Dzień zaczęliśmy dość nietypowo, bo od śniadania w schronisku. Gdy wszyscy w końcu zjedli wyszliśmy na zwiedzanie Sztokholmu. Najpierw skierowaliśmy do Muzeum Vasa, potem kawałek tu, kawałek tam i po przejściu około 20 km, resztkami sił dotarliśmy do IKEI na słynne klopsiki. Po interesujących rozmowach z Iwanem poszliśmy spać.
Aleksander Grzywacz
Dzień 4 - 04.01.2025 Sztokholm i wyjazd
Najpierw - pakowanie i śniadanie w hostelu. Zwiedzanie starówki – po raz ostatni w tym tygodniu! Ryż z jabłkami i cynamonem (mniam!), a potem łyżwy (poszli tylko najlepsi i najodważniejsi). Wyjazd ze stacji T-Centralen o godzinie 21:55. I w dalszą drogę!
Hania Kowalska
Dzień 5 - 05.01.2025 noc i Abisko
Granicę między 4 a 5-tym lutego definiuje noc w pociągu w którym zmierzamy do Abisko. Definiuje też stopniowe wkraczanie w biel. Ale najpierw o podróży. Śpimy w przedziałach z kuszetkami co dla niektórych jest przygodą samą w sobie. Od rana za oknem bezkresna biel. Dużo bieli. Lasy i śnieg i tak godzinami. Czasem mijamy jakieś małe miasteczko wrzucone w ten zimny krajobraz, zastanawiając się czym w takim miejscu zajmują się ludzie tam mieszkający. Po przesiadce w Boden zostało kilka godzin do celu. Po drodze Kiruna, największa kopalnia żelaza w Europie. Tu planujemy pierwsze pomiary magnetometrem. Zdaje się, że ten dzień jest czysto techniczny. To jednak kolejny moment na wyjeździe gdzie jesteśmy razem, robimy kanapki, rozmawiamy, uwspólniamy myśli, gramy. Czas zupełnie inny niż ten szkolny. Czas, który pozwoli nam po powrocie patrzeć na siebie “ludzko” a nie tylko przez pryzmat uczeń - nauczyciel. Cenny czas.
psorka Sylwia
ps. Dojechaliśmy, czekała na nas królewska pizza. Dziękujemy grupie “społek”! Spacer na jezioro i przez chwilkę majacząca zorza to finał dzisiejszego dnia.
Dzień 6- 6.02.2025 Wiercimy
Pierwszy poranek w Abisko rozpoczęliśmy pyszną owsianką, po czym wyruszyliśmy w kierunku jeziora. Wywierciliśmy dwie dziury w lodzie. W obu przypadkach zmierzyliśmy grubość lodu oraz temperatury wody na różnych głębokościach. Ślizgaliśmy się na lodzie, brodziliśmy po kolana w śniegu i rzucaliśmy się śnieżkami. Gdy wszyscy byliśmy już wyczerpani, spotkaliśmy na drodze mieszkańca Abisko, który podwiózł nas skuterem śnieżnym. Do schroniska przyszliśmy zmęczeni, mokrzy i głodni.
Wieczorem, wraz z grupą społeczną przechodziliśmy chrzest polarny. Każdy musiał wejść na bosaka i bez kurtki na szczyt górki usypanej ze śniegu, zostać naznaczonym białą farbą oraz wypić jedną z trzech tajemniczych mikstur. Następnie każdemu z nas zostało nadane nowe imię, powiązane z gatunkami zwierząt i roślin znajdujących się za kołem podbiegunowym. Na koniec dnia podziwialiśmy przepiękną zorzę polarną.
Ania Kicińska
Dzień 7 - 7.02.2025 "Cholera, woda!"
Najkrótszy nie znaczy najlżejszy. Choć pod względem kilometrów przeszliśmy dziś najmniej, była to zdecydowanie wymagająca trasa. Co krok zapadaliśmy się w śniegu po kolana. Ba! Nadeszła odwilż. Gdy przemierzaliśmy zamarznięte jeziora, dała nam się ona we znaki. Zdradziecki śnieg perfidnie zakrywał miejsca, w których można było wpaść do wody. Nie raz, nie dwa – zmoczyliśmy się. Po powrocie z wywieszonych skarpet aż kapała woda. Kap, kap, kap.
Mimo to było warto. Spotkaliśmy majestatyczne łosie i napawaliśmy się dostojnym zachodem słońca. A! Prawie zapomniałbym o najważniejszym – po drodze zbieraliśmy próbki wody z przydrożnych jezior, które później badaliśmy odczynnikami pod kątem obecności różnych związków chemicznych.
Dominik Marinković.
Dzień 8 - 8.02.2025 „Dzień lenia”
Po ciężkim tygodniu przyszedł czas, aby w końcu odpocząć - wcale nie oznacza to, że nic nie robiliśmy! Zrobiliśmy WIELKIE zakupy i chyba sporo będziemy musieli zabrać z powrotem do Polski… choć mówią, że najedzeni to zadowoleni! Po dłuugiej wyprawie do centrum Abisko mogliśmy poczuć się jak prawdziwi Eskimosi - wybudowaliśmy igloo jakich mało. Na zakończenie dnia poszliśmy zrelaksować się w saunie.
