Nastał dobry czas dla polskiego kina historycznego. Niedawno do kin trafił film o Piłsudskim w reżyserii Michała Rosy, wkrótce po nim na duży ekran wkraczają Legiony. Jest to produkcja widowiskowa. Dariusz Gajewski nie oszczędzał. Szarża ułanów pod Rokitną jest wspaniale ukazana. Nikt nie sili się tu na półśrodki. Polacy rzucają się w heroiczny bój z bolszewikami i choć logika podpowiada, że to nie może skończyć się dobrze, wygrywają. Straty po naszej stronie są wielkie i reżyser znakomicie to oddaje. Widz przeżywa klęskę postaci i trzyma kciuki za to, by część z nich przeżyła.
Film to epickie widowisko historyczne zrealizowane przy użyciu najnowocześniejszych technik filmowych. Ukazuje młodych ludzi, bez wahania rzucających się w wir walki o odzyskanie państwowości, ale także tych, którzy dopiero zrozumieli, że tylko w wolnej Polsce zrealizują swoje marzenia. Uniwersalna opowieść o wchodzeniu w dorosłość w trudnych czasach i dojrzewaniu do wspólnoty. Wielka historia jest tu tylko tłem dla rozgrywającej się na pierwszym planie historii miłosnej. Uwikłani w nią są: Józek (Sebastian Fabijański) – dezerter z carskiego wojska, agentka wywiadu I Brygady – Ola (Wiktoria Wolańska) z Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego oraz Tadek (Bartosz Gelner), narzeczony Oli, ułan i członek Drużyn Strzeleckich. W filmie pojawia się szereg osobistości znanych z kart historii. Wśród nich: brygadier Józef Piłsudski (Jan Frycz), porucznik Stanisław Kaszubski ps. „Król” (Mirosław Baka), rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz (Borys Szyc), porucznik Jerzy Topór-Kisielnicki (Antoni Pawlicki) i wielu innych.
Wyjazd stanowił kolejną propozycję w ramach Akademii Filmu Historycznego. Uczniowie poświęcają swój piątkowy wieczór, aby spędzić go w kinie, oglądając filmy historyczne. Świetna okazja, by zacieśnić więzi koleżeńskie i wyrobić nawyk chodzenia do kina. Wkrótce kolejny wyjazd, tym razem na film-Wojna o prąd. Główni bohaterowie to Thomas Edison i George Westinghouse.
W 2019 roku upływa 500 lat od wyprawy, która zmieniła obraz współczesnego świata. Flota pięciu potężnych okrętów opuściła Sewillę w 1519 roku pod dowództwem odważnego podróżnika – Ferdynanda Magellana wraz z jego załogą liczącą ponad 200 marynarzy, by po kilku latach powrócić do tego samego portu. Udowodnili, że kula ziemska jest okrągła. Młodzi odkrywcy z klas piątych wyruszyli w środę 18 września w podróż do Multikina, by wraz z bohaterami filmu przeżyć ich przygody.
Była to kolejna propozycja w ramach Akademii Filmu Historycznego, tym razem dla młodszych odbiorców.
Kolejne seanse już wkrótce…
Skończyły się wakacje. Uczniowie wrócili do szkolnych sal. Najwyższy czas, by rozpocząć kolejny sezon Akademii Filmu Historycznego. W piątkowy wieczór miłośnicy kina wybrali się na premierę filmu pt.: ,,Piłsudski”. Jest to film przede wszystkim o… Piłsudskim. Burzliwe dzieje Polski z początku XX wieku są tutaj tylko tłem. Historia naszego kraju zdaje się przelatywać za plecami bohaterów niczym obrazki z kalejdoskopu. Na pierwszym planie jest główny bohater o gniewnym wzroku. Nie spodziewajcie się spiżowego portretu „Dziadka”, bowiem Józef Piłsudski jest tutaj postacią dość niejednoznaczną.
