Autor: Charles Dickens
Tytuł: Opowieść wigilijna
Rodzaj literacki: epika
Gatunek : opowiadanie
Tekst utworu dostępny:
http://lektury.kochamjp.pl/teksty_/opowiesc_wigilijna_tekst.pdf
audiobook:
https://www.youtube.com/watch?v=zRSsU3nTlv0
https://www.youtube.com/watch?v=HO65yucdW5o
Charles Dickens napisał „Opowieść wigilijną” w listopadzie 1843 roku.
Czas i miejsce akcji
Akcja „Opowieści wigilijnej” toczy się w dziewiętnastowiecznym Londynie i obejmuje okres Świąt Bożego Narodzenia. Pojawiają się tu jednak liczne retrospekcje (fragmenty, w których Duch Przeszłości zabiera głównego bohatera w czasy jego dzieciństwa) oraz antycypacje – wybieganie akcji w przyszłość.
Motywy
motyw ducha – w Bożonarodzeniową noc E. Scrooge’a odwiedzają cztery zjawy: jego zmarły wspólnik, Duch Przeszłości, Duch Tegorocznego Bożego Narodzenia oraz Duch Przyszłości.
motyw Świąt Bożego Narodzenia – akcja opowiadania toczy się w okresie Bożego Narodzenia przedstawionego jako magiczny czas dobroci i cudów.
motyw skąpca – głównym bohaterem opowieści jest stary skąpiec, E. Scrooge, który całe życie podporządkował gromadzeniu majątku. Bogactwo osiągnął między innymi dzięki uciskaniu własnych pracowników.
motyw przemiany – Scrooge pod wpływem wizji duchów przechodzi wewnętrzną przemianę i z cynicznego skąpca przeistacza się w filantropa.
Ebenezer Scrooge (właściciel firmy „Marley i Scrooge”) znany był jako człowiek chciwy i zachłanny. Po śmierci wspólnika, Marleya, zmarłego przed siedmioma laty, sam prowadził interesy. Jego zgarbiona postać i pochmurna twarz znane były mieszkańcom miasta, którzy unikali nielubianego właściciela kantoru.
W rocznicę śmierci Jakuba Marleya, wypadającą w Wigilię Bożego Narodzenia, Scrooge pracował w swoim biurze.
W pokoiku obok skromny kancelista, zacierając z zimna dłonie, przepisywał listy. Ciszę mrocznego kantoru przerwało przybycie jedynego krewnego Scrooge’a, siostrzeńca Freda, który pragnął zaprosić wuja na świąteczny obiad. Zaproszenie jednak nie zostało przyjęte, co więcej, stało się pretekstem do wygłoszenia przez stryja wielu niesympatycznych słów pod adresem ludzi świętujących Boże Narodzenie. Równie niegrzeczne przyjęcie spotkało dwóch mężczyzn zbierających datki na biednych. Szczęście nie dopisało nawet chłopcu, który za odrobinę jedzenia śpiewał kolędy.
Po zamknięciu kantoru i samotnej kolacji w gospodzie Ebenezer Scrooge udał się do swojego domu. Jakież było jego zdziwienie, gdy zamiast dobrze znanej, starej kołatki na drzwiach ujrzał twarz zmarłego przyjaciela, Marleya. Jego niepokój spotęgowały jeszcze: karawan stojący na schodach, pojawiająca się na kaflach przy kominku twarz Marleya, dzwonek, który sam się poruszył, wreszcie brzęk żelastwa. Przerażonemu kupcowi ukazała się postać opasana łańcuchami. Przy niej wisiały skrzynki na pieniądze, sakiewki i księgi rachunkowe. Rozpoznał w nim zmarłego wspólnika. W trakcie rozmowy z duchem przekonał się, że odbywa on pokutę za niegodziwe ziemskie życie. Jego przybycie miało być przestrogą dla Scrooge’a. Ponieważ Jakub Marley nie mógł sam udzielić przyjacielowi wskazówek, zapowiedział przybycie trzech duchów w trzy kolejne noce, po czym opuścił przerażonego Ebenezera.
Zgodnie z zapowiedzią Marleya, pierwszy duch zjawił się o pierwszej po północy. Białe jak u starca włosy otaczały młodzieńczą twarz, silne ciało odziane było w białą tunikę przepasaną błyszczącą szarfą i ozdobione wiosennymi kwiatami. Przedstawił się jako Duch Wigilijnej Przeszłości. W jednym momencie przenieśli się w rodzinne strony Scrooge’a. Na drodze prowadzącej do miasteczka rozpoznał swoich kolegów szkolnych, którzy składali sobie świąteczne życzenia. W pobliskiej szkole samotny chłopiec (mały Ebenezer), pochłonięty czytaniem, oczyma wyobraźni śledził przygody Ali Baby i Piętaszka.
