22.01.2023 - 160 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego
26.02.2023 - 160 rocznica zdarzeń w Grzybie
POLECAMY! "Śladami Łuki Bakowicza" Teodor Goździkiewicz
Strona poświęcona jest zebraniu wszystkich informacji w jednym miejscu. Są to amatorskie artykuły mające na celu rozpowszechnianie historii naszej Małej Ojczyzny. Jeśli ktoś posiada ciekawe znaleziska, historię bądź informacje którą warto opisać, zapraszam do kontaktu. Serdeczne podziękowania dla osób udostepniających swoje prace oraz znaleziska ♡ ♡ ♡
Strona w 100% niezależna.
Stare zdjęcie kapliczki w zimowej scenerii
Powstanie styczniowe wybuchło 22 stycznia 1863 roku. Walka o charakterze rozproszonej partyzantki w ciągu całego powstania doprowadziła do ponad tysiąca potyczek. W naszych rejonach od rozpoczęcia powstania działał 200-stu osobowy oddział Józefa Oxińskiego.
W chwili rozpoczęcia walk dysponowano praktycznie tylko cywilną bronią myśliwską (kapiszonowymi sztucerami i dubeltówkami) oraz zwyczajowo posiadanymi przez szlachtę szablami. Powstańcy chłopscy byli najczęściej wyposażeni o wiele skromniej. Posługiwali się kosami osadzonymi na sztorc włóczniami myśliwskimi, a czasem tylko zaostrzonymi długimi tyczkami do obrony przed kawalerią, tak zwanymi "drągami"
Wspomniany wyżej oddział 26 lutego w Kuźnicy Grabowskiej został zaatakowany w marszu przez oddziały moskali. Gdy droga na południe została wolna, oddział Oxińskiego rozpoczął odwrót poprzez osady Jelenie, Jajaki do Skrzynek, następnie w kierunku Michałowa i gdy już wystarczająco oddalili się od kolumny sieradzkiej, skierowali się do lasów w kierunku wsi Grzyb gdzie natknęli się na oddział wieluński.
Powstańcy byli już wycieńczeni 4 godzinnym stawianiem oporu
i to właśnie tam, w drewnianej chacie Rosjanie dopadli Kosynierów którzy spłonęli żywcem.
Zginął także Tadeusz Pikulski (który stojąc na pikiecie został postrzelony, przywiązany do konia i włóczony aż wyzionął ducha), Kapelan oddziału (bernardyn któremu głowę odcięto), Rolke, adiutant polskiego dowódcy oraz Kotnowski.
Zginęli oni w sposób straszny - nabijanie, odcięcie głowy oraz różne okrutne sposoby. Pamiętajmy także o nich i o tym poświęceniu...
Ku pamięci na miejscu spalonych powstańców postawiono krzyż a w 1974 pomnik z żelaznym krzyżem oraz tablicą objaśniającą.
W Krakowskim „Czasie” podano następujący opis bitwy
„ Oddział powstańców, liczący 500 ludzi, ten sam, który w Opatówku pod Kaliszem, wysłanych przeciwko niemu objezczyków do ucieczki zmusił, udawszy się potem w okolicę leśną bardziej na południe, stanął w Kuźnicy Grabowskiej. Tam dnia 27 t.m. o godzinie 10 z rana naszli go od Kalisza i z przeciwnej strony od Czajkowa Rosjanie, mając bez pochyby potrójnie większą siłę. Po zaciętej utarczce, która blisko półtora godziny trwała, a w której obie strony równą stratę poniosły, cofnęli się powstańcy obronnie i porządnie ku Klonowskiej Górce. W odwrocie poległ Wojciech Pikulski, syn nauczyciela z Kraszewic. Mając nieujeżdżonego i narownego konia, którym trudno mu było kierować, pozostał się w tyle ze swojemi; obskoczony od kozaków ubił jednego z nich, bronił się jeszcze długo, lecz w końcu kulą raniony dzidami pokłuty stoczył się z konia. Na pół jeszcze żywego przywiązali kozacy do ogona końskiego i tak go domęczyli.
