Sylwia Wolańska
Sylwia Wolańska
Od zagrożenia z biologii do nauczycielki biologii
Czy można mieć zagrożenie z biologii, a kilka lat później zostać nauczycielem tego przedmiotu? Można. I jestem na to żywym dowodem.
Kiedy uczęszczałam do liceum, biologia wcale nie była moją wielką miłością. Wręcz przeciwnie – pamiętam moment, kiedy groziła mi z niej jedynka. To było w klasie pierwszej i już na samym początku wszystko było nie tak. Nie umiałam się uczyć biologii, było to dla mnie bardzo trudne. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi:„Spokojnie. Kiedyś będziesz uczyć biologii innych”, to prawdopodobnie popatrzyłabym na niego z niedowierzaniem. Bo jak to możliwe? Przecież wtedy biologia była dla mnie przede wszystkim kolejnym przedmiotem, którego trzeba było się nauczyć. Komórki, tkanki, układy narządów, genetyka… Wszystko to wydawało się trudne i wręcz sprawiało, że narastał we mnie lęk. Lęk przed kolejną porażką.
Jednak coś się zmieniło. Najpierw skorzystałam z pomocy koleżanki. Dzięki niej przygotowałam się do sprawdzianu, z którego po raz pierwszy dostałam 4! Byłam z siebie bardzo dumna, nabrałam też pewności siebie. Od tej pory biologia stała się dla mnie bardzo interesująca, a zarazem łatwa do zrozumienia. Dla mnie biologia to życie. To odpowiedź na pytania: dlaczego oddychamy, jak bije nasze serce, skąd biorą się emocje, dlaczego chorujemy, jak działa nasz mózg, jak organizm potrafi się regenerować i dlaczego każda komórka naszego ciała jest tak niezwykła. Im więcej wiedziałam, tym bardziej chciałam wiedzieć jeszcze więcej.
Ostatecznie na pisemnej maturze z biologii dostałam 4 a na ustnym egzaminie 5. Wybrałam studia biologiczne, mając już marzenie, aby przekazywać tę fascynującą wiedzę uczniom. Udało się – zostałam nauczycielką biologii. I wiecie, co jest w tym wszystkim najciekawsze? Dzisiaj, kiedy patrzę na uczniów, którzy mówią: „Proszę pani, ja nie rozumiem biologii”, albo: „Ja nie jestem dobry z biologii”, naprawdę ich rozumiem, bo sama kiedyś byłam po tej drugiej stronie. Wiem, że czasami problemem nie jest brak zdolności. Czasami potrzeba czasu. Czasami innego sposobu wyjaśnienia. Czasami trzeba usłyszeć od kogoś: „Spróbuj jeszcze raz. To, że teraz czegoś nie rozumiesz, nie znaczy, że nigdy tego nie zrozumiesz”.
Moja historia nauczyła mnie też czegoś ważnego poza szkołą. Człowiek nie jest swoją oceną. Nie jest jedynką, dwójką, czerwonym paskiem ani świadectwem z paskiem. Jedna słaba ocena mówi tylko to, że w tym konkretnym momencie coś nam nie wyszło. Nie mówi, kim jesteśmy i kim możemy zostać. Może właśnie dlatego tak lubię swoją pracę. Bo czasami siedzi przede mną uczeń, który jest przekonany, że „nie nadaje się do biologii”, a ja mam ochotę powiedzieć: „Jeszcze nie wiesz, dokąd Cię to zaprowadzi”. Sama przecież kiedyś tego nie wiedziałam. Nie wiedziałam, że przedmiot, z którego miałam zagrożenie, stanie się moją pasją i moim zawodem. Nie wiedziałam, że kiedyś będę stała przed klasą i tłumaczyła innym, jak działa DNA. Nie wiedziałam nawet, że będę czerpała tyle radości z odkrywania tajemnic ludzkiego organizmu. A życie lubi zaskakiwać.
Dlatego, jeśli dzisiaj masz słabszą ocenę, czegoś nie rozumiesz albo wydaje Ci się, że jakiś przedmiot zupełnie nie jest dla Ciebie – nie pisz jeszcze zakończenia swojej historii.
Bo być może właśnie trzymasz w ręku pierwszą stronę opowieści, której zakończenia jeszcze nie znasz. A ja? Cóż… Od zagrożenia z biologii do nauczycielki biologii. Chyba całkiem niezła lekcja biologii.