Uczniowie klas piątych mieli okazję obejrzeć przedstawienie pt.: Pierścień i róża w Teatrze Banialuka w Bielsku-Białej.
Historia księcia Lulejki - prawowitego władcy Paflagonii, który przed latami został pozbawiony królestwa przez swojego wuja, jest klasyczną baśnią o miłości, wychwalającą cnotę skromności i honoru, a ganiącą pychę, chciwość i niecierpliwość.
Przygody zmierzają do szczęśliwego finału, ale refleksje w umysłach odbiorców pozostaną na długo. Czy aby na pewno po to, by szczerze kochać potrzebujemy otaczać się gadżetami dodającymi nam splendoru? Amulety, drobne przedmioty rzekomo przynoszące szczęście, czarodziejskie figurki - czy naprawdę przyciągają miłość? A może nie potrzebujemy uciekać się do żadnej magii, tylko wystarczy cierpliwie i wytrwale przeżyć trudne chwile odtrącenia wpisane w nasze życie, by potem zakosztować szczęścia przy boku drugiej, życzliwej nam osoby?
Z tą refleksją młodych widzowie powrócili do realnego świata, który jak się wydaje ma wiele wspólnego z dylematami baśniowych bohaterów przedstawienia.
Uczniowie z opiekunami wybrali się w piątkowy wieczór do teatru Korez w Katowicach, by poznać wzruszającą opowieść Hanki w monodramie, w którym w główną i jedyną rolę wcieliła się znakomita Grażyna Bułka.
W spektaklu poznajemy historię leciwej już Ślązaczki, która ze łzą w oku wspomina swe życie. Opowieść zaczyna się przed pierwszą wojną światową. Jak wiele innych przekazywanych z pokolenia na pokolenie zawiera w sobie szczęśliwą miłość i zwykłą prozę życia, która przerwana jest powołaniem do wojska. Trudno rozgraniczyć, czy jest to opowieść o rodzinie, historii, polityce, narodach? Jedno tylko jest pewne, co wielokrotnie podkreśla Hanka – jo jest Ślonzoczka! Jo kochom Ślonsk.
Wszyscy byli poruszeni opowieścią Hanki-uczniowie i opiekunowie. Widownię spajało coś niezwykłego. Nie tylko łzy i wspólny śpiew, poczucie wspólnej historii, wspólnego losu. Jak wynika z relacji po spektaklu, w wielu zrodziła się chęć przeżycia podobnych wzruszeń na kolejnych przedstawieniach. Wyjazd utwierdził w przekonaniu, że nauczanie historii nie polega tylko na pisaniu notatek w dusznej sali lekcyjnej lecz na rozbudzaniu miłości do teatru, fascynacji odkrywaniem podczas wspólnych wyjazdów i wspólnym przeżywaniu emocji. To najcenniejsza lekcja do której nie trzeba nikogo przekonywać.
Klasy czwarte odbyły podróż do czasów starożytnej Grecki. Teatr Show, rezydujący gościnnie w Mrowisku, zaproponował uczniom udział w multimedialnym widowisku o mitach. Przedstawienie polegało na międzygrupowym współzawodnictwie. Podstawą do zabawy była treść mitów greckich. Podczas wykonywania zadań scenicznych uczniowie dowiadywali się m. in. co łączy Ariadnę i Tezeusza, za co ukarano Prometeusza i Syzyfa, odwiedzili krainę Hadesa itd. Widzowie uczestniczyli w świetnej zabawie z wykorzystaniem najnowocześniejszej techniki rejestracji obrazu i dźwięku.
Kraków to miasto, które z każdą wizytą odkrywa swe sekrety, gromadzone pieczołowicie przez kilka wieków. To miejsce wielu naj: najstarsze, najpiękniejsze, najważniejsze, najbardziej urzekające…Miasto które pozwala wsłuchać się ,,Co się w duszy komu gra, co kto w swoich widzi snach”. Promienie jesiennego słońca, odbijające się w wielowiekowych murach i majestatycznie opadające liście, sprzyjały refleksji nad upływem czasu i zbliżającymi się decyzjami, przed którymi stają trzecioklasiści. To właśnie uczniowie trzecich klas pojechali do Krakowa.
Po spacerze przez Starówkę zwiedzili wystawę interaktywną w Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wszystkiego można było, a nawet wypadało, dotknąć lub wprawić w ruch. Prawa fizyki i matematycznych obliczeń, stały się choć trochę jaśniejsze i bardziej zrozumiałe. Głównym celem podróży do Krakowa było jednak wieczorne przedstawienie w teatrze Bagatel, pt.: Szalone nożyczki. Treść była jasna. Czterech podejrzanych, dwóch policjantów, narzędzie zbrodni i cała widownia świadków! To niezwykła komedia kryminalna z niespodzianką rozgrywająca się w wyjątkowym krakowskim salonie fryzjerskim, nad którym mieszka upiorna pianistka, a właściwie mieszkała. Przedstawienie, w którym przebieg akcji zależy w dużej mierze od publiczności. Dla niektórych przebieg był dużym zaskoczeniem.
Po przedstawieniu nikt nie twierdził, że teatr jest nudny, a spędzanie czasu na widowni jest passé. Późnym wieczorem wróciliśmy do Gierałtowic bogatsi o nowe wspomnienia z cudownego jesiennego dnia spędzonego w gronie przyjaciół w słonecznym Krakowie.
9 marca 2017r. uczniowie klas drugich pojechali do Krakowa, by zobaczyć przedstawienie ,,Arszenik i stare koronki” w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie.