Chatę wiejską na Grzybie, do której się ośmiu powstańców, odciętych od swoich, między niemi ksiądz reformat z Kalisza, schroniło, podpalili moskale. Dwóch znalazło śmierć w płomieniach, reszta wyskakując z nich dostała się na dzidy i pod płaszcze moskali i aż do jednego zakłutą i zarąbaną została. Nad księdzem mścili się i pastwili się jeszcze po śmierci jego; odcięli mu bowiem głowę zatknąwszy ją na dzidę ukazywali ją, gdzie tylko przybyli.
Liczba poległych w Kuźnicy Grabowskiej powstańców wraz z tymi, których w chacie grzybowskiej pomordowano, wynosi 18 i pewno nie mniej, lecz może nie więcej zginęło po stronie moskali ”.
ORYGINALNY WYCINEK W ŹRÓDŁACH
KUŹNICA GRABOWSKA, w obw. Wieluńskim.—Oddział Sieradzki d. 25 lutego zająwszy Opatówek, przyczem ubito 1 i 4 moskali raniono, a z naszej strony żadnej nie było straty; następnie w drodze ku Wieluniowi d. 26 t. m. otoczony został w Kuźnicy Grabowskiej przez 3 kolumny moskiewskie, idące z Wielunia, Sieradza i Kalisza, razem w liczbie koło tysiąca ludzi piechoty i kozaków. Główny kozactwa oddział przeciąwszy przejście między wsią i niedalekim lasem, podpalił pobrzeżne domy i rzucił się na ich rabunek; natenczas nasz oddział początkowo za budynkami się broniący, widząc, że przeciw dużo przeważnej sile nie mógłby się utrzymać, albowiem niedawno sformowany liczył tylko około 200 ludzi, przerżnął się przez zajęte rabunkiem kozactwo i zaczął się cofać ku lasowi do pustkowia Grzyba. Odwrót ten pod dowództwem Aleksandra Oksińskiego wykonany w największym porządku, przynosi chwałę dowódzcy i dzielnemu jej hufcowi. Walka trwała na przestrzeni 6 wiorst przez 4 godziny, początkowo na czystem polu, potem w lesie. Pomimo że oddział był tak szczupły, a siły moskiewskie tak przeważne, jednak ani jeden nasz żołnierz nie zachwiał się na chwile: tej dzielności,tej odwadze, oddział winien był swoje ocalenie, a straciwszy tylko11 bohatyrów dosięgnął celu, bo dalej ściganym być nie mógł. Moskale daleko więcej utracili; nie śmiejąc się zaś rzucać na mały lecz groźny oddział, woleli naszych rannych dobijać, głowy im obcinać i po zwierzęcemu się nad niemi pastwić; a 4-ch kosynierów, którzy będąc odcięci do chaty się schronili, żywcem w tejże chacie spalili. Tadeusz Pikulski na pikiecie przed bitwą mocno wystrzałem raniony, następnie za nogę do końskiego ogona przywiązany, i tak długo po polach i karczach włóczony, męczeńskiego w ten sposób wyzionął ducha. Pomiędzy rannemi w lesie był także kapelan oddziału ksiądz zakonu bernardyńskiego, który gdy go szeregowcy nasi unieść z sobą chcieli, zawołał do nich: ,, zostawcie mnie, a w Imię Boga dalej na moskali.” Zginął tu także: Rolke, adjutant dowódzcy Kotnowski.
ORYGINALNY WYCINEK W ŹRÓDŁACH
N D. 3918) Sąd Poprawczy Wydziału Kaliskiego.