Zanim stał się naczelnym wodzem, marszałkiem, był po prostu „Ziukiem”. Młodym, porywczym chłopakiem, który nie cofnie się przed niczym, by zrobić z Polski taki kraj, jaki on sam sobie wymarzył. Nic go nie powstrzyma - ani przymusowy pobyt w psychiatryku, ani gderanie przeciwników politycznych. „Ziuk” ma misję i do celu dotrze chociażby po trupach, nieważne czy wrogów, czy sprzymierzeńców. Bardzo ambiwalentnie jawią się w filmie obrazy zamachów bombowych na funkcjonariuszy carskich, w których cierpią także niewinne kobiety i dzieci. Ale „Piłsudski” zdaje się kierować maksymą swojego tytułowego bohatera: „Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!”
Warto zaznaczyć, że Borys Szyc w roli Józefa Piłsudskiego jest wręcz fenomenalny. Co najważniejsze: nie szarżuje aktorsko, nie tworzy karykatury, tylko kreuje postać z krwi i kości.
„Piłsudski” może pochwalić się także świetną scenografią. Słynna akcja pod Bezdanami, czyli brawurowy napad na pociąg, została nakręcona za pomocą jednego ujęcia nadając całości klimat rodem z thrillera. Fragmenty ze szpitala psychiatrycznego kreują surrealistyczną atmosferę, zaś sceny zamachów szokują naturalizmem. „Piłsudski” to rzecz poprowadzona z nerwem i pasją, a na pierwszym planie bryluje świetny Borys Szyc w roli tytułowej. Kontrowersyjny bohater mawiał, że „Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi (..)” – jakże aktualne, prawda?
Kolejna propozycja wyjazdu w ramach Akademii Filmu Historycznego była skierowana do najmłodszych odbiorców. W piątkowy wieczór uczniowie klasy IVB pojechali do Cinema City, aby obejrzeć film pt.: ,,Asteriks i Obeliks. Tajemnica magicznego wywaru”. Treść kolejnych części cyklu jest za każdym razem zbliżona, ale zawsze wywołuje uśmiech na twarzy młodych widzów.
Tym razem po pechowym upadku z drzewa, podczas zbiorów jemioły, druid Panoramiks postanawia przejść na emeryturę. Wcześniej jednak musi zadbać o bezpieczeństwo wioski i znaleźć dla siebie godnego następcę. W towarzystwie Asteriksa i Obeliksa wyrusza więc w świat, w poszukiwaniu młodego utalentowanego druida, któremu mógłby powierzyć tajemnicę magicznego wywaru. Tak rozpoczęła się wielka, zaczarowana przygoda – prawdziwy kocioł śmiechu i zaskakujących zdarzeń!
Była to pierwsza wieczorna eskapada czwartoklasistów. Z całą pewnością będą następne.
Z początkiem roku szkolnego ruszyła Akademia Filmu Historycznego. Okazją do pierwszego wyjazdu było pojawienie się na ekranach kin filmu ,,Dywizjon 303. Historia prawdziwa”. Fabuła nawiązuje do słynnej książki Arkadego Fiedlera. Można ją streścić w kilku zdaniach. Polscy lotnicy ściągają do Wielkiej Brytanii, by tam walczyć z niemieckimi samolotami. Zanim jednak będą mogli wystartować w powietrze, muszą przekonać do siebie angielskich sojuszników. Widzów do kin przyciągają nazwiska aktorów, Piotra Adamczyka, Macieja Zakościelnego, którzy odgrywają postacie historyczne Witolda Urbanowicza i Jana Zumbacha. Film przypomina piękną kartę polskiej historii. Męstwo Polaków, którzy bronili brytyjskiego nieba.
