Imię Boga – JA jestem JHWH

(Wj 3, 14)

Znajdujemy się na górze Horeb, na pustyni Synaj i jesteśmy świadkami niesłychanego wydarzenia, kiedy Święty, to znaczy transcendentny i niepojęty Bóg, objawia się najpokorniejszemu człowiekowi na świecie. Robi to na pustynnej górze, ze środka suchego krzaku. Bóg transcendentny szuka kontaktu z człowiekiem! W poprzednim odcinku kontemplowaliśmy Imię Boże i doszliśmy do wniosku, że Bóg jest Prawdą, Drogą i Życiem. Kto jeszcze nie obejrzał poprzedniego odcinka musi koniecznie to zrobić (link).

Niesłychanie ważny jest ten werset Księgi Wyjścia. Od tego momentu ludzkość poznała Imię Boga.

Imię Boga (Haszem po hebrajsku) nie jest takie, jak imiona bóstw pogańskich. Haszem to imię inne, metafizyczne, poza ludzkim zrozumieniem i wyobrażeniem. Haszem jest całkowicie święte, całkowicie odmienne. Bóg nie jest „Tym, który jest”. On jest „JA jestem”. Czyli jest podmiotem, podmiotem mówiącym. Skoro do nas przemawia oznacza to, że jest transcendentny – że jest oddzielony od swojego stworzenia. Gdyby Bóg był immanentny, żylibyśmy z Nim w fuzji – rozmowa z Nim nie byłaby możliwa. Do rozmowy potrzeba dwóch oddzielnych podmiotów.

Słysząc „JA jestem” dowiadujemy się, że Bóg jest podmiotem odrębnym od nas. Żydowski filozof Martin Buber napisał, że w momencie kiedy Bóg mówi JA, w konsekwencji powołuje TY – czyli oddzielny podmiot, który również staje się zdolny powiedzieć „ja”. Na słowie „ja” opiera się pojęcie osoby. Ale zanim stanę się osobą zdolną do powiedzenia „ja”, potrzebuję najpierw spotkać kogoś innego który, mówiąc o sobie „Ja”, powoła mnie jako „ty”, czyli powoła mnie do tego, abym stał się więcej niż jednostką. Będąc „ty” staję się osobą zdolną do rozmowy, do wymiany. To czyni mnie wyjątkowym i niepowtarzalnym.

Jednostki są wszystkie do siebie podobne. Zresztą rządzący wolą mieć do czynienia z jednostkami niż z osobami, bo jednostkami można łatwo zarządzać. Na przykład kiedy ktoś utożsamia się z własnym zawodem, z osoby staje się już tylko jednostką, niewolnikiem swojego pracodawcy – utrata pracy oznacza dla takiej jednostki rozpad całej jej osobowości. Dlatego będzie się zgadzała na wszystkie poniżenia, byleby nie straciła pracy.

Faraon dążył do tego, aby sprowadzać Hebrajczyków do roli jednostki, niewolnika. Niewolnik nie ma prawa mówić „Ja” - faraon nie zwraca się do niego jak do osoby, ale jak do trybika w sprawnej maszynie gospodarczej.

Kiedy Bóg postanawia uwolnić swój lud, zaczyna od powiedzenia Mojżeszowi „JA jestem”. W konsekwencji cały lud jest powołany w osobie Mojżesza jako „Ty”. Każdy członek tego ludu jest powołany do tego, aby stać się osobą zdolną do stawienia się w wolności na spotkanie z Haszem, z Bogiem Świętym, z Bogiem Przymierza, z Bogiem uwalniającym, wybawiającym.

Stawka jest naprawdę duża w tym krótkim wersecie 3,14 (łatwo go zapamiętać, bo 3,14 kojarzy się z liczbą pi)! Tu jest objawiony święty Tetragram – to znaczy „cztery litery” bożego imienia: Jod-He-Waw-He ( יהוה ).

Istnieje tradycja, według której nie wolno wymawiać świętego imienia. Żydzi zamiast niego wymawiają słowo Adonaj (to znaczy Mój Pan). Na określenie Boga mówią też często po prostu Haszem – co znaczy „To Imię”. Katolicy mieszczą się w tradycji żydowskiej, bo w naszych Bibliach w miejscu JHWH występuje słowo PAN. Lepsze tłumaczenia piszą słowo PAN dużymi literami, aby było wiadomo, że w oryginale występuje święty Tetragram. Natomiast szacunek żydów do świętego Imienia jest tak wielki, że każdy skrawek papieru, na którym są zapisane cztery litery Bożego Imienia nie może być wyrzucony do kosza ani nawet spalony. Musi być pogrzebany na cmentarzu, tak jak ludzkie zwłoki.

