Rdz 42 Józef szuka pojednania

W poprzednim odcinku byliśmy świadkami tego, jak Boże błogosławieństwo spływa na te narody, które przyjmują gościnnie synów Abrahama i im błogosławią. W ten sposób sami stają się beneficjentami Bożego błogosławieństwa. Na tym właśnie polega powołanie synów Abrahama: oni są sakramentami zbawienia – wszędzie gdzie chodzą, samą swoją obecnością wnoszą widzialny znak obecności Bożej, Bożego błogosławieństwa dostępnego wszystkim narodom.

Minęło 9 lat odkąd Józef dowodzi Egiptem. Zachodzi pytanie: dlaczego Józef nie powiadomił ojca, że wciąż żyje? W miarę, jak będziemy czytali historię Józefa okryjemy, jakie są ku temu powody.

Tak jak Józef przepowiedział, głód opanował cały region. Jakub postanowił wysłać swoich synów do Egiptu, z wyjątkiem Beniamina: drogi nie były bezpieczne i Jakub nie chciał narażać życia ostatniego syna ukochanej Racheli.

Synowie Jakuba przybywają do Egiptu i trafiają prosto do Józefa. Aby tak się stało, Józef prawdopodobnie nadzorował przybyszów z Kanaanu w oczekiwaniu na swoich braci. Nie jest to pewne, ale liczy się to, że rozpoznał swoich braci, którzy oczywiście jego nie rozpoznali, bo ostatni raz go widzieli tam, gdzie go zostawili: na dnie cysterny, teraz zaś stoją przed wielkim dygnitarzem egipskim, pierwszym po faraonie.

W chwili spotkania Józef zachowuje się zaskakująco: postanawia ukryć swą prawdziwą tożsamość pod maską okrucieństwa, jaką często mają władcy tego świata. Oskarża swoich braci o to, że są szpiegami i każe ich odesłać – mimo wszystko z worami jedzenia – ale zatrzymuje przy sobie Symeona, który będzie więźniem aż do zgromadzenia wszystkich synów Izraela.

Tutaj widzimy pewien wymiar zadośćuczynienia. Józef, syn Racheli, był więźniem? Teraz kolej na to, aby syn Lei doświadczył tego samego losu i został tymczasowo oddzielony od swoich braci! Bracia mają wrócić z Beniaminem, Józef jednakże nic nie mówi o ojcu, który nie jest tutaj stroną, bo cała sprawa rozgrywa się między braćmi.

Bracia Józefa wpadają w panikę. Myśleli, że zbrodnia na Józefie należy do przeszłości, a tu nagle wraca po 20 latach. Tak samo każde nasze zatajone przewinienie czai się pod drzwiami, gotowe do ujawnienia się w najgorszym momencie, podczas gdy my byśmy chcieli żyć tak, jakby nasze dawne i zatajone przewinienia w zasadzie nigdy nie miały miejsca...

To jest naprawdę głęboka prawda, która dotyczy nas wszystkich: jeśli czyniliśmy zło w ukryciu i jeśli nawet nikt nas na tym nie przyłapał, nikomu też o tym nie mówiliśmy, nagle sprawa potrafi odbić się czkawką, na przykład po dwudziestu latach: tak naprawdę to nasza dusza domaga się naprawy, bo każde przewinienie ją zniekształcało, szpeciło, psuło. Dusza po przewinieniu domaga się naprawy, wyprostowania, zadośćuczynienia, mimo naszego zaprzeczania, chęci schowania przewinień w najgłębszych zakamarkach naszej świadomości. Ale jeśli znów zakopiemy sprawę, ona wróci po kolejnych 20 latach. Wszystko dlatego, że uciekamy od światła. Światło rzucamy na nasze czyny poprzez nazywanie ich po imieniu.

W naszej historii Józef domaga się zgromadzenia wszystkich braci. To spowodowało, że bracia nagle przypomnieli sobie o zamachu na Józefa. Próbowali o tym zapomnieć, ukryć to przed światem, próbowali „żyć normalnie”, ale przeszłość ich dogoniła i wpadli w panikę. Rozmawiają o tym między sobą po aramejsku. Józef ich rozumie i nie potrafi opanować wzruszenia, wycofuje się, żeby płakać w ukryciu.

Bo Józef kocha swoich braci, ale wie, że nie jest przez nich kochany. Zresztą, nigdy nie będzie przez nich kochany. Po śmierci ojca bracia zwrócą się do niego mówiąc: "Jesteśmy twoimi niewolnikami!” (Rdz 50,18). Tak naprawdę bracia nigdy nie będą potrafili go postrzegać jako swego brata! Bo Józef jest zbyt doskonały, jego doskonałość jest nie do zniesienia! Ona przypomina braciom o ich własnej niedoskonałości. Józef wychodził cało ze wszystkich prób i opresji, przez które przechodził: został wrzucony do cysterny, ale nie rozpaczał; został sprzedany w niewolę, był napastowany przez nierządnicę, został niesprawiedliwie wtrącony do więzienia, ale za każdym razem się podniósł. Józef jest sprawiedliwym, którego żadna próba nie może pokonać. Wręcz przeciwnie: każda próba czyni go silniejszym. Inaczej jest z Judą: on się podniósł, ale dopiero po upadku. Dlatego łatwiej jest jego braciom utożsamiać się z nim i rozpoznawać w nim swojego przywódcę...