Uczniowie drugich klas gimnazjum w ramach Akademii Filmu Historycznego w czwartkowy wieczór obejrzeli film ,,Przełęcz ocalonych”. Fabuła filmu rozgrywa się u schyłku drugiej wojny światowej. Armia amerykańska toczy ciężkie walki z Japończykami o każdy skrawek lądu na Pacyfiku. Strategicznym celem jest wyspa Okinawa, której zdobycie może oznaczać ostateczną klęskę Japonii. Wśród setek tysięcy amerykańskich żołnierzy trafia tu Desmond T. Doss, sanitariusz, który ze względu na przekonania odmówił noszenia broni. Traktowany z nieufnością, oskarżany o tchórzostwo, wkrótce udowodni jak bardzo się wobec niego mylono. Podczas najcięższych starć, wielokrotnie ryzykując życiem, wydostaje z ognia walki ponad 70 rannych żołnierzy. Tak rodzi się legenda bezbronnego bohatera. Przedstawione wydarzenia osnute są na faktach.
Film uderza realnością obrazów, które kształtują w młodym odbiorcy prawdziwy obraz wojny, jako źródła cierpienia i bólu, pozostającego w sercach uczestników walk na całe życie.
Grupa uczniów, realizująca edukacyjny projekt gimnazjalny pod hasłem ,,1000 lat historii Żydów w Polsce” udała się 24 marca na premierę filmu pt.: Azyl.
Oparty na prawdziwych wydarzeniach film opowiada niezwykłą historię małżeństwa Żabińskich, zoologów prowadzących zoo w międzywojennej Warszawie. W trakcie niemieckiej okupacji najcenniejsze zwierzęta zostają wywiezione, a ogród zmienia się w świńską farmę dla niemieckich żołnierzy. Wszystko to jest tylko fasadą. Pod przykrywką bliskiej współpracy z Wehrmachtem Żabińscy zmieniają zoo w azyl dla Żydów. Pod okiem niemieckich żołnierzy, w podziemiach zabudowań ogrodu ukrywają się żydowscy mieszkańcy miasta. Czekają na aryjskie papiery, nową tożsamość i miejsce pobytu.
Film przeradza się w sensacyjną opowieść, zapominając o wydarzeniach z wojennego frontu. Główni bohaterowie stają ze sobą w szranki w psychologicznym pojedynku, a widz w skupieniu śledzi jego przebieg. Wojna jest tu tłem dla ukazania reakcji ludzi na okrucieństwo wojny. Wydarzenia są jednak przedstawione bardzo wiarygodnie, zgodnie z realiami życia w okupowanej Polsce.
Film wart jest obejrzenia i stanowi przyczynek do dyskusji nad mechanizmami ludzkich reakcji w sytuacjach, które wymagają niezwykłych zachowań.
Temat wojny nie znika z ekranu kina. W polskiej kinematografii głęboko zakorzeniona jest załoga czołgu 102 z serialu ,,Czterej pancerni i pies”, z kreacjami aktorskimi Janusza Gajosa, Franciszka Pieczki, Romana Wilhelmiego i innych. Pozostaje ocenie widzów czy wysoko zawieszonej poprzeczce sprosta produkcja, w której występuje Brad Pitt. Opowieść o załodze czołgu rozpoczyna się w kwietniu 1945 roku. Wojska alianckie przygotowują swój ostateczny atak. Zahartowana w boju załoga czołgu Sherman znajduje się na tyłach wroga. Żołnierze podejmują decyzję przeforsowania linii ognia i wkroczenia do serca nazistowskich Niemiec. Wardaddy (w tej roli Brad Pitt) i jego ludzie muszą stanąć do walki z liczniejszymi oddziałami wroga.
Akademia Filmu Historycznego zainaugurowała działalność w nowym roku szkolnym. Młodzi miłośnicy filmu byli na premierze ,,Miasta 44". Film to opowieść o walczącej Warszawie. Na ekranie przedstawiono losy ludności i powstańców 4 dzielnic–Woli, Starówki, Śródmieścia i Czerniakowa–przez które wędrują bohaterowie filmu. Są nimi młodzi ludzie, którym przyszło wchodzić w dorosłość w okrutnych realiach okupacji. Mimo to są pełni życia, namiętni, niecierpliwi, a nade wszystko przywiązani do ideałów wolności i patriotyzmu.