Brodwayowski przebój, grany nieprzerwanie od dziesiątek lat przy pełnej widowni, dostarczył znakomitej rozrywki na wysokim poziomie. W rolach głównych–dwie wielkie damy polskiej sceny – Anna Polony i Urszula Popiel.
Fabuła jak przystało na czarną komedię jest przewrotna. Mortimer Brewster, uosobienie kawalera i zagorzały krytyk małżeństwa, bierze ślub z uroczą Elaine Harper. Przybywa na Brooklyn, do domu swoich ciotek, aby przedstawić żonę przed podróżą poślubną. Odkrywa, że dwie zacne staruszki znalazły swoją życiową misję w pozbawianiu życia starszych panów. W ten sposób chcą ulżyć ich samotności. Pomaga im w tym, nieświadomy niczego kuzyn Teddy, który podaje się za Napoleona. Jakby tego było mało, do domu rodzinnego wraca brat Mortimera-Johnny, psychopatyczny morderca. W domu Brewsterów robi się coraz tłoczniej, coraz niebezpieczniej i coraz absurdalniej.
To był niezapomniany wieczór spędzony w magicznym Krakowie i równie pięknych teatralnych wnętrzach. Wracając do domu, czyniono już kolejne plany wyjazdów na przedstawienia, które należy zobaczyć.
13 kwietnia 2016r. mieszkańcy Gierałtowic wybrali się do Krakowa na przedstawienie Chory z urojenia według sztuki Moliera. W wyjeździe uczestniczyli starsi i młodsi, łącznie 48 osób, połączonych chęcią obcowania z magiczną atmosferą królewskiego miasta oraz zamiłowaniem do teatru.
Sztuka Moliera zachwyciła wszystkich. Chory z urojenia porusza bardzo aktualny temat samotności, paradoksu życia, pychy i próżności człowieka. W dzisiejszym zagmatwanym świecie każdego dotyka jakaś choroba, bo zbyt często jesteśmy samotni. Molier potrafił doskonale pod płaszczem humoru i zabawy wyciągać na światło dzienne ludzkie bolączki i przywary. Pampiglione mówi nam o tym w atmosferze głębokiego rozbawienia, poprzez śmiech pełen mądrej refleksji, która pozostanie z nami nawet po wygaszeniu teatralnych świateł. W roli tytułowej wystąpił jeden z najpopularniejszych polskich aktorów-Andrzej Grabowski.
W przedstawieniu podano słodko-gorzkie lekarstwo na dolegliwości duszy i ciała. Zamiast skupiać się na swej osobie, jak to czyni Argon, należy cieszyć się życiem i otaczać miłością. Korzystając z tej recepty, planujemy kolejne wyjazdy na przedstawienia, które trzeba obejrzeć.
Pierwszego grudnia grupa młodzieży gimnazjalnej udała się do Katowic, by obejrzeć przedstawienie ,,Cholonek”, powstałe na podstawie powieści Janoscha „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny”.
Książka zaczyna się od słów: „Jakże często się zdarza, że ktoś przyjdzie, coś zrobi i wszystko się nagle odmieni”. Wszystko odmieniło się w 2004 r., gdy „Cholonka” przeniesiono na deski teatru. To sztuka po śląsku, o Śląsku i o Ślązakach!
Składamy podziękowania za pomoc finansową w organizacji wyjazdu Radzie Rodziców Gimnazjum nr 1 w Gierałtowicach oraz Stowarzyszeniu Lepsza Przyszłość.
Grupa gimnazjalistów wraz z opiekunami w sile 46 osób w piątkowy wieczór 30 października wybrała się do teatru Korez na przedstawienie ,,Scenariusz dla 3 aktorów". Niektórych widzów jeszcze nie było na świecie, kiedy trzech artystów postanowiło zainscenizować ten spektakl, który okazuje się być swoistym fenomenem. Dwadzieścia lat grania „Scenariusza dla 3 aktorów", który został nagrodzony Złotą Maską w 1992 roku, który był prezentowany m.in. w: Budapeszcie, Essen, Kolonii, Wiedniu i Berlinie... po prostu nie mogło okazać się klapą. Niepodważalnym atutem są aktorzy. Mistrzowskie trio dosłownie wyciska z siebie siódme poty. Każda osoba spośród publiczności może poczuć się doceniona, bowiem nie sposób oprzeć się wrażeniu, że aktorzy popisują się indywidualnie dla każdego. Być może jest to efekt osiągnięty dzięki małej scenie, ale niewątpliwie wielką zasługą jest tu także warsztat aktorów. Bogdan Kalus, Mirosław Neinert i Dariusz Stach–to zespół, który co przedstawienie próbuje stworzyć spektakl. Prace nad nim obserwujemy z drętwiącymi od śmiechu policzkami. Duża część przedstawienia jest improwizowana i choć taki zabieg wymaga pewnych ustaleń między współgrającymi, to tutaj w ogóle nie można o czymś takim mówić. Bowiem ilość lat spędzonych wspólnie na scenie pozwala im na doskonałe współtworzenie, granie ze sobą i z publicznością, nie zawsze z góry znając finał danej zagrywki. Udowodniono nam, że dobremu aktorowi wystarczy pusta scena i byle krzesło czy stół, by powstał prawdziwy teatr, by między granicą sceny a widownią powstało napięcie, z którego wybucha wulkan pozytywnej energii. Z całą pewnością nie była to ostatnia wizyta gimnazjalistów w teatrze, uchodzącym za najlepszy w regionie.