Marzena Zawilska (redaktor) : Witam, dziękuję że zgodziłaś się poświęcić mi chwilę i udzielić mi wywiadu. Chciałabym także podziękować harcerkom za przygotowanie pytań do tej rozmowy. Pierwszą kwestią jaką chciałabym poruszyć jest Twój początek przygody z harcerstwem? Skąd wzięła się chęć przyłączenia do ZHR?
Kasia Domanowska (drużynowa): Moja początkowa historia z harcerstwem zaczęła się od koleżanki, która była w gromadzie zuchowej - ona była tymi zbiórkami zachwycona, ale kiedy wzięła mnie ze sobą na dwie zbiórki, nie podobały mi się one i nie chciałam zostać tam na dłużej. Kilka lat później, gdy byłam w czwartej klasie, jak co roku odbywał się nabór do drużyny i koleżanka (ta sama, która przeszła już wtedy do drużyny harcerek z gromady) zaprosiła mnie na zbiórkę zastępu. Zbiórka okazała się być genialna i bardzo mi się spodobała, więc uznałam czemu nie: zostanę tą harcerką. Potem wszystko tak się potoczyło, że do tej pory mi się to podoba - nowe przygody, zdobywane doświadczenia. Jedna zbiórka tak mnie zafascynowała i przerodziło się to w wielką pasję.
MZ : Skoro już mówimy o zastępach, mam przygotowane następne pytanie. W ilu zastępach byłaś i jakie funkcje w nich pełniłaś?
KD: Na początku byłam w zastępie Lacertydy, był to zastęp prowadzony przez Dominikę Bibro, która była cudowną, opiekuńczą zastępową. Co ja tam robiłam? Byłam aptekarką, trochę mniej ważną funkcyjną, ale to przez to, że byłam dopiero “początkującą” harcerką.
Później byłam w Kameleonach prowadzonych przez Monikę Oczachowską, ale nie pamiętam jaką funkcję tam pełniłam.
W obu tych zastępach byłam rok, a później przez dwa lata prowadziłam swój własny zastęp. Mój zastęp nazywał się Kometa, prowadziłam go razem z Łucją i było po prostu cudownie. Przeżyłyśmy 2 obozy z tym zastępem, raz oddzielnie jako Kometa, a raz połączone z Kameleonami jako Kameta.
MZ: A gdzie odbył się Twój pierwszy obóz i biwak?
KD: Pierwszy obóz to był obóz w Piaskach z dzikami (śmiech). Najbardziej pamiętam jak Łucja została sama na warcie i podczas ogniska pilnowała naszego podobozu, jednak zaczęły podchodzić ją dziki, więc podbiegła do Darii podczas ogniska i razem później wyganiały je z obozowiska. Podobno na kwaterce dziki zjadły komuś plecak, ale to może tylko taka historia, nie wiem czy prawdziwa bo wtedy jeszcze mnie na kwaterce nie było.
Jeżeli chodzi o biwak, wydaje mi się że to był biwak w Aleksandrowie Kujawskim. Pamiętam, że wtedy była gra podczas której minionki porwały Olgę Drahonowską-Małkowską i Andrzeja Małkowskiego a my musiałyśmy ich odbić za pomocą balonów, czyli naszej broni. Poza tym pamiętam jak dekorowałyśmy pudełka serwetkami (technika decoupage - przyp. red.) i właśnie tam robiłam to pierwszy raz. Tak, to był mój pierwszy biwak z harcerkami.
MZ: Jak Twoi rodzice zareagowali na przynależenie do harcerstwa i różne wyjazdy? Czasem było ciężko namówić ich na zgodę czy nie mieli nic przeciwko?
KD: Moi rodzice nie byli problematyczni. Od początku twierdzili, że to super sprawa, byli bardzo chętni i do teraz mnie wspierają w dowożeniu na zbiórki, zbieraniu kart od harcerek i tym podobne. Nawet gdy miałam więcej nauki, jeśli widzieli że daję radę to wszystko połączyć to oczywiście nie mieli sprzeciwów i pozwalali na wszystkie wyjazdy.
MZ: Świetnie, że masz tak wspierających rodziców! Następne pytanie: czy miałaś momenty w których chciałaś zrezygnować z harcerstwa?