Poniżej relacja z premiery.
W piątek 4 kwietnia miłośnicy filmu zasiedli w wygodnych fotelach kinowych, by spędzić ponad dwie godziny, oglądając kolejną w historii kina adaptację najbardziej znanej opowieści w dziejach człowieka - Biblii. Film stanowił kinową wersję amerykańskiego serialu filmowego, który został bardzo pozytywnie przyjęty przez widownię. Poniżej opinie na temat filmu.
Film:
Kolejnym filmem, który został poddany ocenie w ramach Akademii Filmu Historycznego jest 300:Narodziny imperium. Film stanowi kontynuację 300:Początek imperium. Różni się jednak od pierwszej części, nie opowiada bowiem o jednej bitwie, lecz o dekadzie walk Greków z Persami. Jesteśmy świadkami śmierci Dariusza z ręki Temistoklesa, widzimy przemianę Kserksesa w boga zemsty, powracamy do wydarzeń ze Sparty i pod Termopilami, które znamy z pierwszej części, by wreszcie wziąć udział w jednej z najważniejszych bitew konfliktu, rozegranej u wybrzeży Salaminy. Poniżej opinie uczestników seansu.
Miłośnicy kina i przeszłości mogli zobaczyć kolejną produkcję odnoszącą się do wielkiej katastrofy z 79r, kiedy wulkan Wezuwiusz zasypał miasto Pompeje, uśmiercając wszystkich mieszkańców. Fabuła osnuta jest wokół wątków miłosnych i walk gladiatorów. Poniżej wypowiedzi widzów.
Chyba wszyscy wiemy, kim jest Dumbo. Ten uroczy słonik o nieproporcjonalnie wielkich uszach do dziś jest obecny w popkulturze, choć tak naprawdę premiera animacji z nim miała miejsce w… 1941 roku!
Czwartoklasiści postanowili zobaczyć ten niezwykły film. Wybrali się popołudniu do kina, by przeżyć blisko dwie godziny w magicznym świecie wykreowanym przez samego Tima Burtona. Obsada (jak zawsze u Burtona) prawdziwie gwiazdorska. W głównych rolach Colin Farrell, Michael Keaton, Danny DeVito, Eva Greek.
Po latach uniwersalny przekaz filmu jest wciąż aktualny, bo kiedy do cyrku trafia długo wyczekiwany przez swoją mamę Dumbo, radości nie ma końca. Aż do momentu, kiedy okazuje się, że słonik ma nienaturalnie wielkie uszy i staje się pośmiewiskiem... Na szczęście historia ta ma szczęśliwe zakończenie. Odrzucony, niezrozumiany i samotny maluch, dzięki pomocy przyjaciół, pokonuje przeciwności losu i zostaje pierwszym i najsłynniejszym na świecie latającym słoniem.
Ma to być przekaz o tym, że nie ma znaczenia, jak wyglądamy, jacy jesteśmy. Najważniejsze jest to, co mamy w środku. Każdy jest wartościowy i zasługuje na szacunek innych. Młodzi widzowie dali się uwieść mistrzowi reżyserii. Jak wynika z ich opowieści, niektórzy mieli łzy w oczach. Niezwykle wartościowy film, który warto zobaczyć.
