07.02.2021 - 28.02.2021
Słony Dorsz na Trasie!
13.02.2021 - 21.02.2021
Miłosne Przysmaki w Słonym Dorszu!
08.02.2021-12.02.2021
Kuriozum z Dalekiej Północy
Podsumowanie: Wystawiona ku uciesze gawiedzi mroźna błyskotka omal nie doprowadziła do upadku oberży i nie pozbawiła karczmarza żywota. W jednym momencie była li tylko poręcznym oziębiaczem pienistych trunków, a w drugim stała się nagle istną bramą do piekielnej mroźnej otchłani. Bój z lodowymi maszkarami trwał całe dwa dni i dwie noce, w czasie których ziemia trzęsła się od magicznych wyładowań i potężnych razów krasnoludzkiego toporzyska. W pewnym momencie wydawało się, że nawet łaska Brodatego Storna nie zdoła przechylić szali zwycięstwa na stronę obrońców oberży, ale nadzieja pojawiła się gdy ramię w ramię z krasnoludem stanął życzliwy nieznajomy. Pospołu udało się nie tylko posiekać oblegające oberżę demony i ziejące lodem jaszczury, ale poczynić to z taką wprawą, iż by maszkary miały jakiekolwiek szanse w boju, karczmarz postanowił dociążyć się dodatkowym tytanowym odważnikiem, który z racji srogiej wagi wielce go spowolnił. Ostatecznie, mroźny artefakt odbity z rąk monstrów pospieszne wytransportowany został do potężnego miejskiego pieca, gdzie pochłonęły go siarczyste płomienie.
31.01.2021 - 07.02.2021
Dni Rybne w Słonym Dorszu!
Sobota 30.01.2021 18:00
Uroczyste otwarcie karczmy
Podsumowanie: Było odmiennie, niźli można było się spodziewać. Miast dzikich tłumów spragnionych trunków ochlejusów, zjawiła się kompanija znacznie mniej liczebna, za to nadrabiająca to z nawiązką efektownością. Jako pierwszy (ubiegając nawet samego spóźnionego karczmarza) przybył wielki dobroczyńca przybytku, z którym to odbyła się krótka, ale treściwa rozmowa na temat meandrów kobiecej natury i doświadczeń we wprawnym ciskaniu różnościami na karczemnych biesiadach. Warto było wspomnieć, że cała rozmowa zaczęła się od tajemniczej różowawej książki, która dzień wcześniej zawitała tajemniczo w karczmie i już samym tematem wielce skonfundowała jej gospodarza.
Wtedy zjawił się inny gość, tyle że niewiele z niego dało się zobaczyć, bowiem strażniczka sprzed karczmy, puszczająca zazwyczaj całymi dniami bąki i bańki z nosa, ruszyła za nim, niczym jaki rozjuszony tur, skutecznie przepędzając tajemniczą postać z biesiady. Niemal w tym samym momencie z nicości wyłonił się jeszcze czort jakiś, postacią skrajnie plugawy, choć z języka, jak na tamtą porę dało się sądzić, raczej wychowany i biesiadzie przychylny. No i rycerz, tak szlachetny, iż swej straży przed odrzwiami oberży nie splamić chciał nawet smakiem wyskokowego trunku, choć kopcił iście jak krasnoludzki piec i swą magiczną brodą jął coraz to dziwne pogodowe fenomena przywoływać.
I wydawać by się mogło, że dziwniej już nie może być, ale potem była jeszcze czarcia magia, bluźniercze guślarskie przemiany szlachetnej krasnoludzkiej formy w formę zgoła nieszlachetną i bitka spowodowana całym tym zajściem, którą karczmarz przypłacił wielkim siniakiem. Intrygant zaś, który ją spowodował, pokarany został obowiązkowymi zajęciami z wychowania fizycznego, które najwyraźniej wyczerpały go do tego stopnia, iż wrócić na biesiadę już nie zdołał.
A karczmarzowi pozostało wierzyć, że te dzikie tłumy faktycznie do karczmy się wybierały, ale pomarły gdzieś po drodze pokonane nieprzychylnymi wypadkami losu. Ponoć nadal szuka ich resztek w okolicznej dżungli.