W dniu 14 (26) Lutego r. b. na Pustkowiu Grzyb do gminy Klonowa należącym, w Powiecie Sieradzkim Gubernii Warszawskiej położonym, po zaszłej bitwie między wojskami Cesarsko-Rossyjskiemi a Powstańcami, znaleziono cztery osób poległych, z których jedna przez Sąd prowadzący śledztwo z nazwiska i pochodzenia odkrytą została, pozostałe zaś trzy osoby już to że były nagie i z odzieży obdarte, już też że ciała ich były popalone i silnemi ranami pokryte, ktoby były dotąd niewiadomo. Z dopełnionego wszakże obejrzenia Sądowego rysopis ich jest następujący:
Osoba 1. Mężczyzna w wieku lat około 23 silnej budowy, ciała białego na rękach i nogach dość delikatnego, twarzy ściągłej, nosa takiegoż, włosów blond, krótko z tyłu ostrzyżonych, oczu niebieskich, ust i brody miernych, zęby białe równe dość drobne, zarostu jeszcze żadnego nieposiadał.
Osoba 2. Mężczyzna stanu włościańskiego lat około 30 mieć mogący, wzrostu dobrego, budowy dobrej, twarzy ściągłej, włosów ciemnych, długich, brody i wąsów nie wielkich żółtych, bokobardów zaś ciemno-blond, ust szerokich, otwartych, z których widać było zęby białe duże rzadkie, oczu niebieskich, znaków szczególnych żadnych, jak tylko że palce wielkie u nóg założone były na następne palce
Osoba 3. Mężczyzna stanu właściańskiego, wieku lat około 50, wzrostu średniego, twarzy okrągłej, oczu niebieskich, ust miernych, nosa małego, czoła nizkiego, zębów trzonowych w szczękach tak górnej jak i dolnej mu brakowało, budowy ciała szczupłej i wychudłej, włosów długich ciemno-blond, człowiek ten miał tylko na sobie spodnie modre płócienne stare, białemi łatami reperowane, na kołeczek z boku spinane, koszulę białą z płótna paczesnego spancerek z sukna grubego granatowego bez guzików, na tym spancerze miał drugi z sukna ciemno zielonego grubego z podszewką płócienną guzikami metalowemi na jeden rząd zapinany, więcej odzienia na nim nie było.
Wzywa więc każdego ktoby o nazwisku lub pochodzeniu tych osób miał wiadomość aby takowej Sądowi tutejszemu udzielił.
Tyniec p. Kaliszem d. 26 Lip. (7 Sierp.) 1863 r.
Sędzia Prezydujący, Ruprecht.
"Jak wiadomo w 1863 roku w Polsce wybuchło powstanie styczniowe. W tym czasie rządził w Polsce rząd cesarsko-rosyjski i nakazał stłumić powstanie w którym to walczyli chłopi polscy z kozakami ruskimi. Kozacy na koniach uzbrojeni w miecze dopędzili ich na teren Grzyba gminy Klonowa, powiat Sieradz, w którym to odegrała się tragedia. Powstańcy uciekali na czele z księdzem z Krakowa, któremu ścięto głowę w Grzybie i wszyscy polegli razem z nim. Jak nam wiadomo z opowiadania nieżyjących już mieszkańców , jeden z tych uciekających przez las pod Grzybem, przed strachem i lękiem, zauważył w lesie starą, spróchniałą , dziurawą wierzbę, wsunął się w nią i tak już został i zmarł. Po kilkunastu latach , gdy ścięto wierzbę zauważono w niej ludzki szkielet. Zabici powstańcy zostali pochowani w jednej mogile w Grzybie w lasku. Na tą pamiątkę postawiono im przed drugą wojną światową w 1938 roku krzyż wysoki drewniany. Gdy Hitler wkroczył do Polski nakazał likwidować wszystkie krzyże i ten w Grzybie też. Na pamiątkę , aby mieszkańcy okolic i Grzyba nie zapomnieli pobudowano w miejscu zlikwidowanego krzyża w 1963 roku w setną rocznicę powstania styczniowego pomnik nieduży, na którym to wmurowano żelazny krzyż wraz z tablicą pamiątkową.”
W samym środku pustkowia, zwanym Grzybem, stoi pagórek porośnięty jałowcami i dziewanną. W 1863 r. szumiały na nim suśnie.