W ubiegłym roku magazyn Forbes wycenił majątek J.K. Rowling na 650 milionów dolarów. Możemy założyć, że brytyjska pisarka nie musi się lękać o przyszłość kolejnych pokoleń swoich spadkobierców. Jeśli zgodziła się współtworzyć nowy filmowy cykl rozgrywający się w świecie Harry'ego Pottera, jej decyzja musiała być podyktowana potrzebą serca, a nie portfela. W planach przewidziano nakręcenie aż pięciu części Fantastycznych zwierząt. W odcinku drugim ekranowy powrót dyrektora Hogwartu daje twórcom okazję, by ponownie zawitać z kamerą do wnętrz czarodziejskiej placówki edukacyjnej. Serce niejednego widza zabije mocniej na widok znajomych komnat oraz odmłodzonej kadry pedagogicznej. Swoje pięć minut dostanie także pewien legendarny mag, którego wynalazek odegrał niegdyś kluczową rolę w przygodach Harry'ego Pottera. Na pochwałę zasługują efekty specjalne. Przykuwają uwagę rozmachem. Każdy miłośnik magicznego świata młodego czarodzieja z blizną będzie usatysfakcjonowany po wyjściu z kina.
Definitywne końce zwykle oznaczają nowe początki. Kiedy więc w 2011 roku na ekrany kin trafiła ostatnia część trwającej 10 lat serii o Harrym Potterze, rozstanie z nią osładzała myśl, że już niebawem magiczny świat, z którym fani tak się zżyli, powróci. Po pięciu latach obietnica została spełniona. Film o fantastycznych zwierzętach to świetna okazja do tego, by dostać się do magicznego świata innymi drzwiami.
Grupa miłośników filmu, których celem było wyrobienie sobie zdania na temat szeroko reklamowanego filmu, wybrała się w piątkowy wieczór do kina na premierę filmu.
Akcja toczy się siedemdziesiąt lat przed pierwszą częścią serii o Harrym Porterze. Bohaterem opowieści jest Newt Scamander (Eddie Redmayne)–autor książki, którą czarodziej ze znamieniem na czole czytał w szkole. Newta poznajemy, gdy zjawia się w wielkiej metropolii z tajemniczą walizką. Niedługo potem okazuje się, że mieści ona w sobie tytułowe zwierzęta, które uznawane są przez władze magicznego świata za niebezpieczne. Bohater dostrzega w nich jednak wyjątkowość i dba o to, by mimo poważnego zagrożenia nie wyginęły. Tyle że kilka z tych niefrasobliwych bestii wydostaje się do realnego świata i zaczyna w nim siać zamieszanie. Jeszcze większy popłoch budzi potężna moc niewiadomego pochodzenia, która niszczy miasto. Newt będzie musiał sobie poradzić i z jednym, i z drugim.
Bohater grany przez Eddiego Redmayne'a ma wszystko, by przykuć uwagę widzów i zatrzymać ich przy sobie na dłużej. Jego Newt jest uroczym, dobrotliwym, chłopakiem, a dodatkową sympatię zyskuje sobie najbardziej poruszającą pasją na świecie–ryzykując swoje zdrowie i życie, chroni bezbronne stworzenia.
Należy jednak zdać sobie sprawę, że to zaledwie wstęp do prawdziwej przygody, której obietnicę dopiero otrzymujemy. Najważniejsze w tej części wydaje się jednak to, że autorom udało się rozniecić w widzach ciekawość, a dzięki temu, że jest to ciepła i uniwersalna opowieść o przyjaźni. Film o fantastycznych zwierzętach to udany początek nowej odsłony serii o bajkowym świecie.
Grupa uczniów w piątkowy wieczór pojechała zobaczyć wyczekiwaną kolejną część kosmicznej sagi o walce dobra ze złem. Fabuła wydaje się nieskomplikowana. Przedstawiono historię grupy rebeliantów zjednoczonych w śmiałej misji polegającej na kradzieży planów imperialnej Gwiazdy Śmierci.
Film podważa niektóre elementy Lucasowskiej wizji, przesuwa akcenty, pogłębia obraz świata. Dopuszcza do głosu tych, których wcześniej nie mieliśmy okazji usłyszeć. Przede wszystkim daje portret Rebelii nie będącej monolitem, Rebelii, która jest wewnętrznie skłócona i wcale nie krystalicznie czysta. Snuje też opowieść o Mocy bez udziału samej Mocy, bez rycerzy Jedi. Mamy tu świat oglądany z punktu widzenia szeregowych pionków, a nie głównych graczy galaktycznego konfliktu.
