Erasmus smakuje jak belgijski gofr 😉
Często słyszy się, że prawdziwa nauka zaczyna się dopiero za murami szkoły. Nie byłam co do tego przekonana, aż nie pojechałam na Erasmusa i zobaczyłam, jak wiedza nabiera życia w praktyce. Stało się to w pierwszym tygodniu ferii, kiedy wyruszyliśmy na już ostatni wyjazd związany z projektem "Speak&Act: Public Speaking for Global Citizenship" i muszę przyznać, że była to niezapomniana wycieczka.
Bruksela jako tak naprawdę serce Unii Europejskiej (wraz ze Strasburgiem) ma wiele do zaoferowania potencjalnym turystom. Przepiękne uliczki, wszechobocny zapach gofrów i czekolady, a w tej spokojnej miejskiej atmosferze grupa uczniów z VI LO. Jest co zwiedzać, to zapewniam, szczególnie ciekawym doświadczeniem jest zobaczenie parlamentu europejskiego od środka. Nam w pakiecie trafił się świetny przewodnik, którego żywa pasja w mówieniu o ekonomii, polityce była momentami zaraźliwa. Ale nie samym podziwianiem człowiek żyje, więc w przerwach wymienialiśmy się opiniami o tym, co udało nam się zobaczyć. To właśnie te rozmowy (czasem i międzynarodowe) były warte każdego wysiłku włożonego w Erasmusa. Możliwość poznania tak wielu wspaniałych ludzi i kontynuowanie znajomości właśnie poprzez tą wycieczkę było wisienką na torcie.
Tak więc podsumowując: jeśli wciąż się zastanawiasz czy Erasmus jest dla Ciebie, to z miłą chęcią podeślę zdjęcia steków, które chłopacy jedli w trakcie pobytu, ewentualnie jeśli ktoś woli na słodko to gofrów😉.