KD: Wydaje mi się, że na pewno były takie momenty, chociaż może nie “odejść” i kompletnie zrezygnować, tylko na przykład na tydzień odpuścić sobie wszystko związane z harcerstwem i nie wiem, pojechać w Bieszczady (śmiech).
Chyba nie miałam takiej sytuacji, że coś mnie tak bardzo męczyło żeby odejść z harcerstwa, raczej typowe zmęczenie dużym natłokiem harcerskich wydarzeń. Wydaje mi się, że wrzesień i październik to takie dwa najgorętsze miesiące kiedy mam natłok pracy bo trzeba zorganizować nabory, wyjazdy. Cieszę się kiedy ten okres się kończy, ale nie miałam takiego czegoś jak “chęć odejścia” z tego powodu.
Jeśli naprawdę jestem zmęczona i chcę odpocząć, nie myśleć o harcerstwie ustalam sobie godzinę na zrobienie wszystkich rzeczy związanych z drużyną, a później mam czas na życie prywatne. Warto sobie wtedy przemyśleć po co jest to harcerstwo w życiu. Wiadomo, są przygody, super przeżycia i inne sprawy, które motywują do dalszego działania
MZ: W rzeczach, które sprawiają ci trudność wymieniłaś obowiązki drużynowej i właśnie o tę funkcję chciałam cię zapytać: co czułaś gdy dostałaś granatowy sznur?
KD: Co czułam? Wydaje mi się że poczułam się zobowiązana i obdarzona zaufaniem, ktoś (w tym przypadku Daria) zaufał mi powierzając mi drużynę. Poczułam się też bardzo dumna z siebie, bo będąc taką małą harcerką wstępującą do zastępu Lacertydy, nigdy przenigdy nie myślałam że będę drużynową. Było dla mnie bardzo abstrakcyjną myślą, że doszłam do takiego etapu i do takiej funkcji.
Cieszyłam się tamtym momentem i myślą że mam harcerki które mogę motywować, być dla nich wzorcem, spełniać ich marzenia. Cieszyłam się, że będę mogła wymyślać zbiórki drużyny, organizować biwaki, obozy i włączać w to program, który chcę realizować. Więc generalnie przepełniała mnie radość, ale też niepewność bo wydaje mi się, że na początku nadal nie wiedziałam dokładnie jak to będzie funkcjonować. Myślę jednak, że zawsze na początku człowiek wchodzi w to nieprzygotowany a dopiero z czasem zgłębia te tajniki i poznaje swoje obowiązki. Zwłaszcza teraz, kiedy zdobyłam stopień instruktorski to też wiąże się z nowymi zmianami bo muszę bardziej ogarniać finanse, jednocześnie planować obozy, zimowiska i tym podobne. Ale generalnie gdy zostawałam drużynową towarzyszyła mi radość.
MZ: Wróćmy znowu do twoich rodziców: Jak zareagowali na wiadomość, że zostaniesz drużynową?
KD: Wydaje mi się, że trochę nie dowierzali bo to był dość długi proces zanim okazało się, że konkretnie ja będę drużynową. Mój brat cały czas powtarzał “Niee, Kasia nie będzie drużynową, ktoś inny pewnie zostanie a Kasia może potem” i tak aż do ostatniego momentu, gdy było już wiadomo o zbiórce z przekazaniem drużyny. Moi rodzice tak jak w kwestii wyjazdów, nie byli przeciwni ale mówili że to większa odpowiedzialność, że będę mieć pod sobą całą drużynę i tym podobne. Powiedzmy że dawali mi rady chociaż ja wiedziałam z czym to bycie drużynową się wiąże i byłam tego świadoma. Po czasie zaczęli rozumieć, że bycie drużynową to w sumie fajna sprawa, ale najbardziej odczuli moją funkcję gdy od Darii były przywożone wszystkie rzeczy drużyny, mnóstwo kartonów, skrzynie obozowe i tak dalej. Trochę byli załamani ilością kartonów, na które chwilami nie było już miejsca, ale generalnie mnie w tym wszystkim wspierają i zawsze mogę powiedzieć im jeśli coś się dzieje a oni mi pomogą.
MZ: Jaką radę dałabyś przyszłej drużynowej?