Zapewne niektórych ta wizja rozczaruje, pewną powtarzalnością sytuacji i postaci. Prawdziwi fani po seansie pozostaną utwierdzeni w przekonaniu, iż Moc ich nie opuści.
W kolejnej części przygód piratów złowrogi korsarz ucieka z mitycznego więzienia i planuje zgładzić wszystkich piratów na morzach. Aby mu przeszkodzić, Jack Sparrow musi zdobyć Trójząb Posejdona.
Po fabularnym i personalnym skoku w bok, jakim było ,,Na nieznanych wodach", Piraci z Karaibów obierają kurs do domu. Znowu spotkamy starych znajomych –jedni są już opływającymi w luksusy królami życia, inni – zapijaczonymi wrakami. Do wzięcia udziału w morskim wyścigu po Trójząb Posejdona każdego z piratów zaprzęga oczywiście inna motywacja. Młodego Henry'ego, który godnie zastępuje Willa Turnera w roli głównego bohatera, a la młody Errol Flynn, w niebezpieczną podróż pchają altruistyczne, szlachetne pobudki. Carinę Smyth – raczej iluzja, której uległa w dzieciństwie. Po ponad dwóch godzinach spędzonych w kinie fani morskich przygód pirackiej gromady utwierdzą się w przekonaniu, że zrealizowano kolejną udaną fabułę.
W piątkowy wieczór 27 maja grupa gimnazjalistek (tym razem same dziewczyny) wybrała się do kina, aby obejrzeć drugą część opowieści o Alicji i jej przyjaciołach.
Akcja filmu rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części. Tytułowa bohaterka (Mia Wasikowska) została kapitanem statku i na zlecenie firmy handlowej odbywała wyprawy do Chin. Po powrocie z jednej z nich okazuje się, że jej matka ma problemy finansowe i zastawiła ich rodzinny dom. Alicja nagle odkrywa, że może przejść przez lustro do Krainy Czarów, gdzie oczekują jej znani z pierwszej części bohaterowie. Kapelusznik (jak zwykle genialny Johny Depp) znalazł w lesie swój pierwszy, stworzony w dzieciństwie, kapelusz i od tamtej pory jest przekonany, że jego rodzina żyje. Alicja musi zatem cofnąć się w czasie i sprawdzić, jak było naprawdę.
Tytułowa bohaterka postanawia zmierzyć się z Czasem, który został ucieleśniony jako kontrowersyjny i nonszalancki jegomość zamieszkujący ogromne zamczysko. Cały film staje się jedną wielką metaforą czasu.
W trakcie filmu jesteśmy raczeni serią urzekających animacji, fantastycznych efektów i baśniowych scenerii. Trudno oderwać przez to wzrok od ekranu, a kolory wręcz się na nas wylewają ze wszystkich stron. Nie odczuwamy jednak przesytu, wręcz przeciwnie to obraz uzupełniający metaforyczną opowieść o znaczeniu czasu.
Istotne jest też przesłanie, jak przystało na baśniową opowieść, iż przyjaciół nie porzuca się w biedzie.
Wydaję się, iż powstanie kolejnej części filmu jest tylko kwestią czasu…
Grupa fanów kina wybrała się 18 grudnia na premierę kolejnej części opowieści o kosmicznej walce dobra ze złem. Siódmy epizod sagi okazał się świetnym widowiskiem głównie za sprawą osobowości bohaterów. Zarówno tych, których walka o dobro galaktyki przyprawiła już o zmarszczki, jak i tych, którzy dopiero przejmą od nich pałeczkę.
Iskry zaczęły się jednak sypać dopiero, gdy młodzi bohaterowie spotkali na gwiezdnym szlaku weteranów - Hana Solo i jego wiernego futrzaka.
Wszystko w tym filmie udowadnia, że warto było czekać wiele lat na przebudzenie mocy.