W owym to czasie na pagórku tym ukryci powstańcy zostali otoczeni przez żołdactwo carskie. Walczyli nie tak długo, może godzinę, może i więcej. Powstańcy dzielnie się bronili, ale w końcu ulegli przewadze wroga. Prawie wszyscy zginęli, tylko, zdaje się, dwóch dostało się do niewoli. Potem i oni zostali zabici. Wtedy też miał zginąć młody ksiądz.
Pod wieczór przyszli pustkowianie na pagórek, wykopali dół, pogrzebali powstańców i, jak litościwy Bóg przykazał, wystawili na ich mogile wysoki krzyż z najpiękniejszej suśni, który dotąd przetrwał w całości, chociaż samego boru już od dawna nie ma.
Przetrwała też i pamięć o poległych powstańcach i ich walce.
Przekazał Stanisław Ciołek, ur. w 1876 r., rolnik ze wsi Kosatka.
Zapraszamy do odwiedzenia mogiły oraz zapalenia symbolicznego znicza [*]
Grzyb, Gmina Klonowa, Powiat Sieradzki https://goo.gl/maps/xsxhkxd6TDGnuVN79
*źródła różnią się dokładnym przekazem
Pomnik w Czerwcu 2019
Fot.: Marcin Dziwiński
Pomnik w maju 2013
Kosynier- żołnierz piechoty uzbrojony w kosę osadzoną pionowo (na sztorc) na drzewcu;
Przykładowa grafika - Stary młyn w Puniach nad Niemnem
Młyny to dość ciekawa rzecz, w dawnych czasach były one przywilejem, wyznacznikiem majętności. Pełniły one bardzo ważną funkcję i były one jednym z kilku źródeł energii. Słysząc słowo młyn mamy na myśli mielenie zboża na mąkę czy słodu dla piwowarów. I po części jest to prawidłowe skojarzenie.
Po części?
Tak, po części, gdyż młyny były wykorzystywane także w kuźniach
do napędzania wielkich młotów czy w tartakach do napędzania pił.
Więc można stwierdzić że były wielofunkcyjne i właśnie to rozwiązanie sprawiało, że mogły przynosić większe dochody. Takie najprawdopobniej mieliśmy w swoich okolicach.
Obiekty te wpływały na zróżnicowany rozwój osad młyńskich. Część zachowała charakter pojedynczego gospodarstwa a część przekształciła się w niewielkie wsie.
Bardzo często przyjmowały nazwę swego właściciela, a że były one dziedziczne, to kolejne pokolenia przyjmowały nazwisko wraz z nazwą młyna. Właśnie dlatego w lustracjach pojawia się młyn Grzyb a w nim młynarz Grzyb bądź młynarze Grzyby.
O istnieniu u nas budynku jakim jest młyn wodny dowiadujemy się
z lustracji przeprowadzonych w latach 1616-1789 r. gdzie w każdym roku była wzmianka o istniejącym obiekcie oraz padało nazwisko Grzyb.
Ze źródeł możemy wywnioskować, iż ów młyn znajdował się na stawie Jelenim Brodzie w okolicy dzisiejszego Cieku Michałka. Młyny na stawie wymagały bardzo dużego nakładu, aczkolwiek to właśnie one uzyskiwały największą wydajność.
O zachodzie słońca do młyna Grzybowskiego, co stał na Jelenim Brodzie, przybyło kilku powstańców. Byli głodni i bardzo utrudzeni. Jeden z nich słabował. Prosili
o pomoc i jadło.
Młynarzowa zaprosiła ich do dużej izby i, czym mogła, ugościła. Potem zajęła się chorym wojakiem, który, jak się okazało, popadł w okropną zimnicę. Od razu umieściła go na wyrku w komorze, a sama udała się obrządzić gadzinę. Reszta jego towarzyszy legła w chałupie na słomie.
Szczęśliwie przespali noc.