KD: Żeby niczego się nie bała, bo świat należy do odważnych i wydaje mi się, że bez tej odwagi nie ma nic. Zwykła osoba nie zostałaby harcerką, bo to też wymaga odwagi: jedziesz do lasu, śpisz prawie pod gołym niebem, przeżywasz burze, deszcze chroniona jedynie dachem namiotu… Warto umieć prosić o pomoc i otaczać się ludźmi, którym możesz się wygadać, pomogą ci zorganizować zbiórkę drużyny, kiedy ty masz dużo nauki w szkole. Właśnie dlatego super jest mieć zgraną kadrę, na którą można liczyć, do pogadania i w ogóle.
Ważny jest uśmiech, bycie wzorem dla młodszych harcerek, nie żeby cię podziwiały, ale żeby miały takie “WOW drużynowa, super jest”. I ogólnie warto się starać dla drużyny, ale też dbać o siebie, bo to może być czasami wykańczające. Gdy drużynowa dba o siebie, to lepiej dba o drużynę i robi się z tego reakcja łańcuchowa.
MZ: Mam nadzieję, że przyszła drużynowa to przeczyta. Czym interesujesz się poza harcerstwem?
KD: Lubię sport i lubię próbować nowych rzeczy z nim związanych. Zaczęło się od pływania i to towarzyszy mi do teraz, jednak nie mam czasu zająć się tym tak jak kiedyś, ale nadal lubię pójść na basen i popływać bardziej lub mniej rekreacyjnie. Teraz przeważają w mojej aktywności spacery, ale po maturze mam plan kupić sobie karnet na siłownię i zabrać się za bieganie. Uwielbiam też jazdę na rowerze i spędzanie czasu na świeżym powietrzu.
Lubię grać na gitarze, to jest taka czynność, która mnie wycisza i powoduje, że potrafię się skupić. Gdy mam natłok myśli w głowie to mogę to sobie spokojnie przemyśleć, przyjąć, przeanalizować właśnie przy graniu na gitarze. Mimo wszystko lubię się uczyć biologii, dowiadywać się nowych rzeczy o naszym organizmie, ale nie tylko. No i nową pasją, którą mam zamiar dalej pogłębiać to gotowanie. Na zajęciach zdalnych miałam więcej czasu na szukanie inspiracji i właśnie wtedy stwierdziłam, że fajnie by było robić sobie jakieś “fancy” lub zdrowe potrawy. Chcę, żeby to przerodziło się w przygotowywanie sobie śniadań, może nawet gotowanie obiadów przy większej ilości czasu… Więc tak: sport, gra na gitarze i gotowanie; dość różnorodnie.
MZ: Najważniejsze, żeby na każdy obóz brać gitarę Kasi. Mam nadzieję, że kiedyś zobaczymy cię jako kucharkę na obozie.
KD: Nawet dostałam kiedyś propozycję! Na zeszłym obozie podszedł do mnie Poramańcz i mówił mi, że ciągle szukają kucharki na obozową część metodyka harcerzy. Ale ja na razie jestem w tym temacie niedoświadczona, nie wiem jak to wszystko rozplanować, no i nie mam pozwolenia od sanepidu (śmiech).
MZ: Wracając do naszych pytań, jakie jest twoje największe marzenie w harcerstwie, jak i poza nim?
KD: Poza harcerstwem moim największym marzeniem jest założenie rodziny i połączenie tego z pracą, wymarzoną pracą, taką w której nie będę czuła, że do niej idę. Chciałabym być, że tak powiem, dobrą mamą, dobrą żoną, dobrym pracodawcą, może szefem firmy. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale generalnie moje marzenie to też przeżycie ciekawych przygód, podróży i tym podobnych.
A harcerskie największe marzenie? Na pewno coś takiego mam, ale ciężko to sprecyzować, bo wydaje mi się, że harcerstwo to spełnianie marzeń samo w sobie. Więc generalnie nie mam takiego długofalowego marzenia, ale chciałabym jak najlepiej pełnić funkcję drużynowej, żeby potem oddać drużynę mojej następczyni i odczuwać satysfakcję, z tego co zrobiłam przez te kilka lat. Marzenie, które już się w harcerstwie spełnia, to mieć szalone historie, które potem będę mogła opowiadać i wspominać przez lata (na przykład wskoczenie z kadrą o północy do jeziora).
MZ: Mam nadzieję, że twoje marzenia się spełnią! A jak wygląda twoja codzienna rutyna, co robisz na co dzień?