Potem duch przeniósł ich w kolejne Boże Narodzenie. Tym razem samotnego chłopca odwiedziła jego siostra, Fan, aby zabrać go na święta do domu. I znów minęło kilka lat. Tym razem znaleźli się w kantorze starego Fezzwiga, u którego terminował młody Scrooge. Właśnie wybiła siódma i rozpoczęły się przygotowania do Wigilii. Odświętnie przystrojony pokój zapełnili goście, którzy wspólnie ucztowali i tańczyli. Ebenezer przypomniał sobie, jak wspaniałym i serdecznym człowiekiem był jego dawny pryncypał. Zrozumiał, jak bardzo jego postępowanie różniło się od zwyczajów panujących w kantorze Fezzwiga.
A potem zobaczył swoje rozstanie z narzeczoną, osobą dobrą i wrażliwą, która nie mogła pogodzić się z chciwością wypełniającą jego serce. Po chwili duch ukazał ją po latach, jako dojrzałą kobietę, szczęśliwą żonę i matkę, gdy tymczasem on opętany był żądzą gromadzenia pieniędzy. Zbolały Scrooge znów znalazł się w swoim pokoju i zapadł w sen.
Kolejny duch pojawił się w pięknie przystrojonym pokoju, przy płonącym kominku i zastawionym suto stole. Był wesołym olbrzymem z pochodnią w ręku, a przedstawił się jako Duch Tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia. Ubrany był w zieloną tunikę, wieniec z ostrokrzewu z soplami, a jego stopy były bose. Zabrał kupca na spacer po mieście ogarniętym świąteczną gorączką. Odwiedzili sklepy, piekarnie, gdzie ubodzy przygotowywali swoje potrawy, wreszcie trafili do mieszkania Boba Cratchita, pracownika Scrooge’a. Jego liczna rodzina czyniła ostatnie przygotowania do kolacji. Na stole pojawiła się pieczona gęś i pudding. Potem wszyscy usiedli przy kominku. Scrooge’a szczególnie wzruszył widok małego Tima, który miał chore nogi i wyglądało na to, że nie doczeka kolejnej Wigilii. A duch przypomniał mu jego własne słowa, skierowane wcześniej pod adresem biednych. Potem Bob wzniósł toast za zdrowie swojego pracodawcy, a za nim, choć niechętnie, uczyniła to cała rodzina.
Duch i Scrooge odwiedzili jeszcze biednych górników oraz samotnych latarników i marynarzy świętujących Boże Narodzenie.
Na koniec przybyli jeszcze do mieszkania siostrzeńca Freda, który ucztował wspólnie z przyjaciółmi. Zabawiał ich opowieścią o swoim skąpym wuju i ubolewał nad jego samotnością. Po kolacji wspaniale się bawiono, a Scrooge asystował przy wszystkich zabawach. Kiedy opuścili gościnne mieszkanie Freda, duch postarzał się i zniknął. Obok Scrooge’a pojawiła się postać w płaszczu i kapturze.
Był to ostatni z zapowiadanych duchów. Scrooge domyślał się, że to Duch Przyszłego Bożego Narodzenia. Zjawa zabrała go na londyńską giełdę, gdzie rozmawiano o śmierci jakiegoś człowieka. Nikt jednak nie wybierał się na jego pogrzeb. Nieżyczliwie wyrażali się również o nim dwaj jegomoście na ulicy, znani Scrooge’owi, gdyż sam zabiegał nieraz o ich względy. Potem duch zabrał go do starego domu, gdzie skupowano używane przedmioty. Zjawiła się tam służba z osobistymi rzeczami pewnego człowieka. Jego samego zobaczył Ebenezer w ciemnym pokoju na ogołoconym łóżku. Nie mógł jednak dostrzec twarzy leżącego. Pomyślał, że może go spotkać podobny los, jeśli się nie zmieni. Duch ukazał mu dłużników zmarłego cieszących się z jego śmierci oraz rodzinę Cratchitów pogrążoną w żałobie po śmierci małego Tima. Bob z wdzięcznością mówił o siostrzeńcu Scrooge’a, który okazał mu wiele serdeczności i obiecał pomoc. Zmęczony wędrówką Ebenezer chciał odpocząć w swoim kantorze, tam jednak pracował już jakiś nieznajomy mężczyzna. Skierował się w stronę cmentarza, gdzie odnalazł mogiłę z własnym nazwiskiem. Był przerażony, obiecywał poprawę i błagał o litość.
Scrooge obudził się we własnym łóżku. Podziękował Jakubowi Marleyowi i duchom za przestrogę. Przesłał rodzinie Boba tłustego indyka, a sam udał się na świąteczny obiad do siostrzeńca Freda. Ofiarował znaczną sumę dla ubogich, a następnego dnia podniósł pensję swojemu pracownikowi. Zaopiekował się małym Timem. Stał się zupełnie innym człowiekiem. Od tego czasu nikt tak wspaniale jak on nie świętował Bożego Narodzenia.
