rodzinę, którą kochają bezwarunkowo. Anna zaplanowała wakacje last minute na Florydę jakiś miesiąc temu, żeby wszyscy mogli spędzić razem trochę więcej czasu. Tylko w ten sposób mogła odciągnąć go od pracy. Marcin mówił Annie: „Nie jestem bogaty, ale żyję jak milioner”. Znał wartość czasu i relacji. Bardzo kochał swoją rodzinę i przyjaciół.
Marcin zawsze całował Annę, gdy wychodził z domu. Kochał ją tak bardzo.
Kiedy Marcin wracal do domu, zawsze żartowal ze swoimi chłopcami. Marcin pytał „Wasseby?”
Tłumaczenie: „Co się dzieje?” do „Wasabi?” do „Waseby?”
Wersja Marcina była zdecydowanie zabawniejsza. Uwielbiał żartować, szczególnie ze swoimi chłopcami. Tata bardzo ich kochał.
Swoją miłość do przyrody przekazał swoim chłopcom. Po żonie i dzieciach Mark naprawdę kochał swój trawnik. Denerwował się, gdy chłopcy zostawiali piłkę na podwórku, bojąc się, że zrobi to łysinę na trawie.
A teraz wybaczcie moją zamerykanizowaną wymowę, Marcin “przybijal zolwika” (Fist bump), a Jakuba nazywał „Zubrem”, a Seby’ego „Prozubrem” zarówno po zwierzęciu, jak i po piwie (oczywiście!).
Seby uwielbiał, gdy Marcin był na jego meczach piłki nożnej, dawał mu 20 dolarów za każdym razem, gdy strzelił gola i nazywał go Lewe na cześć wielkiego piłkarza Lewendowskiego. Chłopcy żartują, że Marcin nazywał swoją czerwoną ciężarówkę Cay-June, ze swoim polskim akcentem. Dla wielu to Cajun, ale myślę, że od teraz ciężarówka będzie mogła nazywać się Cay-June.
Marcin był Tatą, który nie miał tyle czasu, ile chciał ze swoim Seby i Jakubem, ale wywarł na nich wpływ, który będzie im towarzyszył przez całe życie. Jakub i Seby to wspaniałe dzieci, które darzą rodziców wielką miłością. Jakub docenia, że tata wychował ich tak jak on; być twardym, napierać i nie pozwalać, aby rzeczy ich powstrzymywały. Cała trójka właśnie to zrobi.
Anna poprosiła, abym na pożegnanie z Markiem zamieścił wiersz „Poświata”:
Chciałbym, żeby pamięc o mnie
Byla szczesliwa
Chciałbym zostawić po sobie poświatę
uśmiechów, gdy życie się skończy.
Chciałbym zostawić po sobie echo
szepcząc cicho po drogach
szczęśliwych chwil i chwil śmiechu
i jasne, słoneczne dni.
Pragnę zeby lzy tych, którzy się smucą,
wyschnely przed słońcem,
szczęśliwych wspomnień, które zostawiam
kiedy życie się skończy.
Pierwsze czytanie — czytanie z Księgi Kaznodziei
Przeczytaj Donald Flannery
Wszystko ma swoj czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem,
Jest czas rodzenia i czas umierania;
czas sadzenia i czas wyrywania tego co zasadzono.
Czas zabijania i czas leczenia;
czas burzenia i czas budowania.
Czas płaczu i czas śmiechu;
czas zawodzenia i czas plasow.
Czas rzucania kamieni i czas ich zbierania;
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania od nich.
Czas szukania i czas tracenia;
czas zachowywania i czas wyrzucania.
Czas rozdzierania i czas zszywania;
czas milczenia i czas mówienia.
Czas miłości i czas nienawiści;
czas wojny i czas pokoju.
Słowo Pana
Drugie czytanie - Czytanie z Drugiego Listu Pawła do Koryntian 5:1, 6-10
Przeczytaj Grzegorz Jarema
Wiemy, bowiem, że jesli ten namiot, ktory jest naszym ziemskim mieszkaniem, sie rozpadnie, mamy budowle of Boga, dom w niebie, nie rekoma zbudowany, wieczny.
Wiec tez zawsze jestesmy pelni ufnosci i wiemy, ze dopoki przebywamy w ciele, jestesmy oddaleni od Pana.
Gdyz w wierze, a nie w ogladaniu pielgrzymujemy.
Jestesmy wiec pelni ufnosci i wolelibysmy raczej wyjsc z ciala i zamieszkac u Pana.
Dlatego tez dokladamy staran, zeby, niezaleznie od tego czy mieszkamy w ciele, czy jestesmy poza cialem, jemu sie podobac.
Albowiem my wszyscy musimy stanac przed sadem Chrystusowym, aby kazdy odebral zaplate za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy zle.
Slowo Boga.