KD: Wszystko zaczyna się rano od szkoły, tam w sumie nie dzieje się nic takiego, ale moją rutyną jest spotkanie z Wiką na długiej przerwie i obgadanie spraw harcerskich i nie tylko. Kiedy wracam do domu jem obiad jak każdy typowy Polak po pracy, a potem lubię odciąć się od wszystkiego. Czasem to jest oglądanie tiktoka, granie na gitarze - takie pół godzinki dla siebie, gdzie przestaję myśleć o szkole, harcerstwie i problemach.
W tym roku więcej się uczę czy to na najbliższy sprawdzian, czy też na maturę. Gdy mam luźniejszy wieczór, znajduję w mojej rutynie czas na spacer dla odświeżenia głowy, najczęściej sama, ale czasem też z moją przyboczną Wiktorią, gdzie po prostu możemy wyrzucić z siebie wszystko i przygotować się mentalnie na nadchodzące dni. W soboty natomiast czas zajmuje mi głównie harcerstwo: spotkania, zbiórki… I to jest fajne, że nie muszę wtedy myśleć o szkole, tylko cieszę się jak mała harcerka idąc na zbiórkę, niezależnie czy ja ją przygotowuję, czy tylko w niej uczestniczę.
MZ: Dostałam następujące pytanie od harcerki: Jaki miałaś najdziwniejszy sen?
KD: Pierwsze co przyszło mi do głowy, to mój sen z czasów kiedy byłam jeszcze mała i pamiętam go do dzisiaj. Ufoludki zabrały mnie do jakiegoś białego pomieszczenia i na jego środku była dziura. One wepchnęły mnie do tej dziury i przez chwilę spadałam, aż do mojego łóżka i tak mi się to spodobało, że mówiłam do tych ludzików “Ja chcę jeszcze raz!”, ale one nie chciały mnie zabrać bo to było coś jednorazowego.
Dosyć często mam sny, w których śniło mi się że coś już się dzieje. Miałam tak kilka razy, zwłaszcza przed obozami, albo ostatnio przed moją imprezą osiemnastkową. Budziłam się w dzień tego wydarzenia i nagle okazuje się, że nic nie jest przygotowane, nie jestem spakowana na obóz i wszystko jest nieogarnięte. Raz śniło mi się, że wstałam 10 minut przed wyjazdem na obóz i szybko się pakowałam, żeby zdążyć. Potem zawsze budzę się i przypominam sobie, że mam jeszcze na wszystko czas. Śmieszne mam sny, takie realistyczne.
MZ: Za co jesteś najbardziej wdzięczna?
KD: Wydaje mi się, że ogólnie za rodzinę; rodziców, dziadków. Za mojego brata, bo pomimo tego, że czasem się sprzeczamy to generalnie wydaje mi się, że mamy w sobie dość spore wsparcie. Czasem możemy prowadzić dwugodzinne rozmowy o harcerstwie i mama ma nas dość bo jego pokój znajduje się dosłownie za ścianą sypialni rodziców a my lecimy z kolejnymi tematami do obgadania. Czasem są to ploteczki, czasami nie, ale wiadomo, że nie tylko harcerstwo siedzi nam w głowach, więc rozmawiamy też o normalnych rzeczach - poważnych i nie tylko.
No i wydaje mi się, że jestem wdzięczna za to, że mogę być harcerką, że mogę przeżywać różne przygody i są kolejne, które na mnie czekają. Jestem też wdzięczna za przyjaciół, których dało mi harcerstwo i szkoła, nadal utrzymuję z nimi kontakt i mogę im wszystko powiedzieć. Za tych harcerskich jestem szczególnie wdzięczna, bo mogę się z nimi spotkać, pośmiać się, zaplanować kolejne wyjazdy, a oni będą chętni, żeby razem te przygody przeżywać.
MZ: Już wiemy, że twoim wielkim wsparciem jest Twoja rodzina, ale czy jest ktoś jeszcze?
KD: Na pewno moje przyboczne: Wika i Ola, zarówno na tle drużyny jak i prywatnie, mogę poradzić się ich o różne rzeczy, porozmawiać, powygłupiać się i odstresować razem z nimi. W kwestii bycia drużynową mam również duże wsparcie od Darii i od Asi. Kiedy mam jakiś harcerski problem to po prostu mogę zadzwonić i o wszystko się dopytać, a one zawsze mi odpowiedzą. To chyba właśnie ta czwórka jest moim największym wsparciem. Dodatkowo wielkim dla mnie wsparciem są przyjaciele, których znam od podstawówki.