Jeśli chodzi o protestantów, niektórzy starają się odtwarzać oryginalne brzmienie świętego imienia: bywają wielkie kłótnie na temat tego, jak powinno być wymawiane: czy jako Jahwe, czy Jave, czy Jehowa, Dżehowa itd. Natomiast chyba rozumiemy, że w Świętym Imieniu nie chodzi wcale o jego brzmienie – chodzi istotę, chwałę i autorytet samego Boga.

Jeszcze inna tradycja protestancka woli używać terminu WIEKUISTY, który kładzie bardziej nacisk na pojęcie odwiecznego bytowania. Idea wiekuistości jest jak najbardziej adekwatna, bo ten aspekt występuje w Bożym Imieniu. Lecz w gruncie rzeczy słowo „Wiekuisty” ma posmak bardzo filozoficzny, podczas gdy synowie Abrahama odczuwają ogromną bliskość ze swoim Bogiem.

Zresztą dlaczego Imię Haszem nie zostało objawione Abrahamowi, ale dopiero Mojżeszowi? Dlatego, że Imię Boga może być objawione dopiero w kontekście wyzwolenia, wybawienia. Nie można zrozumieć istoty Boga bez perspektywy Jego Wszechmocy i Jego Miłosierdzia. Imię Haszem musi być również skojarzone z wolnością, bo pełne bytowanie wiąże się z byciem wolnym. Cały wszechświat zaistnieje dopiero wówczas, kiedy stanie się wolny. I właśnie człowiek posiada klucz do tej wolności, do doprowadzenia całego stworzenia do komunii z Bogiem. Posłuchajmy toku rozumowania świętego Pawła:

Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w WOLNOŚCI i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.” (Rz 8, 19-22)

Haszem jest jedynym Bogiem, jest źródłem istnienia. Ale istnieć naprawdę można dopiero w wolności. Wolność dotyczy całego stworzenia i przechodzi przez uwolnienie człowieka ze wszystkich zagrożeń, które na niego czyhają – od zewnątrz, ale przede wszystkim od wewnątrz.

Kiedy człowiek mówi „Ja” - przestaje być jednostką, zaczyna być osobą wyzwoloną przez Zbawiciela, który jako pierwszy powiedział „JA” i tym samym objawił się człowiekowi jako osobę. Zrobił to dopiero w kontekście Wyjścia z Egiptu, w kontekście wyzwolenia, w kontekście przekształcenia niewolników w osoby wolne. Bóg zaprasza ludzi do wielkiej przygody wolności.


Haszem – Imię Boga – to sama istota Boga, Jego najgłębsza tożsamość. Ta tożsamość zostaje objawiona wtedy, kiedy Bóg wkracza i przerywa śmiercionośny przebieg historii człowieka. Haszem nie może patrzeć na to, jak Jego dzieci dążą do samozagłady. Haszem objawia, że dzieje ludzkości dotykają Go tak dotkliwie, jak nieszczęście syna dotyka czułego, kochającego i uważnego Ojca. To jest dopiero objawienie! Władca świata posiada czułe serce Ojca! Bardziej niż stworzycielem, Bóg jest rodzicielem. Jest też odpowiedzialnym rodzicem: bierze odpowiedzialność za swoje dzieci. Dzieje wyzwolenia objawiają samą istotę Boga, który jest w tajemniczy sposób związany ze stworzeniem zrodzonymi przez Niego. Haszem jest Bogiem wyzwalającym, wyciągającym z niewoli, walczącym o wolność swojego dziecka.

W modlitwie „Ojcze nasz”: mówimy „święć się Imię twoje”. Jakie to imię? Przede wszystkim takie, że jest Ojcem, naszym Ojcem. Do Boga nie przychodzi się pod zniewalającą opiekę, tak jak się przychodzi do matki. Przychodzi się do Ojca, żeby się nauczyć stać się osobą, żeby się nauczyć żyć w wolności, żeby się nauczyć przekraczać własne granice, wychodzić z Egiptu. Egipt etymologicznie znaczy bowiem „granice”, „brzegi”. Wyjść z Egiptu to przestać być niewolnikiem lub jednostką i stać się osobą wolną – synem.

Na tym polega Przymierze: jest dziełem wyzwalającym, a więc i wymagającym. Na tym polega wiara: na otrzymaniu od Ojca energii, dzięki której jednostka – stawszy się osobą i synem – będzie w stanie przekroczyć własne ograniczenia i zniewolenia. Na tym polega nasza nadzieja.

Mojżesz na górze Horeb otrzymał zadanie, aby wszczepić tę nadzieję w serce całego Ludu Wybranego. Wie, że to zadanie jest po ludzku niemożliwe, dlatego będzie starał się wykręcać z tej roli na wszelkie sposoby. W następnym odcinku będziemy świadkami dalszych pertraktacji między Bogiem i Mojżeszem.


© Père Alain Dumont, La Bible en Tutoriel, http://bible-tutoriel.com/le-nom-de-dieu.html