Centralną postacią powieści uczynił Dickens człowieka, który całe swoje życie poświęcił gromadzeniu majątku, pieniądze wypełniły całkowicie jego egzystencję, nie zostało już miejsca na nic innego: na rodzinę, przyjaciół. Ebenezer Scrooge był człowiekiem skąpym i złym: „Chciwy i chytry, łapczywy stary grzesznik, dusił i ze skóry obdzierał swoje ofiary”. Nie dostrzegał innych ludzi, nigdy nie dawał jałmużny, nie pomagał innym. W dzieciństwie Ebenezer, niekochany przez ojca, był bardzo nieszczęśliwy, jako młody człowiek był czeladnikiem, cierpiał biedę. Niedostatek ten stał się, być może, powodem, że zaczął później przywiązywać zbyt dużą wagę do spraw materialnych. Pieniądze przysłoniły mu wszystko, przez nie stracił kobietę, która, choć go kochała, odeszła od niego, ponieważ zauważyła, że bardziej od niej kocha złoto. Scrooge nie próbował jej zatrzymać, gdyż już wtedy zaprzedał się pieniądzom bez reszty. „Stary kutwa” nie dostrzegał, że koncentrując się tylko na robieniu majątku, unieszczęśliwiał siebie. Stopniowo stał się człowiekiem zgorzkniałym, ponurym, nieumiejącym się cieszyć z życia. Był samotny, stary, nie miał rodziny, przyjaciół. Pieniądze, którym poświęcił całe życie, uczyniły go nieszczęśliwym człowiekiem. Wprawdzie Ebenezer nie zdawał sobie sprawy ze swego nieszczęścia, ale widzieli to inni: Fred, Bob, dlatego nie potępiali oni Scrooge'a, lecz mu współczuli. Ebenezer uważał siebie za porządnego człowieka, nie rozumiał, na czym polega sens
i wartość życia. Jednak w wyniku cudownych wydarzeń przeżył przemianę duchową. Otóż w noc wigilijną przybył do niego jego dawno zmarły wspólnik, który pokutował po śmierci za swoje grzechy.
Za życia, podobnie jak Scrooge, poświęcał się robieniu interesów i gromadzeniu majątku. Ebenezer nie pojmował, na czym polegała wina jego dawnego wspólnika: był przecież „dobrym kupcem, dbałym
o swe interesy”. Marley wyjaśnił Scrooge’owi sens życia każdego człowieka: „Na każdym człowieku ciąży obowiązek duchowego bratania się ze swymi bliźnimi”, widmo wytłumaczyło mu jeszcze, jak powinno wyglądać jego życie, a także życie każdego człowieka: „Miast interesom powinienem był życie całe poświęcić ludzkości! Powinienem był życie całe poświęcić pracy dobroczynnej, okazywać bliźnim miłosierdzie, wyrozumiałość, życzliwość”. Dzięki Marleyowi, a także trzem pozostałym duchom, Ebenezer zaczął z wolna rozumieć, ile stracił, zaprzedając się „złotemu cielcowi”. Dostrzegł wreszcie swoje nieszczęście i biedę. Był biedniejszy od swojego kancelisty, który miał dobrą, kochającą się rodzinę. Scrooge był sam, nikt go nie kochał i on nie miał kogo obdarzyć miłością. Pod wpływem wspomnień, widoku szczęścia innych, ubogich nieraz ludzi, przeżył przemianę duchową, stał się dobrym, uczciwym człowiekiem, który zaczął pomagać bliskim i potrzebującym.
Problematyka
Opowieść wigilijna jest piękną przypowieścią na temat szczęścia człowieka i wartości ludzkiego życia. W powieści powtarza się stara prawda, że pieniądze szczęścia nie dają. Prawdziwe szczęście człowieka polega na tym, że jest on otoczony przez ludzi, którzy obdarzają go miłością i szacunkiem. Radość, sens życia można odnaleźć w szczęśliwej, kochającej się rodzinie. Największą przyjemność, satysfakcję daje człowiekowi czynienie dobra, uszczęśliwianie innych. Nie ma większego szczęścia nad to, że możemy komuś bezinteresownie pomóc. Ebenezer Scrooge odkrywa tę prawdę pod koniec życia, odnajduje szczęście w pomaganiu innym.
W powieści ciekawie zostaje przedstawiony także problem winy i grzechu. Ebenezer uważa się za porządnego człowieka, ponieważ nikomu nie zrobił nic złego, tymczasem jego wina wynika z tego, że jest egoistą, nie dostrzega innych ludzi, ich problemów. Nie można żyć tylko dla siebie, przestrzega autor, trzeba także umieć żyć z innymi, dzielić się z nimi swoimi problemami, smutkami, a także radościami i szczęściem. Z tego punktu widzenia dotychczasowe życie Scrooge’a było jałowe, bezwartościowe.
Dickens zdaje się także mówić, że nie ma tak naprawdę ludzi złych, są tylko ludzie nieszczęśliwi i samotni.