Hymn ofiarny – Drogi Panie, weź mnie za rękę
Drogi Panie, weź mnie za rękę
Prowadź mnie, pozwól mi stać
Jestem zmęczony, słaby, samotny
Przez burzę, przez noc
Prowadź mnie do światła
Weź mnie za rękę, drogi Panie, poprowadź mnie do domu
Kiedy moja droga stanie się ponura, drogi Panie, pozostań w pobliżu
Kiedy moje światło prawie zniknęło
Usłysz mój płacz, usłysz moje wołanie
Trzymaj mnie za rękę, żebym nie upadł
Weź mnie za rękę, drogi Panie, poprowadź mnie do domu
Kiedy pojawia się ciemność i zbliża się noc
A dzień minął i minął
Stoję nad rzeką
Prowadź moje stopy, trzymaj mnie za rękę
Weź mnie za rękę, drogi Panie, poprowadź mnie do domu
Drogi Panie, weź mnie za rękę
Prowadź mnie, pozwól mi stać
Jestem zmęczony, słaby, samotny
Przez burzę, przez noc
Prowadź mnie do światła
Weź mnie za rękę, drogi Panie, poprowadź mnie do domu
Pieśń komunijna – Modlitwa św. Franciszka
Panie, uczyń ze mnie narzędzie Twojego pokoju.
Spraw,bym tam gdzie nienawiść, niosl milosc.
Tam, gdzie jest zniewaga, niosl wybaczenie.
Tam, gdzie niezgoda, niosl jednosc.
Tam, gdzie jest błąd, niosl prawdę.
Tam, gdzie jest zwątpienie, niosl wiarę.
Tam, gdzie rozpacz, niosl nadzieję.
Tam, gdzie ciemność, niosl światło.
Tam, gdzie smutek, niosl radość.
Nauczycielu, spraw, bym chcial nie tyle
być pocieszanym, ile pocieszać,
Nie tyle być rozumianym, ile rozumieć,
Nie tyle byc kochanym, ile kochać,
bo wlasnie dając, otrzymujemy,
wybaczając, zostaje odpuszczenie,
umierajac - zmartwychwstajemy do zycia wiecznego.
Amen
Hymn na zakończenie – Na skrzydłach orła
Wy, którzy mieszkacie pod schronieniem Pana
Którzy pozostają w Jego cieniu na całe życie
Mówcie do Pana: „Moja ucieczka, moja skało, w której pokładam ufność!”
I On cię uniesie na skrzydłach orlich
Noszę cię oddechem świtu
Spraw, abyś świecił jak słońce
I trzymać cię w swojej dłoni
Sidła ptaka nigdy cię nie złapią
A głód nie przyniesie wam strachu
Pod Jego skrzydłami Twoje schronienie, Jego wierność Twoją tarczą
I On cię uniesie na skrzydłach orlich
Noszę cię oddechem świtu
Spraw, abyś świecił jak słońce
I trzymać cię w swojej dłoni
Nie musisz bać się grozy nocy
Ani strzała, która leci za dnia
Choćby tysiące padł wokół ciebie, to nie zbliży się do ciebie
I On cię uniesie na skrzydłach orlich
Noszę cię oddechem świtu
Spraw, abyś świecił jak słońce
I trzymać cię w swojej dłoni
Albowiem swoim aniołom dał rozkaz
By Cię strzec na wszystkich Twoich drogach
Na swoich rękach będą cię nosić
Byś nie uderzył nogą o kamień
I On cię uniesie na skrzydłach orlich
Noszę cię oddechem świtu
Spraw, abyś świecił jak słońce
I trzymać cię w swojej dłoni
I trzymać cię, trzymać cię w Jego dłoni
Nekrolog Marcin Staranowicza
6 października 2023 roku niebo zyskało kolejnego anioła. Marcin (Mark) Staranowicz odszedł spokojnie w otoczeniu rodziny. Urodził się 20 stycznia 1982 roku w Polsce w rodzinie Antoniego i Haliny Staranowiczów.
Marcin był człowiekiem rodzinnym, który cenił czas spędzony z żoną Anną oraz dwoma synami Jakubem i Sebastianem. Był dumnym ojcem, który uwielbiał oglądać swoich synów grających w piłkę nożną i football.
Mieszkając w Wethersfield przez dwadzieścia lat, wywarł dlugotrwały wpływ na społeczność, pomagając sąsiadom w tworzenie mistrzowskich projektów murarskich. Marcin był osobą miłą, pracowitą i ofiarną. Marcin tak bardzo lubił bawić, że zbudował kamienną kuchnię na świeżym powietrzu, w której uwielbiał gotować pizzę ze swoją ukochaną Anną. Wspólnie organizowali przyjęcia z muzyką i fajerwerkami, tworząc wspomnienia na całe życie dla wszystkich.
Marcin pozostawił rodzinę: kochającą żonę Annę; dwóch niezwykłych synów Jakuba i Sebastiana; rodzice Antoni i Halina; siostry Katarzyna (Kasia) Soroka i Joanna Karna. Marcin pozostawia także swoich najlepszych przyjaciół na całe życie, Anię i Grzegorza Jaremów oraz ich syna Kaidena. Miał także szczęście mieć niezwykle wyjątkową grupę przyjaciół z sąsiedztwa, którzy uważają się za rodzinę.
Przyjaciele i krewni mogą złożyć wyrazy szacunku w piątek 13 października 2023 r. od 9:30 do 10:30 w D’Esopo Funeral Chapel, 277 Follybrook Boulevard, Wethersfield. Msza pogrzebowa odbędzie się o godzinie 11:00 w kościele Bożego Ciała w parafii Chrystusa Króla w Wethersfield, Connecticut. Pogrzeb będzie prywatny.
Zamiast kwiatów można składać datki pieniężne na rzecz żony i dzieci Marcina na stronie https://gofund.me/a514448a. Aby przekazać wyrazy współczucia online, odwiedź stronę https://www.dignitymemorial.com/obituaries/wethersfield-ct/marcin-staranowicz-11487542.