Józef wyczuwa to wszystko: czuje się odrzucony, bo jego doskonałość jest nie do zniesienia. Podobna sytuacja jest ze Słowem Bożym, które "przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli" (Jn 1,11). Schemat jest taki sam, bo Józef jest figurą mesjasza. Józef płacze, bo nie potrafi zjednać sobie braci. Tak samo Jezus będzie płakał dlatego, że nie potrafi zgromadzić ludu Bożego:

"[Jerozolimo], ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście!" (Mt 23,37). 

Mimo wszystko Józef, podobnie jak Jezus, doprowadzi swoją misję zbawczą do końca, nie zważając na własne uczucia.

Józef na zewnątrz pokazuje surowe oblicze, ale tak naprawdę jest to wyraz jego miłosierdzia: nie chce karać winnych, tylko dać im sposobność do naprawienia swojej zeszpeconej duszy – do zrobienia „Tikun”, jak mówią rabini. Bo kiedy człowiek czyni zło, później musi nie tylko wynagrodzić za swoją winę, musi też naprawić swoją duszę, która została zniekształcona przez złe czyny. Naprawa polega na tym, że dusza musi wyjść z ciemności kłamstwa, w której się znajduje, rozjaśniając ją za pomocą słów: musi nazywać rzeczy po imieniu, musi wyznać swoje winy i prosić Boga o przebaczenie. Taka jest droga uzdrowienia duszy. Taka jest też rola wyznawania swoich grzechów na spowiedzi, a jeśli ktoś nie chce chodzić do spowiedzi, musi chodzić do psychologa: na kozetce będzie zmierzać się z prawdą o sobie.

My płacimy cenę za nasze przewinienia, Bóg nie jest temu winny, ani nas nie każe. My sami sobie wyrządzamy krzywdy. Natomiast Bóg posyła nam sprawiedliwych, żebyśmy mogli przy ich pomocy nazywać nasze winy i naprawiać nasze dusze. Nasze winy w tajemniczy sposób dotykają sprawiedliwego, dotykają samego Mesjasza. Na Mesjaszu ostatecznie spoczywa całe zło. Jezus powie:

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.” (Mt 25,40).

Paradoksalnie, to bardzo upraszcza naszą sytuację i pozwala nam wyjść z impasu. Bo skoro musimy prosić o przebaczenie Sprawiedliwego, możemy mieć pewność, że jako Sprawiedliwy nie będzie szukał zemsty. Józef na przykład, jako sprawiedliwy, nie chciał zemsty: chciał tylko pojednać rodzeństwo. Tak samo Jezus nie będzie szukał zemsty: będzie chciał przywrócić braterstwo wszystkim narodom ziemi!

Bóg wymaga jednak, żebyśmy wyznawali nasze winy, nazywali rzeczy po imieniu. I to nie tylko po cichu, w swoich myślach, ale na głos, przed osobą wobec której zawiniliśmy, a ostatecznie wobec Boga, w osobie kapłana reprezentującego Jezusa. Bo u korzeni każdego grzechu znajduje się element pychy, dlatego głośne wyznanie swoich przewinień przynosi nam uzdrowienie dzięki naszej postawie pokory, dzięki pokonaniu naszego wstydu przez nazywanie naszych win na spowiedzi. Takie rozjaśnienie naszych ciemnych grzechów jest niezbędne dla wyjścia z ciemności, w której sami siebie pogrążamy.

Żeby nasze wyznanie winy było owocne, potrzebujemy wyznać ją przed kimś. Niby proste, ale jest cała masa ludzi, która zrobi wszystko, aby uciec od takiego oczyszczenia. Inni powiedzą: „To zbyt łatwe!”. Zgadza się – ale skoro to jest takie proste, po prostu zróbmy to! Bóg nam ułatwia zadanie posyłając nam sprawiedliwych. Często nie musimy ich szukać, sami się nam pokazują, jak Józef, który znienacka pojawił się w życiu swoich braci. Albo jak Słowo Boże, które nie czekało na nasze nawrócenie, tylko pierwsze przyszło do swoich, aby wyciągnąć ich z błędnego koła grzechu, w które sami wpadli i z którego nie potrafią sami się wydostać. Dzięki światłu Chrystusa, ludzie będą potrafili przezwyciężać przewinienia, które zamykają ich w więzieniu ciemności.

Jak widzimy, historia Józefa jest pełna emocji, jest też blisko związana z historią Mesjasza i z naszą osobistą historią.





© Père Alain Dumont, http://bible-tutoriel.com/1er-voyage-des-freres-de-joseph-en-egypte.html