Michał Piórkowski
ps. Część grupy jednak nie dała za wygraną i poszła na wycieczkę ciesząc oczy piętrzącym się przy brzegu jeziora lodem
Dolina u-kształtna ze Stanisławem
Igła lodowa
Co tu wymyślić? Piękne.
Glacies
Dzień 9 - 9.02.2025 "Dzień Królewski"
Fakt nr 1 – Za dnia przemierzaliśmy Drogę Królewską.
Fakt nr 2 – Był to dzień królewski.
Fakt nr 3 – Droga Królewska nie była główną atrakcją dnia, a jego królewskość wcale nie wynikała z przebytej trasy.
Tak, przekraczaliśmy liczne kładki. Tak, obchodziliśmy wiele rzek. Tak, mieliśmy okazję obejrzenia projekcji filmu dokumentalnego, będącego efektem pracy poprzedniej wyprawy do Abisko (2023). Biada tym, którzy nie wierzyli. Nic tego dnia nie powinno być nawet porównywane do zorzy, którą zobaczyliśmy. Nim zapadł zmrok, wystarczająca liczba naładowanych cząstek trafiła do ziemskiej atmosfery, by magnetometr w Kirunie oszalał. Wartości skakały niczym ceny akcji Tesli na giełdzie. Prognozy wszędzie krzyczały na czerwono: "Zorza!"
I my, niegodni, ujrzeliśmy ją. Tej nocy objawiała się w różnych formach – raz przecinała niebo w lewo, raz w prawo, raz rozlewała zieleń na jedną trzecią firmamentu, a innym razem bombardowała nas feerią barw. Tak! Barw. Bombardowała kolorowymi barwami. Nie tylko zielonym, ale też czerwonym, pomarańczowym, fioletowym. Tak, bombardowała – przebijała się przez magnetosferę jak strzała bez grotu.
Tchórzy przegoniła śnieżyca. Została nas czwórka – ja, Psorostwo i Mikołaj W., weteran Abisko 2023. My, którzy przetrwaliśmy śnieżny chaos, mogliśmy podziwiać nicość, pustkę, ścianę białości na tle białości. Przeklęci Ci, którzy nie uwierzyli, wrócili do schroniska. Błogosławieni Ci co zostali. Patrzyliśmy w nic.
Dominik Marinković
Dzień 10 - 10.02.2025
Dzień zaczęliśmy dość sennie, ale zebraliśmy się i wyruszyliśmy niebieskim szlakiem idącym wzdłuż szlaku królewskiego po drugiej stronie rzeki. Za cel wzięliśmy sobie pomiar albedo na kilku różnych powierzchniach.
Dzień zakończyliśmy miłym ale bardzo wietrznym wieczorem przy ognisku z kiełbaskami, niestety bez większej zorzy.
Stanisław Grzonkowski
ps. Pomału myślimy o powrocie:( Jutro grupa społeczna w południe wyrusza do Sztokholmu. Pojutrze - my.
Dzień 11 - 11.02.2025
O 7:30 obudziło nas dobijanie do drzwi reprezentanta pokoju męskiego w poszukiwaniu suszarek do butów. Unbelievable! Czyżby pakowanie rozpoczęte? Przywołując z pamięci ilość rozłożonych na wszystkich powierzchniach pokoju rzeczy, jednak może nie ma się co temu dziwić.
Harmonogram:
9:15 spakowane rzeczy - wyniesiona na korytarz
9:30 odkurzanie i doprowadzanie pokoju do użytku
9:40 sprawdzenie czystości (ja)
10:00 sprawdzenie czystości i odbiór pokoju przez STF (każdy pyłek musiał być wymieciony)
Jemy śniadanie, wkładamy bagaże do przechowalni i idziemy pożegnać się z naszym jeziorem. Wychodzimy daleko. Płaska tafla jeziora przyprószonego śniegiem, otoczona górkami, na których ściele się niskie światło słoneczne. Magiczne. Postanawiamy powiercić w lodzie i zrobić jeszcze jeden pomiar temperatury wody, tym razem na głębokości 30m (tyle ma miarka). Poprzednie odwierty pozwoliły sięgnąć do 20 i 15 metrów. Udało się. Grubość lodu 43 cm, temp. na 30m - 0,3C; 20m - 0,6C; 10m - 0,5C; 0,5m - 0,3C. Ciekawe. Opiszemy to wkrótce
Wracamy, obiad przy którym powstaje piosenka "Mielonka song" i pomału zmierzamy na stację, na spóźniony o godzinę pociąg. Gdy wsiadamy, już wiemy, że to koniec polarnej przygody. Gdy się obudzimy, będzie już inaczej. Zaśnieżone krajobrazy zostaną już tylko w naszych wspomnieniach i na zdjęciach.
Dzień 12 - 12.02.2025 to metro i zwiedzanie kolorowych stacji:) To może na tyle. Nie chce się pisać dużo o mieście. Myśli trwają przy zorzach majaczących na niebie, zamarzniętej tafli jeziora, odcieniach lodu. Chwilo trwaj.
Dobranoc.
psorka