MZ: Docieramy już do końca wywiadu i moich pytań. Czy wiesz co chcesz robić w przyszłości?
KD: Co chcę robić w przyszłości? Jak mówiłam, wiąże się to z marzeniami, żeby założyć rodzinę. Bardzo chciałabym mieć swoją firmę, może brzmi to trochę marzycielsko, ale moim zdaniem wszystko jest realne, zawsze można sobie marzyć i zobaczymy czy to marzenie dojdzie do skutku. Coś (firma? usługa?) związanego z dietetyką albo ćwiczeniami typu zumba, fitness. Na pewno chciałabym nadal robić coś w harcerstwie. Nie wiem, ile będę mogła z siebie dać, jak będzie wyglądało moje życie prywatne, ale nadal chcę się udzielać.
Tak jak wtedy, gdy byłam małą harcerką, nie wiedziałam, że będę drużynową, albo przyboczną, teraz też nie wiem co będzie dalej, więc po prostu trzeba poczekać i się przekonać. Chciałabym dać coś od siebie młodszym pokoleniom w harcerstwie.
A w najbliższej przyszłości chcę zdać maturę, dostać się na studia i cieszyć się najdłuższymi wakacjami w życiu, trochę popracować, trochę podróżować. No i spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi.
MZ: Bardzo dziękuję Ci za spotkanie oraz rozmowę. Mam jeszcze jedno pytanie, tym razem do czytelników: z kim mam przeprowadzić następny wywiad? Proszę na to pytanie odpowiedzieć mi na prywatnej konwersacji na messangerze.
Opracowały:
pytania, rozmowa i szkic - st. sam. Marzena Zawilska
poprawki - sam. Lena Kowalska
Czuwaj!
W ubiegłą niedziele miało miejsce bardzo ważne wydarzenie! Otóż została powołana 4 Ciechocińska Gromada Zuchenek ,,Apis z Lazurowej Doliny”!
Drużynową została st.sam Rozalia, a jej przyboczną trop. Sara. Obie druhny są z naszej drużyny!!
Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!!!
A was zapraszamy na nowego fanpage’a gromady
Czuwaj!
Wczoraj (03.06.2023) nasze druhny: Kasia, Werka, Lenka, Rozalia i Darka pojechały na pola Lednickie!
To wydarzenie umocniło je duchowo i umożliwiła poznanie wielu wspaniałych osób!
Czuwaj!
Dzisiaj jest wielki dzień dla naszej drużyny, ponieważ mamy dwunaste urodziny.
Dzień rozpoczęłyśmy obchodami z okazji Święta Konstytucji 3-go Maja.
Po grze terenowej udaliśmy się Agroturystyki Chabry i Maki, aby świętowaćurodziny!
Poza naszymi harcerkami przybyli goście oraz rodzice którym bardzo dziękujemy za obecność.
Było naprawde niesamowicie! Ognisko, kiełbaski… I oczywiście tort
Czuwaj!
Dzisiaj nasze harcerki działały na rzecz miasta!
Rano pomogły w dmuchaniu balonów i szykowaniu innych gadżetów, a po południu wzięłyśmy udział w paradzie!!
Mamy dopiero pierwszy dzień maja, a już działamy pełną parą i nie zwalniamy tempa ponieważ już 3-maja kolejna rzecz!.
Zapraszamy do fotorelacji.
Czuwaj!
Korzystając z przepięknej słonecznej pogody dzisiejsza zbiórka odbyła się głównie w terenie.
Na samym początku spotkałyśmy się przy harcówce, gdzie druhny musiały odpowiedzieć na pytania związane z naszą drużyną. Na całe szczęście poszło im rewelacyjnie.
Następnie udały się na grę terenowa do pięknego Ciechocińskiego parku, podczas której musiały znaleźć pięć punktowych i im pomóc! Każda z nich miała inny problem, a harcerki musiały się wykazać umiejętnościami pierwszej pomocy. Co zrobić w przypadku omdlenia? Wbicia ostrego przedmiotu? Zakrztuszenia? Złamania? A nawet oparzenia? One już to wszystko wiedzą…
Pod koniec udałyśmy się na podsumowanie gry i umówiliśmy skład apeteczki. Porobiliśmy też pare fotek.
