Ordalia nie były torturami, choć sprawiały ból i cierpienie. Stosowano je po to, aby oczyścić lub też potwierdzić zarzuty wobec kobiety, która rzekomo stosowała magię. Opisując ordalia należy pamiętać, że było ich siedem, a mianowicie: próba ziemnej wody, próba kąpieli, próba igły, próba wagi, próba gorącej wody, próba ognia oraz próba łez. Oprócz tych prób poznawanych na zajęciach z Historii Magii istnieją jeszcze dwie, dość istotne z punktu widzenia średniowiecza. Jest to próba żelaza oraz pojedynek sądowy.
I. Próba zimnej wody
Próba ta nazywana była również próbą rzeki czy też pławieniem. Polegała na tym, że oskarżona była zanurzana w akwenie (np. oceanie, morzu, jeziorze, stawie czy rzece). W średniowieczu panowało przekonanie, że woda jest czystym żywiołem i ma moc oczyszczenia. Jeżeli oskarżona była niewinna to woda powinna ją pochłonąć, wtedy kobieta umierała, ale i była oczyszczana ze wszelkich zarzutów. Natomiast w sytuacji, gdy dana osoba parała się magią to była w stanie przeżyć.
II. Próba kąpieli
Druga próba również była związana z wodą, ale z tym wyjątkiem, że była to woda święcona. Oskarżona rzucania czarów w celu potwierdzenia swojej niewinności była zanurzana w wannie, która była wypełniona właśnie wodą święconą. Wcześniej została przefiltrowana przez prześcieradło. Po kąpieli kolejnym krokiem była ponowna filtracja wody, również przez prześcieradło. Kobieta była oskarżona o paranie się magią, gdy na prześcieradle zostawały jakieś pyłki lub inne drobiny.
III. Próba igły
Jedno z ordaliów, które było moim zdaniem bardzo krępujące. Polegało na tym, że oskarżoną kobietę rozbierano i bardzo dokładnie golono jej ciało. Następnym krokiem było przywiązanie domniemanej czarownicy do krzesła oraz pozostawienie otwartych drzwi do pomieszczenia, a następnie czekano aż przyjdzie jakieś zwierzę. Gdy pojawił się jakiś gryzoń (np.: mysz lub szczur) czy owad to wtedy do dzieła przystępował inkwizytor, który był odpowiedzialny za całą próbę. Jego zadanie polegało na dokładnym sprawdzeniu całego ciała i szukania znamion, które mogłyby świadczyć o zawarciu paktu z Szatanem. Gdy inkwizytor znalazł takie miejsce to nakłuwał je igłą. Oskarżona była winna, gdy miejsce nie zaczynało krwawić a sama kobieta nie odczuwała żadnego bólu.
IV. Próba wagi
Do wykonania tej próby potrzebne były dwa przedmioty: waga oraz tabela urzędnicza. W średniowieczu wierzono, że czarownice są bardzo lekkie, ponieważ w przeciwnym razie nie mogłyby latać na miotle. Do tej próby kobieta tak samo jak w próbie igły musiała się rozebrać do naga, w celu weryfikacji czy nie ma ze sobą żadnych odważników. Następnie była ważona. Kolejnym krokiem było porównanie wagi czarownicy z tą wagą, która została umieszczona w tabeli (wyliczona dla danego wieku, wzrostu i płci). Gdy oskarżona ważyła mniej niż było to przewidziane w tabeli to oznaczało, że jest winna stosowania magii. Ponadto istnieją również dwie inne wersje tej próby. Pierwsza z nich mówiła o tym, że na jednej szali ważono kobietę, zaś na drugiej Pismo Święte. W sytuacji, gdy waga nie drgnęła to oznaczało, że kobieta jest niewinna. Natomiast gdy szala z rzekomą czarownicą się przechylała to oznaczało, że stosuje magię. Druga wersja mówiła o tym, że czarownica nie może ważyć więcej niż 49,5 kg. Kobiety, które ważyły mniej były uważane za winne, ponieważ oznaczało to, że każda z nich była w stanie latać na miotle, bo miała do tego odpowiednią wagę.
V. Próba gorącej wody
Była to trzecia próba związana z wodą, jednak tym razem był to wrzątek. Próba polegała na tym, że kobieta chcąca udowodnić swoją niewinność musiała włożyć ręce aż po nadgarstki do bardzo gorącej wody i wyciągnąć kamień obwiązany sznurkiem, który leżał na dnie naczynia. Poparzenia po tej próbie oraz efekty gojenia się dłoni świadczyły o niewinności czy też winie kobiety.
VI. Próba ognia
Przedostatnia z opisywanych przeze mnie prób polegała na tym, że oskarżona o magię kobieta w celu udowodnienia swojej niewinności musiała przejść pomiędzy płonącymi stosami lub boso po rozżarzonych węglach. Kobietę uznawano za niewinną, gdy została poparzona przez płomienie. Winna była wtedy, gdy z takiej próby wychodziła bez szwanku, co oznaczało, że poznała już ogień piekielny.
VI. Próba łez
Ostatnia próba dotyczyła płaczu. W średniowieczu wierzono w to, że żadna czarownica nie potrafi uronić łzy, więc oskarżone były zmuszane przez inkwizytora do płaczu. Jeżeli na ich twarzy pojawiały się łzy to były uznawane za niewinne.