Nazajutrz o świtaniu otrzymali wiadomość, że nadciągają Kozacy. Czym prędzej się zerwali i pognali co tchu do boru, co rozciągał się tuż za Jelenim Brodem. W tej ucieczce całkiem zabaczyli o chorym. Gdy sobie o nim przypomnieli, było już za późno. Kozacy byli we młynie.
Chorego ratowała młynarzowa. Razem z córką umieściły go w wielgachnej kłodzie, a następnie zakryły zojdami i dla niepoznaki zasypały ziarnem.
Kozacy przeszukali najpierw młyn, stodołę, oborę, potem przybyli do komory, gdzie zaglądali do przysiek, sądków, beczek, słomianek, w ogóle wszędzie, gdzie się ino
dało. Bezskutecznie. Starszyna kozacki ogłosił odwrót. Byli już u drzwi wyjściowych, gdy nagle dał się słyszeć okropny trzask i jęk.
Wrócili i cóż zobaczyli: na klepkach rozeschniętej kłody, pośród rozsypanego ziarna żytniego leżał w bieliźnie skulony młody człowiek.
Starszyna natychmiast kazał jeńca wyprowadzić nad Jeleni Bród i tam go utopić, umieszczonego w kłodzie razem z kamieniami.
Tak się też stało.
Przekazał Stanisław Kiełbasa, ur. w 1872 r., rolnik ze wsi Cieluchy.
Jak widać ciekawej historii o młynach nie musimy szukać daleko.
Mimo iż nasza miejscowość jest dość mała, to możemy pochwalić się tym, ze w dawnych czasach jako nieliczni mieliśmy takowy przywilej.
Przybliżona lokalizacja młyna:
51.440894,18.348695
Przybliżona lokalizacja młyna
Historia nazwy naszej miejscowości nie jest skomplikowana. Najprawdopodobniej pochodzi ona od nazwiska młynarza jak wiele miejscowości w naszych okolicach. Nie zawsze jednak nazywała się ona tak, jak obecnie. Patrząc na mapę z 1843, 1864, 1874 czy 1881 roku widnieje obecna nazwa.
Sytuacja zmienia się już w mapie z 1889 roku gdzie możemy znaleźć nazwę Grzyby. Co prawda różnica nie jest duża ale taki stan rzeczy trzyma się jeszcze długo po II Wojnie Światowej.
Zmiany w nazwie miejscowości jak i w nazwiskach, są dość częstym przypadkiem na przestrzeni wieków. Często poprzez błędy w pisowni, niedosłyszenie oraz inne błędy, nazwy miejscowości ulegały zmianie. Niemniej ciekawą rzeczą i ciekawostką jest to że Grzyb kilka razy zmieniał nazwę.
Fragment mapy z 1889 roku
Fragment mapy z 1843 roku
Zdjęcie pt. "Do małego pożaru"
Celowo zdjęte drzwi.
Stary budynek OSP wykonany był
z muru pruskiego, który w późniejszym czasie został pokryty tynkiem. Na zdjęciach wyżej wymieniony tynk jest celowo zdrapany a drzwi zdjęte.
Jeśli masz ciekawe informacje, zdjęcia bądź opowieści związane ze starym budynkiem OSP zapraszamy do kontaktu. Mail podany jest w źródłach
Przedstawiamy zdjęcia z budowy nowego budynku OSP. W budowie brali udział mieszkańcy (twarze celowo zamazane)
W STUDIUM UWARUNKOWAŃ I KIERUNKÓW ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO z 2005 roku widnieją 4 drewniane domy, z których 3 są już ponad stulatkami. Dwa z nich ostały się do tej pory. Najstarszy i nadal istniejący jest dom o numerze 3 Państwa K. który powstał około 1900 roku. Sam wygląd (niska i mała konstrukcja) może na to wskazywać. Najmłodszym zaś jest dom o numerze 19 także do tej pory istniejący - powstał około 1930 roku.
Przykładowa grafika.
W 1939 roku III Rzesza zaatakowała Polskę, logiczne było że prędzej czy później dotrą oni do mniejszych miejscowości jaką jest Grzyb.