Czuwaj!
Ten weekend nasza przyboczna Marzenka, kwatermistrzyni Werka i dh. Lenka z zastępu wędrowniczego braly udział w biwaku referatów.
Zapraszamy do fotorelacji , aby dowiedzieć się co robiły!
W piątek (31.03) nasza drużyna wzięła udział w Drodze Krzyżowej ulicami miasta.
Czuwaj!
Wspominamy Rajd Meksyk 2023, w którym jak wiecie mogłyśmy uczestniczyć patrolem "Promieniowanie".W piątek brałyśmy udział w turnieju "1 z 30" zajmując miejsceoraz uczestniczyłyśmy w kominku.
Podczas sobotniej grymogłyśmy nauczyć się na pamięć wiersza "Testament mój" Juliusza Słowackiego, udało nam się ukraść tabliczkę spod pomnika Mikołaja Kopernika, strzelałyśmy z prawdziwej broni w strzelnicy, odegrałyśmy Akcję "Meksyk II" dzięki czemu mogłyśmy poczuć realia tamtych czasóworaz wiele innych rzeczy.
Po grze udałyśmy się do klubu "Niebo" gdzie odbył się wieczorek patriotyczny.
Ostatniego dnia uczestniczyłyśmy w miejskich obchodach 80 rocznicy Akcji pod Arsenałem oraz w Apelu końcowym.
Dziękujemy bardzo organizatorom za wznowienie tego wydarzenia i nie możemy już się doczekać kolejnego rajdu. Rajd Meksyk 2023
Zapraszamy do krótkiej fotorelacji i obejrzenia filmu, który stworzyliśmy.
Czuwaj!
Dnia wczorajszego spotkałyśmy się naszym hufcem, aby wspólnie spędzić Dzień Myśli Braterskiej .
Uroczystość rozpoczęłyśmy rzecz jasna apelem, a następnie nasze harcerki wybrały się na grę terenową!
Owa gra polegała na tym, że podczas obozu w Brownsea ktoś ukradł Baden-Powell'owi ciastka. Dlatego zadaniem druhen było chodzenie po punktach, rozwiązywanie zadań, a przede wszystkim znalezienie winowajcy! Jak się okazało złodziejem ciasteczek okazał się być Andrzej Małkowski.
Na kominku, kończącym zbiórkę czytałyśmy cytaty Roberta Baden-Powell'a, które na pewno wywołały u nas sporo refleksji.
Dziękujemy bardzo kadrze ,,Brzasku" za przygotowanie tego dnia i nie możemy się doczekać następnego spotkania!
Czuwaj!
Tegoroczne zimowisko spędziliśmy w Lądzie nad Wartą razem razem z harcerkami i zuchenkami z Aleksandrowa Kujawskiego i zuchenkami z Ciechocinka. Na pierwszym apelu dh. Marzena została przyboczną a dh. Asia przejęła zastęp Wilgę. Tematem przewodnim była historia harcerstwa i właśnie w tym temacie odbyło się większość zajęć, ale również były inne na temat pierwszej pomocy i robienie breloczków z żywicy. Oprócz tego odbyły się dwie wędrówki a wędrowniczki z przybocznymi i kwatermistrzynią były na wykładzie o ornitologii. Ostatniego wieczoru odbył się kabareton, który wszystkim się podobał.
Czuwaj!
Dzisiaj (3.02) dostałyśmy wiadomość o alarmowej zbiórce aby zabawić się w śniegu! Świetnie się bawiłyśmy lepiąc bałwany przed harcówką! Mamy nadzieję, że będzie więcej okazji aby były takie zbiórki!
Spotykamy się 09.02 (czwartek) o godzinie 8:55 na peronie PKP w Aleksandrowie Kujawskim (jedziemy pociągiem do Kutna, tam przesiadamy się w pociąg, który dowiezie nas do Słupcy, a ze Słupcy do Lądu dotrzemy autobusem). Pociąg planowo odjeżdża o godzinie 9:17, prosimy o brak spóźnień, ponieważ musimy w tym czasie przeliczyć dzieci i zebrać legitymacje.
Planowe zakończenie w tym samym miejscu 12.02 (niedziela) o godzinie 19:13 (taki sam sposób przejazdu).
Czuwaj!
Na pierwszej w tym roku zbiórce drużyny nasze harcerski świetnie się bawiły, a dodatkowo pobudziły swoją kreatywność!