Pewnego razu Niemcy zauważyli na mapie zaznaczoną drogę, jedna z główniejszych która znacznie skracała trasę Leliwa - Kuźnica Zagrzebska. Jechali oczywiście na motocyklach lecz nie spodziewali się że ta "główna droga" to piasczysta droga
na której czeka ich wielka góra. Góry tej oczywiście nie przejechali, wręcz przeciwnie narobiła ona dużo problemów.
Po czasie udało im się wycofać i przejechać. W tamtym czasie Gajowym był niejaki Obałka, który słysząc że Niemcy stoją już przy krzyżu lekkomyślnie wypalił z dubeltówki. Sprowokowani Niemcy odwdzięczyli się serią z karabinu w stronę leśniczówki i na tym się skończyło. Nikt nie został ranny.
W czasie wojny zdarzało się, że mieszkańcy zostali wysiedlani że swoich domów.
Taki przypadek był także w Grzybie wg rozmówcy, którego rodzina została wysiedlona do domu innej rodziny ( z nr 20 do nr 17) Gospodarstwo dalej zostało w rękach rodziny więc aby dokonać obrządku musieli oni dojeżdżać. Po pewnym czasie rodzina odzyskała dom, a podczas wkroczenia wojsk radzieckich musieli ponownie przyjąć gości, tak jak i cała wieś, lecz różnica w tym że nie zostali przesiedleni.
Co się działo w tych domach? Dlaczego akurat tu? Ciężko będzie odpowiedzieć na te pytania. Pozostają nam tylko domysły lub poszukiwania.
Wiele takich historii zostaje zatraconych wraz z odejściem świadków, bądź tych którym ta historia została przekazana. Znaleźć dokumenty opisujące takie wydarzenia jest bardzo ciężko lub jest to niemożliwe, zostaje pamięć. Takich przesiedleń we wsi i gminie mogło być zdecydowanie więcej, i najprawdopodobniej było, lecz pamięć zanika lub nie zostaje przekazana.
Historia ta jest dla nas kolejnym z przykładów jakie były wojenne realia wsi.
1939-1945
Krzyż w 2019 i 2022 roku.
Krzyże i kapliczki w kulturze polskiej są żywym świadectwem głębokiej wiary i nadziei naszych przodków. W wielu przypadkach trudno jest określić lata oraz intencje ich powstawania.
W okresie wojennym wiele polskich kapliczek zniknęło z krajobrazu wsi za sprawą wkroczenia Niemców którzy chcąc wyprzeć wiarę oraz wszelakie jej symbole nakazywali ich niszczenie. Dzięki trosce mieszkańców i zaangażowaniu w ukrywanie udało się zachować
to dziedzictwo, które miejscami do tej pory tkwi w niezmienionej formie.
Najczęstszym powodem powstawania monumentów były intencje błagalne, dziękczynne bądź upamiętniające. Wynikały z potrzeby ducha i głębokiej wiary ludności. Pełniły one także dla nich funkcję swoistego rodzaju bramy wjazdowej chroniącej wieś przed złymi duchami.
Z jakiego powodu powstał krzyż, i jaką funkcję pierwotnie pełnił - nie wiemy
Lecz funkcja którą pełnił jeszcze do niedawna jest szeroko znana.
Był on wyżej wspomnianą bramą, lecz wyjazdową gdyż skierowany jest przodem ku opuszczającym wieś.
Każdy zmarły mieszkaniec symbolicznie został niesiony wraz z całym konduktem od miejsca zamieszkania do krzyża, od tego miejsca zaczynała się jego podróż wozem do Klonowej. Było to w pewnym sensie pożegnanie wsi, opuszczenie i wkroczenie na drogę niebieską - przekazanie Bogu. Wraz z biegiem czasu obrządek pogrzebowy zmienił się, a tradycja ta zatraciła.
Obecnie większość z nas pamięta o tej tradycji, lecz postanowiłem
ją opisać dla pamięci.
Zdj. poniżej - resztki dawnego drewnianego krzyża