Pierwszym zadaniem naszych druhen było rozszyfrowanie zaszyfrowanych karteczek, aby dowiedzieć się do jakiego patrolu należą. Następnie trzeba było wymyśleć sobie nawzajem zadania na grę terenową. Harcerki wpadły na różne pomysły, a to niektóre z nich: policzenie bombek i zamierzenie naszej Ciechocińskiej choinki, zapytanie kuracjuszy co sądzą o harcerstwiei czy kiedyś byli takiej organizacji, nagranie reklamy ,,Krystynki" itp.
Po powrocie do harcówki podzieliłyśmy się swoimi wrażeniami odnośnie gry i przedstawiłyśmy zadania. A następnie otworzyłyśmy list, który dostałyśmy od Antoniego w ramach odpowiedzi na nasze kartki z okazji świąt i jego urodzin.
Zbiórkę zakończyłyśmy standardowo związaniem kręgu .
Czuwaj!
Z piątku na sobotę (16.12-17.12) odbyło się spotkanie opłatkowe drużyny, którą spędziłyśmy razem z naszymi kochanymi zuchenkami. Na naszym stole zagościło mnóstwo różnorodnych potraw na słodko, jak i na słono.
Na samym wstępie patrole przygotowywały scenki teatralne z fragmentu Ewangelii. Gdy tylko dziewczynki skończyły usiadłyśmy wspólnie do stołu, aby usłyszeć fragment pisma Świętego.
Po podzieleniu się wspólnie opłatkiem zaczęłyśmy konsumpcję najpyszniejszych dniach przez nas przygotowanych . W międzyczasie odbył się konkurs na zrobienie w ciągu dziesięciu minut najdłuższy łańcuch choinkowy.
Po świątecznej kolacji położyłyśmy się, aby obejrzeć film i położyć się spać...
W nocy jednak, obudził nas święty Mikołaj, który niestety po drodze zgubił swoje prezenty dla nas, ale z werbą pomogliśmy mu ich poszukać!
Na drugi dzień, po śniadaniu odbyła się gra terenowa , a gdy ta dobiegła końca nadszedł czas na posprzątanie i niestety pożegnanie się.
Świetnie się bawiliśmy i dziękujemy wszystkim za przybycie!
Czuwaj!
Z przyjemnością chciałabym was zaprosić na Spotkanie opłatkowe drużyny wraz z nocowaniem.
Odbędzie się ona 16 grudnia o godzinie 18.00 w ciechocińskim liceum.
Proszę aby każda z was przyniosła (najlepiej swoją ulubioną) potrawę wigilijną.
Przychodzimy w mundurach, ale zachęcamy aby wziąć ze sobą jakiś świąteczny dodatek!
Ekwipunek:
- kubek, sztućce
- kosmetyczka
- świąteczny element ubioru
- potrawa wigilijna
- karimata, śpiwór, poduszka, piżama
- i oczywiście najważniejsze dobry humor!
Czuwaj!
Dzisiejszym tematen przewodnim zbiórki były różne organizacje harcerskie .
Na wstępie podzieliłyśmy się na patrole, aby potem udać się na grę terenową. Podczas, której musieliśmy między innymi: znaleźć ładną szyszkę, zrobić sobie zdjęcie w najbardziej kolorowym miejscu w Ciechocinku, ułożenie wiersza o Robercie Baden- Powell'u itp.
Gdy wrociłyśmy do harcówki odbyła się oficjalna bitwa na śnieżki z naszymi harcerzami (oczywiście sprawiedliwie wygrałyśmy ).
Następnie wszystkie słuchałyśmy druhny Rozalii, która opowiedziała nam o Skautach Europy. Dowiedziałyśmy się obrzędowości, okrzuku, usłyszałyśmy sporo ciekawych historii z obozu, a na końcu zagrałyśmy w KIM-a.
Pod koniec zbiórki połączyłyśmy się z druhną Mileną z 42 Drużyny Harcerskiej ,,Sfora" w Międzyborzu, aby dowiedzieć się nieco więcej o ZHP. Poznałyśmy największe różnice pomiędzy ZHP, a ZHR, zadałyśmy parę pytań, a druhna rozwiała wszelkie wątpliwości. Zaś na sam koniec nauczyłyśmy się pląsu ,, konie na wyścigu".